Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Skrzynia na złoto». Краткое содержание книги:

Założyciel rodu Fandorinów, Cornelius van Dorn, przybył do kraju Moskwitów w XVIII wieku i odnalazł bezcenną bibliotekę Iwana Groźnego. Trzysta lat później jego angielski potomek, sir Nicholas, pojawia się w Rosji, by szukać spadku po przodkach. Ścigany przez mafię i wciąż wpadający w tarapaty, trafia na ślad skarbu Cornelisua, ale to, co znajduje w tatarskiej skrzyni, całkowicie go zaskakuje…
Pomysłowe połączenie kryminału retro i współczesnej powieści sensacyjnej w „klasycznym” klimacie powieści Conan Doyle’a i Agaty Christie, czyli po prostu – nowy Akunin!
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 96
Перейти на страницу:

Nocą w komnatach panowała cisza, czasem tylko z niektórych otworów podsłuchowych dobiegało pochrapywanie. Puk-puk, puk-puk, stukała szpada kapitana po płytach posadzki, wydając niezmiennie głuchy odgłos.

Za jednym z zakrętów nagle dobiegł z góry niski, stłumiony głos:

– Ukochany mój, jedyny, przecież wiesz, dla ciebie zrobię wszystko… Chodź, chodź do mnie, noc jest jeszcze długa.

Scena miłosna! Niezwykła gratka pośród monotonii dworskiego życia! Cornelius nastawił uszu. Najwyraźniej jakaś para potajemnych kochanków, no bo któż by inny? Jedyna para małżeńska w pałacu to car i carowa.

– Poczekaj, carówno – odparł znajomy męski głos. – Dość tych igraszek. Jeszcześmy nie uradzili, co robić.

Halicki! Któż inny mówi tak dźwięcznym, a zarazem miękkim głosem, jak gdyby przesypywał drogocenne kamienie w aksamitnym woreczku? Dobrze, a carówna? Która to z nich?

– Matfiejewa nie da się powstrzymać, całkiem cara przekabaci – ciągnął głos. – Spędzam u niego sporo czasu i przejrzałem tego starego lisa, widzę go na wylot. Myśli, że chcę się swatać do jego cherlawej córeczki, uważa mnie już prawie za zięcia, wcale tego nie kryje. Zamierza cara namówić, żeby wyznaczył na swego następcę nie Fiodora ani Iwana, tylko Piotra. Że niby jego synowie z pierwszego małżeństwa, z Miłosławską, są chorowici i niesposobni do rządzenia, a najmłodszy, z Naryszkiną, to energiczny i bystry młody wilczek. W zapusty, podczas sanny w Kołomieńskiem, zamierza Artamoszka rozmówić się z carem w tej sprawie. Znasz swojego ojca – Matfiejew owinie go sobie dookoła palca. Nie zdołamy mu przeszkodzić w tych planach, sama wiesz, Soniuszko, co będzie.

Soniuszko? A więc Halicki jest w sypialni carówny Sofii! A to spryciarz, to intrygant! Kanclerz to dla niego „Artamoszka”, a Saszeńka jego „cherlawa córeczka”! No, książę, zapłacisz za to!

Ze wzburzenia (a także radości, co tu kryć) von Dorn zawadził o ścianę żelaznym nałokietnikiem, który zgrzytnął hałaśliwie.

– Co to? – zaniepokoiła się Sofia. – Jakby żelazo gdzieś brzęknęło. Może to naprawdę Żelazny Człowiek, o którym służba wciąż gada? Słyszałeś o nim, Wasieńka?

– Pewnie, że tak. – Głos Wasilija Wasiljewicza był teraz surowy. – Nie ma żadnego Żelaznego Człowieka. Po prostu ktoś nas podsłuchuje. Hałas dobiegł stamtąd, gdzie jest krata pod sufitem. Do czego ona służy?

– Nie wiem, Wasieńka. We wszystkich komnatach są takie. Żeby powietrze mogło swobodnie przepływać.

– Zaraz sprawdzimy.

Najpierw Cornelius usłyszał szuranie, jakby ktoś przesuwał po podłodze ławę albo stołek, potem rozległ się ogłuszający zgrzyt i głos księcia nagle stał się głośniejszy, kapitanowi zdawało się, że Halicki krzyczy mu prosto do ucha:

– Ohoho, tutaj jest obszerny szyb. Kamienna rura biegnie w skos i w dół. Ano, carówno, wezwij ludzi. Niech sprawdzą, co to za cuda się dzieją.

W otworze zachrzęściło i posypały się okruchy wapna – widocznie książę obmacywał ścianki ręką albo oskrobywał je kindżałem.

– Ej, jest tam kto? Straż, szybko! – rozległ się z oddali władczy głos carówny.

– Poczekaj, nie otwieraj – szepnął Wasilij Wasiljewicz. – Wyjdę tamtymi drzwiami… Podaj mi buty i pas. Tam leżą, pod ławką. Żegnaj, Soniuszko.

Cornelius zwlekał, czekał, co będzie dalej. Ludzi z pałacowej, kremlowskiej straży się nie bał – co mu mogą zrobić, skoro sypialnia carówny znajduje się na piętrze?

Załomotały ciężkie buciory i do pokoju wpadło pięciu chłopa, a może więcej.

– Cóż to, darmo chleb jecie? – krzyknęła groźnie Sofia. – Ktoś narusza bezpieczeństwo carskiej córki, podsłuchuje przez tajemne przewody. Ty, rudy, właź tam, schwytaj tego łotra!

Skrzypnięcie drewna, a potem zalękniony bas:

– Carówno, strasznie tu ciasno i ciemno. Co będzie, jak spadnę, polecę w dół i połamię sobie kości?

Sofia odparła:

– Wybieraj, co wolisz. Albo wleziesz do szybu i może połamiesz sobie kości, a może nie, albo nie wleziesz, a wtedy powiem ojcu, żeby cię, nikczemny łajdaku, powieszono za nieposłuszeństwo. Więc jak?

– Już włażę, carówno, już włażę. – Szuranie i zgrzyt. – Ech, miej mnie w swojej opiece, królowo niebieska!

W kamiennym szybie zachrobotało, zagrzechotało i von Dorn zdał sobie sprawę, że za chwilę zwali mu się na głowę pałacowy strażnik. I cóż z tego, że dzielą kapitana od sypialni carówny Sofii dwa piętra!

Ledwie zdążył uskoczyć za węgieł, gdy w podziemiach rozległ się przeciągły łoskot, a następnie okrzyk tryumfu:

– Żyję! Bracia, żyję!

Ta nowina bynajmniej nie ucieszyła kapitana, zwłaszcza że zaraz po niej usłyszał:

– Ano dalej, za mną! Nic wam się nie stanie, tu jest pochyło!

Dla niego brzmiało to groźnie.

Zapomniawszy o ostrożności, muszkieter co sił w nogach rzucił się w przeciwnym kierunku. Gdy tak biegł, pokonując zygzaki i zakręty, z otworów podsłuchowych dobiegały lamenty i wrzaski. Piskliwy kobiecy głos wołał:

– Zbóje w pałacu! Mordują!

Inny, pełen dziecięcej ciekawości:

– To pożar, tak? Pożar? Wszyscy się spalimy?

Władczy bas:

– Muszkieterowie, obstawić pałac, dawać baczenie na okna i drzwi do piwnic!

Ach, co za pech! Cornelius nie wydostanie się teraz z tych podziemi – pochwycą go jego właśni żołnierze.

Z tyłu słyszał już tupot butów – całkiem blisko. Jeśli go złapią, będą łamać kołem, żeby się dowiedzieć, na czyją rzecz szpiegował. Najgorzej, że to właściwie od razu wiadomo – przecież jest z gwardii Matfiejewa. Ależ wrogowie Artamona Siergiejewicza, Miłosławscy i Halicki, się ucieszą!

Biec w stronę wyjścia, do pomieszczenia drewutni, nie było sensu – przy drzwiach na pewno już ustawiono straż. Cóż było robić? Kapitan, dobiegłszy do rozwidlenia korytarza, skręcił w drugą stronę, w wąskie przejście, którego do tej pory jeszcze nie zbadał. I tak nie miał nic do stracenia.

Tupot butów oddalił się – dzięki Bogu i za to. Von Dorn ostrożnie, na palcach, przytrzymując szpadę, posuwał się przed siebie w całkowitych ciemnościach. Świeca zgasła, gdy biegł, a zapalić ogarek na nowo Cornelius się bał.

Nagle potknął się o wystający kamień i runął z hałasem na jakieś stopnie. Ciekawe, czy ci z tyłu usłyszeli jego upadek, czy nie?

– Ej, ej! Chodźcie no tu! Co to za łomot?

Usłyszeli!

Cornelius szybko, gorączkowo przebierając rękami i nogami, jął się w ciemności wdrapywać po schodkach. Przejście stało się jeszcze węższe, ledwie się przeciskał między ścianami.

Nagle głową w żelaznym hełmie uderzył o kamień. Czyżby zabrnął w ślepy zaułek? Nie, to po prostu kolejny bieg schodów, trzeba skręcić.

Pokonał jeszcze czternaście stopni i natknął się na żelazne drzwi. Były zamknięte, a nie miał czasu ich forsować.

Następny bieg i znowu drzwiczki. I te się nie poddawały.

Wyżej, wyżej. Szybko!

Ale schody się skończyły. Dalej nie było dokąd uciekać. Ludzie z pałacowej straży jeszcze nie dotarli do stopni, ale wkrótce je odkryją.

To koniec.

Cornelius zaczął się miotać nerwowo po ciasnym podeście, bezradnie przesuwając rękami po ścianach. Palce zahaczyły o mały, wystający ze ściany czop. Coś zgrzytnęło, zaszurało, i nagle ściana odjechała w bok, a z odsłoniętego prześwitu wypłynął strumień łagodnego, jasnego światła.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)