Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Skrzynia na złoto». Краткое содержание книги:

Założyciel rodu Fandorinów, Cornelius van Dorn, przybył do kraju Moskwitów w XVIII wieku i odnalazł bezcenną bibliotekę Iwana Groźnego. Trzysta lat później jego angielski potomek, sir Nicholas, pojawia się w Rosji, by szukać spadku po przodkach. Ścigany przez mafię i wciąż wpadający w tarapaty, trafia na ślad skarbu Cornelisua, ale to, co znajduje w tatarskiej skrzyni, całkowicie go zaskakuje…
Pomysłowe połączenie kryminału retro i współczesnej powieści sensacyjnej w „klasycznym” klimacie powieści Conan Doyle’a i Agaty Christie, czyli po prostu – nowy Akunin!
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 96
Перейти на страницу:

Aptekarz wcisnął kościaną protezę na miejsce i popatrzył na Corneliusa z lękiem i błagalną prośbą.

– Dobrze – zgodził się wspaniałomyślnie kapitan i cmoknął, wypróbowując sztuczne zęby, po czym powtórzył pewniej: – Dobrze, papirus będzie pański, a rubiny i wszystkie inne książki w drogocennych oprawach – moje.

Cale złoto świata to oczywiście bardzo wiele, ale nie wiadomo jeszcze, czy Walser potrafi sporządzić wedle starożytnej receptury swoją tynkturę, tymczasem rubiny to rzecz pewna, zawsze można je sprzedać za dobrą cenę.

– Czy księga jest duża? – zaniepokoił się nagle von Dorn. A co, jeśli nie większa od miniaturowego modlitewnika, który widział u Saszeńki Matfiejewej? Można go nakryć dłonią.

– Duża, bardzo duża – zapewnił go pośpiesznie aptekarz. – Saventus pisze, że rozmiarów in quarto. I rubiny ozdabiają całą oprawę, z obu stron. Pastor wspomina jeszcze o Kodeksie Justyniana w oprawie wysadzanej ogromnymi perłami, o Geografii Hefajstiona ze szmaragdami i o autentycznym rękopisie Eneidy w szkatułce z Pergamonu, inkrustowanej żółtymi i czarnymi opalami. Drogi przyjacielu, nie będzie pan stratny! Niech mi pan da tylko szlacheckie słowo honoru, że Zamoleus będzie mój!

– Bez oprawy – uściślił kapitan i położywszy dłoń na rękojeści szpady, rzekł: – Przysięgam na honor rodu von Dornów, że dotrzymam warunków naszej umowy. A teraz niech mi pan da lusterko.

Uśmiechnął się szeroko do swojego odbicia, bardzo zadowolony: nowe zęby w niczym nie były gorsze od starych. A jeśli jeszcze wziąć pod uwagę magiczne właściwości jednorożca, to książę Halicki być może przedwcześnie tryumfuje.

– Aha – przypomniał sobie von Dorn – a co to za porachunki macie, panie, z metropolitą? I jak się domyślił, dlaczego odwiedzacie Matfiejewa? Cóż za nadprzyrodzona przenikliwość!

– Wcale nie. Taisjusz przybył do Rosji w tym samym celu co ja – żeby szukać Liberii. Oficjalnie miał rzekomo podjąć się mediacji w sporze cara z poprzednim patriarchą Nikonem. Ale Nikona dawno już nie ma, a Taisjusz kolejny rok zwleka z powrotem do swojej metropolitalnej siedziby. Twierdzi, że bardzo się przywiązał do wielkiego cara i do Moskwy. Ale ja dobrze wiem, co go tu naprawdę trzyma. Taisjusz jest równie cierpliwy jak ja. Był katolikiem, studiował teologię w Italii, wróżono mu wspaniałą karierę duchowną, a Grek nagle wyjechał na Wschód, przyjął prawosławie i zdobył zaufanie konstantynopolitańskiego patriarchy. W rzeczywistości skrycie pozostał przy wierze łacińskiej i służy Stolicy Apostolskiej, ale ma jeszcze jeden, własny cel. W latach nauki dowiedział się skądś o posagu bizantyjskiej księżniczki i zapragnął odzyskać bezcenne księgi. Najpierw udał się do Konstantynopola, tam znalazł potwierdzenie wersji, że Liberia powinna się znajdować w Moskwie, więc wyruszył do Rosji. Od razu po przyjeździe zwrócił się z prośbą do Aleksego Michajłowicza, by zezwolił mu na dostęp do carskiej biblioteki. Rosyjski monarcha bardzo się zdziwił, gdyż cały zbiór jego ksiąg ograniczał się do trzech dziesiątków nowo wydanych modlitewników i podręczników polowania z sokołami. Wówczas Grek zrozumiał, że Liberia musi być ukryta w jakimś tajemnym miejscu, i od tamtej pory nieustannie węszy. Jest uparty i nie odstąpi od swoich planów. A o tym, jak Grek się dowiedział, że ja również poszukuję zaginionej biblioteki, opowiem wam, kapitanie, innym razem. Teraz to nie jest najważniejsze.

– Czy metropolita wie o Zamoleusie? – zapytał sposępniały kapitan.

– Nie, nawet się nie domyśla.

– Po co wobec tego traci całe lata na poszukiwanie jakichś tam ksiąg? Przecież ani pan, ani ja nie możemy się z nim równać pod względem bogactwa, jest i tak bardzo majętny. Widziałem jego siedzibę na Mochowej – to prawdziwy pałac.

– Ach, kapitanie von Dorn, pan się nie interesuje książkami – westchnął ze współczuciem Walser. – Gdyby pan wiedział, co to za rozkosz dla prawdziwego miłośnika ksiąg trzymać w rękach drogocenny, stary egzemplarz, jedyny, jaki istnieje!… Na ludzi takich jak ja i Taisjusz to działa silniej niż najmocniejsze wino. Zresztą o pieniądzach także nie należy zapominać. Saventus doliczył się w carskich skrzyniach ośmiuset foliałów, a każdy z nich wart jest dzisiaj górę złota. W grę wchodzą miliony, a Grek jest chciwy.

Von Dorn nagle bacznie spojrzał w twarz rozmówcy. Przyszła mu do głowy pewna myśl. Dobrze, przypuśćmy, że metropolita antiochijski jest chciwy i dla złota i pieniędzy gotów na wszystko – ale przecież aptekarz to człowiek, który z pewnością nie kieruje się żądzą zysku. Po co mu „całe złoto świata”? Co Herr Walser zamierza z nim zrobić? Czyż temu filozofowi, piewcy ludzkiego rozumu, potrzebne są pałace, wspaniałe zaprzęgi, kamizele ze złotogłowiu i drogie kurtyzany? Ciekawe byłoby się dowiedzieć, o co mu tak naprawdę chodzi. Cornelius jednak zaczął z innej beczki:

– Ech, gdybym wiedział, co za łajdak z tego Taisjusza, nie kazałbym odwozić zwłok mnichów do trupiarni! Trudno by ich było teraz znaleźć pośród wielu innych, którzy zginęli nocą w Moskwie. Słudzy z pewnością obrali ich ze wszystkiego, zrabowali, co się dało, i zostawili gołych i bosych, nikt ich nie rozpozna. Szkoda, bo byłby niezbity dowód przeciwko metropolicie – przecież to jego ludzie zamierzali was porwać, panie.

– Drogi kapitanie von Dorn – wzruszył ramionami aptekarz – w Niemczech być może stanowiłoby to dowód, ale w Rosji na pewno nie. Tutaj ani nie prowadzi się normalnego dochodzenia, ani nie doczeka się człowiek sprawiedliwości. A już tym bardziej nie ma kary na tych, którzy pozostają w łaskach jego cesarskiej mości. No cóż, będę teraz jeszcze dwakroć ostrożniejszy, chociaż z wami, kapitanie, w ogóle nie mam się czego bać, czyż nie tak?

Walser ufnie spojrzał Corneliusowi w oczy.

Świadomość, że jest odpowiedzialny za tego bezbronnego dziwaka, podbudowała Corneliusa. Jego nieżyjący ojciec mawiał zawsze: „Najgorszym z przestępstw jest nie złodziejstwo ani zabójstwo, ale zdrada. Nigdy nie zdradzaj człowieka, który ci zaufał. Oszukiwać można tylko tych, co człowiekowi nie wierzą, zawieść tych, którzy i tak na niego nie liczą”. Herr Walser nie będzie żałował, że zawierzył swój los Corneliusowi von Dornowi.

– Dla zapewnienia wam, panie, bezpieczeństwa, mogę zaproponować rzecz następującą – oświadczył kapitan. – Jeśli nie pożałujecie trzech kopiejek dziennie, dam wam jako stałą ochronę dwóch żołnierzy z mojej dawnej kompanii, którzy będą was, panie, pilnować na zmianę. Załatwię to z nimi. Tylko nie dawajcie im wódki i nie płaćcie z góry, ale dopiero pod koniec dnia. Ja będę przy panu w czasie wolnym od służby. Od czego zaczniemy poszukiwania Liberii?

Po chwili namysłu aptekarz odparł:

– Będę dalej grzebał w starych rejestrach i księgach. Powinny się zachować jakieś ślady prowadzonych potajemnie podziemnych prac. A pan, przyjacielu, niech szuka poszytej ołowiem kryjówki pod carską rezydencją, Kamiennym Teremem. Dobrze by było, gdyby się pan dostał do piwnic tego skrzydła, które wychodzi na cerkiew Zbawiciela na Borze. W tym właśnie miejscu stał drewniany pałac cara Iwana; obecną budowlę wzniesiono na dawnych fundamentach. Ja nie mam sposobności się tam dostać, a pan często sprawdza straż w pałacu. Może się pan niepostrzeżenie wśliznąć do podziemi, czy też to zbyt wielkie ryzyko?

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)