Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 104
Перейти на страницу:

– A o ile panu wiadomo? – zapytał Gołosowker. – I czy mogę się dowiedzieć, o ile naprawdę panu wiadomo? Wybaczysz pan, ale kim pan jesteś i skąd?

– Mordechaj Berdyczowski. – Wymieniając imię, które nosił do chrztu, prokurator skłonił się. – Z Zawołżska. I istotnie co nieco o panu wiem. – Spostrzegłszy, jak na te słowa stężała twarz rozmówcy, Matwiej Bencjonowicz dodał pospiesznie: – Proszę się nie obawiać, mosje Gołosowker. Chcę poprosić pana o to, czego chętnie udzieli każdy Żyd – o radę.

– I przyjechałeś pan do Żytomierza z Zawołżska, żeby poprosić Efraima Gołosowkera o radę? – zapytał podejrzliwie lichwiarz.

– Będziesz się pan śmiał, ale właśnie tak.

Śmiać się Efraim Lejbowicz nie zaczął, ale lekko się uśmiechnął – z pewną obawą i jednocześnie zadowoleniem.

Berdyczowski spojrzał z ukosa na młodego człowieka, którego zachowanie dowodziło, że zajęty jest pracą i niczego wokół siebie nie widzi ani nie słyszy.

– Proszę mówić, mosje Berdyczowski. Kiesza to dobry chłopak, ajidisze charc,[15] chociaż kacap. Wie, że co zostało powiedziane w tych ścianach, to w tych ścianach musi zostać.

Posiadacz żydowskiego serca, tak się przynajmniej wydawało, nie słyszał pochlebnej rekomendacji – w skupieniu szeleścił stronicami, czegoś na nich wyszukując.

Niemniej jednak prokurator zniżył głos.

– Mam w Zawołżsku spółkę zapomogowo-pożyczkową, coś niby jak u pana. No, może nieco zasobniejszą.

Kciukiem i palcem wskazującym pokazał, jak niewiele zasobniejszą.

– A jak to się panu udało? Przecież gubernia zawołżska jest poza granicą osiedlenia. Przechrzciłeś się pan?

– Nie, no jakże! – Berdyczowski z wyrzutem rozłożył ręce. – Jak to się mówi, ze świńskiego ogona jarmułki nie uszyjesz. Ale to, powiem panu, był jeszcze ten makes. Trzeba było zapisać się do pierwszej gildii kupieckiej. Niech pan tylko nie myśli, że być kupcem pierwszej gildii to cymes mit kompot. Samo świadectwo kosztowało pięćset sześćdziesiąt pięć rubli, a jeszcze przecież trzeba prowadzić sprzedaż hurtową – a jaka może być w naszym rzemiośle sprzedaż hurtowa? Nie chcesz hurtu – to opłacaj się policmajstrowi, a loch im in kop – zgrzeszył Matwiej Bencjonowicz, obrzucając błotem wyjątkowo uczciwego zawołżskiego policmajstra.

Nie mógł się sam sobie nadziwić – z jaką łatwością wypływały z pamięci słówka i wyrażenia z dzieciństwa.

– Ech, nie poznał pan jeszcze naszej policji. – Gołosowker uśmiechnął się smętnie. – Gorszych urlów nie widziałem nawet w Białej Cerkwi.

Prokurator poczuł się niepewnie, ale zaraz sobie przypomniał: url to inaczej goj. Czas był wszakże przejść do rzeczy. Berdyczowski zaczął ostrożnie:

– Zwrócił się do mnie pewien człowiek. Chce otworzyć własny interes i prosi o pożyczkę w wysokości dwudziestu pięciu tysięcy.

Efraim Lejbowicz, na znak szacunku dla podobnej sumy, wzniósł oczy ku górze.

– Pewnie bym nie dał, dlatego że to człowiek w Zawołżsku nowy i nieruchomości tam nie posiada, ale są tu pewne szczególne okoliczności. To szlachcic, goj, rekomendacje jednak przywiózł od Żyda, i to nie od jakiegoś tam łajdaka, tylko od szacownego rebe Szefarewicza z waszego miasta.

Gołosowker uniósł brwi, a Berdyczowski natychmiast zamilkł – czekał na jakiś komentarz. Ale nie, nic takiego nie nastąpiło.

– Pan Szefarewicz to taki człowiek, że o nim i o jego Goel-Israel słyszeliśmy nawet w Zawołżsku. Poręczenia rebego nie sposób zlekceważyć. Zresztą i procent jest korzystny. Ja jednak jestem człowiekiem rozważnym. Postanowiłem przyjechać tutaj i sprawdzić. I czego się dowiaduję? Okazuje się, że rebe wyruszył do Jeruszalaim, eliger sztot.[16] – Wymawiając nazwę świętego miasta, Matwiej Bencjonowicz wzniósł nabożnie ręce. – Poza tym wiadomo, że mój klient siedział tutaj w więzieniu za długi.

– No tak, wiedziałem – z satysfakcją zauważył lichwiarz. – Jakiś łajdak.

– Proszę zaczekać, to nie takie proste. Siedział, ale niezbyt długo. Ktoś za niego wszystko wypłacił, co do kopiejki. A powiedziano mi w zaufaniu, że dług spłacił albo sam rebe Szefarewicz, albo stało się to za jego wiedzą. Czy zatem mogę przyjąć to poręczenie? Przyszedłem do pana, mosje Gołosowker, dlatego że zna pan doskonale mojego klienta. To niejaki Bronisław Racewicz, pański dawny dłużnik. Wszak to pan go posadził?

– Tak, ja. – Właściciel kasy uśmiechnął jak człowiek, który wspomina swoje dawne zwycięstwo. – Bo jak mądry handlowiec obraca swoimi pieniędzmi? Dzieli je na trzy części: podstawową część inwestuje w sprawy pewne, ale dające niewielki dochód. Drugą część przeznacza na przedsięwzięcia o średnim ryzyku – i ze średnim zyskiem. A najmniejszą część traci na projekty całkowicie wątpliwe, gdzie jak nic można stracić wszystkie pieniądze, ale w razie powodzenia można wygrać bardzo dużo. W moim i pańskim geszefcie inwestycja o wysokim ryzyku to skupowanie beznadziejnych weksli. Za dziesięć, czasami za pięć procent. Sam pan zresztą wie.

Berdyczowski skinął, chociaż te lichwiarskie mądrości były dla niego całkowitą nowością.

– Najczęściej stracisz, ale czasami się udaje. No i wykupiłem weksle Racewicza za tysiąc rubelków. Ludzie nie mieli nadziei na zwrot swoich pieniędzy, bo to człowiek, co służy w żandarmach. A ja się nie wystraszyłem. I dostałem wszystko, całe piętnaście tysięcy. Oto czym jest inwestycja o wysokim stopniu ryzyka.

Gołosowker podniósł znacząco palec. Wyraziwszy podziw dla obrotności rozmówcy, Matwiej Bencjonowicz z najwyższą ostrożnością zapytał:

– To kto w takim razie pokrył weksle? Szacowny rebe Szefarewicz?

Efraim Lejbowicz skrzywił się pogardliwie.

– Szefarewicz miałby wykupywać żandarma? A chic in parowóz!

– „Żar w parowozie"? – nie zrozumiał Berdyczowski. – Co oznacza to wyrażenie? Lichwiarz roześmiał się.

– Z pańskim nazwiskiem powinien pan je znać. Powstało w Berdyczowie, kiedy przeprowadzono tam linię kolejową. Chciałem powiedzieć, że Szefarewiczowi potrzebny jest ten żandarm jak dodatkowe palenisko w parowozie.

– Ale przecież mogą oni mieć jakieś szczególne, nieznane postronnym stosunki...

– Nie, nie i nie – uciął Gołosowker. – Stosunki między ludźmi mogą być jakiekolwiek, to jasne, ale piętnastu tysięcy Szefarewicz nigdy by nie zebrał. Kto miałby wiedzieć, jak nie ja? Szefarewicz i piętnaście tysięcy! Proszę mnie nie rozśmieszać! W taki umzin[17] można uwierzyć, kiedy mieszka się w Zawołżsku. Niech pan przepędzi Racewicza na zbity pysk, to oszust. Pieniędzy panu nie odda, a rekomendacje sfałszował – wie na pewno, że Szefarewicz wyjechał i już nie wróci. Oto moja rada, która warta jest dwadzieścia pięć tysięcy!

Lichwiarz potwierdził to szerokim, szczodrym gestem.

Triumf emancypacji

– Chwileczkę, chwileczkę – zaniepokoił się Matwiej Bencjonowicz, któremu odpadła druga, a zarazem ostatnia wersja. – Mówi pan, że Goel-Israel nie miał pieniędzy, żeby wykupić Racewicza. Trudno w to uwierzyć. Tak szanowany człowiek jak rebe Szefarewicz nie potrzebuje kapitału. Wystarczy jego polecenie, a bogaci Żydzi przyniosą, ile potrzeba. Od człowieka, który zasługuje na całkowite zaufanie, słyszałem, że szanowny rebe przypomina proroka Ezechiela. Ludzie powiadają, że tak groźnego i wojowniczego Żyda nie było od czasów Judy Machabeusza, że w rebe Szefarewiczu odrodziły się siła i gniew Izraela.

вернуться

15

Żydowskie serce (jidysz).

вернуться

16

Jerozolimy, świętego miasta (jidysz).

вернуться

17

Głupstwo (jidysz).

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)