Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 296
Перейти на страницу:

– Ale?

– Co z Seanchanami? – cicho zapytała Faile. – Przyjmując, że Rand zdoła ich przekonać, to czy będą mogli zatrzymać podbite terytoria? Co z kobietami zwanymi damane? Czy Seanchanie będą mogli nakładać te swoje obroże wszystkim potrafiącym przenosić kobietom, które znajdą się w ich granicach?

W namiocie zapanowała cisza – niewykluczone, że Faile nazbyt głośno wypowiedziała swoje myśli. Perrin czasami miał kłopoty z oceną tego, co normalni ludzie mogą usłyszeć, a czego nie.

– Poradzę sobie z Seanchanami – rzekł Rand. Stał za stołem i przyglądał się, jak kolejni władcy czytają dokument, konsultują się ze swoimi doradcami, a potem podpisują.

– Jak? – chciał wiedzieć Darlin. – Oni nie chcą pokoju z tobą, Lordzie Smoku. A brak ich zgody zmieni nasze ustalenia w martwą literę.

– Gdy załatwimy wszystko, po cośmy się tu zebrali, udam się do nich – cicho zapewnił jego i wszystkich zgromadzonych Rand. – Podpiszą.

– A jeśli nie? – dopytywał się Gregorin.

Rand wsparł o blat stołu rozczapierzone palce dłoni.

– Wtedy być może będę musiał ich pozabijać. A przynajmniej w istotnym sensie osłabić ich zdolności bojowe.

W namiocie zapadła cisza.

– Dasz radę? – wyrwało się Darlinowi.

– Nie mam pewności – przyznał Rand. – Nawet jeśli mi się uda, może to mnie znacznie osłabić i to akurat na czas, gdy będę potrzebował wszystkich swoich sił. Ale, Światłości, chyba nie mam innego wyboru. Straszny to wybór, pamiętam, jak ostatni raz z nimi rozmawiałem… Niemniej, nie możemy dopuścić, żeby zaatakowali nasze tyły, gdy będziemy walczyć z Cieniem. – Pokręcił głową, a Min w jednej chwili podeszła i ujęła go pod ramię. – Znajdę sposób, żeby sobie poradzić z tymi Seanchanami. Coś wymyślę.

Lista podpisów pod traktatem wydłużała się. Jedni robili z tego prawdziwą ceremonię, inni traktowali rzecz jak omalże codzienną sprawę. Rand poprosił Perrina, Faile i Garetha Bryne’a, żeby również się podpisali. Najwyraźniej umyślił sobie mieć pod dokumentem podpisy wszystkich, którzy mogli w przyszłości wejść w posiadanie realnej władzy.

W końcu pozostała tylko Elayne. Rand podał jej pióro.

– Prosisz mnie o rzecz dla mnie niełatwą, Rand – powiedziała, stojąc z założonymi rękoma. Jej złote włosy lśniły w poświacie świetlnych kul. Dlaczegóż na zewnątrz przygasł blask słońca? Rand nie wydawał się tym przejmować, ale Perrin czuł, że chmury znów skryły niebo. Groźny znak, niepojęty: dlaczego teraz nadciągnęły, skoro przedtem pierzchały w obecności Randa?

– Wiem, że to dla ciebie trudne – zgodził się Rand. – Może mógłbym ci coś zaoferować w zamian…

– Co?

– Wojnę – rzekł krótko. Zwrócił się do pozostałych władców: – Chcieliście, aby jedno z was poprowadziło armie do Ostatniej Bitwy. Zaakceptujecie Andor i jego królową w tej roli?

– Zbyt młoda – szybko powiedział Darlin. – Zbyt niedoświadczona. Bez urazy, Wasza Wysokość.

Alsalam prychnął cicho:

– I kto to mówi, Darlin? Połowa zgromadzonych tu monarchów sprawuje władzę od roku lub krócej!

– A co z Pogranicznikami? – zapytała Alliandre. – Doświadczenia walki z Cieniem zbierali przez całe życie.

– Jesteśmy tu w mniejszości – odpowiedział jej Paitar. – Żadne z nas nie dałoby rady dowodzić całą operacją. Andor to równie dobry wybór jak każdy inny.

– Andor w tej chwili zmaga się z inwazją – zauważył Darlin.

– Wszyscy zmagamy się z inwazją albo wkrótce będziemy – odparował Rand. – Elayne Trakand jest urodzoną władczynią. Wszystkiego, co wiem na ten temat, dowiedziałem się od niej. Taktyki uczyła się od wielkiego dowódcy, pewien jestem też, że chętnie będzie korzystać z rad pozostałych doświadczonych komendantów. A ktoś musi być naczelnym wodzem. Zgodzicie się, aby to była ona?

Wszyscy po kolei, aczkolwiek niechętnie, pokiwali głowami. Rand spojrzał na Elayne.

– Dobrze, Rand – odparła. – Zgadzam się, zgadzam się też podpisać traktat, wolałabym jednak, żebyś wymyślił jakiś sposób załatwienia kwestii Seanchan. Chcę widzieć imię ich władczyni na tym dokumencie. Żadne z nas nie będzie bezpieczne, póki ono się tu nie znajdzie.

– A co z kobietami, które niewolą Seanchanie? – zapytał Rhuarc. – Musisz wiedzieć, Randzie al’Thor, że naszym zamiarem jest ogłoszenie waśni krwi z tymi najeźdźcami w tym samym momencie, gdy pomyślnie zakończymy bardziej niecierpiące zwłoki wojskowe operacje.

– Jeżeli ich władczyni podpisze traktat – wyjaśnił Rand – zapytam ją o możliwość uwolnienia tych zdolnych do przenoszenia kobiet, które znalazły się w jej mocy. I spróbuję ich przekonać do wycofania się z okupowanych ziem i powrotu za morze.

– A jeśli się nie zgodzą? – zapytała Egwene, kręcąc głową. – Pozwolisz im podpisać, nie obstając przy tych warunkach? Tysiące kobiet znajdują się w niewoli, Rand.

– Nie pokonamy ich – przemówiła cichym głosem milcząca od dłuższej chwili Aviendha. Perrin przyjrzał się jej. Pachniała rozgoryczeniem, ale poza tym była w niej determinacja. – Jeżeli wypowiemy im wojnę, przegramy.

– Aviendha ma rację – dodała Amys. – Aielowie nie będą walczyć z Seanchanami.

Rhuarc, najwyraźniej zaskoczony, popatrywał to na jedną, to na drugą.

– Dopuszczali się okropnych czynów – rzekł Rand – ale póki co, ziemie, które sobie podporządkowali, skorzystały na silnej władzy. Jeżeli nie będę miał innego wyjścia, zgodzę się, aby zatrzymali podbite terytoria, póki na nich poprzestaną. Jeżeli zaś chodzi o te kobiety… co się stało, to się nie odstanie. Najpierw zatroszczmy się o los świata, a później zobaczymy, co da się zrobić dla tych niewolnic.

Elayne na chwilę uniosła dokument do góry – być może po to, żeby uczynić całą sytuację bardziej dramatyczną – a potem zamaszyście złożyła swój podpis na samym dole.

– Dokonało się – rzekła Moiraine, gdy Rand wziął zwój ze stołu. – Tym razem będziesz miał swój pokój, Lordzie Smoku.

– Najpierw musimy zwyciężyć – oświadczył, pieczołowicie zwijając dokument. – Odejdę teraz, żebyście mogli się zająć przygotowaniami do bitwy. Zanim udam się do Shayol Ghul, muszę jeszcze zadbać o parę spraw, w tym o Seanchan. Tymczasem chciałbym do was zaapelować. Znajduje się tam bowiem drogi przyjaciel, który nas potrzebuje…

Wściekła błyskawica sparzyła zachmurzone niebo. Mimo że świat zasnuwał bezustanny cień, pot spływał po karku Lana, mierzwiąc włosy pod hełmem. Od lat już nie zakładał go na głowę, ponieważ większość tego czasu spędził z Moiraine, ona zaś zazwyczaj działała i podróżowała incognito, a hełm jednoznacznie zdradzał wojownika.

– Jak… jest? – pytał Andere ustami skrzywionymi grymasem. Rękę miał przyciśniętą do boku, wspierał się ciężko o skałę.

Lan objął spojrzeniem pole bitwy. Pomiot Cienia znów zbierał się do ataku. Potwory zdawały się zbijać i zlewać w jedną masę, jakby gigantyczną ciemną siłę, z której emanowały wycie i nienawiść – nienawiść spowijająca w wilgotnym upale wszystko niczym dywan.

– Jest źle – odparł Lan.

– Wiedziałem, że tak będzie – wydyszał Andere. Jego pierś podnosił urywany oddech, krew ciekła mu między palcami. – Co z Nazarem?

– Padł – krótko stwierdził Lan. Białowłosy wojownik zginął w tej samej potyczce, w której Andere odniósł ranę i też omal że nie pożegnał się z życiem. Lan nie zdążył przyjść im na ratunek. – Widziałem jeszcze, jak wypatroszył Trolloka, który go zabił.

– Niech ostatni uścisk matki… – Andere zakrztusił się spazmem bólu. – Niech…

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)