Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 119
Перейти на страницу:

Udało mu się sporządzić całkiem porządną mapę zatoczki D’rama, zanim jego skupienie przerwało pukanie do drzwi. Potężnie pociągnął nosem, następnie zawołał, żeby wejść. To, że miał taki zapchany nos, nie wpływało chyba zbytnio na jego głos.

Lytol wszedł, pozdrowił Jaxoma i podszedł do stołu roboczego, uprzejmie odwracaj ąc wzrok od tego, co na nim leżało.

— Czy Ruth jadł dzisiaj? — zapytał. — N’ton prosił, żeby ci przypomnieć, że na północy będą dziś opadały Nici i mógłbyś polecieć ze skrzydłem. Ruth będzie miał dość czasu na trawienie, prawda?

— Nic mu nie będzie — odparł Jaxom, którego perspektywa zwalczania Nici z grzbietu Rutha napełniła zarówno poczuciem podniecenia, jak i nieuchronności.

— Widzę, że ukończyłeś swój trening z młodymi jeźdźcami?

A więc Lytol zauważył jego poranne zaniedbanie względem Weyru. Jaxom dosłyszał także lekką nutę zdziwienia w głosie swego opiekuna.

— No cóż, można by powiedzieć, że nauczyłem się prawie wszystkiego, co powinienem wiedzieć, jako że nie mam latać regularnie ze skrzydłem bojowym. Naszkicowałem tutaj tę zatoczkę D’rama. To tam go znaleźliśmy. Czy nie jest piękna?

Podał kartkę Lytolowi.

Ku zadowoleniu Jaxoma wyraz twarzy Lytola zmienił się w pełne zaskoczenia zaciekawienie, kiedy przyglądał się bacznie szkicowi i diagramowi.

— Oddałeś wiernie tę górę? Musi to z pewnością być największy wulkan na Pernie! Czy ta perspektywa wyszła ci poprawnie? Ależ to wspaniałe! A ten obszar? — Lytol przejechał ręką po obszarze poza drzewami, które Jaxom narysował starannie w całej ich różnorodności i porozmieszczał tak dokładnie wzdłuż brzegu zatoczki, jak tylko sobie potrafił przypomnieć.

— Las ciągnie się aż do niskich pagórków, ale my oczywiście zostaliśmy na plaży…

— Piękna! Można zrozumieć, dlaczego Harfiarz tak wyraziście zapamiętał to miejsce.

Z zauważalną niechęcią Lytol odłożył z powrotem kartkę na stół Jaxoma.

— Ten rysunek to tylko kiepski wizerunek rzeczywistego miejsca — powiedział Jaxom do swojego opiekuna, pozwalając, by głos jego wzniósł się na końcu pytająco do góry. Nie po raz pierwszy już Jaxom żałował, że Lytol ma taką awersję do jazdy na smokach na wszelkie wyprawy, poza tymi najbardziej koniecznymi.

Lytol obdarzył Jaxoma krótkim uśmiechem, potrząsając głową.

— Jest wystarczająco dobry, żeby poprowadzić smoka, jestem tego pewien. Ale pamiętaj, proszę, żeby mi powiedzieć, kiedy będziesz miał zamiar tam wrócić.

Powiedziawszy to Lytol życzył mu dobrej nocy, a Jaxom pozostał ż uczuciem pewnego niezdecydowania. Czy Lytol udzielił mu pośredniego pozwolenia na powrót nad zatoczkę? Dlaczego? Krytycznie i badawczo Jaxom przyjrzał się szkicowi, zastanawiając się, czy aby na pewno poprawnie narysował drzewa. Miło byłoby udać się tam znowu. Powiedzmy po Opadzie Nici, jeżeli latanie nie zmęczyłoby Rutha nadmiernie…

Chętnie pozbyłbym się smrodu smoczego kamienia, popływawszy z wodach zatoczki, powiedział sennie Ruth.

Odchylając krzesło do tyłu Jaxom mógł dojrzeć białe ciało Rutha na jego posłaniu.

Naprawdę bardzo bym tego chciał.

— I może moglibyśmy się czegoś więcej dowiedzieć od jaszczurek ognistych o tych ludziach. — Tak, pomyślał Jaxom z ulgą, że ma jakiś definitywny cel, to by było bardzo dobre. Ani F’lar, ani Lessa nie zabronili mu wracać nad zatoczkę. Była ona niewątpliwie wystarczająco oddalona od Weyru Południowego, żeby nie skompromitować Przywódców Benden. A gdyby udało mu się dowiedzieć czegoś więcej o tych ludziach, wyświadczyłby Robintonowi przysługę. Może udałoby mu się nawet znaleźć gniazdo jaj gdzieś na wybrzeżu. Może to o to chodziło Lytolowi, kiedy udzielał mu tego niejasnego pozwolenia. Oczywiście! Czemu Jaxom wcześniej na to nie wpadł?

Wedle obliczeń Opad Nici miał nastąpić następnego ranka tuż po dziewiątej. Chociaż Jaxom nie miał zająć swojego zwykłego miejsca w załodze miotacza płomieni, niemniej obudził go wcześnie jakiś sługa, który przyniósł mu na tacy klah i ciasto, a także paczuszkę z pasztecikami z mięsem na obiad.

Jaxom czuł, że ma bardzo zapchany nos, że ściska go w gardle i że w ogóle jest do niczego. Półgłosem przeklinał siebie za tę chwilę bezmyślności, przez którą jego pierwszy Opad Nici będzie wielce nieprzyjemny. Co go u licha opętało, żeby zanurkować w jeziorze o lodowatej wodzie, wlecieć pomiędzy na pół przemoczony, a potem brykać w lubieżnych wygibasach na wilgotnej, świeżo skopanej ziemi? Kiedy się ubierał, kilka razy kichnął. Po czym nos mu się przetkał, ale zaczęła boleć głowa. Włożył na siebie najcieplejszą bieliznę, najgrubszą tunikę, spodnie i dodatkowe wkładki do butów. Omdlewał z gorąca, kiedy wychodzili z Ruthem ze swoich pomieszczeń. Gospodarze uwijali się po dziedzińcu, dosiadając biegusów, zabezpieczając miotacze płomieni i wyposażenie. Smok — wartownik i jaszczurki ogniste z Warowni żuli smoczy kamień na wzgórzach. Zwróciwszy na siebie uwagę Lytola, który stał na szczycie schodów do wejścia do Warowni, Jaxom wskazał ręką na niebo i zobaczył, jak Lytol w odpowiedzi zasalutował, a następnie zaczął dalej wydawać rozkazy dotyczące tego niebezpiecznego dnia. Jaxom kichnął jeszcze raz i aż się od tego zachwiał.

Czy dobrze się czujesz? Oczy Rutha zawirowały szybciej z zatroskania.

— Jak na cholernego idiotę, który się przeziębił, tak, czuję się całkiem dobrze. Lećmy już. Ugotuję się zaraz w tych futrach. Ruth posłuchał, a Jaxomowi zrobiło się przyjemniej, kiedy wiatr ochłodził pot na jego twarzy. Kazał Ruthowi polecieć prosto do Weyru, bo mieli mnóstwo czasu. Już nigdy nie będzie na tyle głupi, żeby lecieć pomiędzy cały spocony. Może lepiej będzie, jeżeli się przebierze w lżejszy strój do latania, jak się już znajdzie w Forcie. Będzie mu wystarczająco ciepło, jak już będą zwalczać Nici. Jednakowoż Weyr położony był wyżej w górach niż Warownia Ruatha i Jaxom nie czuł się przegrzany, kiedy wylądowali.

Postępując zgodnie z instrukcją, którą mu dobrze wbito do głowy, Jaxom z Ruthem polecieli zabrać swój worek na smoczy kamień. Następnie skierowali się po kamienie z zapasu wyłożonego w Niecce w tym celu. Ruth zaczął żuć smoczy kamień, przygotowując swój drugi żołądek do ziania. Wcześnie zaczęli, więc będzie miał ciągły płomień, który łatwo uzupełni się w czasie lotu dodatkowymi kamieniami z worka. Kiedy Ruth żuł, Jaxom zdobył dla siebie duży kubek parującego klanu, mając nadzieję, że go to ożywi. Czuł się marnie, a nos ciągle mu się zapychał.

Na szczęście hałas, jaki robiło tyle smoków żujących smoczy kamień, maskował jego napady kichania. Gdyby nie to, że miała to być pierwsza okazja walki na Ruthu, Jaxom byłby się może wahał, czy ma lecieć. Potem przekonał sam siebie, że ponieważ młodzi bez wątpienia będą lecieć w ślad za innymi skrzydłami na tylnym skraju Opadu Nici, więc prawdopodobnie nie będzie musiał często, a może nawet w ogóle, wlatywać pomiędzy, tak więc nie narazi na wielkie ryzyko swego zdrowia i katar mu się nie pogorszy. Nie przypadała mu do gustu myśl o kichaniu akurat w tym momencie, kiedy Ruth będzie musiał uskoczyć pomiędzy przed Nićmi.

Na Gwiezdnych Kamieniach pojawili się N’ton i Lioth, Lioth zatrąbił o ciszę, kiedy Przywódca Weyru podniósł rękę. Po bokach dużego spiżowego smoka znajdowały się cztery królowe Fortu, były większe od niego, ale w oczach Jaxoma ich świetność podkreślała tylko jego wspaniałość. Na wszystkich progach Weyru smoki słuchały milczących rozkazów Liotha, a następnie uformowały się skrzydła. Jaxom bez potrzeby sprawdził bojowe rzemienie, którymi był bezpiecznie przymocowany do siedzenia na grzebieniu karku Rutha.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)