Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
Mamy lecieć ze skrzydłem królowych, powiedział Ruth swojemu jeźdźcowi.
— Wszyscy młodzi? — zapytał Jaxom, ponieważ nic od K’nebela nie słyszał o zmianie pozycji.
Nie, tylko my. Ruth mówił zadowolony, ale Jaxom nie był wcale pewien, czy to zaszczyt.
Jego wahanie dostrzegł nauczyciel, który dał mu zwięzły sygnał, by zajął wyznaczoną pozycję. Tak więc Jaxom skierował Rutha w górę do Gwiezdnych Kamieni. Kiedy Ruth zgrabnie wylądował po lewej stronie Selianth, najmłodszej królowej Fortu, Jaxom zastanawiał się, czy wygląda równie głupio, jak się czuje, taki maleńki w obecności złotego smoka.
Lioth zatrąbił znowu i Przywódcy Weyrów wystartowali z Gwiezdnych Kamieni, opadając w dół na tyle, by mieć dość miejsca, zanim mocnymi uderzeniami skrzydeł unieśli się w niebo. Ruth nie potrzebował wcale miejsca, żeby się wzbić do góry i na krótką chwilę zawisł w powietrzu, zanim zajął swoje miejsce obok Selianth. Prilla, jej jeźdźczyni, pomachała zachęcająco pięścią i wtedy Ruth powiedział Jaxomowi, że Lioth wydał im rozkaz, żeby polecieli pomiędzy na spotkanie Nici.
Kiedy wynurzyli się nad jałowymi pagórkami północnej Ruathy, Jaxom poczuł, że reaguje na radosne uniesienie, jakiego dotąd nigdy nie doświadczył na Ruthu. Skrzydła bojowych smoków rozpościerały się nad nimi i wszędzie naokoło miejsca, które zajmował na nieco niższym poziomie w skrzydle królowych. Niebo wydawało się być pełne smoków, wszystkie obrócone były na wschód, przy czym najwyższe skrzydło miało być pierwszym, które wejdzie w kontakt z zagrażającym Opadem Nici.
Jaxom pociągnął nosem poirytowany, że przez ten swój stan słabiej odczuwa osobisty triumf: Jaxom, Lord Warowni Ruatha, miał naprawdę lecieć na swoim białym smoku przeciw Niciom! pomiędzy nogami czuł, jak Ruthowi bulgocze w środku zebrany gaz, i zastanawiał się, czy smok czuje się równie podle co on.
W nagłym wybuchu szybkości najwyższe skrzydło ruszyło do przodu i Jaxom nie miał już więcej czasu na rozważania, ponieważ on również dostrzegł zamglenie jasnego nieba, tę szarość, która była zwiastunem nadciągających Nici.
Selianth chce, żebym się ciągle trzymał nad nią, tak żeby jej miotacz płomieni mnie nie osmalił, powiedział Ruth, a jego myślowy głos był przytłumiony od powstrzymywania ogniowego tchu. Zmienił pozycję i teraz już wszystkie skrzydła ruszyły.
Szara mgiełka w oczach zmieniła się w srebrzysty deszcz Nici. Na niebie wykwitły plamy ognia, kiedy lecące przodem smoki paliły swojego odwiecznego, bezrozumnego wroga na spopielały kurz. Podniecenie Jaxoma miarkowały tylko niekończące się ćwiczenia, które wykonywał z wychowankami Weyru i zimna logika ostrożności. Dzisiaj nie powrócą z Ruthem Pobrużdżeni przez Nici!
Skrzydło królowych przesunęło się nieco naprzód w kierunku ziemi, żeby wlecieć pod przednią falę smoków, nastawione na niszczenie wszelkich strzępów, jakie mogły umknąć pierwszym płomieniom. Przeleciały przez płaty delikatnego pyłu, pozostałości po usmażonych Niciach. Ostro skręcając skrzydło królowych zawróciło i teraz Jaxom wypatrzył srebrne pasmo. Ponaglając bardzo chętnego Rutha, Jaxom usłyszał, jak jego biały smok ostrzega innych, by się odsunęli; para nowicjuszy spotkała i spaliła Nici we właściwym stylu.
Z dumą zastanawiał się, czy ktokolwiek jeszcze zauważył, jak ekonomicznie Ruth używał swojego zabójczego płomienia: akurat tyle, ile trzeba. Pogładził swojego przyjaciela po karku i odczuł jego zadowolenie z pochwały. A potem zmienili nagle kierunek, kiedy skrzydło królowych skierowało się ku większemu zagęszczeniu wroga, który wymknął się skrzydłu lecącemu po wschodniej stronie.
Od tego momentu do Końca Opadu Jaxom nie miał już czasu na rozmyślania. Uświadomił sobie, jaki jest rytm pracy skrzydła królowych. Margatta na swojej złocistej Luduth wydawała się mieć niesamowite wyczucie w zwalczaniu Nici, które mogły wymknąć się skrzydłu lecącemu nawet w najściślejszym szyku. Za każdym razem królowe znajdowały się pod srebrzystym deszczem, niszcząc go. Stało się dla Jaxoma jasne, że jego pozycja w skrzydle królowych nie była ani synekurą, ani go nie chroniła. Złociste smoczyce potrafiły objąć większy obszar, ale trudniej im było manewrować. Ruth nie miał z tym problemów. Utrzymując się przez cały czas na swojej wyższej pozycji, mały biały smok przelatywał z jednej strony klina królowych na drugą, niosąc pomoc wszędzie, gdzie była potrzebna.
Raptem Nici przestały opadać. Górne rejony nieba były wolne od szarzejącej mgły. Najwyższe skrzydło zaczęło niespiesznie schodzić po spirali w dół, żeby rozpocząć ostatni etap defensywy, przelot na niskim poziomie, który pomagał naziemnym załogom zlokalizować wszelkie ślady zdolnych do życia Nici.
Radosne uniesienie walki odpłynęło od Jaxoma, a jego złe samopoczucie zaczęto dawać znać o sobie. Wydawało mu się, że ma głowę dwa razy większą niż zwykle, z niewyjaśnionych powodów paliły go oczy. Ściskało go w piersiach, gardło miał jak odarte ze skóry. Choroba go złapała na dobre. Był głupi, że poleciał zwalczać Nici. Te jego wszystkie cierpienia wzmagało jeszcze to, nie miał żadnego poczucia, żeby osobiście coś osiągnął po czterech godzinach cholernie ciężkiej pracy. Czuł się gruntownie przygnębiony. Bardzo pragnął, żeby obydwaj z Ruthem mogli się teraz wycofać, ale taką sprawę robił z latania ze skrzydłami bojowymi, że teraz musiał ukończyć to zajęcie. Obowiązkowo leciał więc nadal nad królowymi.
Duża królowa mówi, że musimy odejść, powiedział nagle Ruth, zanim zauważą nas załogi naziemne.
Jaxom popatrzył w dół na Margattę i zobaczył, że daje mu sygnał do odejścia. Nie mógł stłumić w sobie uczucia rozżalenia, jakie wywołał w nim ten gest. Nie spodziewał się salwy wiwatów, ale naprawdę uważał, że obydwaj z Ruthem wywiązali się ze swojego zadania na tyle dobrze, że powinien im ktoś okazać aprobatę. Czy zrobili coś źle? Nie mógł myśleć z taką rozpaloną i obolałą głową. Ale posłuchał, nakazując Ruthowi, by poleciał do Warowni, kiedy zobaczył, że wznosi się do niego Selianth. Prilla wykonała prawą pięścią ruch pompowania, który oznaczał: dobra robota i dzięki.
Jej uznanie zmniejszyło jego poczucie krzywdy.
Walczyliśmy dobrze i nie przepuściliśmy żadnych Nici, powiedział Ruth głosem pełnym nadziei. Nie sprawiało mi żadnych kłopotów utrzymywanie stałego płomienia.
— Byłeś cudowny, Ruth. W taki sprytny sposób robiłeś uniki, że ani raz nie musieliśmy polecieć pomiędzy. — Jaxom silnie klepnął z uczuciem wyciągniętą do lotu szyję. — Czy nie potrzebujesz jeszcze wydmuchać z siebie resztek gazu?
Poczuł, że Ruth zakaszlał i przed jego głową zamigotał jedynie cieniutki strumyczek.
Nie ma już płomienia, ale z radością pozbędę się popiołu. Nigdy jeszcze nie przeżułem takiej ilości smoczego kamienia!
W głosie Rutha brzmiała taka duma, że mimo swego ogólnie marnego samopoczucia Jaxom roześmiał się, tak podniosła go na duchu prostolinijna satysfakcja Rutha.
W jakiś niejasny sposób czuł się pocieszony tym, że w Warowni znajdowało się tylko kilku służących. Reszta walczących z Nićmi ludzi potrzebowała jeszcze wielu godzin, żeby mogli cieszyć się tymi wygodami, które on miał już teraz. Kiedy Ruth długo i chciwie pił przy studni na dziedzińcu, Jaxom poprosił sługę, żeby przyniósł mu coś ciepłego do jedzenia, co tam było pod ręką, i kufelek wina.