Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 158
Перейти на страницу:

— Jedź! — krzyknął Casimir i położył następną monetę. Woźnica spojrzał na niego dziko, ale posłusznie pogonił ptaka.

I wtedy Sula usłyszała z przodu łomot i zobaczyła białe światło sygnalizatora. Serce skoczyło jej do gardła.

Powóz wpadł na skrzyżowanie. Śmiech Casimira dzwonił jej w uszach. Widziała jaskrawe białe światło, słyszała trąbienie sygnału alarmowego i pisk opon. Sula otoczyła głowę ramionami, gdy pai-car zawył z przerażenia.

Skórzany brzeg gondoli wbił się w jej żebra, kiedy powóz został pchnięty w bok. Boczna latarnia eksplodowała odłamkami kryształu. Jedno ze srebrnych kół odpadło, potoczyło się w dół ulicy i zostało zmiażdżone przez ciężarówkę. Gondola opadła ciężko na złamaną oś. Przerażony ptak usiłował odciągnąć na bok przechylony powóz.

Oś szorowała po jezdni tuż przy uchu Suli, strzelając iskrami. Kiedy na chwilę otwarła oczy, zobaczyła Casimira, który tracąc równowagę, leciał na nią, machając rozłożonymi na boki rękoma. Udało jej się przesunąć do wzniesionej w górę części gondoli, dzięki czemu uniknęła zgniecenia.

Przywarła do brzegu gondoli i odwróciła się do Casimira. Ten zaśmiewał się basem, aż drżała oś na jezdni. Sula zsunęła się ku niemu, objęła go ramionami i stłumiła pocałunkiem jego śmiech.

Dyszący pai-car zatrzymał się, warczał niezadowolony, potem odwrócił się w uprzęży i usiłował zaatakować woźnicę ostrymi zębami, ale ten skutecznie go powstrzymał uderzeniami po pysku. Sula usłyszała odgłosy zawracania ciężarówki i hamowania drugiego powozu oraz kroki ludzi nadciągających na miejsce wypadku.

— Jak pojmuję, nikt nie został ranny — powiedział Cree bulgoczącym głosem.

Tym razem Sula zaśmiewała się do rozpuku. Wraz z Casimirem wypełzli z rozbitego powozu, akurat gdy cicho podjeżdżała morelowa limuzyna. Ochroniarze-Torminele zjawili się we właściwym momencie, by powstrzymać od bijatyki wściekłego Daimonga — kierowcę ciężarówki. Julien i Casimir rozdali tyle pieniędzy, by zadowolić wszystkich, zwłaszcza woźniców, potem cała czwórka wsiadła do limuzyny i pojechała do Hotelu Mnogich Błogosławieństw.

Sula siedziała na kolanach Casimira i cały czas go całowała.

Był inny od Martineza. Może to najbardziej ją pociągało.

Koniecznie chciała wziąć prysznic przed pójściem do łóżka. Potem nalegała, by Casimir też wziął prysznic.

— Mogliśmy wykapać się razem — zrzędził.

— Mógłbyś się ogolić — zaproponowała.

Gderając, poszedł pod prysznic. Sula czekała owinięta w luksusowy aksamitny szlafrok. Została sama — to był błąd, gdyż nie miała nic do roboty i mogła jedynie myśleć, a gdy zaczynała myśleć, zaczynała się bać.

Całą noc grała — rola Gredel była tyle samo warta co rola Suli — ale w łóżku nie mogła grać. Nie miała doświadczenia. Z Kulasem była zbyt młoda, a z Martinezem… doświadczenie z Martinezem to coś bardzo wyjątkowego.

Za kilka minut Casimir pójdzie do łóżka z młodą, niezbyt doświadczoną partnerką, pozbawioną pewności siebie i arogancji — cech dotąd udawanych.

Sula zastanawiała się, czyby się nie ubrać i nie wyjść, ale przypomniała sobie śmiech Casimira, gdy rozbity powóz sunął ze zgrzytem po ulicy, zapach jego ciała, gdy otoczyła go ramionami i krew pulsowała jej w skroniach.

Przygasiła lampy. Może w ciemności Casimir nie zauważy zmiany.

Otworzyły się drzwi łazienki i Casimir stanął w ramie żółtego światła. Krew w Suli zawrzała. Bez namysłu podeszła do mężczyzny i pociągnęła go do łóżka. Był wykąpany, ogolony i pachniał mydłem taswa.

Dotykał ją smukłymi palcami. Nie tak jak Martinez, odkryła z ulgą. Martinez okazywał cierpliwość, dawał, a Casimir niecierpliwie pożądał.

To dobrze, bo dzięki temu dostała pozwolenie na okazanie niecierpliwego pożądania.

— O! — powiedział zdziwiony. — Tak naprawdę jesteś blondynką!

Zaśmiała się krótko.

— To tylko jedna z moich tajemnic.

Strach minął. To ją zdziwiło, ponieważ w przeszłości zawsze jej towarzyszył. Chyba Martinez ją z tego wyzwolił.

Albo może nie bała się, ponieważ wiedziała o pewnych rzeczach, o których nie wiedział Casimir. Miała w ręku karty. Zachowywała kontrolę nad sytuacją, bez względu na to, czy Casimir zdawał sobie z tego sprawę, czy nie.

Godzinę później postanowiła rozegrać partię kart i wydała pokojowi polecenie, by zapalił światło. Casimir drgnął i przesłonił oczy. Sula wypełzła z łóżka i sięgnęła po torbę, w którą zapakowano w sklepie jej stare ubrania.

— Gredel, co robisz? — mruknął Casimir.

— Chcę ci coś pokazać. — Włożyła żakiet i wywołała displej mankietowy. Potem aktywowała ścianę wideo i przekazała jej zawartość pamięci mankietu. — Spójrz!

Casimir zamrugał, wpatrując się w schematy Sidneya Model Jeden. Skrzywił się.

— Co to takiego?

— Jutrzejsze wydanie „Bojownika”.

— Jutrzejsze co? — Patrzył na nią i zaczynał rozumieć. Zaszokowany, otworzył usta.

Wyjęła z wewnętrznej kieszeni przedmiot, który zabrała wieczorem ze schowka. Otworzyła płaski plastikowy futerał i pokazała swój identyfikator z Floty.

— Jestem Caroline, lady Sula — oznajmiła. — Reprezentuję armię podziemną.

Zapadła cisza. Casimir zacisnął mocno powieki, jakby jej nie dowierzał.

— Jasna cholera! — Otworzył oczy.

— Nadal chciałbyś mi sprawić nową garderobę? — spytała z uśmiechem. — Możesz, jeśli masz ochotę.

OSIEMNAŚCIE

Ciemnym, chmurnym popołudniem trzy dni po szaleńczych wyścigach powozów odbyło się spotkanie z ojcem Juliena. Sula starannie wybrała strój. Chcąc wyglądać jak osoba z identyfikatora Floty, nie włożyła soczewek kontaktowych. Kupiła sobie blond perukę do ramion. Miała na sobie zieloną wojskową kurtkę, ale nie w odcieniu zielononiebieskim, charakterystycznym dla mundurów Floty, choć barwa powinna nasuwać militarne skojarzenie. Macnamara — w podobnej kurtce — towarzyszył jej w roli ni to adiutanta, ni to ochroniarza. Szła wyprostowana, rezygnując z mniej formalnej, swobodnej postawy cywila.

Wzięła ze sobą pistolet — tkwił za pasem z tyłu — a Macnamara miał pistolet w bocznej kaburze.

Biorąc pistolety, nie myśleli o obronie — planowali, że w razie wpadki zastrzelą się sami albo siebie nawzajem.

W tych dniach było dużo strzelania. Naksydzi zabili ponad sześćdziesiąt osób za rozpowszechnianie ostatniego numeru „Bojownika”, a zwłaszcza za zamieszczony tam schemat karabinu Sidneya. Potem ktoś zrzucił bomby zapalające na pojazd patrolu motorowego w Starej Trzeciej — w tej dzielnicy na pewno nie wygasła niechęć po masakrze — i jedenastu Tormineli zostało zabitych, a jeszcze więcej pojmano.

Spotkanie odbyło się w prywatnym klubie „Jedwabne Wiatry”, na trzecim piętrze biurowca w dzielnicy Lai-ownów. Casimir spotkał się z Sulą przed budynkiem. Miał na sobie długi płaszcz, w ręce laskę. Wytrzeszczył oczy, gdy zobaczył Sulę, ale zaraz się uśmiechnął i ukłonił w wyrafinowany sposób.

— Mimo wszystko nie za bardzo wyglądasz na nauczycielkę matematyki — stwierdził.

— To dobrze — odparła, przeciągając samogłoski w sposób charakterystyczny dla parów. Casimir uniósł brwi.

— Zupełnie inny głos miałaś tamtej nocy w łóżku.

Sula słyszała za plecami, jak Macnamara bierze głęboki oddech. Nieźle, wywołałam zgorszenie i dąsy jednego z członków zespołu.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)