Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Demony Leningradu [calibre 3.42.0]
Demony Leningradu [calibre 3.42.0] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Demony Leningradu [calibre 3.42.0]

Электронная книга - «Demony Leningradu [calibre 3.42.0]». Краткое содержание книги:

Demony Leningradu [calibre 3.42.0]
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 86
Перейти на страницу:

– Rozumiem, że Genkom będzie w stanie potwierdzić fakt, że w czasie kiedy popełniono morderstwo, przebywaliście poza miastem? – spytał.

– Oczywiście.

– Możecie zadzwonić. – Wskazał telefon. – Jeżeli kłamiecie, towarzysz Beria będzie bardzo niezadowolony...

Chyba nadal nie mieściło mu się w głowie, że Generalny Komisarz może kojarzyć kogoś tak mało znaczącego jak major Razumowski. No nic, szkoda czasu na teoretyzowanie, pewne rzeczy najlepiej przetestować w praktyce.

Kutiepow postąpił krok naprzód, jakby chciał uniemożliwić mi skorzystanie z aparatu, ale na niemal niedostrzegalny gest Mironowa drogę zablokowało mu dwóch bezpieczniaków. Czyżby pułkownik miał nadzieję, że jakoś wykręci się z tej afery? Tym lepiej. Najbardziej bolesna jest utrata złudzeń...

Podniosłem słuchawkę, wykręciłem numer sekretariatu Genkoma. Odebrał adiutant Generalnego Komisarza Sarkisow.

– Dzwonię z gabinetu pułkownika Mironowa – poinformowałem. – Muszę natychmiast rozmawiać z towarzyszem Berią.

Sarkisow wysyczał coś pod nosem – może i dobrze, że nie znam gruzińskiego, nie przypominało to komplementu – w aparacie szczęknęło, po czym rozległ się głos Genkoma.

– Słucham! – warknął.

Jak się wydawało, Gienieralnyj Komissar Gosudarstwiennoj Biezopasnosti nie był dziś w najlepszym humorze. Co za pech...

– Towarzyszu Generalny Komisarzu, muszę zameldować, że prawdopodobnie nie będę mógł dowodzić finałem operacji.

– Co za brednie! Znowu chodzi o Aleksandrowkę? Przecież poinformowałem wasze dowództwo, że do odwołania pozostajecie w mojej dyspozycji! Pobawicie się w żołnierzy kiedy indziej!

A więc to dlatego do tej pory nie wysłano mnie na misję, o której uprzedzał generał Panfiłow. Od dawna miałem już dokumenty dla całej ekipy – zarekomendowany przez Poliakowa fałszerz dotrzymał słowa – a rozkaz wyjazdu nadal nie nadchodził. Teraz wiedziałem dlaczego. Aleksandrowka... Trzeba zapamiętać tę nazwę. I sprawdzić.

– Rzecz nie w moich przełożonych, ale w waszych podwładnych, towarzyszu Generalny Komisarzu.

W słuchawce zapadła głucha, budząca grozę cisza.

– Wy bełkoczecie, majorze! – wrzasnął wreszcie Beria. – Ośmielacie się zawracać mi głowę po pijanemu! Ja was...

– Nikak niet, towariszcz Genkom!

– Gdzie jesteście?

– Na Łubiance...

– Gdzie?!

– W gabinecie pułkownika Mironowa, pierwsze piętro, pokój sto pięćdziesiąt dwa – odpowiedziałem zwięźle, starając się wyraźnie artykułować każde słowo.

Rzeczywiście mówiłem nieco bełkotliwie. Rozkwaszone wargi i obluzowane zęby jeszcze nikomu nie pomogły zostać oratorem.

– Jakim cudem znaleźliście się u nas?

– Zostałem porwany przez waszych ludzi...

– Kto tam jest z wami?

– Pułkownicy Mironow i Kutiepow oraz dwaj nieznani mi pracownicy NKWD – poinformowałem.

– Kutiepow? Ten zamieszany w zabójstwo Gurładze?

– Niewiele wiem na temat okoliczności śmierci generała Gurładze – odparłem ostrożnie – ale przed chwilą oskarżono mnie, cytuję, „o wrobienie” pułkownika Kutiepowa w tę zbrodnię...

– Nikt nie ma prawa opuścić gabinetu, macie tego dopilnować, majorze! Za chwilę tam będę.

– Tak jest!

Bez słowa podszedłem do biurka Mironowa, podniosłem odebrany mi wcześniej przez enkawudzistów pistolet, stanąłem przy drzwiach.

– Z rozkazu Genkoma nikt nie może stąd wyjść – oświadczyłem.

Kutiepow wpatrywał się we mnie z nienawiścią, gdyby wzrok mógł zabijać, byłbym już martwy. Blady jak ściana Mironow zatrzymał spojrzenie na portrecie Dzierżyńskiego, jakby spodziewał się stamtąd ratunku. Jednak oblicze „Żelaznego Feliksa” nie obiecywało pocieszenia, no i nie dziwota – patron czekistów chronił rewolucję, nie ludzi...

Na korytarzu rozległy się pospieszne kroki. Trzy, może cztery osoby. Czyżby Genkom? Miałem fart, że był dzisiaj na Łubiance, kto wie co wymyśliliby moi przyjaciele z NKWD, gdyby otrząsnęli się z zaskoczenia? Na szczęście nie zdążyli. Zabrakło czasu.

– Nie możemy pozwolić... – zaczął Kutiepow.

Nie dokończył zdania, drzwi otworzyły się z trzaskiem, po czym do gabinetu wszedł Genkom w towarzystwie Sarkisowa i dwóch ochroniarzy. Nagle całkiem spore pomieszczenie wydało się bardzo małe.

– Towarzyszu Generalny Komisarzu, pułkownik Mironow melduje...

– Milczeć! Razumowski, co tu się, do cholery, dzieje?!

Myślałem, że bezpieczniakom oczy wyjdą z orbit: jeden z najbardziej zawziętych wrogów wojennoj razwiedki ignoruje ludzi z własnego resortu, domagając się jednocześnie wyjaśnień od oficera GRU – ba! – dając wyraźnie do zrozumienia, że ufa mu bardziej niż swoim... Tak, było na co popatrzeć.

– Zostałem porwany, towarzyszu Generalny Komisarzu. Nakłaniano mnie, abym przyznał się do morderstwa generała Gurładze i wyjawił, w jaki sposób „wrobiłem” w nie pułkownika Kutiepowa. Kiedy poinformowałem, że prowadzę aktualnie operację pod waszym kierunkiem i że w momencie gdy zabito generała, przebywałem poza linią frontu, także na wasz rozkaz, pułkownik Mironow pozwolił mi zadzwonić.

– A wy oczywiście nie macie z tym nic wspólnego? – zapytał podejrzliwie.

Poczułem, jak po plecach spływają mi strużki zimnego potu. Jeżeli Beria dojdzie do wniosku, że jestem zamieszany w śmierć generała, nic mnie nie uratuje. Co prawda, jeśli nie schwytam mordercy, Genkom narazi się na gniew towarzysza Stalina, ale z kolei uznanie winy Kutiepowa rzuci cień na kierowany przez niego resort. W końcu Kutiepow to enkawudzista... W tej sytuacji fakt, że na broni mordercy znaleziono odciski palców Kutiepowa, nie wydawał mi się już taki ważny. Czekiści nigdy nie przejmowali się specjalnie dowodami czyjejkolwiek winy. Siłą woli powstrzymałem chęć rozpięcia kołnierzyka.

– Dopiero niedawno usłyszałem nazwisko Gurładze – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. – Oczywiście śmierć generała jest potworną tragedią, ale jak wiecie, byłem ostatnio zajęty i nie miałem czasu śledzić aktualnych wydarzeń. Nawet tych wagi państwowej – dodałem przepraszająco.

– Tak... – mruknął dużo łagodniejszym tonem Beria. – Jak myślicie, to jakiś spisek?

– Towarzyszu Generalny... – odezwał się Mironow.

– Milczeć!

– Obawiam się, że to moja wina – stwierdziłem, wbijając wzrok w podłogę.

– Tak?

– Obecny tu pułkownik Kutiepow już w Leningradzie wykazywał niechętny stosunek do powierzonego mi zadania, mimo iż zdawał sobie sprawę, że zajmuję się nim na osobisty rozkaz towarzysza Stalina. Nakłoniłem pułkownika do udzielenia mi pomocy, włączając do swojego zespołu. W tej sytuacji nie miał wyjścia: w przypadku fiaska misji odpowiedziałby razem ze mną przed Głównodowodzącym.

– No i na czym polega wasza wina?

– Myślałem, że to osobista niechęć, i w związku z tym nie uwzględniłem postawy pułkownika w raporcie.

– Nie spodziewaliście się, że Kutiepow pojedzie za wami do Moskwy? – zarechotał niespodziewanie Genkom.

– Nie spodziewałem się – przyznałem.

– Źle myśleliście, Razumowski – orzekł Beria najwyraźniej usatysfakcjonowany wykazaną właśnie przenikliwością. – Widzę, że zdążyli was nieco... obrobić?

– Tak jest, towarzyszu Generalny Komisarzu.

– W zasadzie – wydął z lekka wargi – powinienem was tu zostawić na jakiś czas, może wtedy nauczylibyście się nie kombinować. Proszę! Nie uwzględnił w raporcie – rzucił ironicznie. – Dobre sobie. No i widzicie, co z tego wyszło? Obili was, a za parę dni pewnie wpadlibyście na pomysł, jakim cudem na pistolecie, z którego zabito Gurładze, znalazły się odciski palców tego tu. – Genkom wskazał ruchem głowy Kutiepowa. – Już oni by wam pomogli...

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)