Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Statki czasu [The Time Ships - pl]
Statki czasu [The Time Ships - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statki czasu [The Time Ships - pl]

Электронная книга - «Statki czasu [The Time Ships - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa.
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 128
Перейти на страницу:

Większa komora za szybą była prostym, betonowym pudełkiem z nie pomalowanymi ścianami. Było tam prawie pusto, jedynie na środku stał nieruchomo kwadratowy, ceglany monolit wysoki na jakieś dziesięć i szeroki na sześć stóp. Cegły były dwojakiego rodzaju: jasne i ciemnoszare, ułożone równo na przemian. Ten monolit utrzymywała nad podłogą warstwa grubszych płyt, od których ciągnęły się przewody do uszczelnionych otworów w ścianie pomieszczenia.

Wallis spojrzał przez szybę.

— To nadzwyczajne, prawda? Że coś tak szkaradnego, tak prostego, wiąże się z taką potęgą. Powinniśmy tu być bezpieczni. To szkło ołowiowe. A zresztą reakcja jest w tej chwili osłabiona.

Rozpoznałem reaktor z pokazu paplającej maszyny.

— Czy to wasza maszyna do przeprowadzania rozszczepiania?

— To drugi reaktor grafitowy na świecie — odrzekł Wallis. — W dużym stopniu kopia pierwszego, który Fermi zbudował na Uniwersytecie Chicago. — Uśmiechnął się. — O ile się orientuję, skonstruował go na boisku do squasha. To niezwykła historia.

— Tak — powiedziałem, popadając w rozdrażnienie. — Ale co reaguje z czym?

— Ach — odpowiedział, zdjął okulary i przetarł szkła końcówką krawata. — Spróbuję to wyjaśnić...

Zbyteczne wydaje się dodawać, że nie spieszył się, lecz udało mi się wydobyć od niego tyle, by zrozumieć właściwą istotę.

Już dowiedziałem się od Nebogipfela, że atom ma substrukturę i że Thomson uczynił pierwszy krok ku jej zrozumieniu. Teraz dowiedziałem się, że tę substrukturę można zmienić. Może to nastąpić przez złączenie się jednego jądra atomowego z drugim, lub być może spontanicznie przez rozbicie dużego atomu. Ten rozpad nazywa się rozszczepieniem atomów.

A ponieważ substruktura określa tożsamość atomu, rezultat takich zmian to nic innego jak oczywiście przekształcenie się jednego elementu w inny — odwieczne marzenie alchemików!

— Nie zdziwi pewnie pana — powiedział Wallis — że przy każdym rozpadzie atomów wyzwala się pewna energia, gdyż atomy zawsze szukają bardziej stabilnego stanu o niższej energii. Czy jest to dla pana jasne?

— Oczywiście.

— Tak więc w tym reaktorze mamy sześć ton karolinu, pięćdziesiąt ton tlenku uranu i czterysta ton bloków grafitowych... Dostarcza to mnóstwo energii, nawet teraz, kiedy na to patrzymy.

— Karolinu? Nic o nim nie słyszałem.

— To nowy, sztuczny pierwiastek powstały wskutek bombardowania atomów. Jego okres połowicznego rozpadu wynosi siedemnaście dni. To znaczy, traci w tym czasie połowę swojego zapasu energii.

Znów spojrzałem na tę nijaką kupę cegieł. Wyglądała tak zwyczajnie, tak nieprzyjemnie! A jednak, pomyślałem, jeśli to, co Wallis powiedział o energii rdzenia atomowego, jest prawdą...

— Jakie są zastosowania tej energii?

Założył okulary.

— Widzimy trzy szerokie zakresy zastosowania. Po pierwsze, dostarczanie energii z małego źródła: wyobrażamy sobie, że mając taki reaktor na pokładzie, podwodne molochy mogłyby spędzać wiele miesięcy pod powierzchnią oceanu, bez potrzeby uzupełniania paliwa, lub moglibyśmy zbudować bombowce, które mogłyby latać na dużej wysokości i okrążać Ziemię kilkadziesiąt razy, nim musiałyby wylądować. I tak dalej. Po drugie, wykorzystujemy reaktor do napromieniowania różnych materiałów. Możemy wykorzystać produkty uboczne rozszczepiania uranu do transmutacji innych materiałów. Prawdę mówiąc, w tej chwili odbywają się próby wielu związków, które służą jakimś tajemniczym eksperymentom profesora Gödela. Oczywiście, nie można ich zobaczyć, bo buteleczki z próbkami znajdują się wewnątrz reaktora...

— A trzecie zastosowanie?

— Ach... — odezwał się i jego oczy znów nabrały obcego, zamyślonego spojrzenia.

— Już wiem — powiedziałem ponuro. — Ta energia jądrowa świetnie się nadaje do stworzenia bomby.

— Naturalnie, trzeba rozwiązać tylko kilka praktycznych problemów — odrzekł. — Produkcja właściwych izotopów w wystarczających ilościach... Synchronizacja wstępnych eksplozji... Ale tak. Wygląda na to, że istnieje możliwość zbudowania bomby dostatecznie potężnej, by zrównała całe miasto z powierzchnią ziemi — wraz z kopułą i wszystkimi innymi zabezpieczeniami, bomby tak niewielkiej, by zmieściła się w walizce.

10. PROFESOR GÖDEL

Przemierzyliśmy kolejne wąskie, betonowe korytarze, wynurzając się wreszcie w głównym biurowcu College’u. Dotarliśmy do korytarza wyłożonego pluszową wykładziną, z portretami wybitnych osobistości z przeszłości na ścianach. Na pewno wyobrażacie sobie takie miejsce: mauzoleum martwych naukowców! Otaczali nas żołnierze, ale zachowywali się dyskretnie.

To właśnie tutaj przydzielono Kurtowi Gödelowi biuro.

Wallis przedstawił mi życie Gödela zwięźle i treściwie. Profesor urodził się w Austrii i uzyskał stopień naukowy z dziedziny matematyki w Wiedniu. Pod wpływem tamtejszych pozytywistów logicznych (sam nigdy nie miałem zbyt wiele czasu na filozofowanie) Gödel zainteresował się logiką i podstawami matematyki.

W roku 1931 — miał wtedy zaledwie dwadzieścia pięć lat — Gödel opublikował swoją zaskakującą rozprawę na temat nieskończoności matematyki.

Później zainteresował się nowo powstałą dziedziną badań nad czasem i przestrzenią i przedstawił w artykułach swoje spekulacje na temat podróżowania w czasie. (Pomyślałem, że to musiały być reopublikowane prace, do których odwoływał się Nebogipfel.) Niebawem, pod naciskiem Rzeszy, przeniesiono go do Berlina, gdzie rozpoczął prace nad wykorzystaniem podróży w czasie dla celów wojskowych.

Dotarliśmy do drzwi, na których umieszczono mosiężną tabliczkę z nazwiskiem Gödela — chyba zupełnie niedawno, bo na dywanie dostrzegłem wiórki drewna po wierceniu.

Wallis ostrzegł mnie, że będę miał tylko kilka minut. Zapukał do drzwi.

— Wejść! — odezwał się cienki, wysoki głos.

Weszliśmy do przestronnego biura o wysokim sklepieniu, z ładnym dywanem i bogato zdobioną tapetą oraz biurkiem, które pokryte było zieloną skórą. Uświadomiłem sobie, że kiedyś ten pokój musiał być bardzo jasny, gdyż szerokie okna — teraz zasłonięte — wychodziły na zachód, dokładnie w kierunku Terrace, gdzie mnie zakwaterowano.

Kiedy weszliśmy, człowiek przy biurku nadal pisał. Zasłaniał ręką kartkę, najwidoczniej po to, żebyśmy jej nie widzieli. Był niskim, chudym, niezdrowo wyglądającym człowiekiem, z wysokim, delikatnym czołem. Miał na sobie wełniany, pognieciony garnitur. Oceniłem, że jest po trzydziestce.

Wallis spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami.

— To dziwny facet — szepnął — ale niezwykły umysł.

Wokół pokoju biegły regały, choć w tej chwili były puste. Na dywanie stały stosy skrzyń, a książki i czasopisma — przeważnie w języku niemieckim — rozsypywały się na boki. W jednej skrzyni dostrzegłem naukowe wyposażenie oraz rozmaite buteleczki z próbkami i w jednej z tych skrzyń zobaczyłem coś, od czego mocniej zabiło mi serce!

Odwróciłem się gwałtownie od skrzyni i próbowałem ukryć podniecenie.

W końcu człowiek przy biurku odrzucił z rozdrażnieniem pióro, które uderzyło z trzaskiem w ścianę, i zmiął w ręku zapisane kartki, nim wyrzucił je — wszystko, co napisał — do kosza!

Podniósł wzrok, jakby dopiero teraz dostrzegł, że tu jesteśmy.

— Ach — powiedział. — Wallis.

Schował ręce za biurkiem i wydawało się, że skurczył się w sobie.

— Profesorze Gödel, to miło, że zechciał się pan z nami zobaczyć. To jest... — Przedstawił mnie.

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)