Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 101
Перейти на страницу:

-Przecież mówię. Francuz to nie był, bo by winę za upadek młota na gówno zrzucił. A nasz na kurwę.

-Czekaj, czekaj, ciekawe rzeczy mówisz, których w aktach za Chiny nie ma.

-To powiem lepsze. Ten facet chodził jak wszyscy w koszuli, bo w magazynach ciepło było. Ale ani razu rękawów nie podwinął. A ja wiem dlaczego. - Następny łyk koniaku, żeby podnieść napięcie słuchających. - Ale jak się raz towotem ubrudził, to go podglądnąłem w umywalni. Nie wiedział, że tam jestem. I pokazał.

-Co?

-Ze ma tatuaż.

-Jaki? SS?

-Nie. Numer z obozu koncentracyjnego. O tutaj... - Jasiu wskazał przedramię.

Schielke zdjął czapkę i otarł pot z czoła. Potem wyjął z teczki zdjęcia, które wcześniej powypinał z akt. Rozłożył je na biurku.

-Ten facet jest tutaj na fotografii?

Polak przyjrzał się uważnie.

-Nie - zaprzeczył po chwili.

-Jesteś pewien?

-Tak. Nie ma go.

Holmes zapalił papierosa.

-No i masz pierwszy knot w śledztwie. Poprzedni oficerowie nie wykryli, że w grupie był facet, którego nie ma na liście płac.

-Właśnie. Nie mieli dostępu do polskich robotników na twoich warunkach.

-Nie przesłuchiwali ich?

-Przesłuchiwali. I otrzymali stały zestaw odpowiedzi: „Nie wiem, nie widziałem, nie pamiętam, nie interesowałem się, z nikim nie rozmawiałem, nie obserwowałem, nie wiem, co mówili, bo nie znam języka niemieckiego, pracowałem uczciwie”.

Holmes zaczął się śmiać.

-Taak, gestapowcom brak personal touch.

-Spytaj go o inne dziwne rzeczy, o których wie, a których nie ma w aktach.

Holmes nie musiał tłumaczyć, bo Jasiu spojrzał na Schielkego i powiedział:

-Zrozumiałem. Ja dobrze mówię po niemiecku.

Teraz Schielke zaczął się śmiać.

-Ale na gestapo mówiłeś...

-To co wszyscy. „Ich nicht verstehen”, z bardzo złym akcentem. A jak pytali przez tłumacza, to odpowiadałem dokładnie tak jak ten oficer mówił przed chwilą.

-No dobra, Jasiu, ale nam nie musisz niczego wmawiać. O czym jeszcze nie dowiedzieli się poprzedni śledczy?

Polak wyszukał w leżącym na biurku stosie jedno zdjęcie.

-Tego gościa złapcie. On zabił jednego z pakowaczy.

-Co???

-No ten. To Nadia.

-Kto? Rosjanin? Baba czy co?

-A skąd. Pół Niemiec, pół Czech. Przed wojną był baletmistrzem i on z tych, wiecie...

-Z jakich?

-No... wolał chłopców niż dziewczyny. Chodził do obozu Ruskich i tam za żarcie wiecie, co robił. Więc daliśmy mu ksywę Nadia, Nadieżda, co by jeszcze żonę Lenina w mowie splugawić.

-Skąd o tym wiesz?

-A z kim niby mieli trzymać Ruskie? Z Niemcami? Nas woleli, bośmy mieli lepiej i czasem im się podrzuciło trochę jedzenia czy jakieś lekarstwo. Mieliśmy sto razy lepiej. No i Słowianie przecież. A wróg wroga...

-A konkretnie? To takie opowieści krążyły między drutami?

-Jak się Nadia schlał, to swoim ruskim kochankom wszystko opowiadał, wiedząc, że nie wypłynie. Ale Ruscy nam wszystko opowiedzieli.

-Co na przykład?

-No, że jak się wydało, co Nadia wyrabia, to tacy jedni mu powiedzieli, że jak zabije jednego z pakowaczy, to nic mu się nie stanie. Skierują go po prostu gdzie indziej.

-I zabił?

Jasiu skinął głową.

-Chwalił się nawet Ruskim, jaki z niego gieroj. Wtedy jak się schlał.

Schielke przyglądał się trzymanemu w ręku zdjęciu. Facet wyglądał na jakieś czterdzieści, czterdzieści pięć lat. Był nawet przystojny. Fotografia nie ujawniała jednak ani jego skłonności, ani tym bardziej zdolności do mordowania. Westchnął lekko.

-Jeśli jest na froncie, to już poza naszym zasięgiem.

-Znajdziecie go - powiedział Polak. - Jest w Breslau.

-Skąd wiesz?

-Od Ruskich. Bo oni jakoś tak nas lubią, a Niemców osobliwie nie - uśmiechnął się znacząco.

Odgłosy wybuchów zdawały się ich otaczać, mieli wrażenie, że każde ruskie działo bije właśnie w ten odcinek frontu. Ziemia drżała, wokół waliły się ceglane kikuty, resztki ścian, które nie tak dawno jeszcze były częścią wspaniałych budynków. Ale to tylko od wstrząsów. Rosjanie mieli jednak specjalistów od precyzyjnego prowadzenia artyleryjskiego ognia. Wypalone od bombardowań fragmenty domów waliły się głównie z powodu wstrząsów, prawdziwy cel piekielnej palby był położony dużo dalej.

Schielke biegł, nie mogąc powstrzymać idiotycznego odruchu osłaniania rękami głowy, na której miał przecież stalowy hełm, ale to było silniejsze od niego. Kilka razy o mało nie upadł w gruzowych pułapkach, nie mogąc złapać równowagi. Kiedy dobiegł wreszcie do samochodu pancernego, był mokry od potu.

-O Jezu. - Holmes wpuścił go do ciasnego wnętrza. - Co tam na froncie? Kąpiel brałeś?

-Daj mi spokój. Walnęło w jakiegoś gościa, który stał dziesięć metrów ode mnie. Jak bryznęło flakami...

-Nie jesteś szczególnie obryzgany. Nadię znalazłeś?

Schielke zaprzeczył ruchem głowy.

-Odesłali go. Ale mam kopię rozkazu. Dotrzemy do niego, bo jest blisko centrum.

-Ale to już jutro. - Holmes zerknął na zegarek. - Twoja Rita pewnie się niecierpliwi.

Przerwało im walenie czymś metalowym w pancerne drzwi. Watson położył dłonie na rękojeściach cekaemu w wieżyczce. Holmes najpierw uchylił ostrożnie, potem już spokojny otworzył drzwi na oścież. Przed nimi stal umorusany porucznik i grupa słaniających się na nogach ludzi.

-Panie kapitanie. - Młodszy oficer wyprężył się służbiście. - Nie śmiem prosić, ale czy nie zaopiekowałby się pan moimi rannymi? Jestem w koszmarnej sytuacji.

-Rannymi? Od tego są sanitariusze.

-Tak jest. Problem w tym, że ich od rana nie ma.

-To złóżcie meldunek, do cholery.

-Nie bardzo mam jak. Brakuje nam wszystkiego, nawet wody.

Schielke wzruszył ramionami. Podał tamtemu swoją manierkę. Holmes wyjął ze skrytki na naboje do zdemontowanej armaty dwie butelki wody mineralnej Perrier i rzucił żołnierzom.

-A dlaczego sami nie wyznaczycie ludzi, żeby odprowadzili rannych?

-Dlatego. - Porucznik wskazał kciukiem.

Schielke wychylił się i spojrzał mu przez ramię. Na najbliższej latarni wisiały dwa ciała w poszarpanych mundurach. Na szyi jednego z nich umieszczono tablicę z napisem: „Tchórzliwie uciekałem z linii frontu”. Któryś z esesmanów wykazał się poczuciem humoru, bo napis na tablicy zdobiącej drugiego skazańca brzmiał: „A ja nie uciekałem tylko szedłem. I też mnie powiesili”.

-Coś podobnego!?

-Wehrmacht po latarniach maszeruje ku światłości - mruknął Holmes, wskazując rozbitą żarówkę ulicznego światła.

-Tak jak mówiłem, panie kapitanie. Ludzie boją się ruszyć na tyły nawet z rannymi. A sanitariuszy nie ma.

-No dobra - Schielke wyskoczył na zewnątrz, robiąc miejsce. - Ale tego na noszach to chyba tylko na dach.

-Dziękuję, panie kapitanie, Damy radę.

Załadunek pięciu pokrwawionych żołnierzy do środka samochodu i jednego na górę rzeczywiście odbył się sprawnie. Już po chwili mogli ruszyć pokrytą gruzem ulicą.

-Ten tam na dachu jeszcze żyje? - Schielke unikał wzroku rannych. Oni też na niego nie patrzyli.

-Jeszcze tak - krzyknął Watson z wieżyczki.

Było coś nieprawdopodobnego w ludziach siedzących na wąskiej ławeczce desantu. Jakieś emanujące z ich ściągniętych cierpieniem twarzy pogodzenie się z losem gladiatorów rzuconych na żer w krwawy krąg areny. Żadnego innego sensu walki nie mógł znaleźć. Zdawali się nie wierzyć ani w zwycięstwo, ani w realny cel obrony.

-Ten tam na górze jeszcze żyje?

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)