Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 101
Перейти на страницу:

-Na pewno prowadził sprawę takiego handlarza i pasera. Za dużo wiedział o sprawkach Barbela Stechera i jego wesołej kompanii.

Schielke i Holmes wymienili się spojrzeniami.

-No dobrze. - Schielke rozkuł skazańca, który będąc w szoku, dłuższą chwilę nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje. - Powiedz jeszcze, kim był Torben Lucke, którego zabiłeś. Specjalistą od ukrywania skarbów?

-On? - Birk rozmasowywał nadgarstki. - Był zegarmistrzem.

-Kim?

-Zegarmistrzem.

Schielke i Holmes znowu spojrzeli na siebie w bezbrzeżnym zdziwieniu.

-Dobra, bandziorze. Trochę nam pomogłeś, ale musisz stąd zniknąć.

-Aha, znaczy teraz zabijecie mnie nieregulaminowo w najbliższej bramie, a ciało wrzucicie

do Odry?

Holmes poklepał go po ramieniu.

-Zerknij na twarz Dietera - powiedział. - Czy on wygląda na mordercę? Czy nie widzisz malującej się tam poczciwości silnie zabarwionej pacyfizmem?

Schielke wyjął z kieszeni dwie kartki.

-Tu masz rozkaz wyjazdu, a tu gwarancję wejścia do samolotu. Odwieziemy cię na lotnisko i polecisz do Berlina.

Birk nieprzytomnie patrzył na opatrzone pieczęciami druki.

-A moje rzeczy? - wypalił nagle.

-Twoje rzeczy zbiera właśnie Heini. I chyba się nimi zaopiekuje. Odbierzesz po wojnie.

Holmes skinął na Watsona i wydał dyspozycje, aby wciąż roztrzęsionego Birka odwieźć na lotnisko i przypilnować, żeby wsiadł do samolotu. Potem obaj z Schielkem odeszli na bok.

-Piękna akcja, piękna realizacja. Kolja Kirchoff będzie bardzo zadowolony.

-Zgadza się. Coś się ruszyło w jego śledztwie.

-Konkrety cieszą każdego. Zrobiłeś coś, czego nie dokonały inne służby. Tietz powinien cię jeszcze bardziej polubić.

Schielke wyjął papierosa. Przez chwilę obracał go w dłoniach, potem zapalił, osłaniając zapałkę drugą dłonią.

-Słuchaj... Chyba nie zamierzasz wysadzić Poczty Głównej?

Holmes obruszył się teatralnie.

-No co ty? No co ty? - Chwilę później jego twarz przybrała lisi, świętoszkowaty wyraz. - A po co wysadzać?

Rosyjski samochód pancerny, który przydzielono oddziałowi Schiełkego, zdobyto chyba jeszcze w tysiąc dziewięćset czterdziestym pierwszym. Przejechał więc prawie pół świata, był już zdezelowany, pokancerowany, z dziurami po zdemontowanym sprzęcie. Ktoś w uchwyty po oryginalnym działku kalibru czterdzieści trzy milimetry wsadził fiński karabin maszynowy, a zamiast rozbitej płyty czołowej po prostu przyspawał tam kaloryfer. Zamiast oryginalnej radiostacji była amerykańska walkie-talkie, która umożliwiała utrzymanie łączności z ich francuską ciężarówką, na której burtach widniały jeszcze niezatarte napisy głoszące, że przewożono nią mięso w okolicach miasta Nantes. Mogłoby się wydawać, że kolumna oddziału specjalnego Abwehry wygląda dziwnie, ale w Breslau nic już nie było takie. Prezentowali się wręcz okazale, parkując na Graupenstrasse, w pobliżu Starej Giełdy. Tuż obok, po skosie przymusowi robotnicy odgruzowywali resztki budynku wystawienniczego.

-Patrz - mruknął Schielke do Holmesa. - Watson miał rację.

-W czym?

-Precyzyjne bombardowanie, cały Schlossplatz poszatkowany, rozwalili nawet zamek królewski, ale budynek sądu nietknięty.

-Taaaak - mruknął Holmes. Jakaś myśl marszczyła mu czoło. - Precyzyjne bombardowanie - przygryzł wargi i powtórzył. - Precyzyjne bombardowanie.

-O czym myślisz?

-Nic, nic. Zaczynajmy.

Poinstruowany wcześniej Heini podszedł do jednego z wartowników. Chłopca równie młodego jak on sam, z tym jednak, że tamten miał na sobie mundur Hitlerjugend, a Heini prawdziwy mundur, panterkę, hełm z goglami, no i... i stopień kaprala.

-Hej, ty! - krzyknął. - Dawaj mi tu kilku robotników. Ale biegiem!

-Zaraz. - Wartownik nie zrozumiał. - Ja nie mogę bez rozkazu. Muszę mieć na piśmie...

-Na piśmie to zaraz wyrok dostaniesz za sabotowanie akcji, baranie!

-Ale...

-Co?! Jak ty w ogóle stoisz w obecności żołnierza liniowego, durniu? Baczność!

-Ja...

-Stul pysk!

Schielke z zainteresowaniem obserwował laboratoryjny przykład działania władzy. Nawet na tak niskim poziomie. Heini minął stojącego na baczność obcego chłopca i podszedł do grupy robotników.

-Ty, ty i ty, za mną.

Nikt z obecnych nie śmiał go powstrzymać. Cała czwórka stała już przy drzwiach giełdy.

-Wy dwaj sprzątniecie rozbite szyby na dole - zakomenderował Holmes. - A ty pójdziesz z nami.

Weszli do przestronnego hallu. Na razie robotnicy dostali herbatę, chleb i po papierosie. Stali zdziwieni, nie wiedząc, co robić. Jeden z nich ruszył za Holmesem i Schielkem na górę, krętymi schodami prowadzącymi na korytarz, a właściwie galeryjkę z kolumnami.

-No jak tam, Jasiu - odezwał się Holmes po polsku. - Wszystko w porządku?

Polak zatrzymał się zaskoczony.

-Spokojnie. My od Napiórskiego.

-Aha. - Tamten wyraźnie się rozluźnił. - Nasi, znaczy?

-Uhm. - Holmes otworzył drzwi jakiegoś gabinetu. Zrzucił papiery pokrywające ogromne biurko i przysiadł na blacie. Pozostałym wskazał krzesła.

-Musimy się dowiedzieć paru rzeczy. Jak to się stało, że do ekipy „pakowaczy skarbów” dopuszczono polskich robotników.

-Eeee... żadna tajna robota. A zdolnego do pracy Niemca to już w Breslau nie uświadczysz. Wszystko, co jest w stanie leźć o własnych silach bez łaski, do SS wzięli, tych, którzy kuśtykają, do Wehrmachtu, a starców na wózkach i tych, którzy mogą jeszcze pełzać, do volkssturmu.

Schielke, który trochę rozumiał po polsku, tylko pokręcił głową. Dał robotnikowi manierkę z koniakiem, skwapliwie przyjętą. Tak samo jak amerykański papieros.

-Ale myśmy żadnych tajnych rzeczy nie robili. I tych skarbów tośmy też za bardzo nie widzieli. Zresztą nie kradliśmy, bo niby co z tym później zrobić? Same duże formaty. Ale jak ktoś sprytny i nie miał miętkości w nogach, to żarcia mógł skręcić, ile chciał.

-Duże formaty? Przy pakowaniu obrazów robiliście?

-Głównie. Czasem mniejsze skrzynie, ale tu już majster strasznie niuchał. No i robiliśmy tylko szkielet. Okucia, druty, wzmocnienie, izolację to już Niemce robiły. Po zbiciu wyglądało toto jak skrzynie piratów.

-Jakie druty? - zainteresował się Holmes, nie mając pojęcia, do czego mogły służyć druty w skrzyniach. - Stalowe?

Polak wzruszył ramionami.

-Miedziane. - Pociągnął łyk koniaku. - Miedziane, które wystawały na zewnątrz, a oni je wplatali w okucie. Ale tak sprytnie. - Zademonstrował rękami.

-Po co?

-A bo ja wiem? Żeby ładniej było?

Holmes spojrzał na Schielkego.

-Rozumiesz coś z tego?

-To, co on mówi, trochę tak. Ale po co to robili, ni cholery.

-No dobra. Lećmy dalej. Neumanna widziałeś kiedyś? Wiesz, kto to jest?

Jasiu zaciągnął się papierosem.

-Nigdy nie widziałem. Jak przyjeżdżał, to wszyscy robili ze strachu po kątach. Nas wypędzali i zamykali w takim pustym schronie. Panika była. A z nami to też znikało kilku takich...

-Jakich?

-Takich dziwnych.

-Jezu, no mów po ludzku. Dlaczego dziwnych?

-Bo było kilku ludzi, sam widziałem, że dwóch, trzech... Oni nigdy prawie się nie odzywali. Jak coś chcieli, to pokazywali rękami. A reszta traktowała ich z szacunkiem.

-Może byli chorzy?

-Nieeee. - Jasiu pokręcił głową. - A jeden to był chyba Polak.

-Co???

Jasiu pociągnął kolejny łyk koniaku.

-No mówię. Tak za dokładnie nie słyszałem, ale po mojemu, jak jednemu ciężki młot na nogę spadł, to on rzucił „kurwą”.

-Co? - powtórzył Holmes.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)