Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 101
Перейти на страницу:

-Pojęcia nie mam. Bo ja wiem... śledząc półświatek?

-A nie mając służb do dyspozycji?

Holmes zaczął się śmiać.

-Dieter, posłuchaj go. Barbel cię dobrze naprowadza.

Schielke palnął się ręką w czoło.

-No jasne! Birka wynajął ktoś z kripo!

-Też mi się tak wydaje. To ich rewiry, a dla gestapo czy Abwehry za niskie progi, żeby coś wiedzieć na ten temat.

Jakiś pocisk rozerwał się w pobliżu. Tramwajem szarpnęło lekko, a na ich głowy posypał się popiół. Schielke zdjął czapkę i oczyścił ją rękawem. Znowu sowiecki analfabeta nie wiedział, jak porządnie wycelować. Ale skąd mieli brać doświadczonych fachowców po tylu latach wojny?

-Wybraliście niebezpieczny rejon - warknął Stecher.

-E tam. - Holmes machnął ręką. - Jak u Pana Boga za piecem.

-Tak? - żachnął się tamten. - To sobie idźcie i zobaczcie dyżurnego trupa. Tam za rogiem. - Usłużnie wskazał im ręką kierunek. - Idźcie i zobaczcie, a wtedy pogadamy o bezpieczeństwie.

-Dobrze. - Teraz Schielke był wzorem kompromisu. - Pójdziemy i zobaczymy. Ale teraz powiedz nam jeszcze, gdzie znajdziemy Danny’ego.

-To bardzo proste. - Stecher wyjął z kieszeni karteczkę. - Nie wiem jak za dnia, ale jeśli w nocy jest nalot, to ta kanalia ukrywa się w tym bunkrze. Blisko Poczty Głównej, którą razem ze swoimi kolegami jest ostatnio bardzo zainteresowany. Depozyt brylantów...

-Zaraz, zaraz, zaraz - przerwał mu Holmes. - Co powiedziałeś?

-Birk nie dość, że jest szują, to jeszcze kretynem. Dowiedział się o depozycie brylantowym na poczcie. Ludzie mieli tam skrytki, no i przed bombardowaniami urzędnicy musieli ewakuować ich zawartość. Spisali protokół i zamknęli wszystko w głównym sejfie. A Birk się dowiedział, że jest tam duży depozyt brylantów. I ma na nie ochotę, idiota. Nie wiem, co on sobie wyobraża. Podkop i wysadzenie sejfu?

-A ty skąd o tym wiesz?

-Chciał, żebym mu pomógł. Ale po pierwsze, nie pracuję z debilami, a po drugie, w ogóle nie zajmuję się brudną robotą.

-Ach, rozumiemy... Oczywiście. - Obaj z Holmesem przytakiwali skwapliwie. - Oczywiście.

Schielke wziął karteczkę z adresem.

-No dobra. Powiadomię cię o miejscu następnego spotkania. Bardziej bezpiecznym.

Stecher, wstając, wyprostował się na całą długość. Był tak wysoki, że prawie musiał schylać głowę, by nie uderzyć jej czubkiem o dach tramwaju.

-Chyba niedługo będę się chciał ewakuować. Tu jest coraz goręcej.

-Jasne. Rozkaz wyjazdu i list żelazny czekają na ciebie. Ja zawsze dotrzymuję umów.

-Proszę wybaczyć. - Wysoki chudzielec nagle zaczął mówić w bardzo wyrafinowany sposób. - Ale ma pan to wypisane na twarzy.

Ukłonił się, zgrabnie wyskoczył przez podziurawiony, wypalony tył pojazdu i ruszył w stronę centrum. Holmes i Schielke po chwili wyszli za nim.

-Wracamy?

-Coś ty. - Holmes zaczął iść w stronę rogu, który wcześniej wskazał Barbel. - Zobaczmy, co to jest ten nieboszczyk na dyżurze.

-Eeee... Słuchaj, czemu cię tak nagle zainteresowały brylanty w sejfie Poczty Głównej?

-A przypadkiem ich nie kolekcjonujemy?

-I co? Zrobimy podkop i wysadzimy sejf?

-Żartujesz? Pistolet maszynowy Thompsona już mamy, cygara mamy, jeszcze tylko garnitury, kapelusze i wchodzimy, jakbyśmy byli w Chicago.

Schielke nie zdążył skomentować niedorzecznego pomysłu, bo dotarli do skrzyżowania. Domy nie były tu jeszcze postrzelane, a jedyne kłęby dymu wznosiły się dalej, na zachód, w rejonie walk. Na najbliższej latarni dyndał jakiś człowiek w samych kalesonach, z ogromną tablicą przymocowaną do szyi. „Jestem tchórzem. Nie dość odważnie broniłem Festung Breslau” - głosił napis.

-No, fajne - mruknął Holmes. - Ale dlaczego on jest w samych kalesonach i dlaczego mówią o nim „dyżurny”?

Schielke stanął na palcach i odwrócił tablicę. Na rewersie też byl napis, tyle że po rosyjsku: „Jestem tchórzem. Nie dość odważnie zdobywałem Festung Breslau”. Holmes zaczął się śmiać.

-Ty, patrz. On tu nie wisi tak sobie, on wisi w ściśle określonym celu.

-Tak. I nasi wyświadczają drobną przysługę przyszłym okupantom. Po co się trudzić, wystarczy przekręcić tablicę i nieboszczyk będzie od razu przestrogą dla innych żołnierzy.

-Właśnie. Ale to znaczy, że Niemcy spodziewają się utraty tego terenu, zanim ten gość na latarni zgnije.

-Mhm. Dlatego Stecher tak się bał.

Dłuższą chwilę przyglądali się zwłokom.

-Ty, patrz. On ma zielone palce. Grzebał w pociskach fosforowych czy co?

Holmes machnął ręką.

-Eeee... Wiosna idzie. Puścił pędy i zacznie kwitnąć.

Idealną czerń nieba zaczęły właśnie przełamywać pierwsze szarości świtu. Było chłodno i mgliście, pogoda typowa dla Breslau. Nietypowe były jednak zadziwiająco ciepłe podmuchy zwiastujące nadchodzenie szybkiej wiosny. Kilkanaście postaci w panterkach przypadło do burt dwóch samochodów. Chłopak w mundurze Hitlerjugend zbliżał się właśnie od strony wieżyczek wentylacyjnych, oglądając się za siebie. Lustracja musiała wypaść dobrze, bo spokojnie podszedł bliżej.

-Melduję swój powrót, panie kapitanie! - Heini strzelił obcasami, salutując sprężyście.

-I jak? - spytał Schielke.

-Jest! - Chłopak wyjął z kieszeni orientacyjny, zrobiony ołówkiem plan bunkra i pokazał palcem. - O, tutaj.

-Ile wyjść?

-Tylko dwa, panie kapitanie.

-A warta?

-Zwykły volkssturm, panie kapitanie. Narobią w gacie, jak się na nich krzyknie.

No tak, Schielke uśmiechnął się w duchu, dla doświadczonego frontowca Heiniego, weterana wręcz, zwykły volkssturm to banda cywilnych tchórzy i defetystów. „Narobią w gacie”, kiedy prawdziwy żołnierz, choćby i chłopiec, raczy im się pokazać. Zerknął na Holmesa. Ten jednak uspokajająco skinął głową. Zresztą i tak nie mieli czasu, żeby załatwić wszystko zupełnie legalnie i w porozumieniu z innymi służbami. To nie był teren działania Abwehry. A dezorganizacja w mieście nie doszła jeszcze do poziomu: „Ten, kto ma broń, niech robi, co chce, reszta słucha”. Wprost przeciwnie. Dyscyplina wciąż panowała. Codzienne egzekucje, od burmistrza miasta poczynając, przez nie dość gorliwych żołnierzy i urzędników, na szeregowych grabieżcach amatorach kończąc, sprawiały, że większość ludzi bała się kichnąć nieregulaminowo, a każdą kontrolę traktowano prawie jak zmierzenie się z sądem polowym.

-To co? Zaczynamy?

-Tylko zrób z tego prawdziwe przedstawienie teatralne, Dieter - uśmiechnął się Holmes. - Wręcz wagnerowską operę.

Schielke podszedł do swoich ludzi.

-Ty i ty, pacyfikujecie warty. Ty, ty i ty, panujecie nad przejściami. Muszą być drożne. Reszta zajmie się terrorem. A wy dwaj trzymać się mnie - wydał szybko dyspozycje.

Żołnierze, dekownicy i cwaniacy usunięci z innych jednostek wiedzieli, że to tylko cyrk. Ale to właśnie im odpowiadało. Żadnego niebezpieczeństwa, daleko od frontu i kul, więc można być pewnym, że dadzą z siebie wszystko. Raz już, w domu towarowym Wertheima, dowiedli, że porządny dekownik wcale nie jest głupi i radzi sobie doskonale w każdych warunkach.

-No to najpierw cicho.

Cała grupa ruszyła za oficerem, usiłując nie robić hałasu. Pierwszym dźwiękiem, który do nich dotarł, był trzask przeładowywanego karabinu.

-Stój! Kto idzie!

-Abwehra! Sekcja specjalna!

Oddział ruszył ławą.

-Won! Won! Z drogi!!!

Żołnierze zamienili się w dziką, żywą furię.

-Abwehra! Sekcja specjalna! Wszyscy na ziemię!

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)