Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 119
Перейти на страницу:

— Podobnie jak i ty nie miałeś Naznaczyć! Och, na litość boską, Jaxomie, czy ja nie mogę się z tobą trochę podroczyć? Nie, nie wydaje mi się, żeby próbowała wpłynąć na Path w skorupie. Miała swoje jaszczurki ogniste i zawsze zadowalała się nimi. A kto by nie był zadowolony, mając ich aż trzy? A poza tym chyba wiesz, jaka wściekła była Lessa, kiedy ona Naznaczyła Path? Nikt wtedy nie wystąpił, żeby powiedzieć, że widział, jak Mirrim przekrada się do Wylęgarni! Mirrim potrafi się szarogęsić, być nietaktowną, trudną i irytującą, ale nie jest przebiegła. Czy ty nie byłeś na tym Wylęgu? No cóż, ja byłam. Path podeszła, zataczając się, do miejsca, gdzie siedziała Mirrim, rozpaczliwie płacząc i odrzucając wszystkich po kolei kandydatów na terenie Wylęgarni, aż F’lar zmuszony był zdecydować, że Path chce kogoś, kto siedzi wśród widzów.

Menolly wzruszyła ramionami.

— Kogoś, kim okazała się być Mirrim. I co dziwne, jej jaszczurki ogniste ani nie pisnęły na znak protestu. Nie, ja sądzę, że były sobie… no, przeznaczone, tak samo jak ty i Ruth. Zupełnie inaczej niż to było z Pollem. Jakby mi była jeszcze potrzebna jedna jaszczurka ognista. — Skrzywiła się żałośnie. Ale jego skorupa pękła akurat, jak podawałam go temu dzieciakowi Lorda Groghe, które ma dwie lewe ręce. On nigdy mnie za to nie winił, a dziko dostało zieloną jaszczurkę. Szkoda by było spiżowej dla tego szczeniaka!

Jaxom wyciągnął palec w kierunku Menolly.

— Strasznie dużo paplesz. Chyba coś ukrywasz? Co ty takiego wiesz o Ruthu, czego ja nie wiem?

Menolly popatrzyła Jaxomowi prosto w oczy.

— Ja niczego nie wiem, Jaxomie. Ale, sądząc po twojej relacji z przed kilku minut, Ruth powitał wieści o wiszącym nad nami parzeniu się Path z takim samym entuzjazmem, jaki wykazuje młody jeździec, któremu poleca się zmienić żary.

— To nie znaczy…

— To nic nie znaczy. Nie zaczynaj więc stawać w jego obronie. Ruth dojrzewa późno. Nie musisz o niczym więcej myśleć… zwłaszcza mając na karku Coranę.

— Menolly!

— Przestań ciągle wybuchać! Zmarnujesz cały ten dobry odpoczynek poprzedniej nocy! Jesteś zielony! — Położyła mu rękę na ramieniu i ścisnęła. — Jeśli chodzi o Coranę, to nie jest wścibstwo z mojej strony. Ja tylko komentuję, chociaż może ty nie doceniasz różnicy.

— Czasami przychodzi mi na myśl, że Warownia Ruatha to nie jest sprawa harfiarzy — powiedział Jaxom, zaciskając zęby, żeby nie użyć słów, na jakie miał ochotę.

— Sprawą harfiarzy jesteś ty, Jaxom, jeździec białego Rutha… a nie młody Jaxom, Lord Ruathy.

— Znowu zaczynasz te swoje rozróżnienia.

— Tak, zaczynam, Jaxomie. — Chociaż głos dziewczyny brzmiał poważnie, jej oczy błyszczały. — Kiedy Jaxom ma wpływ na to, co dzieje się z Pernem, staje się sprawą harfiarzy.

Jaxom wpatrywał się w nią, wciąż jeszcze wprawiało go w zakłopotanie jej milczenie na temat zwrotu jaja. Potem uchwycił osobliwe, ostrzegawcze spojrzenie w jej oczach; z jakiegoś niepojętego dla niego powodu nie chciała, żeby potwierdził tę swoją przygodę.

— Jesteś kilkoma osobami na raz, Jaxomie — ciągnęła dalej poważnie. — Lordem Warowni, o którą nie może się toczyć walka, jeźdźcem niezwykłego smoka i młodym człowiekiem, nie całkiem pewnym, kim albo czym powinien być. Wiesz, możesz być tym wszystkim i jeszcze czymś więcej, nie stając się nielojalnym wobec kogokolwiek czy wobec siebie samego.

Jaxom prychnął.

— Kto to mówi? Harfiarz czy Menolly — Wtrącalska?

Menolly wzruszyła ramionami, krzywiąc smutno usta ni to w uśmiechu, ni to w zaprzeczeniu.

— Częściowo harfiarz, bo nie umiem patrzeć na większość spraw nie myśląc po harfiarsku, ale w tej chwili po większej części Menolly, jak sądzę, bo nie chcę, żebyś się martwił. A zwłaszcza po tym wyczynie, jakiego dokonałeś wczoraj! — Ciepło jej uśmiechu nie budziło wątpliwości.

Na Weyr spadła chmara jej jaszczurek. Jaxom zdusił w sobie irytację, że im przerwano, wolałby, żeby Menolly mówiła dalej, skoro już była w tym rzadkim dla siebie wylewnym nastroju. Ale jaszczurki ogniste były wyraźnie podniecone i zanim Menol1y zdołała je uspokoić na tyle, żeby dowiedzieć się, o co chodzi, do Weyru wszedł Ruth z oczami wirującymi miriadem kolorów.

D’ram i Tiroth są tutaj i wszyscy są bardzo podnieceni, powiedział Ruth, trącając nosem Jaxoma, żeby go popieścił.

Jaxom zrobił, o co go przyjaciel prosił i zaczął pocierać jego obrzeża oczu, wilgotne po kąpieli.

Mnemeth jest bardzo z siebie zadowolony.

W tym ostatnim zdaniu dała się słyszeć nuta rozżalenia.

— No cóż, Mnemeth nie dałby rady sprowadzić z powrotem D’rama ani Tirotha bez twojej pomocy, mój drogi — odparł Jaxom lojalnie. — Prawda, Menolly?

Nie potrafiłbym znaleźć D’sama ani Tirotha bez pomocy jaszczurek ognistych, zauważył łaskawie Ruth. A to ty pomyślałeś, żeby się cofnąć o dwadzieścia pięć Obrotów.

Menolly westchnęła, nie mogąc słyszeć ostatniej uwagi Rutha.

— Faktem jest, że zawdzięczamy najwięcej tym jaszczurkom z Południowego.

— To właśnie Ruth mówił…

— Smoki to uczciwi ludzie! — Menolly ciężko odetchnęła i podniosła się. — Chodźmy, mój przyjacielu. Lepiej, żebyśmy już wrócili do naszych własnych domów. Zrobiliśmy to, po co nas tu przysłano. Zrobiliśmy to dobrze. Nie ma się co spodziewać żadnej innej nagrody. — Rzuciła mu rozbawione spojrzenie. Czyż nie? — Pozbierała swoje rzeczy. — I niektóre sprawy tak już muszą zostać. Prawda?

Złapała go pod rękę, podciągnęła na nogi, szeroko uśmiechając się w na wpół konspiracyjny sposób, co, chociaż to dziwne, rozproszyło urazę, jaką zaczynał odczuwać.

Kiedy wyszli na skalny próg, zobaczyli ruch wokół Weyru królowej; jeźdźcy i kobiety z Niższych Jaskiń wylewali się strumieniem, żeby powitać D’rama i jego spiżowego smoka.

— Muszę przyznać, że to dość miłe uczucie opuszczać Benden, gdzie dla odmiany wszyscy są w raczej dobrym nastroju — powiedziała Menolly, kiedy Ruth niósł ją i Jaxoma w górę.

Jaxom spodziewał się, że wysadzi Menolly bezpiecznie w Cechu Harfiarzy i wróci do domu. Jak tylko Ruth okrzyknął się smokowi — wartownikowi na wzgórzach ogniowych, Zair i malutka królowa z harfiarskim paskiem uczepiły się szponami jego karku.

— To Kimi Sebella. Wrócił! — W głosie Menolly pobrzmiewał ton radosnego uniesienia, jakiego Jaxom jeszcze nigdy nie słyszał.

Smok — wartownik mówi, że Harfiarz chce się z nami zobaczyć.

Zair też, powiedział Ruth Jaxomowi. Ze mną też, dodał z nutą miłego zaskoczenia.

— Czemu Harfiarz nie miałby się z tobą chcieć zobaczyć, Ruth? Z jego strony na pewno spotkasz się z uznaniem, jakie ci się należy — powiedział Jaxom, wciąż jeszcze odrobinę rozżalony, i klepnął z uczuciem wygięty w łuk kark. Smok odwrócił głowę, żeby wyszukać sobie na dziedzińcu miejsce do lądowania.

Mistrz Robinton i mężczyzna z węzłem mistrzowskim na ramieniu wielkimi krokami zeszli po schodach wiodących do Cechu. Ramiona Mistrzą Robintona były wyciągnięte, żeby mógł jednocześnie objąć oboje, i Menolly, i Jaxoma, z entuzjazmem, który niemalże wprawił młodego Lorda w zażenowanie. Następnie, ku jego zaskoczeniu, ten drugi harfiarz wyrwał Menolly z objęć Robintona i zaczął nią obracać w kółko, przez cały czas mocno ją całując. Zamiast zaprotestować na takie traktowanie swojej przyjaciółki, jaszczurki ogniste rozpoczęły spektakularne napowietrzne manewry ze splecionymi szyjami i zachodzącymi na siebie skrzydłami. Jaxom wiedział, że królowe jaszczurek ognistych rzadko pozwalały sobie na dotykanie innych królowych, ale Piękna i ta obca złota jaszczurka folgowały swoim uczuciom równie radośnie, jak Menolly i ten mężczyzna. Zerkając na Harfiarza, żeby zobaczyć, jak zareaguje na taką przesadę, Jaxom ze zdumieniem zauważył, że Mistrz Robinton szeroko się uśmiecha, ogromnie z siebie zadowolony, którą to minę szybko zmienił, kiedy tylko zauważył, że Jaxom mu się przygląda.

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)