Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
— Namiar?
— Trzydzieści minut świetlnych od nas, ma’am. Namiar 0-5-9 na 0-0-8 w stosunku do słońca systemu. Wygląda na to, że wyszli z nadprzestrzeni łagodnie i zaraz potem przyspieszyli do czterystu g. Z tą prędkością lecą obecnie. Zakładając, że skierują się bezpośrednio ku planecie i zrobią zwrot w odległości stu osiemdziesięciu czterech milionów kilometrów, Candor znajdzie się w ich zasięgu za pięć godzin i trzydzieści dziewięć minut.
— Rozumiem… — Meiner odruchowo przeczesała włosy, skrzywiła się, czując, że ociekają wodą, ale zaraz o tym zapomniała, zajęta analizowaniem sytuacji.
Jej eskadra składała się z dwunastu krążowników liniowych i jednostek eskorty, co Admiralicja uznała za wystarczającą ochronę dla położonego tak daleko na tyłach systemu jak Candor. Niestety, właśnie się okazało, że Ich Lordowskie Moście się pomylili, a co tu robiły tak duże siły Ludowej Marynarki, nie miało w tej chwili najmniejszego znaczenia. Podobnie jak to, skąd wzięli w obecnej sytuacji te siły, jak i to, że nie będą w stanie utrzymać tego systemu.
Teraz ważne było jedynie to, że ona nie zdoła go w żaden sposób obronić.
Miała pięć i pół godziny, nim wróg znajdzie się w zasięgu rakiet, co nie oznaczało, że może sobie pozwolić na marnowanie czasu. Kontradmirał Meiner dała sobie psychicznego kopa i zaczęła działać.
— Adam, zawiadom władze planety — poleciła. — Przekaż aktualną ocenę sił i powiedz prezydentowi Janakowskiemu, że zrobimy co w naszej mocy, ale wysoce wątpliwe jest, abyśmy zdołali powstrzymać atak. A potem każ przygotować się do wykonania planu Omega Jeden.
Był to plan opracowany na wypadek ewakuacji, którego nikt tak naprawdę nie spodziewał się wykorzystać.
Opracowano go, bo wymagały tego przepisy. Montague zacisnął usta i skinął potakująco głową.
— Zaraz potem wyślij kurierów z pełną informacją o ataku do następujących systemów: Casca, Minette, Yeltsin, Clearaway, Zuckerman i Doreas. Dopilnuj proszę, żeby kurier wysłany do Zuckermana wiózł rozkaz o poinformowaniu o wszystkim bazy w Grendelsbane.
— Mamy tylko trzy jednostki kurierskie, ma’am.
— W takim razie wyślij je do Minette, Yeltsina i Zuckermana. Tam muszą dotrzeć jak najszybciej. Do pozostałych systemów wyślij niszczyciele — rozkazała i dodała, widząc jego minę. — I tak nie będą nam potrzebne, bo jedyne co możemy zrobić, to zostawić pikietę na granicy wejścia w nadprzestrzeń i obserwować poczynania przeciwnika. Nie ma sposobu, by pokonać to, co tu leci, a jeśli spróbujemy z nimi walczyć, zginiemy, niczego nie osiągając!
— Wiem, ma’am — przytaknął nieszczęśliwy Montague, mając świadomość, że taka właśnie jest sytuacja.
— I przekaż łączności, by przygotowała zdalną odprawę wszystkich kapitanów. Za dziesięć minut będę na pomoście flagowym i chcę ją natychmiast rozpocząć.
— Aye, aye, ma’am.
Zakończyła połączenie prawie dokładnie w momencie, w którym do kabiny weszła steward Lewis już w skafandrze próżniowym, niosąc jej skafander i hełm. Widząc jej ponurą minę, Meiner zmusiła się do uśmiechu, gdy sięgnęła po skafander.
Nie było to łatwe.
— Grupa 20 powinna właśnie dotrzeć do Candor, towarzyszu komisarzu — oznajmiła niespodziewanie McQueen.
— Tak? — zdziwił się Fontein, spoglądając na wiszący na ścianie chronometr. — A my, towarzyszko admirał?
— Za piętnaście minut wyjdziemy z nadprzestrzeni — odparła McQueen i rozejrzała się po pomoście flagowym. Wszyscy zajęci byli ostatnimi sprawdzeniami, co wywołało pełen mściwej satysfakcji błysk w jej zielonych oczach. Królewska Marynarka była od nich lepsza — było to niemiłe, ale zgodne z prawdą, a okłamywanie samej siebie stanowiło szczyt idiotyzmu. Ale sytuacja zaczynała się powoli zmieniać. Na przewagę techniczną chwilowo przynajmniej nic nie można było poradzić, ale w znacznej mierze dotychczasowe klęski Ludowej Marynarki wynikały z dwóch innych powodów: RMN dysponowała lepiej wyszkolonymi ludźmi, których morale i wiara we własne możliwości stały nieporównanie wyżej.
No i miała za sobą liczącą ponad pięćset standardowych lat tradycję wygrywania każdej wojny. Istniał jeszcze jeden czynnik, choć tego nigdy by nie przyznała w obecności kogoś takiego jak Fontein: znacznie wyższy poziom edukacji w Królestwie był powodem przewagi Royal Manticoran Navy tak w dziedzinie nowych czy zmodernizowanych broni, jak i znacznie lepszego jej wykonania, a więc i parametrów. Ale Ludowa Marynarka uczyła się na błędach i oficerowie podlegli wiceadmirał McQueen mieli właśnie otrzymać lekcję w jedynej szkole, jaka tak naprawdę się liczyła — w szkole praktyki. Jeżeli wywiad się nie pomylił, mieli wystarczającą przewagę, by zniszczyć siły wroga w układzie Minette, obojętne czego by one nie próbowały. A każda stoczona bitwa zwiększała zasób wiedzy o doktrynie i możliwościach Royal Manticoran Navy. Każda zaś wygrana bitwa zwiększała doświadczenie i podnosiła morale.
— Jak silnego oporu się spodziewacie, towarzyszko admirał? — Pytanie Fonteina przerwało jej rozmyślania.
— To zależy od tego, na ile głupi okaże się ich dowódca, towarzyszu komisarzu — odparła, starając się zachować spokój po usłyszeniu niegramatycznej formy „wy”. — dzięki systemowi wczesnego ostrzegania będzie miał nad nami przewagę w początkowym okresie. Jak rozumiem, wywiad sądzi, że Królewska Marynarka używa przekaźników nadających z szybkością większą od światła, ale nie potrafimy ani tego dowieść, ani skopiować, więc to nadal teoria, której nie sposób wykorzystać w praktyce.
Powiedziała to celowo, bowiem nie była to do końca krytyka przełożonych, a wniosek był oczywisty i jeśli Fontein zamelduje o wszystkim, to być może zmusi to kogoś na górze do znalezienia sposobu zlikwidowania tej przewagi technicznej przeciwnika. Oczywistym było, że naukowcy Ludowej Republiki jeszcze długo nie wpadną na to, jak to osiągnąć, a Liga Solarna zastosowała embargo wobec obu stron, ale rasa ludzka od ponad dwóch tysięcy standardowych lat poszukiwała sposobu umożliwiającego taką łączność. Jeśli Republika pozna ten sposób, to któryś z członków Ligi będzie bardziej niż szczęśliwy, mogąc go wykorzystać. Więcej — zrobi wszystko, by tylko go poznać, i embargo nie będzie miało dla niego żadnego znaczenia. A to oznaczało nowoczesny sprzęt — być może nawet nowocześniejszy niż ten, którym dysponowała RMN. Embargo w końcu istniało od dawna, a Republika już nie raz znajdowała ludzi gotowych za odpowiednią cenę je łamać.
— Nie będzie to zresztą miało większego znaczenia — dodała. — Nie planuję żadnych wyrafinowanych manewrów, a przeciwnikowi nic takie manewry nie dadzą, bo brak mu sił, by nam przeszkodzić. Jeśli zdecyduje się walczyć, zniszczymy go, jeśli się wycofa, zajmiemy system bez strat. Niezależnie od tego co wybierze, system Minette i tak będzie nasz.
Odpowiedział jej cichy pomruk obecnych. Miała co prawda własne plany, ale doskonale rozumiała i podzielała zbiorową chęć zemsty. Zbyt często dotąd przegrywali, by nie pragnąć się odegrać, by nie chciały tego wszystkie załogi i wszyscy oficerowie. Niepotrzebny był żaden zasrany „towarzysz komisarz”.
— Skład potwierdzony, sir. Szesnaście superdreadnaughtów, siedem krążowników liniowych i trzydzieści dwie lżejsze jednostki — zameldował oficer operacyjny.
Wiceadmirał Stanton zgrzytnął zębami. Na pomoście flagowym HMS Majestic panowała cisza — wszyscy czekali na jego decyzję. Przeciwnik wyszedł z nadprzestrzeni dokładnie na granicy, co w przypadku gwiazdy typu G3 oznaczało odległość dwudziestu minut, siedmiu sekund świetlnych od niej, i skierował się prosto ku planecie. A on nie mógł w żaden sposób mu w tym przeszkodzić.