Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Odwieczny Wróg
Odwieczny Wróg - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Odwieczny Wróg

Электронная книга - «Odwieczny Wróg». Краткое содержание книги:

Wydaje się rzeczą niemożliwą, by wszyscy mieszkańcy spokojnego kalifornijskiego miasteczka zniknęli niemal w jednej sekundzie podczas wykonywania codziennych zajęć. A jednak kiedy pewnego wrześniowego wieczoru Jenny Paige i jej młodsza siostra przyjeżdżają do Snowfield, w tej dopiero co tętniącej życiem miejscowości nie ma nikogo. Właściwie należałoby powiedzieć: nie ma żywego człowieka, bo oprócz nielicznych ludzkich zwłok, na których trudno dopatrzyć się śladów gwałtownej śmierci, jest tu ktoś jeszcze – niewidzialny, mądry i okrutny, rozkoszujący się własną potęgą. Odwieczny wróg ludzkości, pragnący dla niej tylko śmierci i zatracenia…
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 100
Перейти на страницу:

Galen Copperfield uwielbiał przyrodę i posiadał szeroką wiedzę o gatunkach zwierząt Ameryki Północnej. Jednym z najbardziej interesujących okazów był dlań pająk podkopnik, zmyślny budowniczy, konstruujący głębokie, okrągłe w przekroju gniazda z zawiasową pokrywą na górze. Pokrywa tak idealnie przylegała do gruntu, że robaki wstępowały na nią, nieświadome niebezpieczeństwa czyhającego poniżej. Pająk natychmiast ściągał je w dół i pożerał. Nagłość, z którą to następowało była równocześnie przerażająca i fascynująca. W jednej chwili ofiara stała na drzwiach-pułapce, a w następnej przepadała, jakby nigdy nie istniała.

Zniknięcie kaprala Velazqueza było tak nagłe, jakby wszedł na zapadnię nad legowiskiem pająka podkopnika.

Przepadł.

Ludzie Copperfielda byli zdenerwowani już od czasu zniknięcia Harkera i przestraszeni koszmarnym wyciem, które urwało się, zanim Velazquez został ściągnięty w dół. Kiedy kapral przepadł, wszyscy rzucili się w głąb ulicy w obawie, że coś wychyli się z włazu.

Copperfield, sięgający po Velazqueza, odskoczył. Potem zamarł, niezdecydowany. To było do niego niepodobne. Nigdy w sytuacji kryzysowej nie zdarzyło mu się zawahać.

Przez wewnętrzną linię komunikacyjną słychać było wrzaski Velazqueza.

Przełamując lód, który zablokował mu stawy, Copperfield podszedł do włazu i spojrzał w dół. Latarka leżała na dole. Ale tylko ona. Nic innego. Ani śladu Velazqueza.

Copperfield zawahał się.

Kapral przestał krzyczeć.

Posłać innych po biedaka?

Nie. To samobójcze zadanie. Pamiętaj Harkera. Zaoszczędź sobie dalszych strat.

Ale, dobry Boże, te krzyki były straszne. Nie tak straszne jak Harkera. Tamte rodził rozdzierający ból. Te – śmiertelna groza. Nie były tak głośne, ale dawały się we znaki. Były okropniejsze niż wszystko, co Copperfield usłyszał na polu bitwy.

Wśród konwulsyjnych krzyków padały pojedyncze słowa. Kapral rozpaczliwie, bełkotliwie usiłował wyjaśnić tym na górze – a może sobie samemu – co widzi.

– …jaszczur…

– …owad…

– …smok…

– …prehistoryczny…

– …demon…

I w końcu krzyk pełen bólu fizycznego i zarazem rozpaczy duszy:

– To diabeł! To diabeł!

Potem krzyki stały się równie okropne jak wołania Harkera. Tyle że trwały krócej, dobre i to.

Kiedy zapadła cisza, Copperfield zasunął z powrotem pokrywę włazu. Z powodu kabli metalowa płyta nie przylegała dokładnie, ale zakrywała większą część otworu.

Ustawił dwóch ludzi na chodniku, dziesięć stóp od wejścia do kanału, i kazał strzelać do wszystkiego, co wyjdzie.

Ponieważ broń nie pomogła Markerowi, Copperfield i kilku innych zabrali się do produkcji koktajli Mołotowa. Wzięli kilkadziesiąt butelek wina od Brookharta, opróżnili je, wsypali na dno mydła w proszku, dopełnili benzyną i szczelnie zapchali szyjki pakułami.

Czy ogień pomoże tam, gdzie zawiodły pociski?

Co zdarzyło się Markerowi?

Co zdarzyło się Velazquezowi?

Co czeka mnie?

Pierwsze z ruchomych polowych laboratoriów kosztowało ponad trzy miliony dolarów i Departament Obrony nie wyrzucił pieniędzy na darmo.

Laboratorium stanowiło cud technologicznej mikrominiaturyzacji. Po pierwsze jego komputer – działający na bazie trzech mikroprocesorów Intel 432:690000 tranzystorów wciśniętych na dziewięć silikonowych płytek – zajmował przestrzeń nie większą niż dwie walizki, a równocześnie był zdolny do pełnej analizy medycznej. W istocie ten wyrafinowany system był bardziej dopracowany – miał większą zdolność operacyjną i pojemność pamięci niż większość laboratoriów patologii największych uniwersytetów.

W samochodzie mieszkalnym znajdował się bogaty ekwipunek diagnostyczny, w całości zaprojektowany i rozmieszczony z myślą o maksymalnym wykorzystaniu ograniczonej przestrzeni. Oprócz dwóch końcówek komputera przy ścianie znalazło się wiele urządzeń i maszyn; centryfuga do odzielania głównych komponentów krwi, moczu i innych płynów; spektrofotometr; spektrograf; mikroskop elektronowy z urządzeniem przekazującym odczyt na jeden z ekranów komputera; niewielkie urządzenie liofilizujące krew i próbki tkanek – do magazynowania i do wykorzystania w testach, w których łatwiej było dokonywać drobiazgowego podziału na zmrożonym materiale i wiele, wiele innych urządzeń.

Tuż za kabiną kierowcy znajdował się składany stół do sekcji. Obecnie stół był opuszczony i ciało Gary'ego Wechlasa – mężczyzna, lat trzydzieści siedem, rasa biała – leżało na powierzchni z nierdzewnej stali. Niebieskie spodnie od piżamy rozcięto nożyczkami, zdjęto i odłożono do dalszego badania.

Doktor Seth Goldstein, jeden z trzech najwybitniejszych specjalistów medycyny sądowej Zachodniego Wybrzeża, przygotowywał się do sekcji. Stał po jednej stronie stołu z doktorem Darylem Robertsem. Generał Copperfield stanął naprzeciwko, patrzył na nich przez martwe ciało.

Goldstein nacisnął guzik na tablicy kontrolnej, osadzonej w ścianie, na prawo. Każde wypowiedziane podczas sekcji słowo zostanie zarejestrowane. Była to zwykła procedura nawet przy rutynowej autopsji. Dokona się również zapisu wizulanego; dwie podwieszone u sufitu kamery nakierowano na trupa. Zaczęły pracować po naciśnięciu guzika.

Goldstein dokładnie obejrzał i opisał ciało; niezwykły wyraz twarzy, całościowe posiniaczenie, dziwny obrzęk. Poszukiwał zwłaszcza ukłuć, otarć, lokalnych kontuzji, ran ciętych, zmian patologicznych, oparzeń, złamań i innych śladów konkretnych okaleczeń. Nie zdołał nic znaleźć.

Goldstein wyciągnął rękę w rękawiczce nad tackę z narzędziami, zawahał się, nie do końca pewny, od czego zacząć. Zwykle już na początku autopsji miał bardzo jasny obraz przyczyny śmierci. Ale w tym wypadku wygląd ciała niczego nie wyjaśniał, nasuwał raczej pytania; dziwne pytania, niepodobne do tych, przed którymi doktor stawał do tej pory.

Jakby wyczuwając myśli Goldsteina, Copperfield powiedział:

– Musi pan znaleźć przyczynę, doktorze. Prawdopodobnie od tego zależy nasze życie.

Drugi samochód mieszkalny miał wiele tych samych urządzeń diagnostycznych i instrumentów co pierwszy – centryfugę, mikroskop elektronowy, i tak dalej – ale i kilka elementów ekwipunku nie występujących w pierwszym. Nie było tu stołu do sekcji, miał jedną kamerę wideo. Zamiast dwóch końcówek komputera miał trzy.

Doktor Enrico Valdez siedział przy klawiaturze w wielkim fotelu zaprojektowanym dla osób w strojach ochronnych z pojemnikami na sprężone powietrze. Razem z Houkiem i Nivenem pracowali nad analizą chemiczną próbek różnych substancji zebranych z siedzib kilku firm i z mieszkań przy Skyline Road i Vail Lane – takich jak mąka i ciasto ze stołu Cukierni Libermannów. Szukali osadu gazu psychotoksycznego lub innej chemicznej substancji. Jak dotąd, nie znaleźli nic wykraczającego poza normę.

Doktor Valdez nie wierzył, że winowajcą w tym wypadku jest gaz lub choroba.

Zaczął się zastanawiać, czy cała ta sprawa nie zahacza o terytorium Isleya i Arkhama. Ci dwaj mężczyźni bez nazwisk na strojach ochronnych nie byli nawet członkami Cywilnego Oddziału Obrony. Należeli do całkiem innego programu. Kiedy dzisiaj przed świtem przedstawiono mu ich w punkcie zbornym oddziału w Sacramento i powiedziano, jaki rodzaj badań prowadzą, o mało nie parsknął śmiechem. Pomyślał, że ich program to wyrzucanie w błoto pieniędzy podatników. Teraz nie był tego pewny. Teraz zastanawiał się…

Zastanawiał się… i martwił.

Doktor Sara Yamaguchi także pracowała w drugim samochodzie mieszkalnym.

Przygotowywała kultury bakteryjne. Korzystając z próbek krwi pobranych z ciała Gary'ego Wechlasa, metodycznie zakażała galaretowate mikstury, na których zwykle kwitły bakterie: agar krwi końskiej, owczej, simpleks, agar czekolady i wiele innych.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 100
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)