Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 135
Перейти на страницу:

– Nie mamy szans, żeby się ukryć! – Kleń energicznie pokręcił głową, jakby Redrak mógł go zobaczyć. – W takiej odległości bez trudu zdołają trafić na nasz ślad.

Drobinki antysodu uderzyły w pancerz krążownika. Już po chwili komputer zaprezentował na ekranach cienkie linie rykoszetu. Zaraz potem na obrazie „Białego Raidera” zaczął pulsować czerwony punkt.

– Jedna drobinka wniknęła w pancerz. – Kleń zaczął oddychać szybciej, jego skóra stała się niemal czarna. – Albo trafienie pod kątem prostym, albo już było tam uszkodzenie. Teraz nie będzie mógł wyłączyć pola.

Malutka drobinka antymaterii, która przylepiła się do poszycia, sprawiła, że statek stał się absolutnie bezbronny. Nie mógł wyłączyć pola neutralizującego, otworzyć ognia ani uruchomić silników, bo rozwaliłby go nieunikniony wybuch. Gdy masa przemienia się w energię, każdy pyłek staje się niebezpieczny.

– Manewr maksymalnego zbliżenia, szósta i ósma grupa silników, B-pięć, A-siedem – dyktował pospiesznie Kleń. – A-trzy, siedem, dziewięć…

Nasz statek drgnął, nabierając prędkości. Kleń wyjaśnił szybko:

– Podejdziemy bliżej i będziemy kontynuować ostrzał. Sparaliżujemy go zupełnie.

Poszukałem wzrokiem Dańki, który dziwnie ucichł. Chłopiec siedział w fotelu, odsunięty od pulpitu, przytulając do siebie Trofeum. Zwierzak z ciekawością gapił się na kolorowe światełka paneli. Podniósł mordkę i popatrzył na mnie niemal ludzkim wzrokiem.

– Dańka – wyszeptałem w dwukierunkowym połączeniu.

Szybkie, przepraszające spojrzenie. Zmieszany uśmiech.

Najsilniejszy strach pojawia się po beztroskiej pewności zwycięstwa. Najstraszniejszą rzeczą dla dziecka jest nagła świadomość możliwości śmierci. Czasem podniecenie pasjonującą grą dzielą od przerażenia dwie lub trzy sekundy, dwa lub trzy nieostrożne słowa.

– Dańka, wszystko w porządku – powiedziałem z przekonaniem. – Mamy go, rozumiesz? Sprawdź naprowadzenie dział laserowych, może spróbują się katapultować.

Chłopiec skinął głową i pochylił się nad pulpitem.

Automaty zrobiłyby to sto razy szybciej.

Ale po co wtedy byłaby potrzebna załoga?

Wszystko wydarzyło się błyskawicznie. Zbliżyliśmy się do „Białego Raidera” – dwa kilometry to w kosmosie żadna odległość. Kleń naprowadzał nas na bezpośrednie uderzenie. Jeszcze trochę i oblepiony antymaterią statek będzie nie bardziej niebezpieczny niż skuty kajdankami chuligan.

I wtedy potężny fragment poszycia z wczepioną drobinką antymaterii oddzielił się od „Białego Raidera” i popłynął ku nam. W polu neutralizującym silniki nie działają, ale sprężony gaz ma wielką siłę i może przesunąć pięć czy sześć ton.

– Mają pancerz segmentowy! – krzyknął Lans. W tym samym momencie ktoś – może nawet on sam – włączył generatory pola. Ale pole neutralizujące potrzebuje co najmniej pół sekundy, żeby zadziałać.

Żeby je wyłączyć, potrzeba jeszcze więcej czasu. To już nie miało znaczenia. Kapitan „Białego Raidera” przewidział nasze działania. Wyłączyli pole neutralizujące dwadzieścia sekund temu, teraz zanikało. Drobinka sodu, której od zwykłej nie odróżniłby nawet najbardziej doświadczony fizyk, uwolniła się spod nacisku, który przerwał molekularny rozpad.

Substancja pancerza przeciwlaserowego weszła w reakcję z antysodem.

Pomiędzy naszym statkiem i krążownikiem rozbłysło białe słońce. Większość energii wybuchu zmieniła się w promieniowanie świetlne i rentgenowskie. Ale jeszcze coś zostało na ultrafiolet i fale podczerwone, radiację i promieniowanie gamma.

Ekrany zapłonęły oślepiająco, daremnie próbując oddać cały przepych zjawiska. Zanim automatyka je wyłączyła, w oczach pojawiły się nam różnobarwne kręgi. Redrak krzyknął – przez swój hełm pilotażowy oberwał najbardziej.

– Zawrót! – Kleń nawet nie odwrócił głowy. – Zawrót, Redrak! Z niemal zwierzęcym wyciem Redrak sięgnął do pulpitu i zaklął.

– Wyłączcie pole, idioci!

Kilka razy nacisnąłem klawisz wyłączenia pola, blokując generator. Ale minęło co najmniej pięć sekund, zanim pole znikło i Redrak mógł obrócić statek, odwracając się do raidera czynnymi, niespopielonymi czujnikami.

„Biały Raider” walił do nas ze wszystkich baterii, jakby próbował dorównać gasnącemu procesowi anihilacji. On też oberwał; jego pancerz poczerniał, na zawsze likwidując ochronę statku przed ogniem laserowym. Ale śluzy promieniowania były zamknięte w czasie wybuchu, więc większość laserów i destruktorów przetrwała. Poszycie naszego statku, otulone szarą mgłą parującego plastiku, topiło się niczym kostka cukru w gorącej herbacie. Trwożnie migotały cyfry, wyświetlając procent elektronicznej aparatury zniszczonej przez destruktory wrogiego statku.

– Niech pan decyduje, kapitanie! – jęknął Redrak. – Niech pan decyduje! Jeszcze możemy wejść w hiperskok!

– Ma dwunastokrotną przewagę mocy bojowej. – Ernado nie panikował, ale jego twarz utraciła poprzedni spokój.

Najspokojniejsi byli Lans i Kleń. Taktyk pilotażowy chyba po prostu nie umiał się bać. Tysiące pokoleń Klenijczyków uczyło się żyć i umierać bez strachu, a Kleń był ich godnym potomkiem. Za to Lans, który jakimś cudem utrzymywał przy życiu resztki przyrządów, po prostu nie miał czasu na emocje.

Celowniki dezintegratorów patrzyły prosto na „Białego Raidera”. Wydawało się, że jego ciemny korpus świeci własnym blaskiem – przestrzeń pomiędzy nami wypełniona była pyłem rozpraszającym promieniowanie laserowe. To trochę zmniejszało śmiercionośną siłę baterii, ale dawało wspaniały efekt optyczny. Kosmos nie był już czarny, stał się błękitny niczym ziemskie niebo.

Klawisz, którego dotknąłem, wyzwalał salwę z wszystkich dezintegratorów. Rezerwa bojowa, która nam jeszcze została. Teraz na moją komendę magnetyczne akceleratory wyrzuciły w kosmos cały swój ładunek.

W stronę krążownika pomknął obłok błękitnych kryształków. Przez ułamek sekundy jego automatyczne baterie laserowe nadal prowadziły ogień, próbując wyprodukować maksymalną ilość antymaterii. Potem kilka kryształków zetknęło się z wypełniającym przestrzeń pyłem i oślepiające rozbłyski anihilacji zlikwidowały naprowadzanie laserów automatycznych. Kapitan, a może komputer raidera podjął więc jedyną słuszną decyzję.

Wrogi statek otuliło pole neutralizujące. Ogień ustał i Lans odetchnął z ulgą.

– Straciliśmy dziewięćdziesiąt procent automatyki… – zameldował.

Nie słuchając go, Ernado zapytał:

– Kapitanie, podjął pan decyzję? To tylko chwila przerwy.

– Nie, sierżancie. To więcej niż chwila przerwy.

W końcu uchwyciłem jego spojrzenie. Ernado przemówił z wysiłkiem:

– Byłoby mi łatwiej walczyć na planecie…

Będziemy musieli walczyć o planetę. Spójrz na ekrany! Błękitne iskierki uderzyły w bok raidera – i znikły. Przez sekundę nasz na wpół rozwalony komputer przetrawiał tę informację, a potem pokrył całą powierzchnię krążownika purpurowym kreskami.

– Ten komputer nie działa – wymamrotał Ernado.

– Działa! – wykrzyknął urażony Lans.

Zapadła cisza. W końcu Kleń zapytał:

– Kapitanie, jaką substancję wykorzystały dezintegratory?

– Antyhel. Z niewielkim dodatkiem izotopu antyhelu.

Kleń zrozumiał od razu. Ale pierwszy zareagował Redrak, krztusząc się ze śmiechu.

– Wspaniały dowcip, kapitanie… Antyhel z katalizatorem nadprzewodnictwa. Nadprzewodnictwa i nadciekłości!

– Rozpływa się po całym pancerzu – powiedział w zadumie Kleń. – Mikronowa warstwa antymaterii. Wystarczy wyłączyć pole neutralizujące… i nie zostanie po nich nawet pył. Pewne jak bomba kwarkowa.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)