Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 135
Перейти на страницу:

Lans mówił powoli i niechętnie. Albo czuł się niezręcznie, zaliczając siebie do szczególnie zaufanych osób, albo peszyła go cała ta sytuacja, gdy ja – wprawdzie formalny, ale jednak książę – nie znałem tajnego szyfru swojej planety.

– Tylko księżniczka… – powtórzyłem. – A przedtem imperator. A jeszcze wcześniej…

– Nawet jeśli deszyfrator trafi w obce ręce, nie zadziała. Ma skomplikowany system rozpoznawania człowieka.

– Nie wątpię.

Nagle wszystko zrozumiałem. Wszystko od początku do końca, od informowania sekty o naszych planach do ich dziwnej pobłażliwości wobec mnie i załogi… Nawet pojawienie się Dańki stało się absolutnie oczywiste, utraciło aurę przypadkowości.

Czasem błędy mówią o naszym wrogu znacznie więcej niż sukcesy.

– Ernado, Lans – zacząłem – moim zdaniem w tej sytuacji będziemy musieli dokonać nieprzyjemnego wyboru…

Pod sufitem zawyła syrena, zagłuszając dalsze słowa. Część ściany odjechała w bok, otwierając dostęp do wyposażenia bojowego. Alarm mógł zostać ogłoszony tylko z jednego powodu.

– Do załogi od pilota wachtowego – głos Klena w głośnikach brzmiał nie bardziej emocjonalnie niż syntezator mowy komputera pokładowego. – Alarm drugiego stopnia, powtarzam, alarm drugiego stopnia. Wszyscy zajmują stanowiska według trybu bojowego-bojowego. Przedział bezpieczeństwa: dwie i pół minuty…

Ernado i Lans wynieśli się z kajuty błyskawicznie. Muszą wziąć swój ekwipunek i zmieścić się w odcinku bezpieczeństwa podanym przez Klena.

– Powtarzam, alarm drugiego stopnia, tryb bojowy-bojowy, przedział bezpieczeństwa dwie minuty piętnaście sekund. Na polu startowym prywatnego kosmodromu Dolheb zauważono „Białego Raidera”, który wyszedł z pola maskującego. Analiza widma wskazuje na rozgrzewanie silników. Sugerowany czas startu…

Zapiąłem przedni suwak magnetyczny, zmieniając bojowy uniform pilota w coś w rodzaju lekkiego skafandra. Miękki, nieaktywizowany hełm wisiał na moich plecach niczym plastikowa torebka.

Drzwi się otworzyły i do kajuty wpadł Dańka. Zanim jeszcze zasunęły się drzwi, zajrzał Redrak. Skinął mi głową i znikł bez słowa.

– Pojedynek?! – zawołał Dańka, chwytając mnie za rękę. – Schwytaliśmy tamten gwiazdolot…?

Mocno pchnąłem chłopca, nadając mu odpowiednie przyspieszenie.

– Ubiór bojowy! – krzyknąłem. – Szybko! Minuta do walki!

Dańka, plącząc się w czarnosrebrzystej szeleszczącej tkaninie, zaczął rozwijać kombinezon. Jednym ruchem wsunąłem chłopca w nogawki i zapiąłem szew na piersi, pozwalając mu samemu dojść do ładu z rękawami, kołnierzem i systemem hermeryzacji. Kadet może nie zmieścić się w wyznaczonym czasie. Kapitan nie ma takiej możliwości.

– Przedział bezpieczeństwa minuta – dogonił mnie obok windy głos Klena. – Nawigator i inżynier reaktora na stanowiskach. Raider kończy grzanie silników, czas do startu dwadzieścia, trzydzieści sekund.

Winda w końcu zahamowała na moim poziomie. Wpadłem do środka i warknąłem:

– Główny mostek, maksymalna prędkość.

Podłoga uderzyła mnie w nogi, przypominając o prawach fizyki i powszechnie znanym fakcie braku grawikompensatora w kabinie windy.

– Przedział bezpieczeństwa czterdzieści… Wyskoczyłem z windy i pobiegłem do swojego fotela. Jednocześnie ze mną na mostku pojawił się Redrak.

– Kapitan i pilot na stanowiskach – oznajmił sucho Kleń. – Wachta została przekazana.

– Dańka, natychmiast na mostek! – syknąłem, siadając w fotelu. – Kleń, co możemy zrobić?

Na ekranach startował z planety „Biały Raider”. Mały kosmodrom, na którym się ukrywał, znajdował się najwyżej sto kilometrów od głównego portu Shedmona. Jedno z wielu odpowiednich miejsc dla amatorów odosobnienia. Doskonała kryjówka, w której załoga raidera czekała przez kilka dni, licząc na to, że jednak zejdziemy z orbity. To znaczy, że chcieli uniknąć walki…

Winda po raz ostatni zakończyła podjazd na mostek. Dańka w nie do końca zapiętym kostiumie zanurkował na swój fotel. W ramionach trzymał wyjaśnienie spóźnienia: Trofeum.

– Jeśli chcemy zaatakować, teraz jest na to najlepszy moment – powiedział niegłośno Kleń. – Każdy inny statek byłby absolutnie bezbronny. Wysokość nie pozwala na swobodny lot w promieniu kosmoportu, a orbita jeszcze nie jest stabilna. Ale to jest niezbyt uczciwe.

Redrak opuścił na twarz czarny hełm i zapytał jadowicie:

– Raider spalił twój statek zupełnie uczciwie, co?

– Owszem – odparł ostro Kleń. – Taktyk gotów do walki. – Nawigator gotów do walki. – Ernado przebiegł palcami po klawiaturze. Ekrany wyświetliły jakąś nieprawdopodobną kombinację cyfr i wyliczeń.

– Pilot gotowy – oznajmił znudzonym głosem Redrak. Opuścił ręce na dodatkowe konsole. Statek zakołysał się lekko.

– Inżynier gotowy – zameldował Lans.

– Strzelec gotowy – oznajmił pewnym głosem Dańka.

– Kapitan przyjął gotowość. – Jeszcze raz spojrzałem na ekran, gdzie startował raider. Wysokość około setki, prędkość pięć na sekundę… – Zawrót bojowy do dystansu pojedynkowego… Lans, na wszystkich zakresach żądasz kapitulacji i przeprowadzenia rewizji. Ernado, oblicz możliwości obronne.

Statek jakby spadł. Sekundowa nieważkość podeszła falą do gardła. Po chwili przeciążenia opadły łagodnie, osłabione kompensatorami. Pod obrazem raidera na ekranach zamigotały zmieniające się cyfry. Zbliżaliśmy się na odległość bezpośredniego uderzenia.

Jednocześnie raider zwiększył przyspieszenie, starając się jak najszybciej wyjść na stałą orbitę.

– Zbliżamy się. Raider nie odpowiada na sygnały…

– Komputer zaleca atak na anteny i elementy kadłuba…

– Nie wiemy, z czego zrobiony jest kadłub – odpowiedziałem Ernadowi.

Kleń mamrotał coś niegłośno do Redraka w łączności dwukierunkowej, wytyczając maksymalnie bezpieczną trajektorię zbliżenia.

Na chwilę zapadła cisza. Dwa statki zbliżały się do siebie nad planetą i wszyscy wiedzieli, co się zaraz stanie. Moja załoga, sekciarze na „Białym Raiderze” i miliony wdzięcznych widzów na Shedmonie… wszyscy czekali.

Czekali na moje słowa.

Za pół minuty, w gorączce kosmicznego starcia, gdy nawet komputery nie nadążą z podejmowaniem decyzji, nie będzie już miejsca na rozkazy. Z załogi pozostaną jednostki działające absolutnie samodzielnie, połączone jedynie rutyną i tą nieuchwytną atmosferą, jaka pojawia się w chwilach niebezpieczeństwa, jeśli ludzie znają się od dawna.

Ale przedtem…

Przedtem musiałem wydać rozkaz.

A jeszcze wcześniej, jeśli oczywiście chcę grać uczciwie, powinienem wyjaśnić Ernadowi i Lansowi, przeciwko komu będą walczyć.

Ale nie mam siły ani czasu na uczciwą grę.

– Załoga, zaczynamy – wyszeptałem do usłużnego mikrofonu. – Na statku są moi wrogowie, ale wyobraźcie sobie, że na miejscu Ziemi znalazła się wasza planeta. Ci, którzy szukają wrogów, nie poprzestają na jednym. Zabawa w bogów jest zbyt wciągająca, by można się było powstrzymać… Zaczynamy.

Cisza. Zbliżający się statek na pokreślonym siatkami celowników ekranie.

– Zaczynamy akcję po słowie jeden, od zaatakowania elementów generatorów ochronnych. Użycie rakiet protonowych i termojądrowych; głowice o maksymalnej mocy… Zniszczcie laserem systemy antenowe i detektorowe. Następne działania odpowiednie do rozwoju sytuacji.

Nabrałem powietrza w płuca i powiedziałem, mimo woli podnosząc głos:

– Trzy… dwa… jeden… Statek drgnął.

6. Porażenie

Gdy systemy bojowe statku pracują na pełnej mocy, dają ciąg przewyższający moc startującej ziemskiej rakiety. Działa laserowe i anihilatory sprawiają, że statek trzęsie się jak przy awaryjnym lądowaniu.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)