Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 135
Перейти на страницу:

– Pojedynek… – rozmyślałem na głos. – Na Ziemi pojedynki odbywały się głównie w średniowieczu. Pojedynek gwiazdolotów to brzmi idiotycznie.

– Nie masz racji, Serge – zaprotestował Ernado. – To sprawiedliwy i uczciwy zwyczaj. Gdyby go nie było, nie pozwolono by nam na przechwycenie „Białego Raidera” w pobliżu planety. Statki policyjne potraktowałyby nas jak agresorów…

– Ależ ja nie protestuję – przerwałem mu. – Jak pojedynek, to pojedynek.

Średniowiecze. Galaktyczne średniowiecze. Jakby jakaś siła specjalnie utrzymywała tysiące planet w kruchej równowadze pomiędzy pokojowymi stosunkami i totalną wojną z użyciem kwarkowych bomb i planetarnych anihilatorów.

Starannie odmierzona dawka agresji, niepozwalająca na totalne zniszczenie. Pojedynki na płaszczyznowe miecze, laserowe pistolety i pajęczynowe miny. Odmierzona dawka śmierci.

Brednie. Ale nie większe niż pojedynek gwiazdolotów bojowych.

Nie po raz pierwszy pomyślałem o niewidocznej sile władającej tysiącami światów galaktyki. Nieważne, materialnej czy uosobionej w tradycjach, podaniach, w historii narodów zasiedlających planety najróżniejszych gwiazd. Ta siła istnieje i włada wszystkimi – Ernadem i Lansem, Klenem i Redrakiem, Palijczykami i Shedmończykami. To ona sprawia, że kobiety w restauracji zachwycają się krwawą rzezią, że spokojny urzędnik kosmoportu rzuca się na mnie z mieczem. To ona prowadzi sektę Potomków do ich potwornego celu.

To jej cień nasuwa się na mnie i zmusza, bym ze wszystkich dróg wybrał najbardziej krwawą i najkrótszą.

Brednie. Syndrom Kandinskiego, tak to się nazywa w medycynie, jeśli jeszcze cokolwiek pamiętam z psychiatrii…

Ale nawet przez sen będę bronił mojej planety. Nawet szaleństwo nie zmusi mnie do porzucenia ojczyzny.

– Nie wezwałem was, żeby omawiać dalsze działania, skoro są oczywiste – przerwałem przeciągające się milczenie. – Musimy porozmawiać o przeszłości.

Ernado zerknął na mnie z zainteresowaniem.

– Gdy mówiliśmy o pojawieniu się Dańki, po raz pierwszy zwróciłeś mi uwagę na to, co przeszkadza nam w poszukiwaniach. Odmowy napraw, paliwa, odpoczynku… awarie…

– Pamiętam.

– Miałeś rację. Gdy więc spotkaliśmy statek sekciarzy, byliśmy przygotowani na istnienie wroga. Zapomnieliśmy jednak o tym, że żadna dywersja, żadne przeciwdziałanie nie jest możliwe bez stałych i dokładnych informacji o naszym statku, jego trasie, o naszych planach…

Ernado spochmurniał. Powoli i jakby z wysiłkiem zapytał:

– Chcesz powiedzieć, że na statku jest zdrajca?

– Chcę tylko zapytać, który z was – ty czy Lans – regularnie wysyła przez hiperpołączenie raporty o tym, co dzieje się na statku.

– Serge! – Ernado po raz pierwszy podniósł na mnie głos. – To zbyt poważne zarzuty, by szafować nimi pod wpływem…

– Nie szafuję zarzutami, sierżancie!

Używając dawnego stopnia Ernada, zmusiłem go, by zamilkł.

– Nie jestem specjalnie zdolnym pilotem… i posługuję się techniką gorzej niż dowolny uczeń z waszych szkół. Ale umiem kontrolować stratę energii i tryb pracy hipernadajnika! Od momentu naszego wylotu z Tara regularnie raz w tygodniu wysyłane były przekazy.

– Automat? – zainteresował się Ernado.

– Nie sądzę. Już dwa razy zmienialiśmy oprzyrządowanie, żaden nadajnik szpiegowski nie mógł się zachować.

– Program w komputerze pokładowym?

– Kleń sprawdził wszystkie bloki pamięci za pomocą programu ze swojej planety. Trzy godziny temu, na moją prośbę. Komputery z wyjściami na hipernadajnik są czyste.

– To znaczy…

– Któryś z was regularnie składa raporty. Nie chciałbym przedłużać tej sytuacji ani zniżać się do użycia wykrywacza kłamstw czy innych świństw. Jako książę imperium Tar żądam od was, moich poddanych, uczciwej odpowiedzi: przekazywaliście informacje ze statku czy nie?

– Nie – powiedział twardo Ernado. – Raz czy dwa razy w miesiącu rozmawiam ze swoimi przyjaciółmi na Tarze, ale żadnych informacji o statku nie udzielałem, nie udzielam i udzielać nie mam zamiaru. Po prostu chcę wiedzieć, co dzieje się w moim świecie, na mojej ojczystej planecie!

– Nie prowadziłem, nie prowadzę i nie będę prowadził pertraktacji z wrogami ani przekazywał im jakichkolwiek informacji… – Lans odwrócił wzrok.

– A z przyjaciółmi? – spytałem ostro. – Z księżniczką dynastii Tar na przykład? Z prawowitą władczynią twojej planety?

Ernado podparł twarz dłońmi i popatrzył na Lansa. Nie był zdumiony, raczej delektował się pasjonującym spektaklem. Może już dawno powinienem był poprosić o radę dawnego nauczyciela?

Lans milczał. Jego chłopięce rysy wyostrzyły się, spojrzenie nabrało twardości.

– Odpowiadaj!

– Kapitanie, mogę odpowiedzieć jedynie w obliczu śmierci. Taki jest rozkaz.

Nasze spojrzenia spotkały się i zauważyłem w oczach Lansa coś w rodzaju nieśmiałej ulgi. I odrobinę ironii.

Wstałem, dotknąłem sensorów na ścianie i wyjąłem z sejfu pistolet. To był ostatni model wyprodukowany na „mojej” planecie, na Tarze. Sto sześćdziesiąt płaszczyznowych dysków, zasięg celnego strzału do stu metrów.

– Przysięgam – powiedziałem najbardziej twardo i przekonująco, jak tylko potrafiłem – że zabiję cię, jeśli nie powiesz, do kogo były adresowane komunikaty z pokładu statku. To moje prawo. Jestem twoim władcą, mów!

Lans skinął głową.

– Wykonuję rozkaz. Księżniczka pozwoliła mi lecieć z wami w zamian za obietnicę cotygodniowych raportów o przebiegu podróży. Zgodziłem się, ponieważ powodował nią jedynie niepokój o ciebie, książę. To nie mogło nam zaszkodzić.

Lans wypalił to wszystko na wydechu i zamilkł. Ernado lekko uniósł prawą rękę.

– Serge, a gdyby Lans się nie przyznał? – zapytał z nieukrywaną ciekawością.

– Zostałbym krzywoprzysięzcą – odparłem. – Lans, czy ty rozumiesz, że zdradzałeś nas wszystkich? Hiperprzekazy można bardzo łatwo przechwycić. Sam zajmowałeś się tym na środkowych wachtach!

– Nikogo nie zdradzałem – rzekł dumnie Lans. – Wszystkie przekazy były wysyłane w kodzie imperatorskim.

Ernado gwizdnął.

– Powierzyli ci taką tajemnicę? – zapytał nieufnie. – I zdołałeś zapamiętać cały system przemiennego kodowania, oparty o wyliczenia nieliniowe i lingwistykę pięciuset planet?

Lans wyjął z kieszeni cienką plastikową płytkę. To taka fotografia przechowująca kilkaset stereoobrazów. W każdym razie tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Sam miałem kilka takich płytek z pejzażami różnych planet, wśród których zdarzały się też ziemskie. Egzotyka…

– To komputer szyfrujący.

Lans dotknął palcem wskazującym jakiegoś sobie tylko znanego miejsca na całkiem przeciętnym portrecie rodzinnym. Ten pulchny chłopczyk to mógł być Lans, mężczyzna i kobieta obok – jego rodzice… Obraz się rozpłynął, a zamiast niego pojawiły się czarno-białe kwadraciki z literami i cyframi.

– Teraz trzeba tylko wybrać tekst na klawiaturze sensorycznej i podłączyć płytkę do terminala nadajnika. Komputer zaszyfruje tekst i wyda komendę na orientację anteny… Proszę to wziąć, kapitanie. Wyjaśnię, jak przestroić płytkę na pana.

Obracałem w rękach plastikowy prostokącik. Komputer szyfrujący! Jakie to proste!

– To rzeczywiście bezpieczny szyfr, Ernado?

– Tak, książę. Rozszyfrować przesłanie można wyłącznie metodą długiej analizy komputerowej, która da co najmniej dziesięć różnych wariantów tekstu. Przy następnym przekazie kod będzie już zupełnie inny.

– Tylko członkowie panującej rodziny… i zaufane osoby mają dostęp do urządzeń kodujących. A blok deszyfrujący ma tylko księżniczka. Przedtem miał go imperator.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)