Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 135
Перейти на страницу:

– Vaich zamilkł i przymknął oczy. Jego uścisk lekko osłabł. Zauważyłem, że cały jest we krwi, nadal płynącej z rany Przełączasz się na rezerwowy krwiobieg? – zapytałem drwiąco. Czas, najważniejsze to zyskać na czasie…

– Tak – wysyczał Vaich. Jego ręce znowu chwyciły mocniej. – Jesteśmy doskonalsi niż wy, Ziemianie. Jesteśmy silniejsi, odporniejsi… Jesteśmy starsi od was…

– I dlatego nienawidzicie nas tak, jak słaby nienawidzi silniejszego? Kłamiesz, Palijczyku. Dostajesz pęcherzy na skórze od ultrafioletu naszego słońca, dusisz się od zapachu czosnku. Nie możesz powstrzymać upływu krwi, gdy zostaniesz zraniony przedmiotem wykonanym z dowolnego drzewa Ziemi!

– Jasne… ale tutaj ja jestem silniejszy! Zdechniesz, człowieku z planety, której…

Przerwał i zamarł, jakby trafił go promień paralizatora. Ale na korytarzu nikt się nie pojawił, a ręka wampira trzymała mnie z tą samą siłą.

– Słuchaj i odpowiadaj – powiedział Vaich zmienionym, zimnym głosem. – Nie zwracaj uwagi na ciało mówiącego, to tylko nadajnik, kukła, parawan… Masz zamiar prześladować raider?

Dziwna gra. To już nie był Vaich, to ktoś inny. Może w ogóle nie człowiek…

– Kim jesteś?

– Bez odpowiedzi.

– Jak podporządkowałeś sobie Palijczyka?

– Bez odpowiedzi. Będziesz prześladował sekciarzy?

– Tak. Jeśli twoja kukła mnie nie zabije. Powstrzymasz go?

Nic nie zostało postanowione. Nie ma potrzeby prześladowania „Białego Raidera”. Oni nie mogą zaszkodzić Ziemi. Nie bój się o swój świat.

– Dlaczego nie mogą?

– Bez odpowiedzi. Nie bój się o Ziemię. Daj spokój sekciarzom.

– Nie wierzę ci.

– To źle. Niebezpieczeństwo grozi tylko tobie i twojej załodze. Musisz odesłać chłopca na Ziemię.

Popatrzyłem w oczy Palijczyka, jasnoczerwone, ale teraz jakby szkliste.

– Poznałem cię. To ty ze mną rozmawiałeś… przez Ernada.

– Tak.

– Dlaczego nie możesz wziąć mnie pod kontrolę? Znacznie prościej zmienić mnie w kukłę, niż namawiać obcymi głosami.

– Zakaz. Bezpośredni wpływ i czynna ingerencja są niemożliwe. Tylko rady i groźby…

Za dużo tu doradców. I każdy z nich boi się mnie zabić. Czy ty i kobieta z sekty macie ten sam powód, by mnie oszczędzić? Jesteście tą samą istotą?

– Jesteśmy absolutnie różni. Motywy również mamy odmienne. Żadnych innych odpowiedzi nie będzie. Zrezygnujesz z prześladowania raidera? Wtedy zmuszę kukłę, żeby cię uwolniła.

Wampir stał już w kałuży krwi – nawet puszysty dywan nie mógł jej wchłonąć. Vaich musi być mocno osłabiony…

– Nie przekonałeś mnie. Muszę zniszczyć „Białego Raidera”.

– Przerywam ingerencję i odchodzę.

Z twarzy Vaicha znikła nieruchoma maska. Drgnął.

Wyczułem szansę!

Zaatakowałem, kopiąc w to miejsce, gdzie ludzie mają krocze. Vaich zawył i zgiął się wpół. Jakie przyjemne podobieństwo do Ziemian… Odskoczyłem w bok i wyrwałem z pochwy płaszczyznowy miecz.

– I co, łajdaku, przyjemnie? – zapytałem.

Vaich wyciągnął swój miecz. Chwiejnie ruszył w moją stronę, pstryknął przyciskiem ostrzenia, a po mieczu przesunął się jasny pierścień. Uwaga, jego słabość może być pułapką…

Też naostrzyłem swój miecz i machnąłem nim lekko, by się trochę stępił. Jeśli klinga będzie zbyt ostra, rana się zasklepi. Tym bardziej rana wampira.

– Szkoda, że nie mam kołka osinowego… – powiedziałem z rozmarzeniem. – Wiesz, jak zabijaliśmy nieproszonych gości z twojej planety? Drewniany kołek w serce. Zresztą ty pewnie masz tam nie serce, lecz splot naczyń. A w głowie chyba wyłącznie kość.

– Zabiję cię – zacharczał Vaich. – Zabiję.

Z jego kłów spadły żółte krople trucizny paraliżującej. Dodatkowa szkoda wyrządzona nieszczęsnemu dywanowi.

– Wytrzyj ślinę – poradziłem. – Nieprzyjemny widok.

I zaatakowałem.

Zdołał odbić dwa albo trzy ciosy. Gdyby był w formie, bez dziurki po pistolecie laserowym, pojedynek mógłby zakończyć się inaczej.

Włączyłem ostrzenie miecza, bo to doskonale oczyszcza klingę z krwi. Zgubiło cię gadulstwo, wampirze. Trzeba było wbić mi zęby w gardło od razu, bez zbędnych dyskusji o Ziemi.

Zresztą najbardziej pomógł mi ten obcy, „życzliwy” telepata, który tak łatwo przejmuje kontrolę nad cudzą świadomością. Zaliczę mu to przy spotkaniu…

Przez nieistniejące drzwi przeszedł Kleń. Obrzucił pomieszczenie szybkim spojrzeniem, wsunął miecz do pochwy i wyjaśnił:

– Było ich ośmiu, kapitanie. Zawodowcy… niemal mojej klasy. I cała masa amatorów.

– Co z załogą?

– Ernado ma liczne oparzenia… niezbyt groźne, nawet dla Taryjczyka. Lans zaczął się już ruszać. Redrak ma podrapane ręce. Dańka cały i zdrowy. Będziemy gonić tych, którzy uciekli?

Pokręciłem głową. Ocenę obrażeń przez Klenijczyka można było śmiało pomnożyć przez dwa. Teraz naszym problemem była nie pogoń, lecz dotarcie na statek.

– Nie, Kleń. Nie teraz. I nie na piechotę.

5. Tryb pojedynkowy

Zebrałem Taryjczyków w swojej kajucie. Dańka został odesłany do Redraka na zajęcia z informatyki. Przejedzony Trofeum spał sobie spokojnie na koi chłopca. Kleń pełnił wachtę, sam na mostku statku wiszącego na stacjonarnej orbicie nad Shedmonem.

Ernado był chyba jeszcze bardziej ponury niż zazwyczaj. Jego twarz nabrała purpurowej barwy pod warstwą maści regenerującej. Poparzenia drugiego i trzeciego stopnia, nieprzyjemna diagnoza nawet jak na możliwości galaktycznej medycyny. Lans też był zbyt czerwony jak na mieszkańca Tara, ale to już nie z powodu poparzeń. Jakieś moje słowa przypomniały mu niedawną kompromitację w restauracji, gdy przeleżał pod ochroną Redraka całą walkę. Cóż, czas delikatności minął.

– Załatwili nas, ale sytuacja nie jest beznadziejna – oznajmiłem. – Skonsultowałem się z Redrakiem i dwoma specjalistami z kosmoportu. Znajomość punktu hiperskoku znacznie zawęża rejon poszukiwań, ale żeby odnaleźć Ziemię, samotny statek będzie potrzebował około dwóch lat. A „Biały Raider” jeszcze nie opuścił Shedmona.

– Mamy przewagę czasu. Dlaczego nie mielibyśmy odnaleźć Ziemi, zanim zrobi to raider? – zapytał cicho Lans.

– Dlatego że mowa o życiu całej planety! Mojej ojczyzny, Lans! Na pewno ich nie prześcigniemy! Raider ma większą moc silników, większe rezerwy energetyczne, będzie mógł działać niezależnie od baz dłużej niż my. Sekciarze mają znacznie więcej szans, by trafić na Ziemię.

– A więc walka – powiedział szybko Lans. – Od razu, gdy tylko wystartują z planety… Ernado, czy moglibyśmy poprosić o wsparcie floty wojennej Shedmona? Jeśli Siergiej zwróci się oficjalnie, jako książę Tara…

Ernado pokręcił głową.

– Nie mamy żadnych dowodów. Gdyby zachowały się nagrania klenijskiego krążownika, planeta zostałaby zablokowana, przeczesano by wszystkie kosmoporty. Bomba kwarkowa to nie żarty. Ale bez dowodów… Nie da rady. Nawet imperator nie uzyskałby pomocy, władz Shedmona.

– Czyli pojedynek – powiedział twardo Lans.

Nagle zobaczyłem w nim tego upartego nastolatka, który rzucił wyzwanie Shorreyowi Manhemowi, chłopca o niezłomnym pojęciu honoru i wierności… Chłopca, który w kontaktach ze mną nie mógł się zdecydować na przekroczenie pewnej granicy, nie potrafił zostać po prostu przyjacielem. Choćby takim jak Ernado, z jego demonstracyjną poufałością, skrywającą zdumienie, jak bardzo zmienił się jego niedawny uczeń, który kiedyś wyruszył na ratunek księżniczce i rzucił wyzwanie całej armii…

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)