Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]
Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]

Электронная книга - «Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]». Краткое содержание книги:

Po przegranej bitwie, w której zginął władca Videssos, Mavrikios Gavras, Imperium pogrążyło się w chaosie. Rozgorzła walka o władzę. W zamieszaniu wojny domowej nowym Imperatorem ogłasza się Ortaias Sphrantzes, a wówczas rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa staje po stronie prawowitego sukcesora tronu — Thisina Gavrasa...
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 94
Перейти на страницу:

Rozradowana gawiedź tłoczyła się również po obu stronach Ulicy Środkowej; w każdym oknie dwupiętrowego gmachu, zajętego przez urzędników, widniały po dwie czy trzy twarze.

— Patrz na tych wszystkich przeklętych gryzipiórków, jak zastanawiają się, czy Gavras da im na obiad — powiedział Gajusz Filipus. — Ha, mam nadzieję, że da.

Kilka przecznic dalej pochód skręcił na północ, w kierunku Najwyższej Świątyni Phosa. Złote kule na szczytach jej iglic błyszczały w porannym słońcu.

Wielki wewnętrzny dziedziniec Najwyższej Świątyni był, o ile to możliwe, jeszcze bardziej zatłoczony niż plac Palamasa. Kapłani i żołnierze tworzyli szpaler, powstrzymując tłum od wtargnięcia na szerokie schody świątyni.

Na ich szczycie, wcale nie pomniejszony przez ogrom wznoszącej się za nim budowli, stał Balsamon. Patriarcha był grubym, łysiejącym starcem o żartobliwym usposobieniu, ale Skaurusa nagle uderzyło to, jak wielka jest jego władza w Videssos. Ortaias Sphrantzes nie był pierwszym Imperatorem, do którego obalenia kapłan przykładał rękę, a Thorisin Gavras był — …trzecim? piątym? — którego miał koronować.

Ale jego kolej jeszcze nie nadeszła. Mertikes Zigabenos i jego strażnicy przenieśli Gavrasa przez tłum, który ucichł nagle wiedząc, co dalej nastąpi. Cesarska lektyka, za którą podążały ceremonialnie kontyngenty, została wniesiona na schody. Żołnierze zatrzymali się dwa stopnie poniżej patriarchy i opuścili lektykę. Thorisin wstał i czekał, podczas gdy jego żołnierze ustawili się na niższych stopniach.

Zigabenos zdjął tarczę i położył ją, licem w górę, przed Imperatorem. Thorisin wszedł na nią; brąz wytrzymał ciężar jego ciała. Marek już maszerował ku niemu wraz z innymi komendantami jednostek: admirałem Elissaiosem Bouraphosem, Baanesem Onomagoulosem, Laonem Pakhymerem, Utprandem synem Dagobera i Namdalajczykiem, którego trybun nie znał; wysokim, ponurym człowiekiem o jasnych, nieprzeniknionych oczach. Skaurus przypuszczał, że musi to być wielki hrabia Drax, obecny tutaj być może po to, by pokazać, że mimo zmiany władzy jego najemnicy nadal pragną służyć Imperium.

Jednakże raz jeszcze to Zigabenos miał pierwszeństwo. Wyjął zza pasa złoty diadem, który zaoferował Thorisinowi Gavrasowi. Zgodnie z obyczajem, Thorisin odmówił. Zigabenos zaproponował go po raz drugi i znów spotkał się z odmową. Gdy wyciągnął go po raz trzeci, Gavras na znak zgody schylił głowę. Zigabenos założył mu diadem i głośno oznajmił:

— Thorisinie Gavrasie, nadaję ci tytuł Autokratora!

Był to znak, na który czekali Skaurus i inni oficerowie Gavrasa. Razem schylili się i podnieśli na wysokość ramion ceremonialną tarczę wraz ze stojącym na niej Imperatorem. Oczekujący dotychczas w milczeniu tłum ryknął:

— Tyżeś najwyższym, Thorisinie! Tyżeś najwyższym! Chroma noga Baanesa Onomagoulosa prawie odmówiła mu posłuszeństwa, gdy oficerowie stawiali Thorisina na ziemi, ale Drax i Marek, którzy stali po obu stronach Videssańczyka, przejęli ciężar tak sprawnie, że tarcza ledwo się zachybotała.

— Spokojnie, stary. Już po wszystkim — powiedział Gavras, schodząc z tarczy.

Onomagoulos wyszeptał słowa przeprosin. Skaurus był zadowolony widząc, że tych dwóch, zazwyczaj drażliwych we własnym towarzystwie, zachowuje się teraz tak uprzejmie. Wyglądało to na dobry omen.

Gdy Gavras stanął na stopniu, zszedł do niego Balsamon, odziany w szaty niemal równie wspaniałe jak imperatorskie. Patriarcha nie dokonał aktu poddaństwa; w obrębie świątyni jego władza ustępowała jedynie władzy Autokratora. Skłonił się nisko przed Thorisinem, a szare kosmyki brody opadły na koronę, którą trzymał na błękitnej jedwabnej poduszce.

Gdy patriarcha się wyprostował, jego oczy, niezwykle żywe pod krzaczastymi, nadal czarnymi brwiami, skierowały się na towarzyszy Thorisina. Przez chwilę na wpół rozbawione, na wpół ironiczne spojrzenie spoczywało na Skaurusie. Trybun potrząsnął głową — czyżby Balsamon do niego mrugnął? Już kiedyś miał okazję zastanawiać się nad tym. Było to w zeszłym roku w Świątyni. Z pewnością nie, a jednak…

Znów, jak poprzednio, nie był pewien. Nim zdołał zebrać myśli, Balsamon patrzył już gdzieś indziej. Patriarcha wyjął małą srebrną flaszeczkę.

— Kieszenie to nie najgorszy z wynalazków Phosa — zauważył.

Być może słyszeli go żołnierze w najwyższym szeregu; ci w drugim na pewno nie.

Potem na dziedzińcu zabrzmiał jego piskliwy tenor. Niedaleko stał młodszy kapłan, którego zadaniem było powtarzanie słów patriarchy, ale okazało się, że nie jest to konieczne.

— Pochyl głowę — polecił Gavrasowi Balsamon, i Autokrata Videssańczyków posłuchał.

Patriarcha odkorkował flaszeczkę i wylał jej zawartość na głowę Thorisina. Olej lśnił złociście w porannym słońcu; Skaurus wychwycił słodki, piżmowy zapach mirry i trochę bardziej gorzką, ale przyjemną woń aloesu.

— Jak światło Phosa spływa na nas wszystkich — zaczął Balsamon — tak może jego błogosławieństwo spłynie na ciebie wraz z tym olejem.

— Niech tak się stanie — odpowiedział poważnie Thorisin.

Balsamon, nadal trzymając koronę w lewej dłoni, wtarł olej w głowę Thorisina. Zrobiwszy to, odmówił credo, a zebrani powtarzali jego słowa:

— Błogosławimy cię, Phosie. Panie wielki i dobry, który chronisz nas i strzeżesz w swojej łasce, i błagamy, by w oczach twoich wielki sprawdzian życia wypadł na naszą korzyść.

— Amen — zakończył tłum.

Marek usłyszał, jak Namdalajczycy dodają własne słowa do videssańskiego wyznania wiary:

— Na co stawiamy nasze własne dusze. — Utprand wypowiedział dodatek zdecydowanie, ale Drax, stojący bliżej, milczał. Zdziwiony Skaurus obejrzał się — czyżby wielki hrabia przyjął obyczaje Imperium? Zobaczył, że usta Draxa poruszają się bezgłośnie, wypowiadając namdalajską klauzulę, i zastanowił się, czy przyczyną tej dyskrecji jest kurtuazja, czy też myślenie o własnej korzyści.

Na szczęście chóralne „Amen” było dość głośne, by zagłuszyć słowa herezji. Tego by jeszcze brakowało, by koronacja została przerwana przez religijne zamieszki — pomyślał Marek.

Balsamon ujął oburącz koronę, niską złotą kopułę wysadzaną perłami, szafirami i rubinami, i osadził ją mocno na schylonej głowie Thorisina Gavrasa. Tłum zgromadzony poniżej westchnął. Dokonało się; nowy Autokrator władał Videssos. Pomruk ucichł szybko, bowiem tłum czekał na słowa patriarchy.

Balsamon na chwilę pogrążył się w zadumie, po czym przemówił:

— No cóż, przyjaciele, zostaliśmy wyprowadzeni z błędu, choć nie bez bólu. Tron to co prawda tylko kilka desek ozdobionych złotem i obitych aksamitem, ale mówi się, że dzięki magii subtelniejszej od tej, jaką parają się w Akademii, uszlachetnia on fundamenty, na których spoczywa. Wiecie, że posiadanie tronu na własność zawsze uważałem za bzdurę… — jedna krzaczasta brew kapłana wzniosła się na tyle, by słuchacze zrozumieli, że ostatniej uwagi nie mają traktować zbyt poważnie — …ale czasami trzeba dokonać wyboru nie miedzy złym a dobrym, ale raczej między złym a gorszym. Bez Autokratora zginęlibyśmy niczym ciało bez głowy.

Marek pomyślał o końcu Mavrikiosa i zadrżał. Potem zastanowił się głębiej nad słowami Balsamona. Pochodząc z republikańskiego Rzymu, podchodził do jego stwierdzenia z dystansem, ale po chwili doszedł do wniosku, że Videssos było Imperium tak długo, iż prawdopodobnie ta przepowiednia okazałaby się prawdziwa. Balsamem kontynuował:

— Wstąpieniu nowego cesarza na tron zawsze towarzyszy nadzieja, bez względu na to, jak nieodpowiedni może się on wydawać, doradcy zaś nowego monarchy mają mu służyć niczym mózg ludzkiej twarzy, która w przeciwnym wypadku byłaby pusta i pozbawiona wyrazu.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)