Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]
Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]

Электронная книга - «Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]». Краткое содержание книги:

Po przegranej bitwie, w której zginął władca Videssos, Mavrikios Gavras, Imperium pogrążyło się w chaosie. Rozgorzła walka o władzę. W zamieszaniu wojny domowej nowym Imperatorem ogłasza się Ortaias Sphrantzes, a wówczas rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa staje po stronie prawowitego sukcesora tronu — Thisina Gavrasa...
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 94
Перейти на страницу:

Mimo podnoszących na duchu zapewnień, jakich nie skąpił sobie tego ranka, Marek nie palił się do poinformowania Helvis, że zostają w Videssos. Odwlekał tę nieprzyjemną chwilę tak długo, jak mógł, rozmawiając z przyjaciółmi, póki powieki nie zaczęły mu się kleić.

Chłodne nocne powietrze rozbudziło go nieco, gdy szedł do baraku, przeznaczonego dla legionistów związanych z kobietami. Nie był to ten sam rzymski czworak, który zajmowali rok wcześniej. Sala, z przepierzeniem dla zapewnienia prywatności, pierwotnie była stajnią Khamorthów i trybun żałował, że nie było tu Herkulesa, by przepuścił przez nią rzekę.

Chociaż pomieszczenie, które wybrał dla swoich ludzi, było schludniejsze od innych, zastał Helvis zajętą czyszczeniem. Najwyraźniej nie była zadowolona z pracy wykonanej przez legionistów.

— Witaj — powiedziała, dając mu całusa w policzek. — W czasie kampanii nie mam nic przeciwko brudowi, ale kiedy jesteśmy w koszarach, nie mogę go ścierpieć.

W innych okolicznościach te słowa sprawiłyby przyjemność Skaurusowi, który, gdy tylko miał czas, potrafił być nad wyraz wymagający. Ale w głosie Helvis brzmiało wyzwanie.

— Zostajemy tutaj, prawda? — naciskała.

Trybun miał ochotę zasnąć tam, gdzie siedział. Będąc tak bardzo zmęczony, nie chciał kłótni. Pojednawczo rozłożył ręce.

— Tak, na czas…

— W porządku — powiedziała Helvis tak nagle, że aż zamrugał. — Nie jestem ślepa: widzę, że obecnie opuszczenie Videssos byłoby szaleństwem.

Marek nieledwie zakrzyknął z ulgi. Miał nadzieję, że Helvis po paru latach życia z żołnierzem nauczy się rozumieć, jak się rzeczy mają, ale nigdy nie śmiał w to tak do końca wierzyć.

Jednakże ona nie skończyła. Błękit jej oczu przywodził Skaurusowi na myśl stal, gdy podjęła:

— Tym razem niech tak będzie. Ale następnym zrobimy to, co trzeba.

Trybun nie miał najmniejszych wątpliwości, co ona przez to rozumie, ale był zadowolony, że już po wszystkim. Pomyślał, że w związku z końcem wojny domowej problem dezercji umarł śmiercią naturalną. Zdjął zbroję i zasnął w ciągu paru sekund.

Thorisin Gavras był samozwańczym Autokratorem od prawie roku. Po pokonaniu Ortaiasa Sphrantzesa nikt nie kwestionował jego roszczeń do tronu. Jednakże w myśl prawa Videssos do czasu koronacji pozostawał pretendentem.

Jak we wszystkich innych aspektach imperatorskiego życia, etykieta przewidywała ceremonię. Ledwo Gavras znalazł się w mieście, a już wzięli go w obroty szambelanowie; dzięki rozgardiaszowi panującemu w polityce Imperium, stali się prawdziwymi ekspertami w organizowaniu prawie nie zapowiedzianych koronacji. Thorisin chociaż raz nie sprzeczał się z nimi — usankcjonowanie go jako Imperatora było zbyt ważne, by podejmować zbędne ryzyko.

I dlatego Skaurus został wyrwany z łóżka dużo wcześniej, niżby sobie życzył, a następnie zmuszony do wysłuchania zarozumiałego eunucha, który udzielił mu pośpiesznych instrukcji dotyczących jego roli w zbliżającej się ceremonii. Później stanął na czele manipułu Rzymian zaraz za lektyką, która miała zanieść Thorisina z pałacu do Najwyższej Świątyni Phosa, gdzie Balsamon miał namaścić go i koronować na Imperatora Videssańczyków.

Thorisin, z kamiennym wyrazem twarzy, wyłonił się z Sali Dziewiętnastu Tapczanów i ruszył powoli obok zgromadzonych kontyngentów żołnierzy do lektyki. Zgodnie z obyczajem, procesja winna zacząć się przy Wielkim Dworze, ale ten budynek już był w rękach gromady rzemieślników, którzy pośpiesznie naprawiali poczynione poprzedniego dnia zniszczenia.

Jednakże pod wszelkimi innymi względami nowy Autokrator przestrzegał tradycji. Tego dnia zrezygnował z żołnierskiego przyodziewku na rzecz wspaniałego videssańskiego stroju Imperatora. Miał czerwone wysokie buty i farbowane na niebiesko obcisłe wełniane spodnie; wysadzany klejnotami pas ze złotych ogniw podtrzymywał błękitny z białą lamówką kilt. U pasa wisiała równie wspaniała pochwa, ale Marek zauważył, że kryje ona zwyczajną szablę; skórę rękojeści znaczyły pociemniałe plamy potu. Tunika Gavrasa była szkarłatna, przetykana złotą nicią. Na nią narzucił pelerynę z białej wełny, spiętą przy szyi złotą fibułą. Głowę miał gołą.

Namdalajczycy, videssańscy żołnierze, videssańscy marynarze, Khatrishe, inni Videssańczycy w miarę jak Thorisin Gavras mijał kompanie, padali na kolana, a potem na brzuchy w akcie poddaństwa, uznając w nim swego pana. Był to obyczaj, do którego Marek — nie mogący zapomnieć o republikańskim Rzymie — nadal nie potrafił się zastosować. On i jego ludzie skłonili się głęboko, ale nie upadli na twarz przed Imperatorem.

Na chwilę przez imperatorską fasadę wyjrzał Thorisin-człowiek.

— Suczy syn o sztywnym karku — mruknął kątem ust, tak cicho, że tylko trybun go usłyszał.

Potem przeszedł dalej, by wreszcie usadowić się w złoconej błękitnej lektyce, która była używana jedynie w czasie koronacji.

Do jej niesienia został wyznaczony Mertikes Zigabenos i siedmiu jego ludzi. Na tę zaszczytną funkcję zasłużyli sobie przewrotem, który obalił Ortaiasa. Zigabenos — młody człowiek o pociągłej twarzy i brodzie krzaczastej na styl vaspurakański — zajmował miejsce z przodu po prawej stronie. Na plecach miał wielką, owalną tarczę o licu z brązu. Nie przypominała ona tych, których obecnie używali Videssańczycy do bitwy, ale Marek wiedział, jaką rolę ma ona wkrótce odegrać.

— Gotowi? — zapytał Gavras.

Zigabenos skinął.

— Zatem ruszamy — rozkazał Imperator.

Przed lektyką otworzono tuzin jaskrawych parasoli, będących dalszymi świadectwami — jak gdyby były one potrzebne — imperatorskiej godności. Ludzie Zigabenosa na znak swego dowódcy schylili się do drążków, potem wyprostowali się, unosząc Thorisina na swych ramionach. Wolnym marszowym krokiem podążyli za ludźmi niosącymi parasole i heroldem o silnych płucach przez pałacowe ogrody w kierunku placu Palamasa.

— Oto Thorisin Gavras, Autokrator Videssańczyków — ryknął herold do zgromadzonych tłumów. Mieszkańcy stolicy, tak samo jak dworscy urzędnicy, znali przypadającą im w koronacji rolę.

— Tyżeś najwyższym, Thorisinie! — odkrzyknęli.

Był to tradycyjny okrzyk aprobaty dla nowego Imperatora, wywodzący się z liturgii Phosa i wymawiany w archaicznym videssańskim.

— Tyżeś najwyższym! Tyżeś najwyższym! — skandowali, gdy imperatorski orszak przemierzał plac.

Marek był zaskoczony ich entuzjazmem. Z tego, co wiedział, mieszkańcy miasta z radością uczestniczyli w przedstawieniach wszelkiego rodzaju, ale prędzej stanęliby przed kołem tortur, niż przyznali, że są pod wrażeniem.

Kilka sekund później zrozumiał wszystko, gdy słudzy pałacowi zaczęli ciskać w tłum garście złotych i srebrnych monet. Trybun nie miał o tym pojęcia, ale Videssańczycy doskonale wiedzieli, do jakiej hojności mają prawo podczas zmiany Imperatorów.

— Hej, to prawdziwe złoto! Niech żyje Thorisin Gavras! — krzyknął ktoś w tłumie.

Był tak zaskoczony jakością monet Thorisina, że nie baczył, iż jego zachowanie kłóci się z zasadami etykiety. Radosne okrzyki przybrały na sile. Ale Skaurus wiedział, że kopalnie vaspurakańskie, z których Thorisin wziął to złoto, teraz są w rękach Yezda. Zastanowił się, ile czasu trzeba, by pieniądz znowu stracił na wartości.

Jednakże nie był to czas na takie ponure rozmyślania; nie wtedy, gdy wokół grzmiały radosne okrzyki.

— Niech żyją Rzymianie! — usłyszał i ujrzał w przelocie Arsabera stojącego w grupce zamożnych kupców. Podejrzewał, że co najmniej jeden z nich wróci do domu lżejszy o sakiewkę.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)