Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 158
Перейти на страницу:

— Bo nienawidzę tych drani. Dlatego.

Miłość i nienawiść — pomyślała Sula. Pierwotne motywy.

Już wcześniej zastanawiała się, dlaczego ona sama bierze udział w tej walce. Mogłaby zaszyć się w jakimś spokojnym rejonie miasta, sprzedawać czekoladę i tytoń i wygodnie czekać na koniec wojny — bo przecież podziemny rząd zniknął, a lady Sula była oficjalnie martwa.

Mogłaby, gdyby nie miłość i nienawiść. Nienawidziła Naksydów. Kochała Martineza i zarazem go nienawidziła. Nienawidziła tego całego gnuśnego imperium i właściwie cieszyła się, że upadło. Lubiła grać rolę przywódcy, lubiła euforię działania, słodycz okrucieństwa i satysfakcję, gdy stworzyła dobry plan, który został dobrze wykonany. Nienawidziła samej siebie, ale uwielbiała role, które grała, maski, które przywdziewała, kolejne przekonujące kłamstwa. Lubiła grę, matematyczną układankę, skomplikowane równanie, w którym pojawiały się kolejne niewiadome. Casimir i Biuro Akt; dostawy delikatesów i zabójstwa; „Bojownik”, P.J. i karabin Sidney Model Jeden…

Sidney rozłożył broń na części i spojrzał na Sulę ze szczerym zainteresowaniem. Szybko wróciła do rzeczywistości: złożyła karabin, a potem znowu go rozłożyła.

Sidney zaczął czyścić karabin.

— Może go pani wziąć ze sobą? — spytał.

Spojrzała mu prosto w oczy.

— Nie potrzebuję go. Moja grupa jest dość dobrze wyposażona.

— Tak, ale cała konstrukcja jest gotowa, i gdy zamieści pani informację w „Bojowniku”, spodziewam się, że mój sklep, warsztaty i domy wszystkich osób, które zawodowo konstruują broń zostaną przeszukane. Nie chciałbym mieć u siebie ani jednej części.

— Słusznie.

— Może pani bez problemu zabrać broń w częściach do Dolnego Miasta. Zauważyłem, że nie rewidują ludzi opuszczających Górne Miasto.

— Gdy jedziemy na górę, też nas prawie nie rewidują — odparła Sula. — Strażnicy rozpoznają naszą ciężarówkę i wiedzą, że wieziemy żywność i takie tam rzeczy.

— To się zmieni po wprowadzeniu reglamentacji.

Och, nie wzięłam tego pod uwagę — pomyślała Sula. Muszę załatwić sobie odpowiednie faktury przy przekraczaniu punktów kontrolnych. A niech to, kolejna robótka dla Casimira.

Sidney włożył karabin do pudła i wrócili do warsztatu, gdzie dał jej resztę amunicji i trochę zapasowych diod laserowych.

— Lepiej, żeby pani wyszła tylnym wyjściem — zasugerował. — Terranka, która opuszcza sklep z bronią, niosąc pudła, wzbudzi zainteresowanie każdego Naksyda.

— Dobra rada.

Sidney wywołał w swoim komputerze schemat konstrukcyjny i przesłał go na displej mankietowy Suli.

— Dołączyłem szkice tłumika. Wkręca się go do lufy, powinien wystarczyć na kilkanaście strzałów. Nie miałem czasu, żeby go wykonać. — Otworzył szufladę, wyjął fajkę i napchał ją dużą porcją haszyszu z zielonego skórzanego pudełka.

Do ściany nad biurkiem przymocowane były dwa sześciany fotograficzne, przedstawiające młodego mężczyznę i młodą kobietę w mundurach Floty.

— To pana dzieci? — spytała Sula.

Sidney wziął zapalniczkę. Odpowiedział nienaturalnie obojętnym tonem, jakby chciał stłumić wszelkie emocje.

— Sonia zginęła pierwszego dnia rebelii, gdy odzyskiwano „Przeznaczenie” na pierścieniu Zanshaa. Johannes został zabity przy Magarii na „Chwale Praxis”.

— Współczuję panu. A żona?

Zaciągnął się dymem.

— Zostawiła mnie wiele lat temu, zanim miałem wypadek i musiałem opuścić flotę. Musiałem od nowa poznawać swoje dzieci — zatoczył fajką łuk — nim to wszystko się zaczęło.

Miłość i nienawiść — pomyślała Sula. Przekazał całą broń mojej grupie i nie przejmuje się tym, że Naksydzi mogliby go namierzyć. Teraz rozumiem jego motywy.

Miała nadzieję, że będzie mogła zaproponować mu zajęcie, które polubi, dzięki któremu powróci do życia i będzie się czuł użyteczny. Musiała tylko dać mu gwarancję, że jego nienawiść znajdzie ujście.

— Panie Sidney, może pójdziemy do P.J. i wprosimy się na lunch?

Wypuścił błękitną chmurę dymu i skinął głową.

— Czemu nie? Catering straci rację bytu po wprowadzeniu racjonowania żywności. Niech P.J. da im trochę zarobić.

SIEDEMNAŚCIE

Migotliwy popołudniowy żar pokrył chodnik warstwą melasy, tak gęstą, że mogłaby zniszczyć kolorowe baldachimy i kramy Targu Tekstyliów, który co pięć dni rozkładał się na ulicy przy domu Suli. Kupcy przyjeżdżali przed świtem przyczepami albo trójkołowcami przykrytymi z tyłu plandeką, o świcie podnosili baldachimy i odsłaniali towary, a po zachodzie, gdy skwar ustępował i między stragany wpełzały fioletowe cienie, sprzedawcy składali kramy i odjeżdżali, by następnego dnia handlować w innej dzielnicy.

Sula wracała do domu, niosąc pod pachą pudło z karabinem. Kupcy usiłowali ją kusić, pokazując tanie ubrania, dziecięce ciuszki, buty, pończochy, apaszki, gumowe zabawki bogo, tandetne lalki, proste układanki i gry. Oferowali bele materiału, folie z muzyką i rozrywką, emulsje do opalania, kapelusze przeciwsłoneczne oraz dzianiny — nie na ten upał — zrobione jakoby z runa yormaków, sprzedawane po zaskakująco niskiej cenie.

Mimo upału na targu było tłoczno. Zmęczona, zgrzana, Sula przeciskała się niecierpliwie do drzwi. Tym razem nie dostrzegła nigdzie Jednego-Kroku. Weszła do budynku i gdy przez drzwi mieszkania usłyszała sygnał ręcznego komunikatora, przyśpieszyła. Postawiła pudło na podłodze i natychmiast złapała komunikator ze stołu. Odezwała się, zdyszana.

Casimir patrzył na nią badawczo. Jego wzrok wędrował bezczelnie po jej obrazie zakreślonym ramką.

— Szkoda — powiedział. — Miałem nadzieję, że znowu zastanę cię w wannie.

— Może następnym razem. — Sula włączyła klimatyzację; gdzieś w głębi budynku zmęczona sprężarka zaczęła rzęzić, tłocząc słaby prąd powietrza. Usiadła na krześle obok wazonu Yu-yao i trzymając komunikator w jednej dłoni, zdejmowała buty drugą ręką.

— Chcę się z tobą spotkać dziś wieczór. Podjadę po ciebie o 2101, dobrze?

— Spotkajmy się w klubie.

— O tak wczesnej porze w klubie nic się nie dzieje. — Zmarszczył czoło. — Nie chcesz mi powiedzieć, gdzie mieszkasz?

— Nie mam własnego mieszkania — odparła wesoło Sula. — Waletuję u różnych znajomych.

— No dobrze, do zobaczenia w klubie — powiedział niechętnie. Miała czas wziąć kąpiel, coś przegryźć i trochę popracować nad kolejnym numerem „Bojownika”, gdzie zamierzała umieścić schemat Sidneya dla majsterkowiczów. Potem ubrała się, delikatnie skropiła szyję perfumami sengra i wyszła, niosąc pod pachą pudło z karabinem. Na zielononiebieskim niebie słońce zeszło już nisko, ale na targu nadal panował tłok. Ludzie czują się bezpiecznie w tłumie, pomyślała, choć gdybym była na miejscu Naksydów i chciała zorganizować łapankę, wybrałabym przede wszystkim park lub targ na wolnym powietrzu.

Jeden-Krok stał na swoim zwykłym miejscu. Miał na sobie wypchane szorty i zniszczoną skórzaną kamizelkę.

— Cześć, Jeden-Kroku — powitała go Sula. Jego twarz rozkwitła promiennym uśmiechem.

— Cześć, piękna pani! Jak się czujesz w ten cudowny wieczór? Cuchnął tak, jakby nie kąpał się od wielu upalnych dni. Sula starała się nie zwracać na to uwagi.

— Czy znasz niejakiego Juliena? Przyjaciela Casimira?

Uśmiech natychmiast zniknął z jego oblicza.

— Cudowna, Jeden-Krok radzi trzymać się z daleka od takich ludzi.

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)