Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 106
Перейти на страницу:

Kierownik studiów nieokreślonych klepnął Myślaka w ramię.

— Dobrze się spisałeś, mój chłopcze. Mogło dojść do paskudnych incydentów.

— Dziękuję.

— Przykro mi, bo wychodzi na to, że trochę cię obciążyliśmy. Na pewno nie było to zaplanowane.

— Ja też sądzę, że nie było. Bardzo niewiele tutaj się planuje. — Myślak westchnął. — Obawiam się, że nieprzemyślana delegacja, prokrastynacja i prewarykacja są tu standardowymi praktykami.

Spojrzał wyczekująco na pozostałych członków senatu uczelni. Chciał się rozczarować, ale wiedział, że nic z tego.

— Rzeczywiście, bardzo niedobry stan rzeczy — uznał wykładowca run współczesnych.

Kierownik zrobił ponurą minę.

— Hm…

No, dalej, mruknął bezgłośnie Myślak. Powiedzcie to. Wiem, że powiecie, zwyczajnie nie potraficie się powstrzymać, naprawdę nie…

— Uważam, Stibbons, że powinien pan to uporządkować w jakiejś wolnej chwili — rzekł kierownik.

— Bingo!

— Słucham, Stibbons?

— Nic takiego, drogi panie, naprawdę drobiazg. Właśnie myślałem, że tak powiem, nad niezmienną naturą wszechświata.

— Cieszę się, że ktoś się tym zajmuje. Tak trzymać. — Wykładowca run współczesnych rozejrzał się po sali. — Jakoś się wszystko uspokoiło. To curry brzmiało obiecująco.

Nastąpiło ogólne przesunięcie w kierunku drzwi ze strony magów mocno obciążonych przez lata, grawitację albo jedno i drugie. Jednak zaimprowizowany mecz trwał nadal pomiędzy tymi słabiej magnetycznie przyciąganymi przez noże i widelce.

Myślak usiadł z notatnikiem na kolanach.

— Nie mam najmniejszego pojęcia, co tutaj robię — oświadczył, zwracając się do otaczającego go świata.

— Może ja będę miał jakąś wartość, proszę pana?

— Pan Nutt? To bardzo miło z pańskiej strony, ale nie wydaje mi się, żeby pańskie talenty przy świecach mogły…

— W grach tej natury należy rozważyć trzy kategorie spraw. Pierwsza to reguły gry ze wszystkimi ich szczegółami; druga: odpowiednie umiejętności, działania i filozofie wymagane dla osiągnięcia sukcesu; i trzecia, czyli zrozumienie prawdziwej natury gry. Mogę kontynuować?

— Yhy… — odpowiedział Myślak w lekkim oszołomieniu, jakie ogarniało każdego, kto po raz pierwszy słyszał wykład Nutta.

— Sprawną ma jadaczkę, nie? — wtrącił Trev. — Umie gadać takie długie słowa, że tacy jak my byśmy musieli w połowie stanąć i odpocząć. Tacy jak ja w każdym razie — dodał.

— Ehm… Proszę mówić dalej, panie Nutt.

— Dziękuję panu. Jak rozumiem, celem gry jest trafienie przynajmniej jednego gola więcej niż przeciwnicy. A oba nasze zespoły tylko biegają dookoła i wszyscy równocześnie usiłują kopnąć piłkę. Oczywiście, zdarzają się trafienia goli, ale jedynie okazyjnie. Jak w szachach, trzeba zabezpieczyć własnego króla, czyli gola. Tak, powie pan zapewne, że mamy strażnika gola, lecz to tylko jeden człowiek, metaforycznie mówiąc. Każda złapana piłka zawstydza tych członków drużyny, którzy pozwolili przeciwnikom przedostać się tak blisko. Jednocześnie grający muszą maksymalizować swoje szanse trafienia piłką w gola przeciwników. To problem, którym będę musiał się zająć. Wspomniałem tu o szachach, jednakże łatwość, z jaką piłka wzlatuje w powietrze, oznacza, że akcja w ciągu kilku sekund może się przenieść z jednego końca pola gry na drugi, tak jak pojedynczy pionek krasnoludów może wprowadzić zamęt na całej planszy do gry w łupsa.

Nutt się uśmiechnął, widząc ich miny.

— Wiecie, ta gra z pewnością należy do najprostszych — dodał. — Każdy chłopiec wie, jak się gra… a mimo to optymalne jej prowadzenie wymaga nadludzkich zdolności. — Zastanowił się. — A może podludzkich. Z pewnością świadomej sublimacji ego, co prowadzi nas w dziedziny metafizyczne. Tak prosta, a przecież tak złożona… Wiecie, panowie, to cudowne. Jestem podekscytowany!

Otaczająca go kręgiem cisza nie była niechętna, ale powietrze aż dławiło konsternacją. W końcu odezwał się mag Rincewind.

— Ehm, panie Nutt… Mówił pan chyba, jak się wydaje, że musimy tylko wziąć sprawę piłki między szpiczaste kapelusze…

— Profesorze Rincewind, bardzo dobrze pan biega, ale w ogóle pan z tego nie korzysta. Profesorze Macarona, próbuje pan zdobyć punkt, gdy tylko przejmie pan piłkę, niezależnie od wszystkiego innego, co się dzieje. Doktorze Hix, pan bez przerwy oszukuje i gra nieczysto…

— Przepraszam, ale mam pierścień z czaszką — obruszył się Hix. — To oznacza obowiązek łamania reguł, zgodnie ze statutem uczelni.

— W akceptowalnych granicach — uzupełnił szybko Myślak.

— Pedlu Nobbs (żadnego pokrewieństwa), ma pan wściekle potężne kopnięcie — mówił dalej Nutt. — Ale wydaje się, że wcale pan nie dba, dokąd leci piłka, byle doleciała. Wszyscy macie swoje mocne i słabe punkty. Może uda się wykorzystać jedne i drugie. To znaczy… o ile, panowie, chcecie wygrać. Na razie jednak dobrym ćwiczeniem byłoby zdobycie większej liczby takich piłek i nauczenie się panowania nad nimi. Bieg i kopanie piłki przed siebie oznacza tylko, że odbierze ją wam przeciwnik. Musicie ją trzymać przy stopach. Wszyscy patrzyliście pod nogi, żeby sprawdzić, czy macie piłkę. Panowie, jeśli musicie to sprawdzać, to albo jej nie macie, albo stracicie ją w następnym ułamku sekundy. A teraz musicie mi wybaczyć, ale pan Trev i ja będziemy mieli poważne kłopoty, jeśli zaraz nie podciągniemy kandelabru.

Zaklęcie zostało przełamane.

— Co?! — zawołał Myślak. — Znaczy… co?! Proszę tu zostać, panie Nutt!

Nutt przygarbił się natychmiast i zapatrzył we własne stopy w niezgrabnych butach.

— Bardzo przepraszam, że w jakikolwiek sposób przekroczyłem normy. Szukałem jedynie wartości.

— Wartości? — powtórzył Myślak i zerknął na Treva, spodziewając się jakiejś mapy po nieznanym terytorium.

— On tak mówi i tyle — wyjaśnił Trev. — Nie zrobił nic złego, więc czemu pan na niego krzyczy? To były wściekle dobre pomysły! Nie można się go czepiać tylko dlatego, że jest mały i aligancko gada!

Jeszcze przed chwilą Nutt wydawał się znacząco wyższy, zauważył Myślak. Naprawdę tylko się zgarbił?

— Nie krzyczałem na niego — zapewnił. — Zastanawiałem się tylko, co on robi przy ściekaniu świec! To znaczy nie! Wiem, co robi, ale dlaczego?

— Ach, bo przecież ściekane świece są konieczne, proszę pana — odparł pedel Nobbs (żadnego pokrewieństwa). — A tak mi się zdaje, że ostatnio ściekanie jest wyjątkowo udane. Często, kiedy nocą robię obchód, to sobie myślę…

— Na bogów, człowieku, on przecież jest erudytą! Promieniuje wiedzą! Jest wszechstronny! — tłumaczył Myślak.

— Chcesz pan powiedzieć, że za mądry na ściekacza? — zapytał pedel z bojowym błyskiem w oku. — Wolałbyś pan głupiego ściekacza, co? Tobyś pan miał nędzne ścieki w całym budynku!

— Chodziło mi tylko o…

— … I plamy! — dokończył surowo pedel.

— Ale musi pan przyznać, że to dziwne, bo…

Prawdopodobnie wszyscy chcą go zabić…

Myślak znieruchomiał, kiedy otworzyła się otchłań pamięci.

— To przecież nie ma sensu. To nie może być prawda!

— Proszę pana?

Uświadomił sobie, że gracze patrzą na niego wyczekująco. Ridcully nic więcej nie powiedział, a w swym skołatanym umyśle Myślak uznał, że Nutt przed czymś ucieka. Takie wypadki nie należały do rzadkości. Od czasu do czasu jakiś początkujący mag, pracujący w małym miasteczku, uważał za stosowne przybyć spiesznie na szybką powtórkę materiału w bezpiecznych i gościnnych murach uczelni, dopóki jego drobny błąd nie zostanie naprawiony/ zapomniany/usunięty/złapany i zakonserwowany. Zawsze byli też jacyś inni, którym z tajemniczych powodów udzielono schronienia. Problemy polityczne magii były albo bardzo proste i rozwiązywane zaprzestaniem przez kogoś oddychania, albo splątane jak kłębek włóczki w pokoju z trzema jasnookimi kociakami.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)