Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 106
Перейти на страницу:

— Czy mogę także prosić o bardzo niewielki budżet?

— Po co?

— Z całym szacunkiem dla trudnej sytuacji uniwersyteckich finansów, uważam, że to konieczne.

— Do czego?

— Chciałbym zabrać drużynę do baletu.

— To śmieszne — burknął Myślak.

— Nie, proszę pana. To niezwykle istotne.

* * *

Następnego dnia w „Pulsie” znalazł się artykuł o tajemniczym zniknięciu wspaniałej Jewels, co wywołało uśmiech Glendy. Oni chyba nie czytali bajek, myślała, wychodząc z domu. Jeśli chce się znaleźć piękność, trzeba jej szukać wśród popiołu. A że Glenda była Glendą i Glendą miała nieodwracalnie pozostać do głębi, dodała też: choć piece w nocnej kuchni są przez cały czas utrzymywane w skrupulatnej czystości, a wszelki popiół usuwany natychmiast.

Ku jej zaskoczeniu Juliet stanęła w progu niemal w tej samej chwili i wyglądała na prawie obudzoną…

— Myślisz, że pozwolą mi pracować przy bankiecie? — zapytała, gdy czekały na omnibus.

Teoretycznie tak, pomyślała Glenda, ale prawdopodobnie nie, bo przecież była dziewczyną z nocnej kuchni. Chociaż to Juliet, jednak przez panią Whitlow jest naznaczona jako nocnokuchenna.

— Pójdziesz na bankiet, Juliet — oświadczyła. — I ja też.

— Ale pani Whitlow chyba się to nie spodoba…

Coś nadal wrzało wewnątrz Glendy. Zaczęło w Shwatcie, trwało cały wczorajszy dzień, a trochę pozostało jeszcze dzisiaj.

— Nic mnie to nie obchodzi — stwierdziła.

Juliet zachichotała i rozejrzała się, sprawdzając, czy pani Whitlow nie ukrywa się gdzieś niedaleko przystanku.

I naprawdę mnie nie obchodzi, myślała Glenda. Nie obchodzi mnie.

To było jak dobywanie miecza.

* * *

Gabinet Myślaka zawsze zadziwiał Mustruma Ridcully’ego. Na miłość bogów, ten człowiek używał szafek na dokumenty! Ridcully pracował według zasady, że jeśli człowiek o czymś nie pamięta, to znaczy, że nie było ważne; technikę przechowywania dokumentów w stosach na podłodze rozwinął do poziomu sztuki.

Myślak uniósł głowę.

— Dzień dobry, nadrektorze.

— Właśnie zajrzałem do holu.

— Tak, nadrektorze?

— Wszyscy nasi chłopcy ćwiczą balet.

— Tak, nadrektorze.

— I jest tam kilka dziewcząt z Opery, w tych krótkich sukienkach.

— Tak, nadrektorze. Pomagają drużynie.

Ridcully pochylił się i oparł kostki potężnych pięści o dwa brzegi papieru, nad którym pracował Myślak.

— Dlaczego?

— To pomysł pana Nutta, nadrektorze. Jak rozumiem, powinni się nauczyć równowagi, postawy i elegancji.

— Widziałeś kiedyś, Stibbons, jak pedel Nobbs próbuje stanąć na jednej nodze? Możesz mi wierzyć, to natychmiastowy lek na melancholię.

— Wyobrażam sobie — rzekł Myślak, nie podnosząc wzroku.

— Myślałem, że mają się nauczyć, jak trafiać piłką gole.

— O tak, ale pan Nutt ma filozofię.

— Ma?

— Tak, nadrektorze.

— Wiem tyle, że biegają wszędzie dookoła…

— Tak. Pan Nutt i pan Likely przygotowują coś specjalnego na bankiet. — Myślak wstał i otworzył górną szufladę szafki na dokumenty.

Widok otwieranych szafek na dokumenty zwykle przypominał Ridcully’emu, że powinien być gdzie indziej. Jednak tym razem manewr nie poskutkował.

— Aha, zauważyłem też, że mamy parę nowych piłek.

— Pan Chrappison nie przepuszcza takich okazji.

— Czyli wszystko idzie dobrze? — upewnił się Ridcully lekko zdziwionym tonem.

— Najwyraźniej tak, nadrektorze.

— W takim razie chyba lepiej nie będę się wtrącał. — Ridcully się zawahał. Przez chwilę czuł się niepotrzebny, ale szybko znalazł kolejny temat. — A jak idzie praca przy nowych zasadach, panie Stibbons?

— Och, całkiem dobrze, bardzo dziękuję, nadrektorze. Oczywiście zachowuję niektóre z gier ulicznych, żeby wszyscy byli zadowoleni. Bywają dość dziwaczne.

— Pan Nutt to całkiem porządny gość, jak się okazuje.

— O tak, nadrektorze.

— Miał bardzo dobry pomysł, żeby zmienić budowę gola. Tak mi się wydaje. W ten sposób jest lepsza zabawa.

— Nie ma pan zamiaru trenować, nadrektorze? — zapytał Myślak, przysuwając sobie kolejny dokument.

— Jestem kapitanem! Nie potrzebuję treningu. — Ridcully odwrócił się, by wyjść, ale przystanął jeszcze z ręką na klamce. — Zeszłej nocy pogawędziliśmy sobie długo z byłym dziekanem. Poczciwa dusza w głębi serca, naturalnie.

— Tak, słyszałem, że atmosfera w sali klubowej była bardzo serdeczna, nadrektorze — odparł Myślak.

I kosztowna, dodał w duchu.

— Wiesz, Stibbons, że młody Adrian Rzepiszcz jest profesorem?

— O tak, nadrektorze.

— Chciałbyś też być?

— Właściwie nie, nadrektorze. Sądzę, że na uczelni powinno być jedno czy dwa stanowiska, których nie zajmuję.

— Tak, ale oni nazwali swoją machinę PEX-em! Trudno to uznać za przełomowy pomysł, prawda?

— Och, istnieją pewne znaczące różnice. O ile wiem, używa kur, żeby wygenerować diametrykę blitu.

— Tak się wydaje — przyznał Ridcully. — W każdym razie coś w tym rodzaju.

— Hmm… — mruknął Myślak. A było to całkiem solidne „hmm”, do jakiego można by chyba zacumować niewielką łódkę.

— Coś się nie zgadza? — spytał Ridcully.

— Nie, właściwie nie, nadrektorze. Czy były dziekan wspominał cokolwiek o konieczności całkowitej przebudowy rezonatora morficznego, by uwzględnić zmiany interfejsu blitu/spamowodzi?

— Nie wydaje mi się…

— Och, drobiazg — zapewnił Myślak z nieruchomą twarzą. — Adrian z pewnością w końcu do tego dojdzie. Jest bardzo zdolny.

— No tak, ale wszystko to przecież opiera się na twoich badaniach. To ty zbudowałeś HEX-a. A teraz tamci ogłaszają, że to on jest takim mądralą. Jest nawet na kartach w papierosach.

— To miło, nadrektorze. Dobrze jest, kiedy badacze zyskują uznanie.

Ridcully poczuł się jak komar, który próbuje ukąsić stalowy napierśnik.

— Ha — burknął. — Widzę, że magia bardzo się zmieniła od moich czasów.

— Tak, nadrektorze — zgodził się obojętnie Myślak.

— A przy okazji, panie Stibbons — rzucił jeszcze Ridcully, otwierając drzwi. — Moje czasy jeszcze się nie skończyły.

Z daleka rozległ się krzyk. A potem trzask. Ridcully uśmiechnął się szeroko. Dzień nagle jakby pojaśniał.

Kiedy wraz z Myślakiem dotarli do holu, członkowie drużyny stali kręgiem wokół leżącego na podłodze kolegi. Klęczał przy nim Nutt.

— Co się tu stało? — zapytał Ridcully.

— Mocno poobijany, proszę pana, ale nałożyłem mu kompres.

— Aha.

Wzrok nadrektora padł na wielki, okuty mosiądzem kufer. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak całkiem zwyczajny kufer, dopóki człowiek nie zauważył wystających z dołu małych stopek.

— Bagaż Rincewinda… — warknął. — A gdzie jest on, tam i Rincewind nie może być zbyt daleko z przodu. Rincewindzie!

— To nie moja wina — zapewnił Rincewind.

— To prawda, proszę pana — poparł go Nutt. — Muszę prosić o wybaczenie, ale był to przypadek grupowego nieporozumienia. Jak mi wiadomo, jest to niezwykle magiczna skrzynia na setkach małych nóżek i niestety, ci dżentelmeni uznali, że będzie kopał piłkę niczym demon, jak to mówią. Która to hipoteza, muszę zaznaczyć, okazała się błędna.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)