Rozstaje zmierzchu
- Автор: Джордан Роберт
- Серия: Kolo czasu #10
- Год: 2004
- Язык: польский
- Переводчик: Ewa Wojtczak
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:
— Druga rzecz, mój panie — podjęła w końcu Selande. — Haviar widział oznakowane altarańskimi symbolami beczki z solonymi rybami i takąż wołowiną. Było ich naprawdę sporo. Haviar twierdzi, że dostrzegł Altaran wśród ludzi Mas... to znaczy wśród ludzi Proroka. Kilku wyglądało na rzemieślników, a ten czy ów mógł być kupcem albo miejskim urzędnikiem. W każdym razie byli to mężczyźni i kobiety o ustalonej reputacji, rzetelni obywatele. Na dodatek niektórzy z nich nie wyglądali na pewnych siebie, może zastanawiali się, czy podjęli właściwą decyzję. Kilka pytań mogłoby nam ujawnić, skąd się wzięły ryby i wołowina. A może zdobylibyśmy też dla ciebie, panie, kilkoro „oczu i uszu”.
— Wiem, skąd przysłano ryby i wołowinę. Ty, pani, również doskonale to wiesz — odciął się poirytowanym tonem Perrin.
Ręce za plecami zacisnął w pięści. Miał nadzieję, że tempo, z jakim się przemieszczał, powstrzyma Masemę przed wysłaniem oddziałów szturmowych. Tym właśnie bowiem były grupy jego ludzi, nie mniej zresztą niebezpieczne niż Shaido Aiel, o ile nie bardziej. Proponowali napotkanym osobom złożenie przysięgi Smokowi Odrodzonemu, a ci, którzy odmówili albo po prostu się zbyt długo wahali, ginęli od ognia lub stali. Jeśli wybrali przyłączenie się do Masemy, poza przysięgą musieli jeszcze przekazać hojną dotację dla sprawy Proroka, zaś osoby, które z powodu swej odmowy zginęły, zwyczajnie uważano za Sprzymierzeńców Ciemności, a ich mienie przepadało. Według prawa Masemy rabusiom obcinano rękę, lecz swoich łupieżców Prorok Lorda Smoka Odrodzonego nie uważał za złodziei. Za morderstwo i całą masę innych zbrodni karał powieszeniem, a jednak spora liczba jego zwolenników jawnie wolała zabijać, niż dotrzymywać przysiąg. Z tego powodu częściej dochodziło do grabieży, a niektórzy traktowali morderstwo jak sport, dzięki któremu nabierali apetytu przed posiłkiem.
— Zabraniam wam się zbliżać do tych Altaran — podjął Perrin. — Przedstawiciele rozmaitych narodowości przyłączają się Masemy i nawet jeśli później tego żałują, zwykle większość z nich bynajmniej nie traci ochoty na zabijanie. Nie zawahaliby się wypatroszyć sąsiada, nie mówiąc o obcych, którzy zadają niewłaściwe pytania. Chcę tylko wiedzieć, co Masema robi i co planuje.
Perrin nie miał wątpliwości, że Masema ma jakiś program. Prorok uważał za bluźnierstwo dotykanie Jedynej Mocy przez wszystkich oprócz Randa, twierdził, że nie pragnie niczego poza dołączeniem do przebywającego na wschodzie al’Thora. Jak zawsze, myśl o Randzie wyzwalała w głowie Perrina swoiste wirowanie kolorów; dziś barwy były żywsze niż zazwyczaj, choć z drugiej strony przyciemniał je dławiący go gniew. Bluźnierstwo czy nie, Masema akceptował Podróżowanie, do którego dochodziło nie dość że dzięki przenoszeniu Mocy, to w dodatku dzięki męskiemu przenoszeniu! I niezależnie od tego, co utrzymywał, pozostawał na zachodzie najdłużej, jak mógł, chociaż jego zamiarem nie było uratowanie Faile. Perrin zazwyczaj ufał ludziom — do czasu, aż okazali się jego zaufania niegodni — jednak wystarczyło mu pociągnąć nosem w towarzystwie Masemy i wiedział, że mężczyzna jest szalony niczym zarażone wścieklizną zwierzę, nie wydawał mu się zatem towarzyszem zbyt rzetelnym.
Teraz szukał w myślach sposobów powstrzymania planu Proroka, ale nie znał szczegółów. Na pewno należało ukrócić zabójstwa i pożary dokonywane przez ludzi Masemy. Prorokowi Lorda Smoka Odrodzonego towarzyszyło już dziesięć, dwanaście tysięcy osób, a może nawet więcej — dokładna liczba nie była znana, gdyż on sam niezbyt chętnie opowiadał o konkretach, a i rozciągnięte, niedbałe obozowiska niewiele mówiły o rzeczywistej liczbie ich mieszkańców — natomiast za Perrinem szła mniej niż jedna czwarta tej masy: kilkuset woźniców, stajennych i innych, którzy w walce stanowiliby raczej zawadę niż pomoc; jeszcze trzy Aes Sedai i dwóch Asha’manów, nie wspominając sześciu Mądrych Aielów, dzięki którym mógłby pokrzyżować Masemie szyki. Mądre i dwie Aes Sedai chętnie z Perrinem współpracowały. Nawet bardziej niż chętnie. Pragnęły śmierci Proroka. Jednak rozproszenie armii Masemy rozbiłoby ją jedynie na setki mniejszych grup, które rozbiegłyby się po Altarze, a później ruszyły dalej, wciąż grabiąc i mordując, tyle że teraz dla siebie zamiast w imieniu Smoka Odrodzonego. „Rozbicie Shaido da identyczny efekt” — pomyślał Perrin, lecz odepchnął od siebie tę myśl. Powstrzymując Proroka, zyska czas, którego mu brakowało. Musiał powstrzymać Masemę aż do momentu odbicia Faile i zapewnienia jej bezpieczeństwa. Czyli do czasu, aż rozbije Shaido Aiel w drobny mak.
— Jak brzmi trzecia informacja, którą zdobyłaś dzisiejszej nocy, Selande? — spytał wprost. Ku jego zaskoczeniu zapach zmartwienia bijący od kobiety nasilił się.
— Haviar widział kogoś — odparła powoli. — Najpierw mi nie powiedział... — jej głos stwardniał na chwilę. — Dopilnuję, żeby to się nie powtórzyło! — Wzięła głęboki wdech, przez kilka sekund chyba zmagała się z sobą, wreszcie wybuchnęła. — Masuri Sedai odwiedziła Masemę... Proroka. To prawda, mój panie, wierz mi! Haviar zauważył ją kilka razy. Wślizgiwała się do ich obozu skryta pod kapturem i w ten sam sposób opuszczała teren, ale Haviar dwukrotnie dobrze przypatrzył się jej twarzy. Za każdym razem towarzyszył jej mężczyzna, a czasami także druga kobieta. Haviarnie widział tego mężczyzny na tyle dobrze, by mieć pewność, jednak do opisu pasuje Rovair, Strażnik Masuri. Haviar jest pewien, że druga kobieta to Annoura Sedai.
Przerwała nagle, a gdy mu się przyglądała, jej oczy jarzyły się mrocznie w świetle księżyca. O Światłości, ta kobieta niepokoiła się, jak Perrin przyjmie jej nowiny! Zmusił się do rozwarcia pięści. Masema pogardzał Aes Sedai tak samo jak Sprzymierzeńcami Ciemności. Niemal uważał same Aes Sedai za Sprzymierzeńców Ciemności. Dlaczego zatem przyjmował dwie siostry? Po co do niego przychodziły? Opinia Annoury o Proroku Smoka Odrodzonego kryła się za tajemnicą Aes Sedai i wieloznacznymi komentarzami, które mogły oznaczać wszystko, Masuri jednak mówiła wprost, że tego mężczyznę należy ujarzmić jak wściekłego psa.
— Dopilnuj, żeby Haviar i Nerion bacznie przyglądali się siostrom. Niech spróbują też podsłuchać jedno z ich spotkań z Masemą.
Czy Haviar mógł się pomylić? Nie, niewiele było kobiet w obozie Proroka, oględnie mówiąc... Perrin nie wierzył, że Tairenianin mógłby pomylić Aes Sedai z kręcącymi się wokół Masemy starymi wiedźmami Masuri, kobietami o plebejskim wyglądzie i morderczych spojrzeniach. Przy tych wiedźmach, chętnych maszerować z Prorokiem, mężczyźni zwykle wyglądali jak Druciarze.
— Poleć im jednak, żeby na siebie uważali — dodał. — Lepiej stracić okazję, niż dać się schwytać. Na nic nam się przydadzą, jeśli zawisną na gałęziach. — Wiedział, że przemawia burkliwym tonem i starał się go złagodzić. Niestety, od dnia porwania Faile uprzejmości przychodziły mu coraz trudniej. — Dobrze siebie radzicie, Selande. — Przynajmniej to stwierdzenie nie zabrzmiało jak warknięcie. — Ty, Haviar i Nerion. Gdyby Faile o tym wiedziała, byłaby z was dumna.