Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 101
Перейти на страницу:

-Chętnie, herbaty, jeśli jest. Trochę zmarzłam.

-Myślę, że jest tu wszystko.

Zaskoczyła go.

-A łazienka?

-Pewnie. - Wskazał jej drogę na górę domu, gdzie był większy, właściwy salon, sypialnia i łazienka.

-Nie, nie, pytałam o taką z bieżącą wodą i w dodatku ciepłą, ale to chyba...

Otworzył przed Ritą drzwi, ukazując przestronne wnętrze. Ciągle jeszcze przyświecał latarką, ale już zdążył zauważyć, że ciężkie story na oknach są skrupulatnie pozaciągane. Musiał odnaleźć świeczki. Bo w to, że są gdzieś tutaj, nie wątpił.

-Miło się rozczarujesz. - Wskazał kciukiem gdzieś za siebie. - Tu niedaleko na Korsoallee jest wieża ciśnień, więc woda płynie. A na strychu jest terma, więc płynie ciepła.

-No tak, mogłam się spodziewać. Dziewczyny z Abwehry nie będą marznąć.

Sprawdziła sypialnię i bezceremonialnie ściągnęła wielką kapę leżącą na ogromnym, „małżeńskim” łożu.

-Mhm - uśmiechnęła się. - Ale gniazdko.

-Myślę, że jest tu nawet gaz w kuchence.

-Skąd? - Odwróciła się w jego stronę zaciekawiona. - Przecież zakłady są w rękach Rosjan.

-A skąd oni mają wiedzieć, jak je obsłużyć i w ogóle co się dzieje? Gaz płynie rurą pod linią frontu.

-Z jakichś zbiorników?

-Nie wiem. Nie znam się. W każdym razie ciągle jest. Potrząsnęła głową.

-Czy to nie głupie utrzymywać sieć gazową pod ciśnieniem w mieście, na które spadają bomby?

Wzruszył ramionami.

-A czy to nie głupie wywoływać wojnę? A jednak trwa. Położyła mu rękę na ramieniu. Zbliżyła się na chwilę i lekko pocałowała w policzek.

-Kocham cię, mój ty pacyfisto. Naprawdę cię kocham! Usiłował ja objąć, ale wyśliznęła się zręcznie. Oddaliła się na bezpieczną pozycję pod ścianą.

-Zrób herbatę, a ja znikam w łazience. - Otworzyła drzwi, odruchowo sprawdzając, czy mają zasuwkę. - Grzecznie zaczekaj.

Westchnął ciężko. Dopiero teraz zdjął czapkę i rozpiął płaszcz. W salonie naprawdę było ciepło. Ciągle nie potrafił zakwalifikować Rity do określonego gatunku kobiet. Wymykała się jakiejkolwiek ocenie, stylem i gracją mogąc zmylić najbardziej wytrawnego myśliwego. A z drugiej strony miał dziwne podejrzenie, że jest po prostu zbyt konkretna. Jeśli coś ją zaskoczyło, być może zwyczajnie potrzebowała czasu na przemyślenie sytuacji. Może więc działała według prostej zasady: fakt, analiza, reakcja, fakt, analiza, reakcja. I to tak bardzo wprowadzało przeciwnika w błąd.

Robiąc herbatę (gaz oczywiście był w sieci - Ruscy ciągle nie wiedzieli, co się dzieje w już ich zakładach), poczuł, że jest mu gorąco. Zresztą nie sama temperatura pomieszczenia miała wpływ na jego mokre od potu czoło. Zaniósł szklanki na górę i rozsiadł się w przepastnym fotelu. Zapalając papierosa, zerknął na zegarek. Piętnaście minut? Jezu, co ona tam robi? Z łazienki nie dobiegały żadne odgłosy. Rany, aseptyka i porządek posunięte do granic możliwości. Jeszcze kwadrans i zaczną go opuszczać grzeszne myśli. Angielki, z którymi na studiach miał największe doświadczenia, nie robiły przesadnych problemów z higieną. No fakt, tam do dyspozycji była najczęściej jedynie zimna woda, a to mogło zniechęcać do długich ablucji.

Rita jednak znowu zupełnie go zaskoczyła. Usłyszał cichy szczęk zasuwki i drzwi do łazienki otworzyły się na całą szerokość. Rita była zupełnie naga. Podeszła do stolika bez żadnego skrępowania, nie zasłaniając niczego fałszywie, nie usiłując stanąć bokiem. Zaskoczony patrzył wprost na skłębiony trójkąt czarnych włosów u zbiegu jej ud. Znieruchomiały obserwował jej spore, sterczące piersi, jak kołysały się, kiedy podnosiła do ust szklankę z herbatą.

-Dzięki - szepnęła.

Zerwał się, żeby ją przytulić, ale znowu zgrabnie uskoczyła.

-Przygotowałam ci kąpiel. - Popchnęła go lekko w stronę łazienki. - A ja w tym czasie przysposobię łóżeczko.

Oszołomiony dał się zamknąć w łazience. Nie potrafił się jednak zachować tak cicho jak ona. Zdejmując mundurową kurtkę, walnął głową w metalowy wieszak, a rozcierając czoło, uderzył łokciem w szklaną półeczkę z kosmetykami Rity, które oczywiście zdążyła tam poustawiać. Cholerny babski terytorializm. Tym razem pośliznął się na ręczniku, który położyła przy wannie i zamiast wejść do niej normalnie, usiadł, a właściwie zwalił się z impetem, rozpryskując wokół wodę.

-Nie zniszcz wszystkiego - chichotała za drzwiami. - Nie wytłumaczymy się Abwehrze z takiego bałaganu.

Co za kompromitacja. Musi się opanować, przecież jest facetem. Wstając, uderzył więc tylko w prysznic, który spadł z głośnym pluskiem. Dobrze chociaż, że ciepła woda bierze się z termy. Gdyby była podgrzewana junkersem, eksplozja gazu byłaby efektownym finałem jego poczynań.

Wytarł się pospiesznie, ale nie zdecydował się wyjść zupełnie nago. Owinął biodra ręcznikiem. Rita leżała w wielkim łożu przykryta kołdrą po sam nos. Sypialnię oświetlały dyskretnie rozstawione świeczki. Właśnie się zastanawiał, jak zdjąć z niej kołdrę i trochę sobie popatrzeć, ale ona sama wybawiła go z kłopotu. Uśmiechnęła się łobuzersko. Jedno jej szarpnięcie sprawiło, że kołdra wylądowała na podłodze. Jezu... Miała na sobie koronkowy pas i przypięte do niego, amerykańskie nylonowe pończochy. O cholera! Nosiła je zawsze przy sobie? W torebce? Przełknął ślinę. Sądząc po reakcji organizmu, z pewnością był fetyszystą. Nie mógł oderwać oczu od tych pończoch na kształtnych nogach. Rita uniosła się na łokciu i zerwała z niego ręcznik.

-O - powiedziała.

Pociągnęła go za rękę. Zwalił się na łóżko trochę jak niedźwiedź, usiłując nie upaść wprost na nią. Od razu dotknął pończoch. Delikatnie przesuwał palcami po gładkiej powierzchni. Usiłował pocałować Ritę, ale usunęła się zgrabnie.

-Mówiłeś coś o przesłuchaniu? - wysyczała. - A chcesz zobaczyć, co to tortury?

Przewróciła go na plecy. Usiadła mu na udach, podciągając nogi do góry, potem podniosła się, pomogła mu i opadła powoli. Właściwie wszystko robiła sama. Była całkowicie gotowa, była nieprawdopodobnie sprawna, musiała mieć wszystko z góry poukładane. Była dziewczyną bardzo skrupulatną w planowaniu, wszystko doprowadzała do końca. Schielke odpływał powoli. Przed oczami znowu pojawiła się twarz zastrzelonego starca. Dość już - co się z nim dzieje? Przez cały czas trzymał ręce na jej udach, czuł mięśnie prężące się pod śliskim materiałem pończoch. No właśnie. Nie dość, że pokręcony, to jeszcze fetyszysta. Na szczęście szybował już gdzieś wysoko, wznosił się z szybkością rakietowego myśliwca Me 163 Komet. Rita unosiła się i opadała miarowo, zamknęła oczy, patrzył na jej podrygujące rytmicznie piersi, zagryzione coraz mocniej usta.

Finał był głośny. Krzyk Rity spokojnie mógłby rywalizować z eksplozją sporego ładunku. Był tak seksualny, że Schielke nie mógł wytrzymać ani chwili dłużej, zgrali się więc co do kilku sekund. Dyszeli, patrząc na siebie, potem dziewczyna opadła na prześcieradło obok Dietera.

-Kocham cię - wyszeptała.

-Kocham cię. - Był jak echo.

Przytulili się, patrząc na przedzierający się przez szczeliny blask świtu. I wtedy usłyszeli dobiegający ze schodów odgłos kroków.

Rita rzuciła się do torebki leżącej na krześle. Schielke zerwał się równie szybko, jak zwykle pośliznął na dywaniku, ale odzyskał równowagę i pognał do łazienki. Kabura z pasem wisiała na haku przy umywalce. Przez chwilę szarpał się ze szlufką. Po kilku sekundach stali już jednak na środku sypialni, mierząc z dwóch pistoletów w kierunku wejścia.

Drzwi otworzyły się powoli, ukazując starszą już sprzątaczkę z wiadrem i miotłą owiniętą szmatą. Kobieta na widok dwóch luf nie okazała ani cienia zdziwienia, co ich z kolei trochę zszokowało.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)