Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]
- Автор: Буджолд Лоис Макмастер
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: Pr
- ISBN: 3-7337-142-7
- Переводчик: Lukasz Praski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]». Краткое содержание книги:
— Nie — odrzekł stanowczo Mark. — Zaprogramowano mnie na tyle dobrze, że tego jestem pewien. Nie sposób się nie zorientować, chociaż Galen nie zauważył.
— Nie zgadzam się — powiedziała nieoczekiwanie księżna Vorkosigan. — Zostałeś w to wciągnięty, Marku, ale nie przez Galena.
Zdumiony książę uniósł pytająco brwi.
— Obawiam się, że przez Milesa — wyjaśniła. — Całkiem nieumyślnie.
— Nie rozumiem — przyznał się książę Vorkosigan.
Mark też nie miał pojęcia, o czym mówi.
— Z Milesem miałem kontakt jedynie przez kilka dni na Ziemi.
— Nie wiem, czy jesteś gotów to usłyszeć, ale posłuchaj. Ucząc się, jak być człowiekiem, miałeś tylko trzy wzorce. Jacksońskich hodowców ciał, terrorystów z Komarru — i Milesa. Przesiąkłeś Milesem. Przykro mi to mówić, ale Miles uważa się za błędnego rycerza. Normalny rząd nie pozwoliłby mu mieć scyzoryka, nie mówiąc o flocie kosmicznej. Tak więc, Marku, kiedy musiałeś wybrać po między dwoma ewidentnie złymi modelami a szaleńcem — bez namysłu poszedłeś za szaleńcem.
— Moim zdaniem Miles doskonale sobie radzi — zaprotestował książę.
— Ach. — Księżna na chwilę ukryła twarz w dłoniach. — Kochany, mówimy o młodym człowieku, którego Barrayar poddał tak ogromnej presji i któremu przysporzył tyle bólu, że musiał uciec w inną tożsamość. Później namówił kilka tysięcy najemników galaktycznych, żeby razem z nim ulegli tej psychozie, a potem nakłonił Cesarstwo Barrayaru, aby za to wszystko płaciło. Admirał Naismith to o wiele więcej niż fałszywa tożsamość agenta CesBezu, dobrze o tym wiesz. Przyznaję, że to geniusz, ale nie próbuj mi wmówić, że jest przy zdrowych zmysłach. — Zamilkła. — Nie. To nie fair. Przecież Miles potrafi dać ujście tłumionym uczuciom. Nie będę się martwić jego zdrowiem psychicznym, dopóki nie rozstanie się z małym admirałem. W gruncie rzeczy dzięki temu wyjątkowemu pomysłowi utrzymuje równowagę. — Zerknęła na Marka. — Ale wydaje mi się, że chyba nie sposób iść w jego ślady.
Mark nigdy nie uważał Milesa za poważnie obłąkanego; uważał go za ideał. Słowa księżnej zasiały w jego sercu poważną obawę.
— Dendarianie naprawdę stanowią tajne ramię CesBezu — rzekł książę, sam zdradzając niepokój. — I czasem osiągają wyjątkowe sukcesy.
— Oczywiście, że tak. W przeciwnym razie nie pozwoliłbyś Milesowi dowodzić nimi, stara się więc to robić dobrze. Chcę tylko zauważyć, że ich oficjalna funkcja nie jest ich jedyną funkcją. A jeśli kiedyś Miles przestanie potrzebować swoich najemników, CesBez pozbędzie się ich najwyżej rok później. Wszyscy będziecie zdania, że to jedyne logiczne posunięcie.
Dlaczego nie mówili o jego winie…? Zdobył się na odwagę i spytał głośno:
— Dlaczego nie obwiniacie mnie o śmierć Milesa?
Księżna spojrzała znacząco na męża, przekazując mu pytanie, a on skinął głową i odpowiedział. W imieniu obojga?
— Illyan twierdzi w swoim raporcie, że Milesa zastrzelił żołnierz Bharaputry.
— Ale nie znalazłby się na linii ognia, gdybym nie…
Książę przerwał mu gestem.
— Gdyby sam tego nie chciał. Nie próbuj ukryć swojej prawdziwej winy, biorąc na siebie inne. Sam popełniłem w życiu zbyt dużo błędów, żeby tak łatwo dać się zwieść. — Spuścił wzrok na własne buty. — Zastanawialiśmy się również nad dalszą przyszłością. Wprawdzie ty ze swoją osobowością znacznie różnisz się od Milesa, ale dzieci, które spłodzisz, będą takie same pod względem genetycznym. Barrayar może nie potrzebować ciebie, lecz twojego syna.
— Tylko po to, żeby przetrwał system Vorów — wtrąciła cierpkim tonem księżna Vorkosigan. — Wątpliwy cel, mój kochany. Wyobrażasz sobie siebie jako dziadka i mądrego nauczyciela hipotetycznych dzieci Marka? Staniesz się dla nich taki, jakim twój ojciec był dla Milesa?
— Niech Bóg broni — oświadczył kategorycznie książę, ściszając głos.
— Uważaj, żebyś sam nie został ofiarą. — Zwróciła się do Marka. — Kłopot w tym… — na chwilę spojrzała w bok — że jeśli nie uda się nam odzyskać Milesa, nie tylko będziesz musiał związać się z nami. Wówczas czeka cię poważne zadanie. Będziesz odpowiedzialny za spokój i dobrobyt co najmniej kilku milionów ludzi w swoim okręgu; będziesz ich reprezentował w Radzie Książąt. Miles uczył się tego od dziecka; nie wiem, czy w ogóle można wysłać tam w ostatniej chwili zastępcę.
Och, na pewno nie, na pewno.
— Cóż — powiedział w zamyśleniu książę. — Ja byłem takim zastępcą. Zanim skończyłem jedenaście lat, nie byłem spadkobiercą, tylko następnym w kolejce. Przyznaję, że kiedy zamordowano mojego starszego brata, zmianie mojego przeznaczenia pomógł błyskawiczny bieg wypadków. W czasie wojny Szalonego Yuriego wszyscy dyszeliśmy żądzą zemsty. Dopiero gdy zatrzymałem się dla nabrania oddechu, musiałem się pogodzić z myślą, że kiedyś zostanę księciem. Nie bardzo sobie jednak wyobrażałem, że to „kiedyś” oznacza pięćdziesiąt lat. Być może ty też, Marku, będziesz miał wiele lat na naukę. Ale możliwe, że mój tytuł spadnie na ciebie już jutro.
Vorkosigan miał siedemdziesiąt dwa umownie liczone lata, czyli osiągnął wiek średni jak na warunki galaktyczne, ale w oczach surowych Barrayarczyków był już stary. Książę Aral nie oszczędzał się w życiu — czyżby już opadł z sił? Jego ojciec książę Piotr żył dwadzieścia lat dłużej, przeżywając niemal podwójne życie.
— Ale czy Barrayar zaakceptowałby jako następcę klona? — spytał z powątpiewaniem Mark.
— Już dawno przyszedł czas na zmiany w prawie. Twoja sprawa z pewnością ustanowi ważny precedens. Przy odpowiedniej dozie uporu z mojej strony prawdopodobnie uda mi się ich przekonać…
Mark nie wątpił w to.
— Ale za wcześnie rozpoczynać wojnę o prawa, dopóki nie wyjaśni się sprawa zaginionej kriokomory. Na razie według oficjalnej wersji Milesa zatrzymały gdzieś obowiązki, a ty składasz nam pierwszą wizytę. To mniej więcej prawda. Nie muszę chyba dodawać, że szczegóły mają charakter poufny.
Mark pokręcił głową, a potem przytaknął. Miał zawroty głowy.
— Czy to konieczne? Przypuśćmy, że nigdy mnie nie stworzono, a Miles zginął gdzieś podczas pełnienia obowiązków służbowych. Wówczas pana następcą zostałby Ivan Vorpatril.
— Tak — odrzekł książę. — I po jedenastu pokoleniach wygasłaby linia Vorkosiganów.
— Gdzie leży problem?
— Problem polega na tym, że mamy inną sytuację. Istniejesz. Problem polega na tym, że… zawsze chciałem, by moim następcą został syn Cordelii. Zwróć uwagę, że mówimy o stosunkowo rozległych ziemiach.
— Sądziłem, że większość pana rodowej własności spłonęła po zniszczeniu Vorkosigan Voshnoi.
Książę wzruszył ramionami.
— Coś jednak ocalało. Na przykład ta posiadłość. Ale mój majątek to nie tylko ziemie; jak powiada Cordelia, majątek daje posada. Jeśli uznamy twoje prawa do niego, musisz uznać prawa majątku do siebie.
— Może pan zatrzymać wszystko — oświadczył szczerze Mark. — Podpiszę każdy dokument.
Książę się skrzywił.
— Możesz to uważać za rodzaj wprowadzenia do nowej roli, Marku — odezwała się księżna. — Spotkasz ludzi, którzy będą się poważnie zastanawiać nad tymi pytaniami. Po prostu musisz znać niepisaną listę najważniejszych spraw.
Książę wyglądał, jakby jego myśli zbłądziły gdzie indziej; powoli wypuścił powietrze. Kiedy ponownie spojrzał na Marka, był przerażająco poważny.