Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
— D’ram był wtedy. Dwadzieścia pięć Obrotów temu. Użyłem Czerwonej Gwiazdy za przewodnika.
— Cieszę się, że użyłeś czegoś stałego. Czy zdajesz sobie sprawę, że zniknąłeś z tego czasu na kilka godzin?
— Wiedziałaś, że nic mi nie jest. Wysłałaś za mną Skałkę.
— Nic mi to nie dało! Tak się oddaliłeś, że Piękna nie mogła nawiązać z nim kontaktu. Nie miałyśmy pojęcia, gdzie się podziewasz! — Rozrzuciła szeroko ręce z rozdrażnieniem. — Mogłeś spotkać tych ludzi, o których mówiły tamte jaszczurki ogniste. Mogłeś coś źle obliczyć i wcale nie wrócić!
— Przepraszam, Menolly, naprawdę przepraszam. — Jaxom szczerze okazywał skruchę, chociażby po to, żeby oszczędzić sobie jej ostrego języka. — Ale nie mogłem przypomnieć sobie, która była, kiedy odlatywaliśmy, a chciałem mieć pewność, że nie spotkamy siebie samych wracając.
Uspokoiła się nieco.
— Nie musiałeś być aż taki ostrożny. Właśnie miałam wysłać Piękną po F’lara.
— Martwiłaś się!
— Masz cholerną rację. — Skoczyła, porwała chlebak, ostrym ruchem naciągnęła kurtkę i gwałtownie wsadziła hełm. — Nawiasem mówiąc, znalazłam pozostałości po zadaszeniu, niedaleko strumienia, tam dalej — powiedziała, rzucając mu chlebak. Dosiadając zręcznie grzbietu Rutha rozejrzała się za swoimi jaszczurkami ognistymi. — Znowu ruszamy — zawołała, a Jaxom instynktownie uchylił się przed łopotem skrzydeł wokół własnej głowy.
Menolly usadowiła je, Piękną i Polla na swoich ramionach, Skałkę i Nurka na Jaxomowych, i byli gotowi.
Kiedy wynurzyli się nad Weyrem Benden, Ruth wyśpiewał radośnie swoje imię. Jaszczurki ogniste Menolly zapiszczały niepewnie.
— Żałuję, że nie mogę was zabrać do Weyru królowej, ale nie byłoby to zręczne posunięcie. Ruszajcie do Brekke!
Kiedy znikały, smok — wartownik wydał oburzony ryk, z rozpostartymi skrzydłami, z wygiętą szyją, z oczami błyszczącymi gniewną czerwienią. Menolly i Jaxom odwrócili się zaskoczeni i zobaczyli chmarę jaszczurek ognistych mknących w ich kierunku.
— Przyleciały za nami z Południa, Jaxomie. Och, każ im wracać!
Niespodziewanie chmara zniknęła.
One chciały tylko zobaczyć, skąd ja jestem, powiedział Ruth rozżalonym tonem do Jaxoma.
— W Warowni Ruatha mogą. Tutaj nie!
One nie przylecę więcej, powiedział smutno Ruth. One się wystraszyły.
Tymczasem na alarm smoka — wartownika w Weyrze zakipiało. Z zamierającym sercem Jaxom i Menolly zobaczyli, jak Mnemeth podnosi się na swoim progu skalnym. Doszedł do nich ryk Ramoth i zanim wylądowali w Niecce, ryczała już połowa smoków. Na progu obok Mnemetha pojawiły się łatwe do rozpoznania postacie Lessy i F’lara.
— No tośmy wpadli — powiedział Jaxom.
— Chyba nie, jesteśmy zwiastunami dobrych wiadomości. Skoncentruj się na tym.
— Jestem za bardzo zmęczony, żebym miał się na czymkolwiek koncentrować — odpowiedział Jaxom z większą emocją, niż miał zamiar. Skóra go swędziała, prawdopodobnie od piasku. Albo od nadmiaru słońca, w każdym razie było mu nieprzyjemnie.
Jestem bardzo głodny, powiedział Ruth, spoglądając tęsknie w kierunku ogrodzonego terenu polowań Weyru.
Jaxom jęknął.
— Nie mogę ci pozwolić tu polować, Ruth. — Poklepał swojego przyjaciela dodając mu ducha. Widząc, że Lessy i F’lar czekają na niego, podciągnął spodnie, poprawił tunikę i skinął na Menolly, że lepiej będzie iść.
Nie uszli więcej jak trzy kroki, w którym to czasie Mnemeth odwrócił swoją wielką klinowatą głowę do F’lara, kiedy Przywódca Weyru powiedział coś do Lessy, i dwoje Przywódców Bendenu ruszyło w dół po schodach, a F’lar gestem wskazał Jaxomowi, żeby wysłał Rutha na teren polowań.
Mnemeth jest dobrym przyjacielem, powiedział Ruth. Mogę tu jeść. Jestem bardzo głodny.
— Puść Rutha, Jaxomie — wołał F’lar poprzez dzielącą ich odległość. — Jest szary!
Ruth rzeczywiście jakby poszarzał, zdał sobie sprawę Jaxom, a sam miał wrażenie, że również zaczyna szarzeć, odkąd przygasło w nim radosne uniesienie z ich uwieńczonych sukcesem poszukiwań. Z ulgą dał znak małemu smokowi, żeby poleciał polować.
Kiedy szli z Menolly w kierunku Przywódców Weyru, z niezrozumiałych przyczyn zaczęły mu się uginać nogi i pochylił się w stronę Menolly. Natychmiast podtrzymała go pod rękę.
— Co się z nim dzieje, Menolly? Czy jest chory? — F’lar ruszył im na pomoc.
— Cofnął się w czasie o dwadzieścia pięć Obrotów, żeby odnaleźć D’rama. Jest wyczerpany!
Z następnych kilku chwil Jaxom nic nie pamiętał. Wszedł ponownie w kontakt z tu i teraz, kiedy mu ktoś podsunął pod nos obrzydliwie pachnącą fiolkę, opary dobywające się z niej rozjaśniły mu w głowie i spowodowały, że zaczął cofać się przed ich smrodem. Uświadomił sobie, że siedzi na stopniach prowadzących do Weyru królowej, wciśnięty między F’lara i Menolly, przed sobą ma Manorę i Lessę, a wszyscy mają bardzo zaniepokojone miny.
Z cienkiego pisku zorientował się, że Ruth coś upolował i w osobliwy sposób natychmiast poczuł się lepiej.
— Wypij to powoli — rozkazała Lessy, oplatając jego palcami ciepły kubek.
Zupa była gęsta od mięsa, smacznie pachniała ziołami i miała właściwą temperaturę do picia. Pociągnął dwa długie łyki i otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale Lessa włada gestem kazała mu dalej pić.
— Menolly poinformowała nas o tym, co najważniejsze — powiedziała Władczyni Weyru, krzywiąc się z dezaprobatą. — Ale ty zniknąłeś na tak długi czas, że niemalże wyskoczyła ze swojej harfiarskiej skóry. Skąd u licha wpadłeś na pomysł, że on się cofnął o dwadzieścia pięć Obrotów? Nie odpowiadaj na to jeszcze. Pij. Jesteś przezroczysty, a Lytol nigdy by mi tego nie darował, gdyby ci się cokolwiek stało przez tę niedorzeczną eskapadę. — Spiorunowała wzrokiem swojego partnera. — Tak, martwiłam się o D’rama, ale nie do tego stopnia, żeby ryzykować nawet skrawkiem skóry Rutha. Jeżeli aż tak usilnie próbuje się zgubić, to jego sprawa. Nie jestem też wcale zadowolona, że wplątaliście w to jaszczurki ogniste. — Tupała teraz lekko jedną nogą i piorunowała wzrokiem zarówno Menolly, jak i Jaxoma. — Wciąż jeszcze uważam, że to plaga. Wpychają się tam, gdzie ich nikt nie chce. Przypuszczam, że ta nie oznakowana chmara, która tu wpadła, przyleciała za wami z Południa? Nie aprobuję tego.
— Nie potrafię im kazać, żeby nie latały za Ruthem — powiedział Jaxom zanadto znużony, żeby być rozważnym. — A nie myśl, że nie próbowałem!
— Jestem pewna, że próbowałeś, Jaxomie — powiedziała Lessy już łagodniejszym tonem.
Z terenu polowań dał się wyraźnie słyszeć ciąg gwizdów przestraszonych intrusiów. Zobaczyli, jak Ruth uderza, by wyprawić na tamten świat następnego ptaka.
— Nie ulega wątpliwości, że on jest schludny — zauważyła z zadowoleniem Lessy. — I nie zgoni stada do kości dokonując wyboru. Czy dasz radę wstać, Jaxomie? Myślę, że najlepiej będzie, jeśli zdecydujesz się tu spędzić noc. Wyślij jedną z tych twoich zatraconych jaszczurek do Ruathy, Menolly, niech powie Lytolowi. Ruth i tak będzie potrzebował czasu, żeby strawić, a ja nie pozwolę na to, żeby ten chłopak ryzykował lot pomiędzy ogłupiały ze zmęczenia i na zmęczonym, sytym smoku.
Jaxom podniósł się na nogi.
— Już czuję się całkiem dobrze, dziękuję.
— Chyba nie, skoro stoisz pochylony pod takim kątem Powiedział F’lar z prychnięciem, otaczając ramieniem Jaxoma. Do góry, do Weyru.