Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 119
Перейти на страницу:

— Powiedz mi jeszcze raz, co te jaszczurki ogniste mówiły o ludziach — poprosił F’lar, kiedy odpoczywali przy stole.

— Nie zawsze można kazać jaszczurkom ognistym wytłumaczyć — powiedziała Menolly zerkając wpierw na Jaxoma, żeby zobaczyć, czy nie zechce odpowiedzieć. — One wpadły w takie podniecenie, kiedy Ruth zapytał, czy pamiętają ludzi, że ich obrazy stały się całkiem niezrozumiałe. Po prawdzie — mówiła Menolly marszcząc brwi ze skupieniem — to te obrazy były tak różnorodne, że niewiele było widać.

— Czemu ich obrazy miałyby być takie różnorodne? — zapytała Lessa zainteresowana, pomimo jej aktualnej wrogości do jaszczurek ognistych.

— Zwykle cała grupa produkuje jeden określony obraz… Jaxom ze znużeniem wciągnął powietrze: chyba nie będzie taka niemądra, żeby wspomnieć o tych obrazach jaja.

— One odbijały echem upadek Cantha z Czerwonej Gwiazdy. Moi przyjaciele często wracają z dosyć jasnymi obrazami miejsc, w których byli, przy czym myślę, że jeden wzmacnia drugiego.

— Ludzie! — powiedział z namysłem F’lar. — Mogły mieć na myśli ludzi gdzieś indziej na Południowym. To olbrzymi kontynent.

— F’larze! — Głos Lessy był ostry i brzmiało w nim ostrzeżenie. — Nie będziesz badał Kontynentu Południowego. I pozwól sobie powiedzieć, że gdyby tam gdzieś byli ludzie, to na pewno zapuściłby się wystarczająco daleko na północ, żeby ich na tym czy innym etapie zobaczył F’nor, kiedy był na południu, albo jakieś grupy Torika. Byłyby po nich jeszcze inne ślady, a nie tylko te doniesienia jakichś jaszczurek ognistych, na których nie można polegać.

— Prawdopodobnie masz rację, Lesso — powiedział F’lar, a wyglądał na tak zawiedzionego, że Jaxomowi po raz pierwszy przyszło na myśl, że może bycie Przywódcą Weyru Benden i Pierwszym Smoczym Jeźdźcem na Pernie wcale nie jest aż tak godnym pozazdroszczenia stanowiskiem, jak to uprzednio zakładał.

Tak często ostatnio dochodził do wniosku, że sprawy nie tak się miały, jak się wydawało. We wszystkim istniały jakieś ukryte aspekty. Można by pomyśleć, że masz to co chciałeś w garści, a kiedy się przyjrzysz z bliska, wcale to nie było to, na co wyglądało z daleka. Tak jak kiedy uczysz smoka, żeby żuł smoczy kamień… i przyłapią cię na tym, jak w pewnym sensie jego przyłapali. Musiał teraz na poważnie ćwiczyć z młodymi jeźdźcami N’tona, co samo w sobie nie było niczym złym, tylko że jak miał być z tego zadowolony, skoro prowadziło to do nowych ograniczeń… miał latać ze skrzydłem Weyru Fort na takiej wysokości, żeby jego gospodarze nawet nie wiedzieli, że on tam jest!

— Problem polega na tym, Jaxomie, że my — tu F’lar gestem objął Lessę, siebie i cały Weyr — mamy w stosunku do Południa inne plany… zanim Lordowie Warowni zaczną parcelować te ziemie pomiędzy swoich młodszych synów. — Odgarnął kosmyk z twarzy. — Dostaliśmy od Władców z przeszłości nauczkę, i to cenną. A ja wiem, co dzieje się z Weyrem podczas długiej Przerwy. — F’lar uśmiechnął się szeroko do Jaxoma. — Zajmowaliśmy się ostatnio bardzo intensywnie ochroną ziemi przez obsiewanie jej pędrakami. Przed następnym Przejściem Czerwonej Gwiazdy, cały Kontynent Północny — a gest Przywódcy Weyru był szeroki — będzie już obsiany. I niezagrożony przynajmniej przez ryjące Nici. No, a jeżeli Warownie już przedtem były zdania, że jeźdźcy smoków są zbyteczni, z pewnością więcej będą mieć powodów, żeby tak uważać za jakiś czas.

— Ludzie zawsze mają lepsze samopoczucie widząc, jak smoki zieją ogniem na Nici — powiedział pospiesznie Jaxom z poczucia lojalności, chociaż sądząc po wyrazie twarzy F’lara, żadne takie upewnienia potrzebne nie były.

— To prawda, ale ja wolałbym, żeby Weyrom nie była już potrzebna szczodrobliwość Warowni. Gdybyśmy mieli dość własnej ziemi.

— To wy chcecie Południowy dla siebie!

— Niecały.

11.

Późny poranek w Weyrze Benden, wczesny poranek w siedzibie Cechu Harfiarzy, południe w gospodarstwie Fidella, 15.7.5

Jaxom i Ruth spędzili noc w jednym z pustych Weyrów, ale Ruth czuł się tak niepewnie na pełnowymiarowym legowisku smoka, że Jaxom zwinął w tobołek futra i ułożył się przy boku swego wierzchowca. A teraz wydawało mu się, że musi wygrzebywać się z miękkiego, otulającego go zagłębienia, co napawało go dogłębną odrazą.

— Wiem, że lecisz z nóg ze zmęczenia, Jaxomie, ale koniecznie powinieneś się obudzić! — Głos Menolly przeniknął do miłej mu ciemności. — Poza tym będzie cię strzykać w karku od spania w tej pozycji.

Menolly stoi do góry nogami, pomyślał Jaxom otwierając oczy. Piękna przycupnęła w karkołomnej pozycji, z tylnymi łapami na ramieniu dziewczyny, a przednimi wysuniętymi daleko na jej piersi i z niepokojem wlepiała w niego oczy. Poczuł, że Ruth się poruszył.

— Jaxom, obudź się! Przyniosłam ci tyle klahu, ile tylko zdołasz wypić! — W jego polu widzenia pojawiła się Mirrim. F’lar nie może doczekać się, żeby wyruszyć, a chce, żeby Mnemeth najpierw porozmawiał z Ruthem.

Menolly z powagą puściła oko do Jaxoma, odwracając się plecami do Mirrim, by ta nic nie zauważyła. Jaxom jęknął przekonany, że nigdy nie uda mu się chyba zapamiętać, przed kim trzeba zachowywać tajemnicę, a kogo do niej dopuszczono. Jęknął ponownie, bo kark mu rzeczywiście zesztywniał.

Ruth odrobinę uchylił wewnętrzną powiekę i łypnął na swego jeźdźca z niezadowoleniem. Jestem zmęczony. Muszę spać.

— Nie możesz już teraz spać dłużej. Mnemeth potrzebuje się z tobą rozmówić.

Czemu nie porozmawiał ze mną wczoraj wieczorem?

— Bo prawdopodobnie dziś by już nie pamiętał.

Ruth podniósł głowę i jednym okiem popatrzył wprost na Jaxoma.

Mnemeth by pamiętał. On jest największym smokiem na całym Pernie.

— Lubisz go tylko dlatego, że dał ci się objeść do syta na swoim terenie polowań. Ale on chce z tobą porozmawiać, więc radzę ci już nie spać. Obudziłeś się?

Jestem w stanie mówić do ciebie. Nie śni mi się. Nie śpię.

— Śmiały dziś z ciebie stwór — powiedział Jaxom. Jednym zdecydowanym ruchem dźwignął się ze swego zaimprowizowanego posłania. Ciągnąc za sobą futra i chwiejąc się na nogach podszedł do stołu, w którego stronę uprzejmie wycofały się Menolly i Mirrim. Z dużą przyjemnością wciągnął w nozdrza zapach klahu i podziękował dziewczętom.

— Która godzina?

— Przedpołudnie czasu bendeńskiego — powiedziała Menolly z twarzą bez wyrazu, ale oczy jej tańczyły, kiedy kładła nacisk te dwa ostatnie słowa.

Jaxom coś mruknął. Wszyscy słyszeli, jak Ruth trzeszczy, pojękuje i dudni, przeciągając się w przygotowaniu do nowego dnia.

— Od kiedy masz tę Bruzdę po Niciach, Jaxomie? — zapytała Mirrim ze zwykłą sobie otwartością. Pochyliła się i lekko przesunęła palcem po bliźnie, zaciskając wargi z jawną dezaprobatą dla tego oszpecenia.

— Od kiedy uczyłem Rutha żuć smoczy kamień. W Weyrze Fort — dodał po złośliwej przerwie, kiedy zobaczył, jak zbiera się w sobie, by go skarcić.

— Czy Lessa wie? — zapytała Mirrim, podkreślając to ostatnie słowo.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)