Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 119
Перейти на страницу:

— Przyniosę jakiś porządny posiłek — obiecała Manora i odwróciła się, żeby odejść. — Możesz mi pomóc, Menolly. I wysłać swoją wiadomość.

Menolly zawahała się, w oczywisty sposób chcąc pozostać z Jaxomem.

— Nie mam zamiaru go zjeść, dziewczyno — powiedziała Lessa, odganiając Menolly. — Ani besztać go, kiedy się ledwie trzyma na nogach. Zachowam to na później. Przyjdź na górę do Weyru, kiedy wyślesz wiadomość do Ruathy.

Jaxom uważał, że uprzejmie będzie, jak zaoponuje przeciw ich pomocy, ale oni byli przekonani, że jej potrzebuje i zanim doszli na szczyt schodów prowadzących do Weyru, żałośnie zwisał w podtrzymujących go ramionach. Mnemeth przyglądał mu się życzliwie, kiedy Lessa i F’lar wprowadzali go do środka.

Był tu nie pierwszy raz i kiedy prowadzili go do zakątka mieszkalnego zastanawiał się, czy już zawsze będzie wchodził do Weyr, Ramoth pożerany przez poczucie winy. Czy Ramoth mogła dostrzec jego myśli? Jej oczy przypominające klejnoty obracały się leniwie bez śladu podniecenia, kiedy pieczołowicie usadzono go na krześle i podstawiano mu podnóżek. Lessa okrywając go futrem, mamrotała coś o wystrzeganiu się przeziębienia po wysiłku; nagle przerwała i wpatrzyła się w niego. Wzięła go pod brodę i delikatnie odwróciła jego głowę, a potem przesunęła lekko palcem po linii Bruzdy od Nici.

— A gdzie ty się nabawiłeś tego, młody Lordzie Jaxomie? zapytała szorstko, zmuszając go spojrzeniem, żeby na nią popatrzył.

F’lar, w którym czujność obudził ton jej głosu, wrócił do stołu z winem i czarkami, które wyjął ze skrzyni przy ścianie.

— Gdzie się czego nabawił? Oho, młody człowiek nauczył swojego smoka żuć smoczy kamień, ale nie nauczył go uskakiwać!

— Wydawało mi się, że podjęto decyzję, iż Jaxom miał zajmować się kierowaniem Ruathą.

— Wydawało mi się, że mówiłaś, że nie będziesz go beształa powiedział F’lar, puszczając oko do Jaxoma.

— Za latanie pomiędzy czasem. Ale to… — gniewnym gestem wskazała na Jaxoma — to jest zupełnie co innego.

— Czy na pewno, Lesso? — zapytał F’lar tonem, który wywołał u Jaxoma zażenowanie. Nie zdawali sobie w tej chwili sprawy z jego obecności. — Wydaje mi się, że pamiętam dziewczynę, która rozpaczliwie chciała latać na swojej królowej.

— Latanie nie było niebezpieczne. A jemu mogło się…

— Jasne jest, że dostał dobrą nauczkę. Czyż nie? Mam na myśli uskakiwanie.

— Tak, panie. N’ton wysłał mnie na ćwiczenia do K’nebela w Forcie.

— Czemu mnie nie poinformowano? — zapytała Lessa.

— Za trening Jaxoma odpowiedzialny jest Lytol, a w tej materii nie mamy na co narzekać. Jeśli chodzi o Rutha, powiedziałbym, że on również podpada pod jurysdykcję N’tona. Jak długo to już trwa, Jaxomie?

— Nie tak długo. Prosiłem N’tona, ponieważ… no… — Tutaj sumienie Jaxoma wtrąciło się w jego potoczystą mowę. Przede wszystkim Lessa nie ma prawa dowiedzieć się, że odgrywał jakąkolwiek rolę przy zwrocie tego przeklętego jaja.

F’lar przyszedł mu na ratunek.

— Ponieważ Ruth jest smokiem, a wszystkie smoki powinny zwalczać Nici przy pomocy smoczego kamienia, co? — Wzruszył ramionami w kierunku Lessy. — A czego się spodziewałaś? Ma w sobie Ruathańską Krew, podobnie jak ty. Pamiętaj tylko, Jaxomie, żeby twoja skóra i skóra Rutha wyszły z tego bez szwanku.

— Ja jeszcze nie latałem podczas Opadu Nici — przyznał Jaxom, uświadamiając sobie, kiedy to mówił, ile rozżalenia brzmiało w jego głosie.

F’lar po przyjacielsku klepnął go w ramię.

— Porządny chłopak, przestań go piorunować wzrokiem, Lesso. Jeżeli raz się sparzył, prawdopodobnie mniej będzie ryzykował następnym razem. Czy Ruthowi coś się stało?

— Tak! — W przyznaniu się Jaxoma wyraźnie dał się słyszeć ból tego przeżycia.

F’lar roześmiał się i pogroził palcem Lessie, która wciąż jeszcze groźnie wpatrywała się w Jaxoma.

— No! To najlepszy czynnik odstraszający na świecie. Ruth nie doznał żadnych poważnych obrażeń, prawda? Nie mogę powiedzieć, żebym was tak często ostatnio widywał… — F’lar odwrócił się w stronę terenu polowań, jak gdyby chciał wyczarować tam białego smoka.

— Nie — powiedział Jaxom szybko, a F’lar znowu szeroko się uśmiechnął słysząc ulgę w jego odpowiedzi. — Już mu się prawie zagoiło. Zaledwie można dojrzeć bliznę. Na lewym udzie.

— Nie można powiedzieć, żeby mi się to wszystko podobało — powiedziała Lessa.

— Bylibyśmy cię zapytali, Władczyni Weyru — zaczął Jaxom nie całkiem szczerze — ale było wtedy tyle kłopotów…

— No… — zaczęła.

— No — zawtórował jej F’lar — po prawdzie to nie od ciebie zależy, Lesso, ale rozumiesz chyba sam, Jaxomie, jak bardzo byłoby nam nie na rękę, gdyby komuś stała się teraz jakaś krzywda. Nie możemy pozwolić sobie na to, aby zaczęła się teraz walka o jedną z głównych Warowni.

— Doceniam to, panie.

— Obawiam się, że nie byłoby rozsądnie naciskać w tej chwili, żeby zatwierdzono ciebie jako Lorda Warowni…

— Ja nie chcę, żeby Lytol musiał ustąpić. Nigdy.

— Twoja lojalność przynosi ci zaszczyt, a ja naprawdę potrafię zrozumieć i docenić tę dwuznaczną sytuację. Nigdy nie jest łatwo być cierpliwym, przyjacielu, ale cierpliwość może się opłacić.

I znowu Jaxom poczuł się zakłopotany spojrzeniami, jakie wymienili Lessa i F’lar.

— I — ciągnął dalej Przywódca Weyru bardziej energicznie, kiedy uświadomił sobie zmieszanie Jaxoma — dowiodłeś już dziś, jaki jesteś pomysłowy, chociaż wierz mi, gdybym wiedział, że będziesz taki skrupulatny, byłbym dokładniej sprecyzował moje instrukcje. — Wyraz twarzy F’lara był surowy, ale Jaxom przyłapał się na tym, że szeroko się uśmiecha z ulgi. — Przejście pomiędzy czasem o dwadzieścia pięć Obrotów… — Przywódca Weyru był jednocześnie przerażony i pod wrażeniem.

Lessa prychnęła.

— To dzięki twoim skokom, Lesso, wpadłem na początku na ten pomysł — powiedział Jaxom, a kiedy zobaczył jej zaskoczony wyraz twarzy, wyjaśnił: — Czy pamiętasz, posuwaliście się naprzód w czasie skokami po dwadzieścia pięć Obrotów, kiedy przywiodłaś tu jeźdźców z przeszłości. Tak więc pomyślałem, że istnieje szansa, że D’ram cofnie się o taki właśnie kawałek czasu. To pozostawiało mu dość czasu do początku Przejścia, tak, że nie musiał się martwić o Nici.

F’lar z aprobatą skinął głową, a Lessa wydawała się nieco udobruchana.

Ramoth odwróciła głowę w kierunku wejścia.

— Nadchodzi twój posiłek — powiedziała Lessa, uśmiechając się, — Koniec rozmów, aż zjesz. Ruth porządnie cię wyprzedził, Ramoth mówi, że właśnie powalił trzeciego intrusia.

— Nie martw się o jednego, dwa czy trzy ptaki — powiedział F’lar, kiedy Jaxom drgnął na to doniesienie o łakomstwie Rutha, — Weyr stać na ten posiłek.

Weszła Menolly, jak można było wnosić po kroplach potu na jej czole pospieszna wspinaczka po schodach była męcząca. Kiedy Lessa wykrzyknęła, że to jedzenie, które przyniosła wystarczyłoby do wyżywienia skrzydła bojowego, Menolly odparła, że Manora powiedziała, iż jest już niemalże czas na obiad i że równie dobrze mogą go zjeść w Weyrze.

Gdyby ktokolwiek powiedział Jaxomowi tego ranka, że z przyjemnością i bez skrępowania zje obiad z Przywódcami Bendenu, powiedziałby temu ciemniakowi, żeby rozjaśnił sobie Żary w głowie. Pomimo zapewnień Mnemetha i Ramoth, które mu przekazywali, nie chciał spokojnie usiąść i jeść, zanim nie doglądnął Rutha. Tak więc Lessa pozwoliła mu wyjść na półkę skalną i zobaczyć samemu, jak biały smok nad jeziorem doprowadza się do porządku. Kiedy młodzieniec wrócił na swoje miejsce przy stole, przekonał się, że dygocze, i zabrał za jedzenie pieczeni, chcąc odnowić zapas energii.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)