Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 158
Перейти на страницу:

Macnamara był speszony.

— Co zamierzałeś zrobić z tym granatem? — spytała Sula ze śmiechem.

Nie odpowiedział. Zdjęła żakiet i wywołała komputer rezydujący w biurku.

— Muszę coś zrobić — powiedziała. — Prześpij się, ponieważ z samego rana mam dla ciebie zadanie.

— Co takiego? — Macnamara wstał z kanapy, przygładzając potargane włosy.

— Rynek otwierają o 0727, tak?

— Tak.

Sula usiadła na blacie biurka.

— Kup tyle jedzenia, ile tylko uniesiesz. W puszkach, suszonego, liofilizowanego. Weź największy worek mąki i worek grochu. Mleko skondensowane. Niech Spence ci pomoże.

— Co się dzieje? — Macnamara był oszołomiony.

— Racjonowanie żywności.

— Co? — wywołując program tekstowy, Sula słyszała w jego głosie oburzenie.

— Przychodzą mi do głowy dwa powody — powiedziała. — Pierwszy: wydanie każdej osobie kartek żywnościowych to sposób na przegląd wszystkich dowodów osobistych na planecie… dzięki temu Naksydzi mogliby wyplenić wichrzycieli i sabotażystów. Drugi… — Sula uniosła rękę i wykonała ogólnie zrozumiały gest obracania monety w dłoni — sztuczne niedobory sprawią, że pewni Naksydzi staną się bardzo, bardzo bogaci.

— Niech ich cholera! — szepnął Macnamara.

— My znakomicie damy sobie radę. Zwiększymy czterokrotnie ceny wszystkiego, co będzie racjonowane — chyba nie sądzisz, że wpadną na pomysł racjonowania tytoniu? — i zbijemy fortunę.

— Niech ich cholera! — powtórzył Macnamara.

Sula spojrzała na niego ostro.

— Dobranoc… tato.

Zaczerwienił się i poszedł do łóżka, a Sula wróciła do pracy.

— A jeśli alkohol również będzie na kartki? — spytała na głos, bo właśnie przyszła jej do głowy taka możliwość. W co drugim mieszkaniu będą pędzić w łazience bimber z kartofli, obierek taswy, ogryzków jabłek, ze wszystkiego, co się da.

Przez kilka godzin pisała artykuł do „Bojownika”, potępiający racjonowanie żywności. Zanim przystała na ochotnika do partyzantów, pracowała w Zarządzie Konsolidacji Logistycznej, gdzie katalogowano i rozmieszczano różne zasoby. Wiedziała, że — zgodnie z wymogami Praxis — Zanshaa jest samowystarczalna, jeśli chodzi o żywność, wprowadzanie racjonowania jest nonsensem. Cytowała z pamięci wiele liczb, a pozostałe dane mogła wyciągnąć z publicznie dostępnych baz danych.

Gdy skończyła pisać artykuł, poranek zielenił się już na wschodzie. Wzięła prysznic, by zmyć z włosów zapach dymu papierosowego, i padła na łóżko, słysząc budzik zegarka Macnamary.

Wstała w południe. Mieszkanie było już nagrzane silnym letnim słońcem. Przecierając opuchnięte powieki i mrużąc oczy przed światłem zalewającym pokój, wspominała, jak to jest być dziewczyną członka gangu.

A potem uzmysłowiła sobie, że do tej pory zespół 491 rozwoził ciężarówką i sprzedawał towar — jej własność — i była to działalność nierejestrowana, lecz legalna. Ale z chwilą wprowadzenia racjonowania żywności sprzedaż kakao i kawy poza przydziałem będzie wbrew prawu. Handel przestanie być tylko nieformalną działalnością ekonomiczną, stanie się przestępstwem.

A ludzie, którzy popełniają przestępstwo, potrzebują ochrony. Casimir bardzo się przyda.

— Niech to cholera! — powiedziała Sula.

SZESNAŚCIE

Macnamarze nie udało się zrobić dużych zapasów. Na targu od rana działała policja, zabroniono sprzedawać pojedynczym osobom większe partie żywności. Macnamara doszedł do wniosku, że lepiej nie zwracać na siebie uwagi, i zrobił zakupy jak dla trzyosobowej rodziny.

Sula spała, gdy wydano komunikat o racjonowaniu żywności. Targowiska były wtedy pełne klientów. W komunikacie nie wymieniono tytoniu, ale Sula wiedziała, że to niczego nie gwarantuje. Obywatele mieli w ciągu dwudziestu dni zgłosić się do lokalnego posterunku policji po kartki żywnościowe. Jak podano, ograniczenia zostały wprowadzone z powodu zniszczenia pierścienia i spadku importu towarów spożywczych.

W wiadomościach oznajmiono również, że pewne szacowne klany Naksydów wykazały obywatelską postawę i chcąc zaoszczędzić rządowi wydatków, zgodziły się zająć zaopatrzeniem planety. Klan Jagirinów — jego szef był tymczasowym ministrem spraw wewnętrznych podczas zmiany władzy, klan Ummirów — jego szef był ministrem policji, klany Ushgayów, Kulukrafow… Nawet jeśli od samego początku nie przystały do rebeliantów, teraz ich poparły, gdyż okazało się to opłacalne.

Sula przeredagowała swój artykuł do „Bojownika” — dołączyła listę zdradzieckich klanów i zasugerowała, żeby wszystkich współpracujących z urzędami reglamentacji traktować jako cel walki.

Na każdym posterunku policji umieszczono Naksydów, którzy nadzorowali wydawanie kart żywnościowych. Ubrano ich w mundury Legionu Prawomyślności — organizacji zajmującej się przestępstwami przeciwko Praxis. Ponieważ wszyscy członkowie Legionu byli ewakuowani z Zanshaa przed przybyciem naksydzkiej Floty, widocznie nowy rząd zreformował Legion, zasilając go naksydzkimi policjantami.

To dodatkowa grupa celów — pomyślała Sula.

Wysłała jak zwykle pięćdziesiąt tysięcy kopii za pośrednictwem węzła Biura Akt. Przez następne dni kontynuowała dostawy do restauracji i klubów, wykłócając się z szefami o wyższe ceny. Obserwowała, jak wśród mieszkańców narasta niezadowolenie. Oburzenie na Naksydów było teraz już zupełnie jawne i nawet solidni, zamożni obywatele pozwalali sobie na publiczne wyrażanie wściekłości.

Zastanawiała się, w jaki sposób ludzie w rodzaju Jednego-Kroka ubiegają się o kartki żywnościowe. Na przykład jaki wykonywany zawód poda Jeden-Krok na policji?

Zajrzała do świadectw zgonów w Biurze Akt. Jakiś mniej znaczący członek klanu Ushgay zginął w zamachu bombowym, jakiś naksydzki policjant został przejechany przez własny samochód. Świadectwo zgonu nie dawało żadnych wskazówek, w jaki sposób oficer zdołał tego dokonać, ale Sula postanowiła, że w następnym numerze „Bojownika” oświadczy, że ten wypadek to akcja armii podziemnej, a konkretnie jej skrzydła imienia lorda Richarda Li.

Darowała sobie spotkanie z Legionem Prawomyślności na posterunku lokalnej policji i załatwiła kartki żywnościowe dla swojego zespołu bezpośrednio przez Biuro Akt. Do rejestru włączyła podpisy jak najbardziej uprawomocnionych oficerów policji i członków Legionu. Sporządziła także karty dla wszystkich zapasowych danych osobowych i kazała je przesłać do wspólnego mieszkania na Nabrzeżu.

Potem zmieniła adres w bazie danych, żeby nikomu nie wydało się podejrzane, że tak dużo osób ma to samo miejsce zamieszkania.

Wygenerowała również kartę na nazwisko Michael Saltillo — taką tożsamość wybrała dla Casimira. Karta może się kiedyś przydać.

Trzy dni po wprowadzeniu reglamentacji Sula realizowała dostawę w Górnym Mieście i zadzwoniła do Sidneya. Powiedział, że zrobił postępy, i zaprosił ją do swego warsztatu.

Ponieważ nie znała dobrze Sidneya i nie wiedziała, czy będzie tam bezpieczna, zostawiła Spence i Macnamarę w ciężarówce, dyskretnie zaparkowanej dalej na ulicy.

— Gdybym wpadła w zasadzkę, spróbujcie mnie wyciągnąć — powiedziała. — Ale jeśli się nie uda, koniecznie mnie zastrzelcie.

Spence miała taką minę, jakby w ogóle jej nie słuchała. Na twarzy Macnamary najpierw widać było przerażenie, potem aprobatę. Skinął głową, ale nic nie powiedział.

Sula weszła do sklepu przez frontowe drzwi. W gablotach i na stojakach widniała broń dostosowana do anatomii Naksydów.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)