Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 158
Перейти на страницу:

— Skąd jesteś? — spytał, gdy wrócili do stolika. — Jak to się stało, że nie spotkałem cię wcześniej?

Julien i Veronika nadal tańczyli; dziewczyna wirowała z wdziękiem wokół energicznego, choć niezdarnego mężczyzny.

— Mieszkałam na pierścieniu, zanim go wysadzili.

— Co tam robiłaś?

— Uczyłam matematyki. Lekko wytrzeszczył oczy.

— Daj mi zadanie matematyczne i mnie wypróbuj — zachęciła go, ale nic nie odpowiedział. Czyżby jej fikcyjne zajęcie tak go zaszokowało?

— W szkole nie miałem takich jak ty nauczycieli matematyki.

— Nie podejrzewałeś, że nauczyciele chodzą do klubów? Widać było, że myśli. Pochylił się ku niej, mrużąc oczy.

— Nie rozumiem tylko dlaczego — jeśli jesteś z pierścienia — mówisz z takim akcentem, jakbyś całe życie spędziła na Nabrzeżu.

Nerwy Suli napięły się ostrzegawczo. Zaśmiała się.

— Przecież nie twierdziłam, że całe życie spędziłam na pierścieniu.

— Mogę sprawdzić twoje dokumenty. — Patrzył na nią uważnie. — Ale to nic nie da, bo przecież sprzedajesz fałszywe papiery.

Teraz zapanowało między nimi wielkie napięcie — rzekłbyś, że zwinięty wąż szykuje się do ataku. Sula uniosła brwi.

— Nadal myślisz, że jestem prowokatorem? Przez cały wieczór ani razu nie poprosiłam cię o zrobienie czegoś nielegalnego.

Wybijał palcem wskazującym wolny rytm na matowej powierzchni stolika.

— Uważam, że jesteś niebezpieczna.

Sula wytrzymała jego wzrok.

— Masz rację.

Westchnął i opadł na poduszki pokryte skórą aesa.

— Dlaczego nie pijesz?

— Wychowałam się wśród pijaków i nie chcę taka być. Nigdy. Powiedziała prawdę i chyba Casimir to wyczuł, gdyż skinął głową.

— I mieszkałaś na Nabrzeżu?

— Do czasu egzekucji moich rodziców mieszkałam w Zanshaa. Spojrzał ostro.

— Egzekucji? Za co?

Wzruszyła ramionami.

— Za wiele rzeczy, jak sądzę. Byłam mała i nie pytałam. Spojrzał niespokojnie na parkiet.

— Mój ojciec też został stracony. Uduszony.

Sula skinęła głową.

— Zorientowałam się, że rozumiałeś, co miałam na myśli, mówiąc o derivoo.

— Rozumiałem. — Nadal obserwował tańczących. — Uważam jednak, że derivoo przytłacza.

Twarz Suli rozjaśnił uśmiech.

— Musimy zatańczyć — powiedziała.

— Tak — odpowiedział jej z uśmiechem — musimy. Tańczyli tak długo, aż obojgu zabrakło tchu. Potem Casimir zabrał wszystkich do innego klubu w Hotelu Mnogich Błogosławieństw. Tam znów były tańce i szastanie pieniędzmi. Wreszcie Casimir stwierdził, że należy odpocząć; zaprosił ich do windy wyłożonej tworzywem bardzo przypominającym macicę perłową i kazał windzie jechać do penthouse'u.

Tam przyłożył kciuk i drzwi apartamentu się otworzyły. We wnętrzu udrapowanym lśniącymi tkaninami stały niskie, wygodne meble. Na stole czekały chłodne przekąski — mięsa, sery, płaski chlebek wroncho, pikle, czatni, wyszukane tarty i ciasta. Na tacy wyłożonej strużynami lodu leżały butelki. Widocznie wcześniej zaplanowano, że wieczór tutaj się zakończy.

Sula zrobiła sobie kanapkę. Piękne talerze vigo, czyste, nowoczesne wzornictwo, zauważyła. Jedząc, przygotowywała sobie słowa na pożegnanie. To oczywiście nie przypadek, że z salonu były wejścia do dwóch sypialni.

„Muszę pracować od samego rana” brzmiało bardziej wiarygodnie niż „muszę organizować ruch oporu”.

Casimir wstawił laskę do specjalnego stojaka i sięgnął po dwie małe paczuszki w lśniącym opakowaniu, obwiązane szkarłatną wstążeczką. Jedną paczuszkę podał Suli, drugą — Veronice.

— Z podziękowaniami za cudowny wieczór.

Sula dostała kryształowy flakonik z perfumami sengra na bazie piżma rzadkich samotniczych pełzaczy atauba z Paycahpu. Ta mała buteleczka musiała kosztować Casimira co najmniej dwadzieścia zenitów — a prawdopodobnie więcej, ponieważ sengra to jedna z tych rzeczy, które przez lata nie będą importowane na Zanshaa, gdy nie ma pierścienia.

Veronika otworzyła swój prezent i wybałuszyła oczy. Sula pomyślała, że taka mina będzie wyglądała głupio u pięćdziesięcioletniej Veroniki. Dziewczyna pisnęła z radości. Sula natomiast wybrała bardziej umiarkowany sposób podziękowania: pocałowała Casimira w policzek.

Poczuła na wargach ukłucie zarostu. Casimir spojrzał na nią badawczo. Pachniał bardzo męsko.

Już miała wspomnieć o pracy, która czeka na nią z samego rana, gdy odezwał się displej mankietowy Casimira. Ten zrobił poirytowaną minę i odebrał rozmowę.

— Casimirze — dobiegł dziwny głos — coś się dzieje.

— Zaczekaj. — Casimir wyszedł z salonu, zamykając za sobą drzwi. Sula pogryzała pikle, a Veronika i Julien czekali w milczeniu.

Casimir wrócił nachmurzony. Spojrzał na Sulę i Veronikę i nie tłumacząc się, oznajmił:

— Przepraszam, ale kończymy zabawę. Wynikła pewna sprawa. Veronika wydęła wargi i sięgnęła po żakiet. Casimir ujął Sulę za ramię i poprowadził ją do drzwi.

— Co się stało? — spytała.

Spojrzał na nią z niecierpliwością — przecież to nie jej sprawa. Potem jednak zmienił zdanie.

— Nie chodzi o to, co się stało — wzruszył ramionami — ale o to, co się stanie za kilka godzin. Naksydzi ogłoszą racjonowanie żywności.

— Co takiego? — Pierwszą reakcją Suli było oburzenie. Casimir otworzył drzwi, by ją wypuścić, ale zatrzymała się, mimo że mężczyzna aż drżał z niecierpliwości.

— Gratulacje — powiedziała. — Naksydzi właśnie zrobili z ciebie bogacza.

— Zadzwonię do ciebie.

— Ja też zostanę bogata. Kartki żywnościowe będą cię kosztowały sto za sztukę.

— Sto? — Teraz Casimir był oburzony.

— Weź pod uwagę, ile będą dla ciebie warte. Wytrzymali przez chwilę swoje spojrzenia, po czym oboje wybuchnęli śmiechem.

— Cenę uzgodnimy później — powiedział Casimir i zaczął ponaglać Sulę i Veronikę do wyjścia.

Veronika pokazała Suli monetę pięciozenitową.

— Julien dał mi na taksówkę — oznajmiła triumfalnie. — Resztę mamy sobie wziąć.

— Miejmy nadzieję, że taksówkarz będzie miał resztę z piątaka — zauważyła Sula.

— Rozmienimy u portiera — powiedziała Veronika po chwili zastanowienia.

Nocny portier — Daimong — miał drobne. Czując jego trupi zapach, Veronika pokręciła nosem. W drodze do jej domu Sula dowiedziała się, że dziewczyna była modelką, a teraz okazjonalnie pracuje jako hostessa w klubie.

— Ja jestem bezrobotną nauczycielką matematyki — powiedziała Sula.

Oczy Veroniki znów się rozszerzyły.

— Ojej!

Veronika wysiadła, a Sula pojechała dalej. Zatrzymała taksówkę dwie przecznice przed wspólnym mieszkaniem na Nabrzeżu i w świetle gwiazd ruszyła pieszo do domu. Na niebie zniszczone łuki pierścienia tworzyły ciemne linie na tle lekko rozświetlonego nieba. Przed domem spojrzała w okno od frontu: pozycja białej doniczki sygnalizowała, że „ktoś jest w mieszkaniu i jest bezpiecznie”.

Drzwi do budynku, działające po przyłożeniu kciuka Suli, funkcjonowały zwykle dość kapryśnie, ale tym razem natychmiast się otwarły. Sula weszła na piętro i otworzyła kluczem mieszkanie.

Macnamara spał na kanapie, obok na stole leżała para pistoletów i granat.

— Cześć, tato — przywitała go, gdy otworzył oczy. — Młody przyprowadził mnie do domu zgodnie z obietnicą.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)