Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 113
Перейти на страницу:

Dzięki temu „marnowaniu” jedynie pojedynczy pierścień baz stał w tej chwili między dowodzonym przez admirała White Haven efektem „alarmistycznych i nieproduktywnych celów wojskowych” a systemem Trevor Star, w którym znajdował się jedyny terminal Manticore Junction kontrolowany przez Ludową Republikę. Niejako po drodze Królewska Marynarka znacznie zmniejszyła przewagę wroga w okrętach liniowych, przed wybuchem wojny wręcz miażdżącą. Z drugiej jednak strony Ludowa Republika Haven nie straciła jeszcze żadnego naprawdę ważnego systemu planetarnego. Pewnie: utrata Sun-Yat zabolała, jako że znajdowały się tam olbrzymie stocznie, które po unowocześnieniu pomogą Royal Manticoran Navy, ale była to drobna strata w porównaniu z olbrzymią infrastrukturą zbrojeniową, którą Republika budowała przez pięćdziesiąt lat. I dlatego też Sojusz nie mógł sobie pozwolić na marnowanie środków, by fortyfikować rejony tyłowe. Musiał skoncentrować się na budowie jak największej liczby okrętów i to jak najszybciej, by kontynuować ofensywę. A na dodatek, jak zauważył słusznie któryś ze speców od uzbrojenia, te same okręty mogły być użyte zarówno do ataku, jak i do obrony dowolnego systemu, i to obrony znacznie skuteczniejszej niż ta, którą umożliwiały stałe fortyfikacje.

Niestety, nawet najszybszy okręt mógł znajdować się równocześnie tylko w jednym miejscu i te, które pilnowały systemów planetarnych, nie mogły brać udziału w działaniach ofensywnych, co stanowiło powód irytacji Stantona. A samo powodzenie dotychczasowego ataku, który sięgnął głęboko w obszar Ludowej Republiki, zwiększyło objętość przestrzeni, którą należało chronić, co powodowało rozciągnięcie sił na zbyt wielkim terenie.

Stanton skrzywił się i wrócił na swój fotel. Był przekonany, że admirał White Haven miał rację, twierdząc, iż takie rozdrobnienie sił, a zwłaszcza okrętów liniowych na ochronę wielu systemów bardziej szkodziło Sojuszowi niż Republice. Jak długo Królewska Marynarka mogła atakować, White Haven bardziej potrzebował tych okrętów, by nie wytracić impetu natarcia. Admiralicja powinna zignorować względy polityczne i zamiast posyłać okręty na takie zadupie jak to, skoncentrować większe siły w kluczowych pozycjach odpowiedzialnych za ochronę kilku systemów.

Jego siły stanowiły doskonały przykład błędnej strategii — były na tyle silne, by zniszczyć każdy rajd, ale zbyt słabe, by powstrzymać jakiekolwiek zgrupowanie wroga, gdyby postanowił on zdobyć układ Minette. Gdyby takich oddziałów jak jego było mniej, ale skoncentrowanych w kluczowych systemach, każdy byłby wystarczający do odparcia dowolnego ataku, a raczej do odbicia zajętego na krótko przez Ludową Marynarkę systemu. Równocześnie zwolniłoby to kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt okrętów liniowych, dzięki którym White Haven zająłby przeciwnika tak, że ten nie miałby czym przeprowadzić choćby rajdu na tyły Sojuszu, bo rozpaczliwie broniłby nie układu Trevor Star, ale serca Ludowej Republiki.

Wiceadmirał Stanton westchnął, potrząsnął bezsilnie głową i przeciągnął się. Było późno i czuł się zmęczony, a poza tym wypił zbyt, dużo kawy, co częściowo tłumaczyło jego ponury nastrój. Czas na spoczynek, a rano być może sprawy będą wyglądały inaczej…

— Wyjście z nadprzestrzeni za czterdzieści pięć minut, sss… towarzyszu admirale.

Towarzysz wiceadmirał Diego Abbot ukrył grymas, słysząc tę rozpaczliwą próbę ratunku oficera dyżurnego. Jedynymi osobami na pokładach okrętów Ludowej Marynarki, do których obecnie wolno było się zwracać „sir” lub „ma’am”, byli komisarze, co według Abbota (i nie tylko) było przegięciem równouprawnienia. Dyscyplina wojskowa wymagała pewnej władzy autokratycznej, a poza tym do cholery doprowadzało go to ciągłe przypominanie, że na własnym pomoście flagowym nie on miał ostatnie słowo. Zwłaszcza jeśli tym najważniejszym był ktoś, kto rok temu był zwykłym technikiem klimatyzacyjnym, i to z tego co słyszał nie najlepszym. Nie oznaczało to naturalnie, że zamierzał okazać towarzyszce komisarz Sigourney pogardę, na jaką zasługiwała… a nuż okazałoby się, że baba ma jednak na tyle inteligencji, że zorientuje się w czym rzecz. Co prawda nic jak dotąd na to nie wskazywało, ale nigdy nic nie wiadomo…

— Dziękuję, Sarah. — Podobnie jak wielu wyższych oficerów Ludowej Marynarki, Abbot zaczął używać imion podkomendnych, żeby im nie „towarzyszyć”.

Poprzednio taka poufałość byłaby nie do pomyślenia, ale było to lepsze od ciągłego „towarzyszenia” albo niegramatycznego używania liczby mnogiej w rozmowie z pojedynczą osobą, co wymyślił jakiś zboczeniec językowy i co błyskawicznie przyjęło się wśród niedouczonych komisarzy. Przy okazji podkreślało to podejście typu „my i oni”, co zapewniało spory komfort psychiczny i w znacznym stopniu przeciwdziałało przypadkom donosicielstwa wśród oficerów. A przynajmniej należało mieć taką nadzieję.

Towarzyszka komandor Hereux kiwnięciem głowy skwitowała jego podziękowania, a Abbot kolejny raz sprawdził na holoprojekcji rozmieszczenie jednostek wchodzących w skład 12. Zespołu Wydzielonego. Miał do dyspozycji nieco mniejsze siły niż Esther McQueen, ale także spodziewał się napotkać znacznie słabszy opór. Nie miał też wątpliwości, że zdoła pomyślnie zakończyć pierwszy etap operacji „Pozór”. Co prawda miło byłoby wiedzieć, jaki jest jej cel, ale Komitet Bezpieczeństwa Publicznego uznał, że lepiej będzie, jeśli Ludowa Marynarka będzie działała przy ściślejszym przestrzeganiu tajemnicy wewnętrznej. Dlatego też o tym, ile musi wiedzieć który admirał, by wykonać zadanie, decydował Urząd Bezpieczeństwa, a nie sztab floty. Sigourney prawdopodobnie znała ten cel, co było żadnym pocieszeniem. Towarzyszka komisarz nie posiadała bowiem wystarczającej wyobraźni, by w ogóle dopuścić konieczność przygotowania alternatywnych planów z tego prostego powodu, że do jej zakutego łba nie dotarło, iż coś może pójść nie tak, jak zaplanowano.

Abbot zasiadł w swoim fotelu, założył nogę na nogę, by sprawiać wrażenie pewniejszego niż był w rzeczywistości, i spojrzał na komandor Hereux.

— Za trzydzieści minut proszę ogłosić alarm bojowy dla wszystkich jednostek, Sarah — polecił.

— Aye, aye, towarzyszu admirale — odparła bez zająknięcia, ale nad lekkim pogardliwym skrzywieniem ust nie zdołała zapanować.

Kontradmirał Eskadry Zielonej Eloise Meiner wyskoczyła spod prysznica, łapiąc w przelocie ręcznik, i rzuciła się do interkomu, z którego dochodził rozpaczliwy jęk sygnału alarmowego. Nim go dopadła, znacząc drogę mokrymi śladami, sygnał interkomu zagłuszyło wycie alarmu bojowego. Wcisnęła klawisz łączności głosowej, co automatycznie wyłączało alarm w jej kabinie, i na ekranie pojawiła się twarz szefa jej sztabu, komandora Montague. Miała pełen napięcia wyraz, toteż Eloise z trudem zmusiła się do spokojnego tonu.

— Tak?

— Właśnie zarejestrowaliśmy ślady wyjścia z nadprzestrzeni, ma’am — odchrząknął i dodał: — Jak dotąd zidentyfikowaliśmy ponad pięćdziesiąt źródeł napędu, z czego czternaście lub piętnaście wygląda na okręty liniowe z osłoną podobnej liczby krążowników liniowych. Reszta to lekkie krążowniki i niszczyciele.

1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)