Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl]
Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl]

Электронная книга - «Na glinianych nogach [Feet of Clay - pl]». Краткое содержание книги:

Kryminalna zagadka w świecie Dysku.
Kto morduje nieszkodliwych staruszków? Kto próbuje otruć Patrycjusza? Kiedy jesienne mgły spowijają Ankh-Morpork, Straż Miejska musi schwytać mordercę, którego nie może zobaczyć. Może golemy coś wiedzą — ale poważni ludzie z gliny, którzy pracują całe dnie i noce, i nigdy nikomu nie wadzą, nagle zaczęli popełniać samobójstwa. Zresztą straż ma także własne problemy. Pewien wilkołak cierpi na syndrom napięcia przedpełniowego.
Kapral Nobbs zaczyna bywać wśród jaśniepaństwa, a u nowego rekruta-krasnoluda można dostrzec pewne bardzo dziwne cechy — zwłaszcza kolczyki i cienie do oczu. Komu można zaufać, kiedy motłoch krąży po ulicach, spiskowcy kryją się w mroku, a wszystkie ślady wskazują niewłaściwy kierunek?
W nocnych ciemnościach komendant straży, sir Samuel Vimes, przekonuje się, że gdzieś tam, być może, wcale nie ma prawdy. Prawda może być wśród słów w jego głowie.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 77
Перейти на страницу:

Co mógł zrobić? Przecież praktycznie zeskrobali nawet ze ścian te przeklęte tape…

Zatrzymał się.

W obu pokojach były te same tapety. W każdym pokoju na tym piętrze. Te paskudne zielone tapety.

Ale… nie, to nie to. Vetinari sypiał tam przecież od lat, jeśli w ogóle sypiał. Nie można przecież zakraść się i wyremontować pokoju tak, żeby nikt nie zauważył.

Mgła rozwiała się na moment. Dostrzegł oświetlony pokój w pobliskim budynku, po czym gęste kłęby znów przesłoniły wszystko.

Mgła. Tak. Wilgoć. Wsuwa się do wnętrza, wnika w tapety. Stare, zakurzone, pleśniejące tapety…

Czy Cudo sprawdził tapety? W końcu, w pewnym sensie, tak naprawdę się ich nie widzi. Nie są „w pokoju”, ponieważ raczej określają, czym jest ten pokój. Czy można otruć kogoś ścianą?

Ledwie ośmielał się o tym myśleć. Jeśli pozwoli, by umysł skupił się na tym podejrzeniu, ono wywinie się i odleci, tak jak pozostałe.

Ale… to jest to, przekonywał sam siebie gdzieś w głębi. Wszystkie te korowody z podejrzanymi i śladami… to tylko coś, co dostarcza ciału zajęcia, gdy umysł pracuje w ukryciu. Każdy prawdziwy glina wie, że nie po to szuka się śladów, by odkryć, kto jest sprawcą. Nie; człowiek zaczyna z dobrym wyobrażeniem tego, kto jest sprawcą, i dzięki temu wie, jakich śladów ma szukać.

Nie czeka go chyba kolejny dzień zaskoczeń przedzielanych rozpaczliwie dziwacznymi pomysłami. Dostatecznie fatalnie się czuł, obserwując wyraz twarzy kaprala Tyłeczka — twarzy, która za każdym razem wydawała się bardziej barwna.

Powiedział: „Ale przecież arsen jest metalem, więc może ktoś zrobił z niego sztućce?”. Nie zapomni miny krasnoluda, który starał się wytłumaczyć, że owszem, jest to w zasadzie możliwe, trzeba się tylko upewnić, że nikt nie zauważy, jak łyżka rozpuszcza się w zupie niemal natychmiast.

Tym razem najpierw się dobrze zastanowi.

— Hrabia Ankh, jego wysokość lord kapral C. W. St J. Nobbs!

Gwar rozmów ucichł. Odwróciły się głowy. Gdzieś w tłumie ktoś wybuchnął śmiechem i został pospiesznie uciszony przez sąsiadów.

Wystąpiła lady Selachii. Była kobietą wysoką, o kanciastej sylwetce, ostrych rysach i haczykowatym nosie, będących charakterystycznymi cechami jej rodu. Kiedy się zbliżała, człowiek miał wrażenie, że ktoś cisnął w niego toporem.

Dygnęła.

Wokół zabrzmiały zdumione syknięcia, ale spojrzała groźnie na zebranych i natychmiast przez salę przeszła fala dygów i ukłonów. W tyle ktoś zaczął:

— Przecież on jest całkowitym auć…

…ale natychmiast mu przerwano.

— Czy ktoś coś zgubił? — zapytał nerwowo Nobby. — Mogę wam pomóc szukać.

Lokaj z tacą pojawił się przy nim.

— Coś do picia, panie?

— Dobra, podaj kufel winkle’a.

Opadły szczęki. Jednak lady Selachii nie straciła głowy.

— Winkle’a? — spytała.

— To rodzaj piwa, wasza wysokość — odparł lokaj.

Jej wysokość wahała się tylko przez moment.

— Jak się zdaje, kamerdyner pija piwo. Proszę przynieść — poleciła. — I ja też napiję się winkle’a. Cóż to za niezwykły pomysł!

Wywołało to pewien efekt wśród gości, którzy wiedzieli, na której stronie krakersa rozsmarowany jest pasztet.

— Rzeczywiście! Kapitalna myśl! Też poproszę kufel winkle’a.

— Hua hua! Łewelacja! Winkle i dla mnie!

— Winkle dla wszystkich!

— Przecież on jest absolutnym…

— Zamknij się!

Vimes przeszedł po Mosiężnym Moście ostrożnie, licząc hipopotamy. Zauważył dziewiątą sylwetkę, ale opierała się o balustradę i mruczała do siebie w sposób znajomy i — przynajmniej dla Vimesa — niegroźny. Lekkie ruchy powietrza doniosły do niego zapach tłumiący nawet fetor rzeki. Zapach stwierdzał, że przed Vimesem stoi pewien czubek, który awansował na pełną kopułę.

— Demoniszcze, demoniszcze, mówiłem im, postawić na sztorc i ściągnąć koniec? Tysiącletnia wskazówka i krewetki! Mówiłem, powiadam, ale czy oni słuchają…

— Dobry wieczór, Ron — rzucił Vimes, nie oglądając się nawet na żebraka.

Paskudny Stary Ron ruszył za nim krok w krok.

— Demoniszcze, wyślizgali mnie z tego, ot co…

— Tak, Ron — zgodził się Vimes.

— …I krewetki… Demoniszcze, powiadam, pochlebować to po masłowej stronie… Królowa Molly ostrzega, żebyś pilnował pleców, szefie.

— Co powiedziałeś?

— …Teraz niech smażą! — odparł niewinnie Paskudny Stary Ron. — Wyspodniować ich, ot co, wyślizgali mnie, oni i ta ich łasica…

Żebrak wyminął Vimesa, ciągnąc po ziemi skraj brudnego płaszcza, i pokuśtykał w mrok. Jego miały piesek biegł przed nim.

W kuchni rozpętało się prawdziwe pandemonium.

— Specjalnie Warzone Winkle’a? — upewnił się kamerdyner.

— Jeszcze sto cztery kufle — potwierdził lokaj.

Kamerdyner wzruszył ramionami.

— Harry, Sid, Rob, Jeffrey… Każdy po dwie tace i biegiem pod Królewską Głowę! Co jeszcze robi?

— No więc teraz mieli w planie czytanie poezji, ale on opowiada dowcipy…

— Anegdoty?

— Niezupełnie.

Zadziwiające, że w takiej mgle jeszcze mży. Wiatr wdmuchiwał przez otwarte okno i mgłę, i mżawkę, aż Vimes musiał je zamknąć. Zapalił świece na biurku i otworzył notes.

Powinien pewnie użyć demonicznego terminarza, ale wolał zapisywać swoje rozważania na kartce, jak należy. Lepiej mu się myślało, kiedy pisał.

Napisał więc „Arsen” i zakreślił to słowo dużym okręgiem. Wokół wypisał: „Paznokcie ojca Tubelceka”, „Szczury”, „Vetinari” i „Pani Easy”. Niżej na tej samej stronie dodał „Golemy” i narysował drugie kółko. Wokół tego zapisał: „Oj. Tubelcek?” i „Pan Hopkinson?”. Po namyśle dołożył jeszcze „Skradziona glina” i „Grys”.

A niżej: „Dlaczego golem miałby się przyznać do czegoś, czego nie zrobił?”.

Przez chwilę wpatrywał się w płomień świecy, po czym zanotował: „Szczury jedzą co popadnie”.

Minęła chwila.

„Co miał kapłan, co ktokolwiek chciałby zdobyć?”.

Z dołu dobiegły brzęki pancerzy — to wrócił patrol. Krzyknął kapral.

„Słowa”, pisał Vimes. „Co miał pan Hopkinson? Chleb krasnoludów -› Nieukradziony. Co miał jeszcze?”.

Przyjrzał się kartce. Napisał „Piekarnia”, popatrzył na to słowo, wymazał je i zastąpił innym: „Piekarnik?”. Zakreślił „Piekarnik?”, zakreślił „Kradziona glina” i połączył jedno z drugim.

Arszenik znalazł się pod paznokciami kapłana. Może wykładał truciznę na szczury? Arszenik ma przecież liczne zastosowania. I bez trudności da się go kupić na wagę od dowolnego alchemika.

Napisał „Arsenowy Potwór” i przyjrzał się temu. Pod paznokciami można znaleźć brud. Jeśli ludzie się bronią, bywa tam krew albo skóra. Ale nie jakaś maź i arszenik.

Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w notatki. Po namyśle zaczął pisać dalej: „Golemy nie są żywe. Ale myślą, że są. Co robią rzeczy, które są żywe? -› Odp: Oddychają, jedzą, wydalają”. Przerwał na chwilę, zapatrzony w mgłę, po czym dopisał bardzo starannie: „I robią więcej rzeczy”.

Coś zamrowiło go na karku.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 77
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)