Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 163
Перейти на страницу:

– Ten skurwysyn jeszcze mi za to zapłaci – zgryzota na jego twarzy, myśli, zmęczenie w oczach spoglądających gdzieś przed siebie. – Ten zasrany czarnuch nie będzie mnie upokarzał. Ja go nauczę, ja mu pokażę, gdzie jego miejsce.

– Pierwszy raz takie słowa w jego ustach, Garlitos – powiedział Santiago. – Pierwszy raz tak kogoś klął.

– Zapłaci mi za to – jego czoło pokryte zmarszczkami, myśli, jego zimna wściekłość. – Ja mu pokażę, jak ma się zwracać do swoich panów.

– Bardzo mi przykro, tato, że miałeś przeze mnie takie nieprzyjemności, przysięgam ci, że – i jego twarz nagle zwrócona do mnie, myśli, i policzek, który ci zamknął usta, Zavalita.

– Pierwszy i jedyny raz mnie wtedy uderzył – mówi Santiago. – Pamiętasz, Ambrosio?

– Z tobą też się porachujemy, smarkaczu – jego głos, ten wściekły pomruk, myśli. – Żeby spiskować, trzeba mieć głowę na karku. Nie pomyślałeś, że tylko kretyn może załatwiać konspiracyjne sprawy przez domowy telefon? Że policja mogła wszystko słyszeć? Telefon był na podsłuchu, ty idioto.

– Nagrali co najmniej dziesięć moich rozmów z Cahuide, Garlitos – powiedział Santiago. – Bermúdez kazał je rejestrować! Ojciec czuł się upokorzony, to go najbardziej bolało.

W pobliżu liceum Raimondiego ruch był zatrzymany; Ambrosio skręcił w stronę Arenales i nie mówili już nic aż do skrzyżowania przy Javier Prado.

– Zresztą nie chodziło o ciebie – jego głos, myśli, ten głos zmaltretowany, zgnębiony, ochrypły. – To mnie śledził. Skorzystał z okazji, żeby mi to dać do zrozumienia nie mówiąc wprost.

– Chyba nigdy, aż do tego spotkania w burdelu, nie czułem takiego niesmaku – powiedział Santiago. – Bo ich wzięli przeze mnie; no i ta cała historia z Jacobo i Aidą; i jeszcze to, że mnie wypuścili, a ich nie; a do tego mój stary w takim stanie.

Znowu aleja Arequipa, prawie pusta, reflektory auta i szybko migające palmy, ogrody i pogrążone w ciemnościach domy.

– A więc jesteś komunistą, więc jest tak, jak przewidywałem, poszedłeś na San Marcos nie żeby się uczyć, tylko żeby politykować – ten gorzko ironiczny ton, myśli, ta kpina w głosie. – Żeby ci zawracały głowę różne darmozjady i rozrabiaki.

– Wszystkie egzaminy pozdawałem, tato. I zawsze miałem dobre stopnie, tato.

– Uważaj, gówniarzu, możesz sobie być komunistą, apristą, anarchistą albo egzystencjalistą, nic mnie to nie obchodzi znowu wściekły, myśli, walił dłonią w kolano nie patrząc na mnie. – Możesz sobie rzucać granaty, kraść i zabijać. Ale jak skończysz dwadzieścia jeden lat. A do tego czasu masz się uczyć, tylko uczyć. I słuchać mnie, nic więcej, tylko słuchać.

Myśli: wtedy… Nie przyszło ci do głowy, że zszarpiesz nerwy własnej matce? Myśli: nie. Że wpakujesz w kabałę ojca? Nie, Zavalita, nie przyszło ci do głowy. Aleja Angamos, Diagonal, Quebrada, Ambrosio pochylony nad kierownicą: nie myślałeś, nie przyszło ci do głowy. Bo tak było najwygodniej, no nie? Tatuś ci dawał jeść, tatuś ubierał, opłacał naukę i przydzielał kieszonkowe, a ty się bawiłeś w komunizm, a ty spiskowałeś przeciw mocodawcom tatusia. O nie, psiakrew, nie. Właśnie to mnie zabolało – myśli – nie ten policzek, tato, Aleja 28 Lipca pełna drzew, aleja Larco, i ten robak, ta żmija, to ostrze noża.

– Kiedy zaczniesz zarabiać i będziesz się sam utrzymywał, kiedy nie będziesz siedział u ojca w kieszeni, o, wtedy proszę bardzo – ze słodyczą, myśli, i brutalnie. – Leć, rzucaj bomby, bądź sobie komunistą czy anarchistą. Ale na razie masz się uczyć i słuchać rodziców.

Myśli: tego właśnie ci nie wybaczyłem, tato. Ich dom, garaż, oświetlone okna, w jednym oknie głowa Teté: mamo, przywieźli mądralę!

– I wtedy zerwałeś z Cahuide i z wszystkimi kumplami? – powiedział Garlitos.

– No to biegnij, chudzino, ja muszę do końca załatwić tę cholerną sprawę – już żałował, myśli, już chciał przywrócić przyjacielskie stosunki między nami. I wykąp się, na pewno cię oblazło robactwo.

– Tak, Garlitos, a poza tym zerwałem także z adwokaturą, z rodziną i z Miraflores.

Ogród, matka, pocałunki, jej zalana łzami twarz. No widzisz, wariacie, no widzisz, jak można być takim wariatem?

Nawet kucharka i pokojówka przybiegły, i jeszcze te rozgorączkowane okrzyki Teté: powrót syna marnotrawnego, mówię ci, Garlitos, gdybym przesiedział w kiciu nie kilka godzin, ale cały dzień, to by mnie chyba witali z orkiestrą. Chispas przechylił się przez poręcz schodów: ale nam napędziłeś strachu, stary. Usiedli w salonie, wszyscy go otoczyli, señora Zoila burzyła mu czuprynę i całowała w czoło. Chispas i Teté umierali z ciekawości: w więzieniu? w prefekturze? A czy widział złodziei, morderców? Stary usiłował się porozumieć z Pałacem, ale prezydent już spał, wiesz, chudy, no więc stary zadzwonił do prefekta policji i co mu nagadał, nie masz pojęcia, mądralo. Jajka i kakao, powiedziała do kucharki señora Zoila, i jeżeli jeszcze zostało, to kawałek tego cytrynowego tortu. Nie, nic mu nie zrobili, mamo, to była pomyłka, mamo.

– Jaki szczęśliwy, że go wsadzili, jaki bohater – powiedziała Teté. – Teraz to już naprawdę trudno będzie z tobą wytrzymać.

– W „El Comercio” ukaże się podobizna mądrali – powiedział Chispas. – Więzienny numer i twoja bandycka gęba.

– Ale jak to jest? Co oni robią, jak kogoś aresztują? – powiedziała Teté.

– Rozbierają cię i nakładają pasiak, a na nogi kajdany – powiedział Santiago. – W lochach jest pełno szczurów i ani odrobiny światła.

– Idź, jaki dowcipny – powiedziała Teté. – No powiesz wreszcie czy nie.

– Sam widzisz, głuptasie, sam widzisz, tak chciałeś na San Marcos – powiedziała señora Zoila. – Od przyszłego roku przeniesiesz się na Katolicki, prawda? Obiecaj mi. I już nigdy nie będziesz polityko wał, dobrze?

Tak, przyrzekłem ci, mamo. Nigdy, mamo. Była już druga, kiedy poszli do łóżek. Santiago rozebrał się, włożył piżamę, zgasił nocną lampkę. W całym ciele czuł gorączkę, nie miał na nic siły.

– I potem już nigdy nie starałeś się spotkać z tymi z Cahuide? – powiedział Garlitos.

Naciągnął prześcieradło po szyję, a sen uciekł od niego i zmęczenie utkwiło w plecach. Okno było otwarte, świeciły gwiazdy.

– Llaquego trzymali dwa lata, Washingtona deportowali do Boliwii – powiedział Santiago. – Innych wypuścili po dwóch tygodniach.

Coś go gnębiło, coś czaiło się jak złodziej skradający się w mroku – myśli – wyrzuty sumienia, zazdrość, wstyd. Nienawidzę cię, tato, nienawidzę cię, Jacobo, i ciebie, Aida. Okropnie chciało mu się palić i nie miał papierosów.

– Pewno myśleli, że się spietrałeś – powiedział Garlitos. – Że ich zdradziłeś, Zavalita.

Twarz Aidy, Jacoba i Washingtona, i Solórzano, i Hektora, i znów Aidy. Myśli: chciałem być mały, urodzić się na nowo, i chciało mu się palić. Ale gdyby poszedł po papierosa do pokoju brata, musiałby z nim rozmawiać.

– Właściwie można powiedzieć, że się spietrałem, Garlitos – rzekł Santiago. – I w pewnej mierze ich zdradziłem.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)