Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 163
Перейти на страницу:

– Ma przyjść Llaque, nie mogłem go uprzedzić – powiedział Washington. – A poza tym Zrzeszenie zbiera się za półtorej godziny, tak że ledwo nam starczy czasu, żeby wszystko uzgodnić.

– Co mamy uzgadniać – powiedział Hektor. – Niezależni i apriści chcą przerwać strajk i to jest najrozsądniejsze. Wszystko w rozsypce, trzeba ocalić to, co zostało z organizacji studenckich.

Znów trzykrotne pukanie, cześć, towarzysze, czerwony krawat i głosik jak ćwierkanie ptaka. Llaque ze zdziwieniem rozejrzał się po pokoju.

– Przecież umówiliśmy się na ósmą, prawda? Co z resztą?

– Martínez wpadł dziś rano – powiedział Washington. – Może odwołamy zebranie i wyjdziemy?

Maleńka twarz nawet się nie zachmurzyła, w oczach nie było niepokoju. Pewno przywykł do tego rodzaju nowin – myśli – do ukrywania się i strachu. Spojrzał na zegarek i przez chwilę milczał, zastanawiając się nad czymś.

– Jeżeli przed południem, to niegroźne – rzekł wreszcie, z zawstydzonym półuśmiechem. – Będą go przesłuchiwać dopiero w nocy, a może i nad ranem. Mamy aż nadto czasu, towarzysze.

– Ale ty lepiej wyjdź – powiedział Hektor. – Ty się najbardziej narażasz.

– Spokojnie, słychać was już na schodach – Solórzano stanął w progu, – Więc wzięli Indianina. Psiakrew, pierwsza wpadka.

– Zapomniałeś, że masz trzy razy pukać? – rzekł Washington.

– Drzwi były otwarte – powiedział Solórzano. – i wydzieraliście się na całe gardło.

– Dochodzi pół do dziewiątej – powiedział Llaque. Gdzie inni towarzysze?

– Jacobo miał iść na spotkanie z włókniarzami, a Aida razem z jednym delegatem z pedagogiki na Uniwersytet Katolicki – powiedział Washington. – Na pewno zaraz przyjdą. Możemy zaczynać.

Hektor i Washington usiedli na łóżku, Santiago i Llaque na krzesłach. Solórzano na podłodze. Czekamy, towarzyszu Julianie, usłyszał Santiago i drgnął. Zawsze zapominałeś, że to twój pseudonim, Zavalita, i że jesteś sekretarzem, że masz protokołować i streszczać przebieg poprzedniego zebrania. Zrobił to szybko, półgłosem, nawet nie podniósł się z miejsca.

– A teraz raporty – powiedział Washington. – Tylko krótko i zwięźle, bardzo proszę.

– Może sprawdzić, co się z nimi dzieje – powiedział Santiago. – Zadzwonię.

– W hotelu nie ma telefonu – powiedział Washington. – Musiałbyś szukać gdzieś obok w sklepie, a teraz nie trzeba się kręcić. Dopiero pół godziny spóźnienia, zaraz przyjdą.

Raporty – myśli – długie monologi, w których trudno było się połapać, odróżnić fakty od interpretacji, a interpretację od retoryki. Ale tego wieczoru wszyscy byli szybcy, oszczędni w słowach i rzeczowi. Solórzano: Zrzeszenie na wydziale rolniczym odrzuciło wniosek, ze względu na polityczny aspekt sprawy; czemu San Marcos przyłącza się do strajku tramwajarzy? Washington: przywódcy studenccy z Seminarium Nauczycielskiego powiedzieli nie da się nic zrobić, jeśli wezwiemy do głosowania, dziewięćdziesiąt procent będzie przeciwko strajkowi, możemy wam jedynie udzielić moralnego poparcia.

Hektor: łączność z komitetem strajkowym tramwajarzy została zerwana, kiedy policja zajęła lokal związkowy.

– Wydział rolniczy odmawia udziału, inżynieria też, Seminarium Nauczycielskie też, co do Katolickiego jeszcze nic nie wiemy – powiedział Washington. – Uniwersytety w Cuzco i Arequipie zajęte przez policję, a w Trujillo wycofali się. Tak mniej więcej przedstawia się sytuacja. To niemal pewne, że dziś wieczorem na zebraniu Zrzeszenia padnie wniosek, żeby zakończyć strajk. W ciągu najbliższej godziny musimy ustalić nasze stanowisko w tej sprawie.

Wydawało się, że nie będzie żadnej dyskusji, myśli, że wszyscy są jednego zdania. Hektor: rozruchy rozbudziły świadomość polityczną wśród studentów, teraz trzeba przycichnąć, zanim zdążą zlikwidować Zrzeszenie. Solórzano: przerwać strajk, owszem, ale tylko po to, aby natychmiast wziąć się za przygotowanie do następnej akcji, o szerszym zasięgu i lepiej zorganizowanej. Santiago: tak, i zaraz zacząć kampanię o uwolnienie aresztowanych studentów. Washington: z tych dni walki wynieśliśmy wiele doświadczeń i wskazówek na przyszłość, Frakcja uniwersytecka Cahuide przeszła ogniową próbę; on też jest za zakończeniem strajku po to, aby móc zebrać nowe siły.

– Chciałbym wam coś powiedzieć, towarzysze – rzekł Llaque swoim wątłym, nieśmiałym głosikiem, w którym jednak nie czuło się wahania. – Przecież kiedy Frakcja postanowiła poprzeć strajk tramwajarzy, już o tym wszystkim wiedzieliśmy.

O czym wiedzieliśmy? Że związki zawodowe są słabe, bo prawdziwi przywódcy robotniczy poumierali albo siedzą po więzieniach czy na wygnaniu; że strajk wywoła represje i aresztowania; i że inne uniwersytety odwrócą się od San Marcos. Czyśmy tego nie wiedzieli, towarzysze, czyśmy nie przewidzieli? Jego mała rączka unosiła się i opadała tuż przy twojej twarzy, Zavalita, a cichy głos nalegał, powtarzał, przekonywał. Wiedzieliśmy, że strajk będzie miał takie skutki; że zmusi rząd do zrzucenia maski; i że cała brutalność władz wyjdzie na jaw bez żadnych osłonek. Sytuacja jest niedobra, mówicie? Bo trzy uniwersytety zajęte i co najmniej pięćdziesięciu przywódców robotniczych i studenckich aresztowano? A błyskawiczne wiece na Jirón de la Unión? A sam fakt, że prasa burżuazyjna musiała informować o represjach?

To jeszcze mało? To pierwsze na taką skalę wystąpienie przeciw Odrli, pierwsze pęknięcie tyloletniej nienaruszonej dyktatury. I to jest złe? Czy nie jest nonsensem wycofywać się w takiej chwili? Czy nie rozsądniej byłoby postarać się zwiększyć zasięg rozruchów i zradykalizować je? Trzeba oceniać sytuację nie z reformistycznego punktu widzenia, ale w sposób rewolucyjny, towarzysze. Umilkł, a oni zbici z tropu, patrzyli na niego i na siebie nawzajem.

– Jeżeli apriści i niezależni są zgodni co do tego, żeby zakończyć strajk, to my nic nie możemy zrobić – powiedział w końcu Solórzano.

– Możemy przystąpić do walki, towarzysze – powiedział Llaque.

I wtedy, myśli, otworzyły się drzwi i weszło tych dwoje. Aida pierwsza, szybko, i już stała na środku pokoju; Jacobo z tyłu, za nią.

– Najwyższy czas – powiedział Washington. – Już się niepokoiliśmy.

– Jacobo mnie zamknął i nie pozwolił iść na Uniwersytet Katolicki – jednym tchem, myśli, jakby klepała wyuczoną lekcję. – i on też nie poszedł na spotkanie, które mu naznaczyła Frakcja. Proszę o usunięcie go z partii.

– Teraz rozumiem, czemu przez tyle lat dusiłeś to w sobie, Zavalita – powiedział Garlitos.

Stała pomiędzy dwoma krzesłami, pod wiszącą u sufitu żarówką, zacisnęła pięści, oczy jej latały, usta się trzęsły. Pokój nagle zmalał, zabrakło powietrza. Patrzyli na nią jak sparaliżowani, przełykali ślinę, Hektor się pocił. Tuż przy tobie, blisko, oddech Aidy, Zavalita, jej cień chyboczący na podłodze. Czułeś suchość w gardle, gryzłeś wargi, serce ci waliło.

– Zaraz, towarzyszko, spokojnie – powiedział Washington. My tu właśnie…

– A poza tym groził, że się zabije, bo mu powiedziałam, że już z nim nie będę – aż zsiniała, myśli, oczy miała szeroko otwarte i wypluwała słowa, jakby parzyły ją w język. – Musiałam kłamać, żeby mi pozwolił wyjść. Proszę, żeby go usunięto.

– Ziemia się otworzyła – powiedział Santiago. – Nie dlatego, że tak wobec wszystkich wynikła tamta sprawa. Tylko ta cała kotłowanina, Garlitos, te awantury, zamykanie w domu i szantażowanie samobójstwem.

– Nie masz nic więcej do powiedzenia? – rzekł w końcu Washington.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)