Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 101
Перейти на страницу:

Przerwało im wejście żołnierza, który zameldował się służbiście.

-No co tam? Tylko własnymi słowami - rzucił Tietz.

-Ten pan z NSDAP jest niezadowolony, że nie ma aparatów fotograficznych z fleszami. Chce mieć zdjęcie z nieżywym Dzikim Trikim i jak wręcza żołnierzom medale.

-Rozumiem. Załatwcie natychmiast fotografów.

-Jezu... Ale gdzie ich teraz znaleźć?

Wszystkim obecnym pojawiły się przed oczami tysiące schronów przeciwlotniczych i piwnic, które trzeba byłoby teraz przeszukać. Schielke jednak wiedział już, jak motywować ludzi.

-Żołnierzu, jesteście inteligentni. Na pewno zorientowaliście się, że trafiliście do oddziału mlekiem i miodem płynącego. Takiego, od którego niebezpieczeństwa trzymają się z daleka. Prawda?

-Tak jest!

-I na pewno nie chcecie okazać się godnym obrony twierdzy na pierwszej linii walk. Prawda?

-Tak jest!

-To za pięć minut przyprowadźcie fotografów.

-Tak jest!

Tietz przysłuchiwał się rozmowie z pewnym podziwem.

-I niby skąd ma ich wziąć?

-Nie mam pojęcia. Ale to pan mnie nauczył tej metody - wyjaśnił Schielke.

-Jakiej metody?

-Ma być wykonany konkretny rozkaz. A jak to zrobić? Niech podwładny sam sobie wymyśli. A jeśli nie wymyśli, to po co z nim gadać? I o czym?

Pułkownik zaczął się śmiać.

-Istotnie, istotnie - mruczał zadowolony. Potem podniósł się lekko. - Chodźmy się gdzieś schować. Potwornie wieje przez te rozbite szyby.

Przeszli na wewnętrzny podest klatki schodowej. Tu przynajmniej można było spokojnie zapalić. I tu też okazało się, że Holmes jak zwykle miał rację w doborze ludzi. Wysłany po fotografów żołnierz właśnie wracał. Za nim biegło dwóch kolegów z oddziału, którzy na schodach przebierali się w cywilne ubrania zabrane z wystawy piętro niżej. Z tyłu doganiał ich żołnierz, który skonfiskował aparaty z fleszami ze specjalistycznego stoiska. Byli przecież w jednym z najlepszych domów handlowych w Niemczech.

Żołnierze zatrzymali się zaskoczeni widokiem pułkownika, niepewni jego reakcji. Ale Tietz tylko skłonił głowę i zaczął bić im brawo. Był pragmatykiem.

-Bardzo nie chcę wracać do domu - powiedziała nagle Rita.

Jechali ostrożnie Rosenthalter Strasse, wypatrując w ciemnościach ewentualnych przeszkód. Na zamalowanych czarną farbą reflektorach pozostawiono tylko dwie poziome szczeliny dające tak niewiele światła, że trudno było odróżnić, czy walnęło się w drzewo, czy w przechodnia. Post factum, oczywiście. Elbing nie był zniszczony nocnym nalotem, nie było łun pożarów, blasku przeciwlotniczych reflektorów ani żadnego innego źródła światła. Dzielnica jawiła się jako posępna kraina wiecznego mroku, sto razy bardziej nieprzenikniona niż za czasów mieszkającego tu Jana Włodkowica, agenta polskich władców, fundatora portalu, od którego zaczęła się ta historia. Zaczęła się i, jak to bywa, zatoczyła pełny krąg. „Słowiański agent” w Breslau jechał właśnie po włościach innego słowiańskiego agenta żyjącego tu wiele setek lat temu.

-Doskonale cię rozumiem. Ja też mam wrażenie, że nie zasnę.

-Ja nie o tym. Jakoś nie mogę być sama.

W umyśle Schielkego, osaczonego wizją starca, którego zastrzelili na dachu, pojawiło się nagle ostrzegawcze światło. Sygnał z zupełnie innego pola walki. Odruchowo przełknął ślinę.

-Wiesz, może rzeczywiście nie ma sensu wracać do tych okropnych domów. Wszyscy pochowani w piwnicach...

-Masz jakiś pomysł? - przerwała mu nagle.

Znowu przełknął ślinę.

-W każdej dzielnicy jest mieszkanie operacyjne Abwehry. Od kiedy Breslau stało się twierdzą, wszystkie stoją puste.

-Masz klucze do jakiegoś?

-Klucze nie są potrzebne.

-A w pobliżu jakieś jest?

-Jest - skinął głową.

Westchnęła.

-Mam nadzieję, że nie to. - Wskazała na ledwie widoczny na tle chmur, ponury budynek więzienia na Kletschkau Strasse.

-Rzeczywiście - skinął głową. - Może jeszcze nie teraz.

-Pesymista.

Roześmiał się. Wszystkie pomysły rodzące się w jego głowie zmierzały ku jednemu rozwiązaniu. Dzisiaj? Już? Odruchowo przyspieszył, ryzykując rozbicie się o pierwszą niewidoczną przeszkodę. Z jednej strony Ritę na pewno dziwiła obcesowość niedwuznacznej propozycji - było jasne, że nie spędzą reszty nocy grzecznie. Z drugiej strony podziwiał jej bezpośredniość. Robiła wrażenie. Nie wiadomo dlaczego, wyobrażał sobie Ritę jako romantyczne dziewczę z mglistą jedynie wiedzą na temat mężczyzn. Może żałował trochę tego romantyzmu? Wiedział jednak, że niebezpieczeństwo podnieca kobiety. Może i na życiowych partnerów wybierały przede wszystkim tych, którzy gwarantowali przede wszystkim stabilność, ciepło i granitowe podstawy domowej twierdzy. Ale... Ostra akcja była jeszcze lepsza i działała natychmiast. Pamiętał, jak w Anglii pijany w sztok jechał z kobietą po nocy od krawężnika do krawężnika, wyciągając z silnika wszystko, co fabryka tam umieściła. Piszczała przerażona, chciała wysiąść w biegu, sklęła go strasznie. Kiedy zatrzymał się w jakimś rowie, myślał, że przesadził z wygłupami. Nie przesadził. Byli razem w łóżku tej samej nocy. Tak, tak, kobiety zdecydowanie unikają niebezpieczeństw, ale... To „ale” decydowało o wszystkim.

Kiedy minęli Gróschel Brucke, skręcił w Obernigker Strasse i nieco przyspieszył. Księżyc lekko rozświetlał coraz cieńszą warstwę chmur. Kiedy dotarli do Korsoallee, można już było dość wyraźnie dostrzec kontury luksusowych willi. Na szczęście dobrze znał teren i skręcając, nie zagubił się w plątaninie wąskich uliczek Carlowitz, „miasta ogrodu”, jak nazywali je jego twórcy. Na ostatnich metrach, żeby cokolwiek zobaczyć, musiał wyciągnąć ze schowka dużą, wojskową latarkę. Nie mylił się jednak. Zaparkował na podjeździe niewielkiej willi zaprojektowanej na początku wieku przez Schmitthennera i Graua, którzy wzorowali na słynnym, propagowanym przez Muthesiusa stylu Landhaus. Czasami miał wrażenie, że Abwehra nawet swoje kryjówki wybiera ze smakiem i znawstwem. Dom sprawiał bardzo przytulne wrażenie. Brakowało tylko czerwonego dywanu na schodach i podświetlonego napisu: „Tu knują nasi agenci”.

Rita również doceniła wyrafinowanie estetyczne dowództwa.

-No, no - szepnęła z podziwem. - To tu wasi szefowie rżną alianckie agentki, żeby wydobyć z nich zeznania. Tak, wszystko jasne.

Schielke wzruszył ramionami i nagle niby to się zmieszał.

-Noooo... Niekoniecznie szefowie.

Cholernie ryzykowny dowcip w tej sytuacji, ale Rita pokazała klasę. Szturchnęła go w bok, chichocząc.

-Litości. Powiem wszystko bez wyciągania zeznań silą.

-A nie, nie. Bez ściągania zeznań nic z tego. - Niby to się przejęzyczył. - Bez ściągania nie przyjmą mi protokołu.

Otworzył małą skrzynkę wmurowaną przy drzwiach. Zapadki w zamku uruchamiało się ręcznie. Nie trzeba było żadnego klucza, wystarczyło wiedzieć, jak to zrobić. Wprowadził Ritę do środka.

-Ale tu ciepło. - Rozejrzała się po małym pokoju połączonym z otwartym przedpokojem.

-Jest ktoś, kto codziennie pali w piecu. Do środka jednak nie ma dostępu.

-Taki dochodzący „agent-palacz”?

-Coś w tym rodzaju.

Pomógł jej zdjąć płaszcz.

-Pierwsze zeznanie ściągnięte - mruknął.

-Uważaj, bo zaraz dojdziesz do tortur.

Poprowadził ją na półpiętro kuchnią połączoną z jadalnią.

-Napijesz się czegoś?

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)