Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Шпионские детективы » Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl]
Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl]

Электронная книга - «Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl]». Краткое содержание книги:

Podczas wycieczki do Amsterdamu Thomas Lang dostaje propozycję zabójstwa Amerykanina, której nie przyjmuje. Po wielu przemyśleniach postanawia uprzedzić swoją niedoszłą ofiarę Woolfa. Ciąg nieprzypadkowych zdarzeń uzależnia go od Woolfa i jego córki Sary. Ich celem jest uniknięcie amerykańskiego planu ataku terrorystycznego, który miałby zmusić rząd do kupienia nowoczesnych helikopterów (projekt Absolwent). Thomas przez cały czas wmawia sobie, że nic nie czuje do dziewczyny, lecz gotowy jest zrobić dla niej wszystko. W pewnym momencie mężczyźni trafiają w pułapkę, Woolf zostaje zabity. Ranny Lang próbuje odnaleźć Sarę, pomoc w poszukiwaniach oferuje Ronnie — jej koleżanka z pracy. Thomas udaje się do ambasadora USA w Wielkiej Brytanii i uświadamia sobie jak zawiła i tajemnicza jest to sprawa. W ostateczności zostaje zmuszony to przygotowania tego ataku, inaczej Sara zginie.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 87
Перейти на страницу:

Raz ją nawet pocałowałem.

Szkolenia w związku z Operacją Usunięte Drzewo odbywały się pod Henley w zbudowanej w latach trzydziestych rezydencji z czerwonej cegły. Budynek miał około dwóch mil kwadratowych parkietów, co trzecia klepka wyginała się od wilgoci, a spłuczka działała bez zarzutu tylko w jednej toalecie.

Amerykanie przywieźli meble, kilka krzeseł i biurek, łóżka polowe i porozstawiali je dość przypadkowo po całym budynku. Większość czasu spędzałem w salonie, oglądając przeźrocza, słuchając nagrań, ucząc się na pamięć procedur kontaktowych i czytając opracowania na temat codziennego życia robotnika rolnego w Minnesocie. Nie miałem wrażenia, jakbym wrócił do szkoły, ponieważ wymagali ode mnie więcej niż ktokolwiek w czasach, gdy byłem nastolatkiem, ale mimo to szkoleniu towarzyszyła dziwnie znajoma atmosfera.

Codziennie dojeżdżałem tam na swoim kawasaki, którego kazali dla mnie naprawić. Chcieli, żebym zostawał na noc, ale powiedziałem, że przed wyjazdem muszę jeszcze trochę pooddychać londyńskim powietrzem. Najwyraźniej im się to spodobało. Amerykanie szanują patriotyzm.

Przez centrum szkoleniowe przewijało się mnóstwo ludzi, a ich liczba nigdy nie spadała poniżej sześciu. Na stałe rezydował tam chłopiec na posyłki noszący imię Sam, Barnes pojawiał się i znikał, a kilku Carlów kręciło się po kuchni, popijając herbatki ziołowe i podciągając się na drążku w drzwiach. No i mieliśmy jeszcze ekspertów.

Pierwszy z nich twierdził, że nazywa się Smith. Wydawało mi się to tak mało prawdopodobne, że mu wierzyłem. Był to mały, opuchnięty koleś w okularach i przyciasnej kamizelce, który rozwodził się długo nad latami sześćdziesiątymi i siedemdziesiątymi, które ludzie pokroju Smitha uznawali za wielkie dni terroryzmu. Odniosłem wrażenie, że ich istota polegała na tropieniu ludzi w rodzaju Andreasa Baadera i Ulriki Meinhof oraz najróżniejszych Czerwonych Brygad rozsianych po całym świecie — co przypominało mi nastolatki śledzące tournee grupy Jackson 5. Plakaty, plakietki, zdjęcia z autografami, wszystkie tego typu rozrywki.

Smith zawiódł się ogromnie na rewolucjonistach marksistowskich, z których większość na początku lat osiemdziesiątych porzuciła działalność wywrotową, zaciągnęła kredyty hipoteczne i wykupiła ubezpieczenie na życie. Tylko włoskie Czerwone Brygady od czasu do czasu zbierały się ponownie, aby zaśpiewać kilka starych piosenek. Świetlisty Szlak i podobne do niego organizacje z Ameryki Środkowej i Południowej nie leżały zupełnie w polu zainteresowania Smitha. Były jak jazz dla maniaka nagrań wydawanych przez wytwórnię Motown i ledwie zasługiwały na wzmiankę. Postawiłem kilka, w mojej opinii zasadniczych, pytań o Tymczasowe Skrzydło IRA, ale Smith przywołał na twarzy uśmiech kota z Cheshire i zmienił temat.

Jako następny pojawił się Goldman, wysoki, chudy mężczyzna z lubością demonstrujący niechęć do swojej — pracy. Przedmiotem zainteresowania Goldmana wydawała się etykieta. Twierdził, że każdą czynność można wyko nać w sposób właściwy lub niewłaściwy — od odkładania słuchawki telefonu po lizanie znaczka pocztowego — i nie tolerował odstępstw od normy. Po całym dniu korepetycji czułem się jak Eliza Doolittle z Pigmaliona.

Goldman poinformował mnie, że od tej pory powinienem reagować na nazwisko Durrell. Zapytałem, czy mógłbym sam wybrać sobie nazwisko, ale odparł, że nie, ponieważ Durrell znajdował się już w aktach Operacji Uschnięte Drzewo. Zapytałem, czy słyszał o Tippex, ale on stwierdził, że to głupie nazwisko i lepiej będzie, jeżeli przyzwyczaję się do Durrella.

Travis zajmował się walką wręcz, ale kiedy dowiedział się, że ma tylko godzinę, westchnął, powiedział „oczy i genitalia” i sobie poszedł.

Ostatniego dnia pojawili się autorzy planu: dwóch mężczyzn i dwie kobiety, ubrani jak bankierzy, z wielkimi teczkami w rękach. Próbowałem flirtować z kobietami, ale na nic mi nie pozwoliły. Podejrzewałem jednak, że niższy z mężczyzn mógł mieć więcej szczęścia.

Ten wyższy, Louis, zachowywał się najbardziej przyjaźnie z całej czwórki i przeważnie to na nim spoczywał ciężar rozmowy. Wydawał się znać na tym, czym się zajmował, nie zdradzając jednocześnie, czym tak naprawdę się zajmował, co w pewnym sensie dowodziło, jak dobrze się na tym znał. Zwracał się do mnie per Tom.

Ze wszystkich spotkań wynikało niezbicie, że Operacji Uschnięte Drzewo nie przygotowano na poczekaniu, a ludzie, z którymi się spotykałem, nie przeczytali dzień wcześniej książeczki dla dzieci na temat terroryzmu. Pociąg pędził już od wielu miesięcy, zanim mnie do niego wciągnięto.

— Mówi ci coś nazwa Kintex, Tom? — Louis usiadł po turecku i nachylił się do mnie, jakby był kimś w rodzaju Davida Frosta.

— Nic, Louis — odparłem. — W tej sprawie przypominam niezamalowane płótno.

Zapaliłem kolejnego papierosa tylko po to, by ich poirytować.

— W porządku. Zacznijmy od najważniejszej sprawy. Pewnie nie muszę ci tego mówić, ale na świecie nie ma już idealistów.

— Poza tobą i mną, Louis.

Jedna z kobiet spojrzała na zegarek.

— Zgadza się, Tom — skinął głową Louis. — Poza tobą i mną. Ale bojownicy o wolność, wyzwoliciele, architekci nowej ery, wszyscy oni przebrali się dziś w spodnie z szerokimi nogawkami. W dzisiejszych czasach terroryści to faceci zajmujący się robieniem interesów — gdzieś z tyłu pokoju dobiegło kaszlnięcie wydane przez kobietę. — I kobiety. A terroryzm to wyśmienita droga kariery dla współczesnego dzieciaka. Naprawdę. Dobre perspektywy, częste podróże, karta kredytowa na drobne wydatki, wczesna emerytura. Gdybym miał syna, doradzałbym mu prawo lub terroryzm. A spójrzmy prawdzie w oczy, kto wie, czy terroryści nie wyrządzają społeczeństwu mniejszych szkód.

Taki żart.

— Być może zastanawiasz się, skąd pochodzą pieniądze — uniósł brwi, a ja skinąłem głową niczym prezenter programu Play School. — No więc mamy czarne charaktery, Syryjczyków, Libijczyków i Kubańczyków, którzy wciąż uważają terroryzm za przemysł państwowy. Od czasu do czasu wypisują czeki na duże sumy i cieszą się, jeżeli dzięki temu ktoś rzuci cegłą w okno amerykańskiej ambasady. Jednak w ostatnich dziesięciu latach jakby zeszli na drugi plan. Obecnie liczy się zysk, a kiedy mówimy o zysku, wszystkie drogi prowadzą do Bułgarii.

Oparł się na krześle, dając sygnał jednej z kobiet Wyszła na środek i rozpoczęła przemówienie. Posiłkowała się notatkami, choć bez wątpienia znała tekst na pamięć i korzystała z nich tylko na wszelki wypadek.

— Kintex — zaczęła — to z pozoru państwowa agencja handlowa z siedzibą w Sofii, gdzie pięciuset dwudziestu dziewięciu pracowników zajmuje się działalnością importowo-eksportową. Kintex obsługuje potajemnie ponad osiemdziesiąt procent przerzutu narkotyków między Bliskim Wschodem a Europą Zachodnią i Ameryką Północną, często w zamian za dostawy legalnej i nielegalnej broni, odsprzedawanej następnie bliskowschodnim rebeliantom. Podobnie dzieje się z heroiną, która trafia do wybranych siatek narkotykowych w Europie Środkowej i Zachodniej. Większość pracowników zajmujących się tym procederem nie pochodzi z Bułgarii, dysponują za to magazynami i kwaterami w Warnie i Burgas nad Morzem Czarnym. Kintex, działający również pod nazwą Globus, bierze udział w praniu brudnych pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami w całej Europie, kupując za nie złoto i kamienie szlachetne, a następnie redystrybuując fundusze wśród klientów za pośrednictwem sieci firm działających w Turcji i Europie Wschodniej.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)