Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Шпионские детективы » Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl]
Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl]

Электронная книга - «Sprzedawca broni [The Gun Seller - pl]». Краткое содержание книги:

Podczas wycieczki do Amsterdamu Thomas Lang dostaje propozycję zabójstwa Amerykanina, której nie przyjmuje. Po wielu przemyśleniach postanawia uprzedzić swoją niedoszłą ofiarę Woolfa. Ciąg nieprzypadkowych zdarzeń uzależnia go od Woolfa i jego córki Sary. Ich celem jest uniknięcie amerykańskiego planu ataku terrorystycznego, który miałby zmusić rząd do kupienia nowoczesnych helikopterów (projekt Absolwent). Thomas przez cały czas wmawia sobie, że nic nie czuje do dziewczyny, lecz gotowy jest zrobić dla niej wszystko. W pewnym momencie mężczyźni trafiają w pułapkę, Woolf zostaje zabity. Ranny Lang próbuje odnaleźć Sarę, pomoc w poszukiwaniach oferuje Ronnie — jej koleżanka z pracy. Thomas udaje się do ambasadora USA w Wielkiej Brytanii i uświadamia sobie jak zawiła i tajemnicza jest to sprawa. W ostateczności zostaje zmuszony to przygotowania tego ataku, inaczej Sara zginie.
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 87
Перейти на страницу:

Wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem do kuchni, gdzie zastałem Ronnie przypalającą bekon na patelni. Dym z kuchenki igrał z wpadającymi przez okno promieniami słońca, a BBC Radio 4 szemrało gdzieś w pobliżu. Włożyła na siebie moją jedyną czystą koszulę, co trochę mnie zirytowało, ponieważ trzymałem ją na specjalną okazję, na przykład dwudzieste pierwsze urodziny wnuków — ale dobrze w niej wyglądała, więc dałem sobie spokój.

— Jaki lubisz bekon?

— Chrupiący — skłamałem, zaglądając jej przez ramię. Raczej nie mogłem powiedzieć nic innego.

— Mógłbyś zaparzyć kawę — rzuciła, odwracając się do patelni.

— Kawa. Racja.

Zacząłem odkręcać pokrywkę słoika z kawą rozpuszczalną, ale Ronnie cmoknęła z niezadowoleniem i skinęła w stronę kredensu, na którym wróżka zakupowa zostawiła w nocy wszelkiego rodzaju pyszności.

Otworzyłem lodówkę i zastałem w środku świat należący do innego człowieka. Jajka, ser żółty, jogurt, steki, mleko, masło, dwie butelki białego wina. Rzeczy, których — nie miałem w swojej lodówce od trzydziestu sześciu lat. Nalałem wodę do czajnika i go włączyłem.

— Pozwolisz, że zwrócę ci za te wszystkie rzeczy — zaproponowałem.

— Ojej, dorośnij.

Próbowała rozbić jajko jedną ręką o krawędź patelni i spieprzyć jajecznicę. A ja nie miałem pieprzu.

— Nie powinnaś być już w galerii? — zapytałem, wsypując do kubka Ciemną Prażoną Mieszankę Śniadaniową Melforda. Wszystko to było bardzo dziwne.

— Zadzwoniłam i powiedziałam Terry'emu, że zepsuł mi się samochód. Nawaliły hamulce i nie wiem, jak bardzo się spóźnię.

Zastanowiłem się nad tym przez chwilę.

— Skoro nawaliły ci hamulce, to chyba powinnaś dotrzeć tam przed czasem.

Zaśmiała się i postawiła przede mną talerz z czymś czarnym, białym i żółtym. Potrawa wyglądała w sposób niedający się opisać i smakowała przepysznie.

— Dziękuję, Thomas.

Szliśmy przez Hyde Park bez specjalnego celu, trzymając się przez chwilę za ręce, później jednak puściliśmy je, jakby trzymanie się za ręce wiązało się z podjęciem bardzo poważnej decyzji życiowej. Słońce zagościło tego dnia nad miastem i Londyn wyglądał imponująco.

— Za co mi dziękujesz?

Ronnie spuściła wzrok i kopnęła coś, czego prawdopodobnie tam nie było.

— Za to, że ostatniej nocy nie próbowałeś się ze mną kochać.

— Nie ma za co.

Naprawdę nie wiedziałem, co według niej powinienem powiedzieć, nie wiedziałem nawet, czy w ten sposób zaczynała rozmowę, czy ją kończyła.

— Dziękuję, że mi dziękujesz — dodałem, przechylając szalę na korzyść końca.

— Och, zamknij się.

— Nie, naprawdę — powiedziałem. — Naprawdę bardzo to doceniam. Nie próbuję się kochać z milionami kobiet każdego dnia i żadna nawet nie piśnie na ten temat słowa. To bardzo miła odmiana.

Spacerowaliśmy jeszcze przez jakiś czas. Gołąb podleciał w naszą stronę, ale w ostatnim momencie wystrzelił w bok, jakby nagle zorientował się, że nie jesteśmy osobami, za które nas uważał. Przez Rotten Row przebiegła kłusem para koni z ubranymi w tweedowe marynarki mężczyznami na grzbiecie. Zapewne Kawaleria Przyboczna. Konie wyglądały na dość inteligentne.

— Masz kogoś, Thomas? — zapytała Ronnie. — Aktualnie.

— Mówisz o kobietach, jak przypuszczam.

— Tak właśnie. Sypiasz z jakimiś?

— Przez sypianie rozumiesz… ?

— Albo odpowiesz mi natychmiast na to pytanie, albo zawołam policjanta.

Uśmiechała się. Z mojego powodu. Sprawiłem, że się uśmiechała i było to miłe uczucie.

— Nie, Ronnie, nie sypiam w tej chwili z żadnymi kobietami.

— A z mężczyznami?

— Ani z mężczyznami. Ani ze zwierzętami. Ani z żadnym gatunkiem drzew iglastych.

— Dlaczego nie, jeżeli mogę zapytać? Nawet jeżeli nie mogę.

Westchnąłem. Tak naprawdę sam nie znałem odpowiedzi na to pytanie, ale nawet przyznanie się do tego, nie wybawiłoby mnie z opresji. Zacząłem mówić, nie bardzo wiedząc, do jakich wniosków dojdę.

— Ponieważ seks wywołuje więcej zmartwień, niż daje przyjemności. Ponieważ mężczyźni i kobiety mają inne — pragnienia i jedno z nich zawsze w końcu czuje się zawiedzione. Ponieważ nieczęsto ktoś mi to proponuje, a ja nienawidzę sam tego proponować. Ponieważ nie jestem w tym zbyt dobry. Ponieważ jestem przyzwyczajony do samodzielności. Ponieważ żaden inny powód nie przychodzi mi do głowy.

Zarobiłem przerwę na oddech.

— No, dobrze — mruknęła Ronnie. Odwróciła się i zaczęła iść tyłem, żeby dobrze widzieć moją twarz. — Która odpowiedź jest prawdziwa?

— B — powiedziałem. — Chcemy różnych rzeczy. Mężczyzna chce uprawiać seks z kobietą. Później chce uprawiać seks z inną kobietą. A później z jeszcze inną. Następnie ma ochotę na płatki i odrobinę snu, a później chce uprawiać seks z jeszcze inną kobietą, i tak aż do śmierci. Kobieta — uznałem, że powinienem dobierać słowa odrobinę ostrożniej, opisując płeć, do której nie należę — chce stworzyć związek. Może sypiać z wieloma mężczyznami, zanim go osiągnie, ale ostatecznie tego właśnie pragnie. To jest jej cel. Mężczyźni nie mają celów. Takich naturalnych. Więc je wymyślają i umieszczają je na drugim końcu boiska piłkarskiego. Później wymyślają piłkę nożną. Albo wywołują bójki, albo starają się wzbogacić, albo wszczynają wojny, albo wpadają na jeden z niezliczonych durnych pomysłów, aby zrekompensować sobie w ten sposób brak prawdziwych celów.

— Zawracanie głowy — prychnęła Ronnie.

— To, oczywiście, jest druga zasadnicza różnica.

— Naprawdę uważasz, że chciałabym stworzyć z tobą związek?

Podchwytliwe. Zwód, piłka nisko.

— Nie wiem, Ronnie. Nie ośmieliłbym się zgadywać, czego chcesz od życia.

— Ach, znowu pleciesz bzdury. Weź wreszcie sprawy w swoje ręce, Thomas.

— Ciebie mam wziąć w swoje ręce?

Ronnie zatrzymała się. Wyszczerzyła zęby w uśmiechu.

— To już znacznie lepiej.

Znaleźliśmy budkę telefoniczną, z której Ronnie zadzwoniła do galerii. Poinformowała właściciela, że czuje się wyczerpana napięciem towarzyszącym naprawie samochodu i resztę popołudnia zamierza spędzić w łóżku. Następnie wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lunch do hotelu Claridges.

Wiedziałem, że w końcu będę musiał opowiedzieć Ronnie trochę o tym, co się stało, i trochę o tym, co według mnie miało się stać. Prawdopodobnie, mając na uwadze zarówno swoje, jak i jej dobro, musiałbym przy okazji trochę nakłamać, a także wspomnieć o Sarze. Z tego powodu odkładałem tę rozmowę na później.

Naprawdę polubiłem Ronnie. Może gdyby była „damą w opałach” uwięzioną w czarnym zamku na szczycie czarnej góry, zakochałbym się w niej. Ale nią nie była. Siedziała naprzeciwko mnie, trajkocząc wesoło i zamawiając solę z sałatką z rukoli, podczas gdy w holu za naszymi plecami kwartet smyczkowy w austriackich strojach narodowych pitolił jakiś kawałek Mozarta.

Rozejrzałem się po sali, szukając wzrokiem śledzących mnie tajniaków, mając jednocześnie świadomość, że tym razem mogę mieć do czynienia z więcej niż jedną ekipą. W zasięgu wzroku nie dostrzegłem żadnych oczywistych kandydatów, chyba że CIA zaczęła werbować siedemdziesięcioletnie wdowy, których twarze ktoś najwyraźniej posypał proszkiem do pieczenia.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)