Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 185
Перейти на страницу:

– Proszę pani, niech pani nie pozwala jej walczyć z małym o mleko. W ten sposób wkrótce straci pani pokarm. Proszę pozwolić, nakarmię ją tym.

Wzięła na ręce Sha Zaohua. Trzymany przez małą w ustach sutek wyciągnął się niczym jedna z proc Hana Ptaszka. Gdy mała w końcu puściła, brodawka zaczęła się pomału kurczyć, niczym pijawka polana gorącą wodą; dłuższy czas zajął jej powrót do pierwotnego kształtu. Cierpiałem z powodu udręki matczynego sutka i nienawidziłem Sha Zaohua. Przeklęta mała diablica wkrótce jednak znalazła się w ramionach panny Tang, przyssała się jak szalona do sztucznej piersi i zaczęła łapczywie pochłaniać sztuczne mleko. Jadła z wielkim smakiem, ale nie zazdrościłem jej ani trochę. Piersi matki nareszcie znów były tylko moje! Dawno nie spałem tak smacznie. We śnie ssałem mleko, pijany szczęściem; cały mój sen pachniał mlekiem!

Byłem wdzięczny pannie Tang. Jej jędrne piersi, odznaczające się pod szarą, szorstką wełną munduru sprawiły, że stała się dla mnie wcieleniem piękna i słodyczy. Mimo że nieco obwisłe, jej sutki miały doskonały kształt. Gdy skończyła karmić Sha Zaohua, odłożyła butelkę i rozwinęła dziecko z kuniego futerka. Rozeszła się lisia woń. Spostrzegłem, że skóra Sha Zaohua jest biała jak mleko – zdumiewające, że niemowlę o twarzyczce ciemnej jak węgiel drzewny miało tak blade ciałko. Panna Tang włożyła małej pikowaną kurteczkę z jedwabiu i czapeczkę z króliczego futra – dziecko wyglądało naprawdę uroczo. Odłożyła kunie futro na bok, podniosła Zaohua i zaczęła podrzucać ją w powietrzu, a mała śmiała się i gaworzyła radośnie.

Matka była wyraźnie spięta. Gdy zamierzała zabrać Zaohua pannie Tang, ta sama podała jej niemowlę, mówiąc:

– Komendant Sha Yueliang bardzo by się ucieszył na ten widok!

– Komendant Sha Yueliang? – matka spojrzała z zaskoczeniem na pannę Tang.

– To pani jeszcze nie wie, cioteczko? Pani zięć jest dowódcą garnizonu w mieście Bohai. Ma pod sobą trzystu ludzi i jeździ amerykańskim dżipem – wyjaśniła żołnierka.

Sha Yueliang podarł list na drobne kawałki.

– Lu Armata i Jiang Czterooki, możecie sobie najwyżej pomarzyć! – warknął.

Posłaniec Plutonu Wysadzania Mostów odezwał się tonem skromnym, lecz pozbawionym uniżoności:

– Komendancie Sha, wasza śliczna córeczka jest naszym oczkiem w głowie!

– Każdy głupi umie wziąć zakładnika. Wracaj i powiedz Lu i Jiangowi, żeby ruszyli na Bohai!

– Komendancie Sha, proszę nie zapominać o sławie swoich zwycięstw! – odrzekł posłaniec.

– Kiedy będę miał ochotę walczyć z Japońcami, będę z nimi walczył. Kiedy nabiorę ochoty, żeby się poddać, to się poddam. Kto mi zabroni? A teraz przestań mi zawracać głowę, bo zrobię się niemiły!

Panna Tang wyjęła plastikowy grzebień i zabrała się do czesania Piątej i Szóstej Siostry. Kiedy zajmowała się Szóstą, Piąta Siostra obserwowała ją z ogromną uwagą. Jej wzrok niczym grzebień przesuwał się po ciele panny Tang, z góry na dół i z dołu do góry. Gdy kobieta czesała Piątą Siostrę, na twarzy i szyi dziewczynki wyskoczyła gęsia skórka wielkości ziarenek ryżu, jakby było jej zimno. Skończywszy zabiegi fryzjerskie, panna Tang wyszła.

– Mamo, ja chcę być żołnierzem – powiedziała Piąta Siostra.

Dwa dni później Shangguan Pandi miała na sobie szary mundur. Jej głównym zadaniem było przewijanie i karmienie małej Zaohua razem z panną Tang.

Żyło nam się całkiem przyjemnie. Zupełnie jak w popularnej w tamtych czasach piosence:

Dziewczyno, dziewczyno, czymże ty się martwisz,

Nie znajdziesz młodzieńca, na starszego trafisz.

Chodź z nami, chodź z nami, z nami-żołnierzami,

Zjemy wieprza w kapuście z białymi bułkami!

Co prawda, nie objadaliśmy się wieprzowiną w kapuście, a białych bułeczek, gotowanych na parze, też nie widywaliśmy zbyt często, ale duszonej rzepy i solonej ryby nam nie brakowało, podobnie jak gotowanych na parze kukurydzianych chlebków.

– Czosnek nie zginie od suszy, żołnierz nie umrze z głodu – westchnęła matka. Cieszymy się żołnierskim bytem – gdybym wiedziała wcześniej, nie sprzedawałabym własnych dzieci. Xiangdi, Qiudi, moje wy biedactwa…

W tamtych czasach zarówno ilość, jak i jakość mleka mojej mamy znacznie wzrosły. Ja, Shangguan Jintong, w końcu wyskoczyłem z maminej torby i potrafiłem przejść na własnych nogach jakieś dwadzieścia kroków, potem pięćdziesiąt, sto, aż wreszcie na dobre przestałem pełzać. Mój leniwy język też nareszcie ożył – nauczyłem się płynnie przeklinać. Kiedy głuchoniemy Sun łapał mnie za siusiaka, wrzeszczałem: „Pierdolić twoją matkę!"

Szósta Siostra poszła na naukę czytania i pisania. Nauczyła się też śpiewać piosenkę: „Osiemnaście sióstr zaciągnęło się do wojska, a wojsko to honor wielki. Ciach-ciach, obcięte piękne warkocze, w kąt poszły pantofelki. Siostry Drogi patrolują i na warcie stoją, a zdrajcy narodu strasznie się ich boją". Lekcje czytania i pisania odbywały się w kościele. Ośle łajno, pozostawione przez osły drużyny Czarnych Osłów, zostało uprzątnięte. Zniszczone ławki ponaprawiano i ustawiono w równe rzędy. Zniknęły skrzydlate aniołki, być może odfrunęły. Nie było też Jezusa z daktylowego drewna, może poszedł do Nieba, a może ktoś go ukradł i zużył na opał. Na ścianie wisiała czarna tablica, na której widniał rządek białych ideogramów. Puk, pułk – panna Tang o urodzie Nieśmiertelnej uderzała w tablicę drewnianym wskaźnikiem.

„Bić – Japończyków, bić – Japończyków" – skandowały kobiety za towarzyszką Tang, jednocześnie karmiąc niemowlęta bądź szyjąc podeszwy szmacianych butów, aż trzeszczały konopne nici. „Bić – Japończyków, bić – Japończyków…"

Spacerowałem między rzędami siedzących kobiet, między rzędami piersi najrozmaitszych kształtów i wielkości. Piąta Siostra wskoczyła na podwyższenie i przemówiła do kobiet poniżej:

– Lud jest jak woda, a nasi bracia żołnierze są jak ryby w wodzie. Prawda? A czego najbardziej boją się ryby? No, czego? Czy ryby boją się haczyków? Rybołowów? Węży wodnych? Nie, ryby najbardziej boją się sieci! O tak, sieci są tym, czego boją się najbardziej! Co macie na waszych głowach? Koki. A na kokach? Siatki!

Kobiety jakby nagle coś zrozumiały – zaczęły szeptać i mamrotać między sobą, to rumieniąc się, to blednąc.

– Poobcinajcie więc swoje koki, zrzućcie siatki. Brońmy komendanta Lu i oficera Jianga, brońmy Plutonu Wysadzania Mostów! Kto pierwszy?

Shangguan Pandi ujęła wielkie nożyczki w drobną dłoń i trzymając je wysoko w górze, cięła powietrze, zamieniając metalowe narzędzie w głodnego krokodyla.

– Pomyślcie – odezwała się panna Tang – wy, które znosicie tyle trudów i cierpień, ciotki i stryjenki, babki, siostry i synowe, pomyślcie o trzech tysiącach lat ucisku, jakiego doświadczałyśmy. Teraz wreszcie możemy wyprostować nasze zgięte grzbiety. Hu Qinlian, powiedz nam, czy twój mąż alkoholik, Nie Pół Flaszki, ciągle jeszcze cię bije?

Młoda kobieta o ziemistej twarzy, nazwiskiem Hu Qinlian, z niemowlęciem na ręku, wstała i zmierzyła spojrzeniem dwie bohaterskie żołnierki, Tang i Shangguan, stojące na podwyższeniu, po czym natychmiast spuściła głowę.

– Nie bije – odparła.

Żołnierka Tang klasnęła w dłonie.

– Słyszałyście, drogie panie? Nawet Nie Pół Flaszki nie śmie już uderzyć swojej żony. Nasze Stowarzyszenie Wyzwolenia Kobiet jest wielką rodziną, która zawsze stanie w waszej obronie. Drogie kobiety, czemu zawdzięczacie szczęśliwe życie bez nierówności i niesprawiedliwości? Czy spadło wam z nieba? Czy wydobyło się spod ziemi? Nie, nie, i jeszcze raz nie. Prawdziwa przyczyna jest tylko jedna: przybycie Plutonu Wysadzania Mostów. Tu, w miasteczku Dalan, w Północno-Wschodnim Gaomi, stworzyliśmy stabilną, żelazną bazę na terytorium wroga. Jesteśmy samowystarczalni, potrafimy walczyć i poprawiać ludzki byt, zwłaszcza sytuację kobiet. Będziemy zwalczać feudalizm i przesądy. Musimy zerwać sieci. Nie tylko ze względu na pluton, lecz przede wszystkim dla nas samych, kobiet. Obetnijcie koki, zrzućcie siatki, ostrzyżcie się na pazia!

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)