Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 185
Перейти на страницу:

– Dlaczego chcecie sprzedać te dzieci? – spytał młodzieniec, pokazując zawiniętą w chusteczkę ręką w stronę moich sióstr ze słomą na szyjach.

Matka nie odpowiedziała na jego pytanie. Czy na tak głupie pytanie warto odpowiadać? Młodzieniec odwrócił się i wymamrotał coś do swojej towarzyszki. Uwagę cudzoziemki przyciągnęło rude kunie futro, w które była owinięta córka Shangguan Laidi, spoczywająca w ramionach naszej matki. Kobieta wyciągnęła rękę i pogłaskała futro, dostrzegła leniwe, obojętne spojrzenie niemowlęcia, mroczne i groźne jak u pantery. Odwróciła wzrok.

Miałem nadzieję, że matka odda cudzoziemce dziecko Shangguan Laidi. Nie chcieliśmy nic w zamian, a kunie futro też mogła sobie wziąć.

Nie cierpiałem tego bachora, który bezprawnie korzystał z mleka mojej matki, będącego przecież moją wyłączną własnością. Nawet moja Ósma Siostra, Shangguan Yunü, nie miała do niego prawa, więc z jakiej racji? A piersi Shangguan Laidi to co?

Sha Yueliang wypluł brodawkę Shangguan Laidi, a następnie sporą ilość gęstej krwi. Wypłukał usta wodą.

– No, wystarczy. Taki masz nawał mleka, że piersi by cię bolały.

– Sha – rzekła Laidi ze łzami w oczach – jak długo będziemy tak żyć, jak króliki ścigane przez psy?

Sha Yueliang zaciągnął się papierosem, pogrążony w rozmyślaniach. Jego szczupła twarz nabrała groźnego wyrazu.

– Kurwa – zaklął – każdy, kto ma cycki, może karmić dzieci. Przyłączamy się do Japońców. Jak coś nie wyjdzie, zawsze możemy się wycofać.

Cudzoziemka obejrzała moje siostry po kolei, każdą z osobna. Najpierw przyjrzała się tym ze słomą na szyjach, czyli Piątej i Szóstej Siostrze, a potem pozostałym: Czwartej, Siódmej i Ósmej. Obcokrajowcy nie zwrócili najmniejszej uwagi na żółwi pomiot rodu Sima, okazali jednak duże zainteresowanie mną. Przypuszczam, że moim atutem był żółtawy meszek porastający główkę. Sposób, w jaki oglądali siostry, był przedziwny. Młodzieniec wydawał im polecenia w następującej kolejności:

– Opuść głowę. Schyl się. Wystaw nogę. Unieś ręce. Zaśmiej się. Zrób parę kroków. Przebiegnij się.

Moje starsze siostry pilnie wykonywały wszystkie te rozkazy, a cudzoziemka obserwowała je z wielką uwagą, od czasu do czasu kiwając bądź kręcąc głową. W końcu pokazała palcem Siódmą Siostrę i wymamrotała do młodzieńca kilka zdań.

– To jest hrabina Rostow, wielka filantropka. Chce adoptować ładną chińską dziewczynkę i wychować ją. Podoba jej się ta dziewczynka z waszej rodziny. To dla was wielkie szczęście – oznajmił młodzieniec.

Oczy naszej matki wypełniły się łzami. Podała dziecko Shangguan Laidi Czwartej Siostrze i chwyciła Siódmą Siostrę w objęcia.

– Qiudi, moje dobre dziecko, los się do ciebie uśmiechnął! – powiedziała, a jej łzy kapały obficie na główkę córki.

– Mamo – załkała Siódma Siostra – nie chcę z nią iść, ona nieładnie pachnie…

– Głupi dzieciaku… To jest piękny zapach!

– No dobrze – rzucił niecierpliwie młodzieniec – droga pani, uzgodnijmy cenę.

– Proszę pana, jeżeli ta… dama zamierza ją wychować, oznacza to ogromne szczęście dla mojej córki. Nie potrzebujemy pieniędzy… Prosimy tylko, byście państwo dobrze się nią zaopiekowali.

Młodzieniec przetłumaczył cudzoziemce słowa naszej matki.

– O nie, musimy wam zapłacić – rzekła dama po chińsku z dziwacznym akcentem.

– Proszę pana – odezwała się matka – proszę spytać panią, czy nie zechciałaby zabrać jeszcze jednej, żeby mała miała siostrę do towarzystwa?

Młodzieniec przetłumaczył pytanie matki. Hrabina Rostow zdecydowanie pokręciła głową. Chłopak wręczył naszej matce kilkanaście różowych banknotów, następnie kiwnął ręką na stangreta, który stał obok konia. Stangret natychmiast przybiegł i ukłonił się młodzieńcowi.

Stangret zabrał Siódmą Siostrę na powóz. Dopiero teraz mała zaczęła głośno szlochać, wyciągając ku nam swoje drobne rączki. Siostry rozpłakały się także, nawet biedny mały Sima otworzył buzię i załkał: „Uaa!", po czym zamilkł na chwilę i znowu wrzasnął: „Uaa!" Stangret wsadził Siódmą Siostrę do powozu, za nią wsiadła cudzoziemska dama. Młodzieniec już zamierzał pójść jej śladem, gdy nasza matka podeszła i chwyciła go za rękę.

– Proszę pana, gdzie mieszka ta dama? – spytała z niepokojem.

– W Harbinie – odrzekł chłodno młodzieniec.

Powóz wrócił na drogę i szybko zniknął za drzewami. Płacz Siódmej Siostry, dźwięk dzwonka na końskiej szyi i zapach piersi cudzoziemskiej hrabiny na zawsze pozostały żywe w naszej pamięci.

Matka z różowymi banknotami w dłoni stała nieruchomo jak gipsowa figura, a ja stałem się jej częścią.

Tej nocy nie spaliśmy na ulicy, lecz zatrzymaliśmy się w maleńkim zajeździe. Matka posłała Czwartą Siostrę, by kupiła dziesięć sezamowych placków, ale Czwarta Siostra wróciła z czterdziestoma gorącymi bułeczkami, gotowanymi na parze i sporą paczką gotowanego mięsa.

– Czwarta Córko – rzekła matka gniewnie – te pieniądze dostałyśmy za twoją siostrę!

– Mamo – łkała Czwarta Siostra – moje siostry potrzebują najeść się do syta, ty też.

– Ależ Xiangdi, jak ja mam przełknąć te bułki, to mięso? – rozpłakała się matka.

– Jeśli nie będziesz jadła, Jintong umrze z głodu!

Słowa Czwartej Siostry natychmiast odniosły skutek. Matka, połykając łzy, jadła bułki i mięso, by przetworzyć je na mleko, którym nakarmi mnie oraz córkę Shangguan Laidi i Sha Yuelianga.

Matka rozchorowała się.

Jej ciało było rozgrzane jak stalowe narzędzie wyjęte z wiadra, gdzie się hartowało i wydzielało parę o nieprzyjemnej woni. Siedzieliśmy przy niej, szeroko otwierając nasze małe oczka. Matka miała oczy zamknięte; jej wargi, pokryte przezroczystymi pęcherzami, wypowiadały dużo budzących lęk słów. Od czasu do czasu głośno krzyczała, to znów szeptała coś niezrozumiale, mówiła raz tonem radosnym, raz pełnym rozpaczy. Bóg, Matka Boska, anioły, diabły, Shangguan Shouxi, pastor Malloy, Trzeci Fan, Czwarty Yu, Ciotka, Drugi Wuj, pradziadek, prababka… chińskie demony i cudzoziemskie bóstwa, żywi i umarli, znane i nieznane historie – to wszystko płynęło z ust matki nieprzerwanym strumieniem i na naszych oczach zmieniało się, falowało, rozwijało się, paradowało. Chcąc zrozumieć majaczenia mojej matki, trzeba by ogarnąć cały wszechświat, a zapamiętanie ich równałoby się nauczeniu na pamięć całej historii Północno-Wschodniego Gaomi.

Krzyki matki zaniepokoiły właściciela gospody o sflaczałej, upstrzonej znamionami twarzy. Przywlókł swoje obwisłe ciało do naszego pokoju, dotknął czoła mojej matki i czym prędzej cofnął rękę.

– Szybko, wołajcie doktora, ona umiera! – Popatrzył na nas. – Ty jesteś najstarsza? – zwrócił się do Czwartej Siostry.

Czwarta Siostra skinęła głową.

– Czemu nie wołacie doktora? Czemu milczysz, dziewczyno?

Czwarta siostra wybuchnęła płaczem i uklękła przed właścicielem gospody.

– Wuju – łkała – bardzo prosimy, uratuj naszą mamę!

– Macie jakieś pieniądze, panienko? – spytał właściciel.

Czwarta siostra wyciągnęła z kieszeni matki pozostałych kilka banknotów i podała je właścicielowi gospody.

– To pieniądze, za które sprzedaliśmy naszą młodszą Siódmą Siostrę.

– Chodź ze mną, panienko – rzekł gospodarz, biorąc pieniądze.

– Pójdziemy po doktora.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)