Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oko czasu [Time's Eye - pl]
Oko czasu [Time's Eye - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oko czasu [Time's Eye - pl]

Электронная книга - «Oko czasu [Time's Eye - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 84
Перейти на страницу:

Tam, gdzie przechodziło wojsko, zwiadowcy dokonywali pomiarów i sporządzali mapy, tak jak to było od dawna przyjęte w armii Aleksandra. Kartografia stanowiła także zasadnicze narzędzie Brytyjczyków, kiedy powstawało imperium, a teraz do greckich i macedońskich zwiadowców dołączyli brytyjscy kartografowie uzbrojeni w teodolity. Wszędzie, gdzie przechodzili, sporządzali nowe mapy i porównywali je ze starymi, tymi sprzed Nieciągłości.

Jednakże napotkali tylko niewielu ludzi.

Pewnego razu oddział zwiadowców natknął się na liczącą około stu osób grupę mężczyzn, kobiet i dzieci, ubranych — jak mówili — w dziwne jasne stroje, które rozpadały się na strzępy. Umierali z pragnienia i mówili językiem, którego nie znał żaden z Macedończyków. Nikt z Brytyjczyków ani z grupy Bisesy ich jednak nie widział. Abdikadir spekulował, że mogli pochodzić z jakiegoś hotelu z dwudziestego czy nawet dwudziestego pierwszego wieku. Odcięci od świata, kiedy ich dom zniknął w labiryncie czasu, musieli się błąkać i Bisesa pomyślała, że ci rozbitkowie byli jak ruiny w negatywie. W normalnie rozwijającej się historii ludzie znikają, a ich miasto powoli rozpada się w proch; w tym wypadku było na odwrót… Żołnierze Aleksandra, którym kazano ochraniać kolumnę transportową, zabili kilku z nich dla przykładu i przepędzili resztę.

O ile ludzi spotykano rzadko, o tyle Oczy były wszechobecne. Kiedy posuwali się wzdłuż wybrzeża, co parę kilometrów widzieli je, unoszące się niby lampy nad brzegiem i w głębi lądu.

Większość nie zwracała na nie uwagi, ale Bisesa była nimi chorobliwie zafascynowana. Gdyby jakieś Oko nagle pojawiło się w starym świecie — gdyby zaczęło się unosić nad ulubionym miejscem miłośników UFO, trawnikiem Białego Domu — stanowiłoby niezwykłe zjawisko, byłoby sensacją stulecia. Ale większość ludzi nawet nie chciała o tym rozmawiać. Eumenes stanowił godny uwagi wyjątek; wpatrywał się w te Oczy z rękami na biodrach, jakby rzucając im wyzwanie.

Pomimo wyczerpania marszem wydawało się, że z każdym dniem nastrój Ruddy’ego się poprawia. Kiedy tylko mógł, pisał coś maczkiem, żeby oszczędzić papier. I snuł przypuszczenia na temat stanu świata, przedstawiając swoje teorie każdemu, kto chciał go słuchać.

— Nie powinniśmy się zatrzymywać w Babilonie — mówił. On sam, Bisesa, Abdikadir, Josh, Casey i Cecil de Morgan siedzieli pod daszkiem na oficerskim statku; deszcz uderzał w daszek i szumiał w zetknięciu z powierzchnią morza. — Powinniśmy iść dalej, na przykład spenetrować Judeę. Tylko pomyśl, Biseso! Eteryczne oko waszego statku kosmicznego mogło tutaj dostrzec tylko rozproszone osiedla i parę smug dymu. A jeśli w jednej z tych nędznych chat, właśnie w tej chwili, zaczyna oddychać Nazarejczyk? Bylibyśmy wtedy jak dziesięć tysięcy magów podążających za dziwną gwiazdą.

— Jest jeszcze Mekka — powiedział Abdikadir sucho. Ruddy rozłożył ręce.

— Bądźmy ekumeniczni. Bisesa zapytała:

— Więc po tych pogmatwanych początkach zostałeś chrześcijaninem, Ruddy?

Pogładził wąsy.

— Ujmę to tak. Wierzę w Boga. Nie mam pewności co do Trójcy. Nie mogę się pogodzić z wiecznym potępieniem, ale musi być jakaś kara. — Uśmiechnął się. — Mówię jak metodysta! Ojciec byłby zadowolony. W każdym razie byłbym zachwycony, gdybym poznał faceta, od którego wszystko to się zaczęło.

Josh powiedział:

— Uważaj, czego pragniesz, Ruddy. To nie jest jakieś ogromne muzeum, przez które przyszło nam podróżować. Może znalazłbyś Chrystusa w Judei. A jeśli nie? To w końcu mało prawdopodobne, w rzeczywistości znacznie bardziej prawdopodobne jest, że cała Judea została wyrwana z czasu przed narodzeniem Chrystusa.

— Ja urodziłem się już po chwili Wcielenia — stanowczo powiedział Ruddy. — Nie ma co do tego wątpliwości. A gdybym mógł przywołać jednego dziadka po drugim, cały łańcuch moich przodków, mógłbym kazać im to poświadczyć.

— Tak — powiedział Josh. — Ale już nie należysz do historii swoich dziadków, Ruddy. A jeśli tu wcale nie było Wcielenia? Wówczas znajdujesz się w świecie pogan. Jesteś Wergiliuszem czy Dantem?

— Ja… — Ruddy zamilkł, zmarszczywszy brwi. — Żeby to rozwikłać, trzeba lepszego teologa niż ja. Uzupełnijmy nasz plan podróży: musimy poszukać świętego Augustyna albo Tomasza z Akwinu i spytać ich, co o tym myślą. A ty, Abdikadir? Jeśli nie ma Mekki, jeśli Mahomet dopiero ma się narodzić?

Abdikadir powiedział:

— Islam nie jest ograniczony w czasie tak jak chrześcijaństwo. Tawhid, jedność, pozostaje prawdziwa, zarówno na Mirze, jak i na Ziemi, w przeszłości i w przyszłości, nie ma boga tylko jest Bóg i każda cząstka we wszechświecie, każdy liść na każdym drzewie jest manifestacją Jego istnienia. A Koran to przekaz prosto od Boga, w tym świecie i w każdym innym, bez względu na to, czy Jego prorok tu istnieje czy też nie.

Josh pokiwał głową.

— To pocieszający punkt widzenia.

— As salaam alaikum — powiedział Abdikadir.

— Poza tym to może być jeszcze bardziej skomplikowane — powiedziała Bisesa. — Pamiętajcie, że Mir składa się z fragmentów pochodzących z różnych okresów czasu. To zlepek i to samo z pewnością dotyczy Mekki i Judei. Może są tam kawałki Judei pochodzące z okresu przed narodzeniem Chrystusa i późniejsze, po których kiedyś stąpał. Więc czy Wcielenie dotyczy tego wszechświata, czy też nie?

Ruddy powiedział:

— Jakie to wszystko dziwne! Załóżmy, że każde z nas żyje dwadzieścia pięć tysięcy dni. Czy to możliwe, że i my także jesteśmy podzieleni, że każdy dzień został wycięty z naszego życia, jak kwadracik z kołdry? — Machnął ręką w stronę szarego jak popiół nieba. — Czy to możliwe, że gdzieś tam istnieje dwadzieścia pięć tysięcy innych Ruddych, z których każdy układa sobie życie, jak może?

— Jeden taki wyszczekany dupek to dla mnie aż nadto — warknął Casey, który po raz pierwszy włączył się do tej dyskusji i pociągnął z bukłaka łyk rozwodnionego wina.

Cecil de Morgan słuchał tej rozmowy w milczeniu. Bisesa wiedziała, że zawarł luźny alians z sekretarzem Aleksandra, Eumenesem i miał mu meldować o tego rodzaju spekulacjach. Oczywiście obaj mieli w tym swój interes: Eumenes rywalizował z innymi dworzanami Aleksandra, zwłaszcza z Hefajstionem, a Cecil, jak zawsze, chciał na tym skorzystać. Ale wszyscy o tym wiedzieli. A Bisesa nie widziała nic złego w tym, że informacje za pośrednictwem Cecila docierają do Eumenesa. W końcu tkwili w tym wszyscy tak samo.

Flota żeglowała dalej.

26. Świątynia

Kiedy Mongołowie rozbili obóz, ich pierwszym zadaniem było spędzenie koni.

Konie Mongołów żyły w stanie półdzikim w stadach, które swobodnie włóczyły się po równinach, dopóki nie były potrzebne. Trochę się obawiano, że plastry czasu mogły sprawić, iż wiele spośród stad, na których opierały się plany Czyngis-chana, przepadło, ale kiedy wysłano jeźdźców, aby je sprowadzono, następnego dnia wielkie chmary koni z grzmotem kopyt przycwałowały do miasta jurt. Otaczający je ludzie wywijali długimi tykami z lassami na końcach. Jakby wiedząc, że czeka je marsz liczący tysiące kilometrów, konie rzucały się i wierzgały. Ale kiedy je powiązano, ze stoickim spokojem pozwoliły się prowadzić.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 84
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)