Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oko czasu [Time's Eye - pl]
Oko czasu [Time's Eye - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oko czasu [Time's Eye - pl]

Электронная книга - «Oko czasu [Time's Eye - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 84
Перейти на страницу:

Nagle rozległy się krzyki. Kilku strażników wyłamało się z szeregu i uciekło, pomimo ryku swych dowódców. W chmurze pyłu kłębiącego się przed Czyngis-chanem Kola zobaczył, jak w powietrzu leci czerwona szmata, nie, to nie była szmata, to był człowiek, mongolski wojownik, z rozerwaną piersią i zwisającymi wnętrznościami.

Czyngis-chan stał spokojnie, powstrzymując konia, uniósłszy w górę lancę i bułat.

Kola ujrzał zbliżającą się bestię, która wyłoniła się z chmury pyłu. Jej skradający się krok przypominał lwa, ale zwierzę było potężnie umięśnione, a barki miało jak niedźwiedź. A kiedy otworzyło paszczę, ukazały się kły zakrzywione jak bułat Czyngis-chana. Przez chwilę cesarz i tygrys szablastozębny stali naprzeciwko siebie zupełnie bez ruchu.

Wtedy rozległ się pojedynczy strzał, niby grom z jasnego nieba. Stało się to tak blisko Koli, że w uszach mu zadzwoniło i usłyszał świst przelatującej obok kuli. Otaczający Kolę królewski orszak i ich strażnicy krzyknęli i dosłownie struchleli. Niespodziewanie wielki kot leżał na ziemi z drgającymi tylnymi nogami i krwawą miazgą zamiast głowy. Koń Czyngis-chana się spłoszył, ale sam cesarz ani drgnął.

Oczywiście to była Sabie. Ale już zdążyła ukryć pistolet.

Teraz rozpostarła ramiona.

— Tengri! Jestem wysłanniczką niebios, którą przysłano, aby cię uratować, o wielki, bo masz żyć wiecznie i panować nad całym światem! — Obróciła się do jęczącego Basila i łamaną francuszczyzną syknęła: — Tłumacz, ty psie, albo i tobie zaraz rozwalę głowę.

Czyngis-chan wpatrywał się w nią nieruchomo.

Rzeź zwierząt wewnątrz kordonu zajęła kilka dni. Zgodnie ze zwyczajem część normalnie wypuszczano na wolność, ale tym razem żadnemu nie darowano życia, ponieważ zagrożone zostało życie Czyngis-chana.

Kola z zaciekawieniem przyglądał się szczątkom. Czyngis-chanowi pokazano głowy i kły kilku mamutów, jak również ciała lwów o rozmiarach, jakich nikt przedtem nie widział, i lisy pokryte futrem białym jak śnieg.

W sieć Mongołów zostali także schwytani jacyś dziwni ludzie. Byli nadzy i choć szybko biegali, nie byli w stanie uciec; stanowili małą rodzinę: mężczyzna, kobieta i chłopiec. Mężczyznę natychmiast wysłano na tamten świat, a kobietę i dziecko, skutych łańcuchami, sprowadzono do królewskiego domu. Istoty te były nagie i brudne i wydawało się, że nie potrafią mówić. Kobietę oddano żołnierzom, żeby się z nią zabawili, a dziecko przez kilka dni trzymano w klatce. Pozbawione rodziców nie chciało jeść i szybko słabło.

Kola tylko raz widział je z bliska. Siedzący w kucki wewnątrz klatki chłopiec był wysoki — wyższy od wszystkich Mongołów, wyższy nawet niż Kola — ale jego twarz i ciało miały cechy nie w pełni ukształtowanego dziecka. Skórę miał ogorzałą, a stopy pokryte odciskami. Na jego ciele nie było ani grama tłuszczu, ale mięśnie miał twarde. Robił wrażenie, jak gdyby mógł biec przez cały dzień bez przerwy. Nad oczami miał wydatny kostny fałd. Kiedy spojrzał na Kolę, okazało się, że ma zdumiewająco niebieskie oczy, jasne jak niebo. Kola odniósł wrażenie, że kryła się za nimi inteligencja. Ale nie była to inteligencja człowieka, była to świadomość pozbawiona wyrazu, pozbawiona własnego ja.

Kola próbował o tym porozmawiać z Sabie. Może był to jakiś przodek człowieka, może Homo erectus, nieszczęśnik pochwycony przez Nieciągłość. Ale Sabie nigdzie nie można było znaleźć.

Kiedy Kola wrócił, klatka znikła. Dowiedział się, że chłopiec zmarł, a jego ciało zostało spalone wraz z resztkami pozostałymi po polowaniu.

Sabie pojawiła się następnego dnia około południa. Yeh-lii i Kola byli w połowie kolejnej strategicznej sesji.

Sabie miała na sobie mongolską tunikę z drogiej, haftowanej tkaniny, w jakiej paradowała Złota Rodzina, a we włosach i wokół szyi połyskiwały kawałki jasnopomarańczowej tkaniny ze spadochronu, co miało stanowić oznakę jej odmiennego pochodzenia. Wyglądała dziwacznie, jak istota nie należąca ani do jednego, ani do drugiego świata.

Yeh-lii usiadł wygodnie i przyjrzał się jej uważnie, jakby coś rozważając.

— Co się z tobą działo? — powiedział Kola po angielsku. — Nie widziałem cię od chwili, gdy strzelałaś.

— To było spektakularne, prawda? — szepnęła. — I zadziałało.

— Co masz na myśli, mówiąc „zadziałało”? Czyngis-chan mógł kazać cię zabić za pogwałcenie prawa pierwszeństwa podczas polowania.

— Ale tego nie zrobił. Wezwał mnie do swojej jurty. Kazał wyjść wszystkim, nawet tłumaczom, zostaliśmy tylko we dwoje. Myślę, że teraz naprawdę wierzy, że jestem z jego Tengri. Wiesz, kiedy do niego poszłam, pił już od paru godzin, więc wyleczyłam mu kaca. Pocałowałam jego kieliszek z winem — i wpuściłam do środka kilka aspiryn, które przedtem ukryłam w ustach. To było takie łatwe, mówię ci, Kola…

— Co mu zaofiarowałaś, Sabie?

— To, czego pragnął. Dawno temu za pośrednictwem szamana otrzymał boską misję. Czyngis-chan jest przedstawicielem niebios na ziemi, wysłanym, aby rządził nami wszystkimi. Wie, że jego misja nie jest jeszcze zakończona — i że od chwili wystąpienia Nieciągłości w rzeczywistości się cofnęła — ale wie także, że robi się coraz starszy. Ten komunistyczny pomnik, upamiętniający datę jego śmierci, napędził mu niezłego pietra. Chce mieć więcej czasu, żeby dokończyć swoją misję — pragnie nieśmiertelności. I to właśnie mu zaofiarowałam. Powiedziałam mu, że w Babilonie znajdzie kamień filozoficzny.

Kola wydał stłumiony okrzyk.

— Jesteś szalona.

— Skąd wiesz, Kola? Nie mamy pojęcia, co na nas czeka w Babilonie. Kto wie, co jest możliwe? I kto ma nas zatrzymać? — Uśmiechnęła się szyderczo. — Casey? Ci brytyjscy kretyni w Indiach?

Kola zawahał się.

— Czy Czyngis-chan wziął cię do łóżka? Uśmiechnęła się.

— Wiedziałam, że odstręczy go czyste ciało. Więc wzięłam trochę łajna jego ulubionego konia i wtarłam je we włosy. Nawet trochę się wytarzałam w ziemi. To zadziałało. I wiesz, podobała mu się moja skóra. Jej gładkość — brak blizn. Może nie przepada za higieną, ale podobają mu się jej skutki. — Twarz jej pociemniała. — Wziął mnie od tyłu. Mongołowie kochają się mniej więcej tak samo delikatnie, jak prowadzą wojnę. Pewnego dnia ten oziębły sukinsyn za to zapłaci.

— Sabie…

— Ale nie dziś. Dostał to, czego chciał i ja także. — Skinęła na Basila. — Ty, Francuziku. Powiedz Yeh-lii, że Czyngis-chan podjął decyzję. Mongołowie i tak dotarliby do Iraku w ciągu jednego pokolenia czy coś koło tego; ta kampania nie będzie dla nich żadnym wyzwaniem. Już zwołano ąuriltai, czyli naradę wojenną. — Wyciągnęła sztylet z buta i wbiła go w mapę tam gdzie poprzednio, w Babilon. Tym razem nikt nie ośmielił się go wyciągnąć.

CZĘŚĆ CZWARTA

ZBIEŻNOŚĆ HISTORII

25. Flota

Bisesa doszła do wniosku, że zgromadzona w pasie przybrzeżnym flota Aleksandra, mimo padającego deszczu, wygląda wspaniale. Kołysały się tam tryremy z ławkami dla wioślarzy, konie stojące na płaskodennych barkach rżały nerwowo, a największe wrażenie robiły zohruks, statki o małej głębokości zanurzenia przeznaczone do przewozu zboża, indyjskiej konstrukcji, które mogłyby uchodzić za produkt dwudziestego pierwszego wieku. Przesłaniająca wszystko ściana deszczu zacierała barwy i rozmywała kontury, ale było gorąco i wioślarze siedzieli nago, ich brązowe, żylaste ciała lśniły, a woda, która posklejała im włosy, spływała po twarzach.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 84
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)