Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 104
Перейти на страницу:

Żydzi dowiedzieli się o tym. Wezwał go rabin i zażądał: przepędź od siebie tę gojkę. Żydek trafił się uparty – za nic. Kocham, powiada, i koniec. No to wysłali go na Litwę, a tę dziewczynę omalże następnego dnia znaleziono w Teterewie. Wszystko jasne, zabójstwo. I jasne, kto zabił. Ale nasi judofile bali się rozgłosu. Utopiła się, powiadają, z nieszczęśliwej miłości. Postanowiliśmy wtedy przeprowadzić własną rozprawę sądową, ale nie zdążyliśmy – Szefarewicz wraz ze swymi kurczakami dał drapaka do Jerozolimy. Oto do czego tu u nas dochodzi!

Berdyczowski ze sceptycyzmem słuchał opowieści o zabójstwie dziewczyny. A potem nagle zaczął się zastanawiać. Wśród Żydów jest nie mniej szaleńców niż wśród innych nacji. A może nawet więcej. Wszystko możliwe – a jeśli w Żytomierzu rzeczywiście pojawił się jakiś żydowski Savonarola? Miejmy nadzieję, że drogi Pelagii i nieokiełznanego rabina nie przetną się w Jerozolimie. Chwała Bogu, nie ma żadnych powodów.

Głosy w sąsiednim pokoju stały się głośniejsze, przy czym wybijał się zwłaszcza jeden, który wydał się Berdyczowskiemu jakoś znajomy. Radca stanu natężył słuch.

Przeziębiony, lekko nosowy głos opowiadał:

– .. .Gładki, ważny, z takim nochalem. „Jestem prokurator – powiada. – Taki-owaki najgłówniejszy radca".

– Żyd prokuratorem? – przerwano mu. – Bujasz, Kolka!

– A oto i dwunasty mój apostoł. – Sawczuk przyjrzał się przez szybę hałasującym „oprycznikom". – Zjawił się jednak. Starszy rejonu kijowskiego, ma posadę tragarza w hotelu „Bristol". Ej, Kola! Chodź tutaj, przedstawię cię dobremu człowiekowi.

Matwiej Bencjonowicz zmartwiał i wstał. Spocona ręka wsunęła się do kieszeni i odnalazła rękojeść rewolweru. Palec zaczął wymacywać składany spust, ale ów zaciął się i nijak nie chciał się rozłożyć.

Do gabineciku wszedł znany już tragarz z „Bristolu".

Ukłonił się. Ze słowami „Rusi chwała!" rozłożył ramiona, spojrzał w twarz Berdyczowskiemu i zamarł.

IX

SZMULIK – WŁADCA ŚWIATA

Godny konkurent

Gdyby Szmulik Mamzer wiedział, że nigdy więcej nie zobaczy, jak nad jasnym miastem Jeruszalaim, niechaj trwa na wieki, wschodzi słońce, to z pewnością popatrzyłby na poranną gwiazdę łaskawiej, a tak to tylko zmrużył oczy na okrągłą różową łysinę, która wynurzyła się zza Góry Oliwnej, i wyburczał: „Żebyś wreszcie się rozpękło, przeklęte". Wydawało się, że dopiero co, jakieś pięć minut wcześniej, człowiek złożył głowę na owiniętym tałesem tomie Talmudu, który nocami stawał się poduszką, a już masz – pora wstawać.

Pocierając bok, który ścierpł od leżenia na podłodze, Szmulik przeciągnął się. Inni uczniowie, ci, którzy nocowali w jeszybocie, też sprzątali swoje posłania – takie same jak Mamzera: coś cienkiego na podłogę, książka albo jakieś łachy pod głowę, kołdra zaś latem, chwała Bogu, nie była potrzebna. Ich twarze były zmięte, zaspane, ale za chwilę, po umyciu, staną się inne.

Przez całe piętnaście lat życia Szmulikowi zdarzyło się spać w prawdziwym łóżku zaledwie trzykrotnie: dwa razy, kiedy chorował, i jeszcze raz przed bar micwą, a poza tym to na podłodze albo z trzema, czterema sąsiadami, ale to, powiem wam, jeszcze gorzej niż na podłodze i dlatego się nie liczy. Tak było i w żytomierskim chederze, i potem w tamtejszym jeszybocie, a teraz tutaj, w jasnym mieście Jeruszalaim, niechaj trwa na wieki.

A czego byście chcieli, jeśli człowiek nie ma ani ojca, ani matki, ani byle jakiej ciotki? Szmulik pojawił się na świecie nie w rodzinnym domu, jak wszystkie normalne dzieci, ale na progu synagogi, zawinięty w prześcieradło. Początkowo ludzie wątpili, czy w ogóle jest Żydem – może podrzuciła go jakaś bezwstydna szyksa, która uznała, że u Żydów dziecku będzie lepiej. Zebrali się szanowani ludzie i rozważali, czy nie oddać bękarta do rosyjskiego przytułku, ale rebe Szepietowker, niech mu ziemia będzie puchową pierzyną, powiedział: „Lepiej wychować na Żyda Rosjanina niż zgubić żydowskie dziecko, oddając je do gojowskiego przytułku", i Szmulika obrzezano, przyłączając podrzutka do narodu wybranego. (Strach ogarnia, kiedy się pomyśli, że mogło ułożyć się inaczej). Przyłączyć przyłączyli, ale nikt nie pokwapił się dać urzędnikowi w łapę trzech rubli, by ten nadał dziecku ładne nazwisko: Synajski albo Jordański; nie dali nawet rubla, żeby zapisał go po prostu jako Chajkina albo Rywkina. No to urzędnik się rozeźlił. Innym kancelistom także zdarzało się żartować z biedaków – nazywali Słowikiem, Brzoskwinią, a jak nos był duży, Noskiem, ale ten przeklęty goj znał na nieszczęście nieco jidysz i nadał Szmulikowi nazwisko najgorsze z możliwych, postanowił zatruć sierocie całe życie. Mamzer – to z nieprawego łoża, bękart, wyrodek. Z takim nazwiskiem ani ożenić się, ani zostać szanowanym rabinem. Gdzie widzieliście dziewczynę, która zechce zostać „panią Bękartową"? A „rebe Wyrodek" –jak wam się podoba?

No i co, czy ów podły urzędnik osiągnął swój cel i zwichnął Szmulikowi życie?

Nic podobnego.

Wstydliwe nazwisko od wczesnych lat zasiało w chłopcu wielkie, niemal nieziszczalne marzenie: wyjechać do Ziemi Obiecanej, gdzie nazwiska w ogóle nie są potrzebne, bo tam każdego Żyda ma na oku Pan, a On już będzie wiedział, który z nich jest kim.

Szmulik uczył się zawsze – od kiedy pamiętał. Żydowscy chłopcy lubią się uczyć, ale tak pilnego kujona nie było w całym Żytomierzu, gdzie, nawiasem mówiąc, mieszka dwadzieścia pięć tysięcy Żydów, a wielu z nich to uczniowie zgłębiający wiedzę.

Do trzynastego roku życia Szmulik uczył się Pięcioksięgu na pamięć. I to nie zwyczajnie, tylko „pod igłę". Człowiek, który zna Pismo Święte w taki sposób, weźmie igłę, wbije ją w jakąkolwiek literę i natychmiast powie wam, jakie słowa przebiła na następnych stronicach. Po osiągnięciu pełnoletności Szmulik zaczął studiować komentarze do Tory, wykuł słowo w słowo wszystkie 613 praw, odpowiadających 613 częściom duszy: 248 jej wyższej sfery i 365 niższej. Opanował doskonale i artykuły ejdut, w których wspomina się wydarzenia historyczne, i łatwe do zrozumienia zasady miszpatim, i nawet nieosiągalne dla ludzkiego rozumu nakazy chukim.

Tak wszechstronnie oczytany, zagłębił się w labirynty Talmudu. Teraz już nie zakuwał bezkrytycznie, ale ostrze rozumu utrzymywał w stałej gotowości, dlatego że tam, w przemyślnej plątaninie księgi Zohar, kryły się nieopisane skarby. Wiadomo, że człowiek uczony, obdarzony darem przenikania sekretnych znaczeń liter, może znaleźć w owej księdze klucz do wielkich tajemnic i cudów, może nawet stać się władcą świata. W zestawieniach liter, jakie wykorzystuje się w imionach Boga, w świętej liczbie 26, ekwiwalencie cztero-literowego Jod-He-Waw-He, kryje się dostęp do tajemnej wiedzy, która nie daje spokoju wielu pokoleniom talmudystów. Inni uczniowie jeszybotu próbowali niczym papugi po 26 razy powtarzać różne modlitwy, jeszcze inni 26 razy stukali głowami o Ścianę Płaczu albo 26 razy obchodzili górę Meron, gdzie pogrzebany jest wielki Szymon Ben Jochaj, autor księgi Zohar, Szmulik jednak czuł, że to głupstwa, że tępym powtarzaniem niczego się nie osiągnie. Serce podpowiadało: wszystko jest niezmiernie bardziej złożone, a jednocześnie w jakiś sposób proste. Pewnego dnia o zachodzie słońca (wiedział na pewno, że zdarzy się to o zachodzie) prawda odsłoni się przed nim w całej swej wspaniałej prostocie, a on będzie mógł wymówić niewymawialne, usłyszeć niesłyszalne i ujrzeć niewidzialne. Bóg wyznaczy go na Swojego namiestnika, albowiem w Swojej wszechogarniającej mądrości będzie wiedział: Szmulikowi Mamzerowi można zaufać, on ludzkiemu światu zła nie przyczyni.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)