Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
— Oni podjęli dosyć daleką wyprawę nie tak dawno temu, czyż nie? — zapytał F’lar ze znaczną gwałtownością i gniewnym błyskiem w swoich bursztynowych oczach.
Ze znużeniem Robinton uświadomił sobie, że rozdźwięk pomiędzy Cechem Harfiarzy i Weyrem Benden był na razie powierzchownie zabliźniony.
— Lordzie Lytolu — ciągnął dalej Przywódca Weyru — Benden zaniedbuję swoje obowiązki. Czy mogę cię prosić o wyrażenie zgody, by zwerbować Jaxoma do tych poszukiwań?
Lytol potrząsnął głową i gestem wskazał Jaxoma.
— Zależy to wyłącznie od niego.
Robinton zobaczył, jak F’lar przetrawia skutki tego odwołania się do Jaxoma i jak obrzuca młodego człowieka przeciągłym, bacznym spojrzeniem. Następnie uśmiechnął się.
— A twoja odpowiedź, Lordzie Jaxomie?
Z chwalebnym opanowaniem, jak pomyślał Robinton, młody człowiek skłonił głowę.
— Pochlebia mi to, że mogę być przydatny, Przywódco Weyru.
— Nie masz przypadkiem żadnych map Kontynentu Południowego tu w Warowni? — zapytał F’lar.
— Tak się składa, że mam. — Następnie Jaxom dodał tłumacząc się w pośpiechu. — Fandarel udzielił nam kilku lekcji sporządzania map.
Mapy te były jednak niepełne. F’lar rozpoznał w nich kopie map początkowych badań Kontynentu Południowego przez F’nora, kiedy zastępca skrzydła Bendenu zabrał pierwsze jaja Ramoth, cofając się o dziesięć Obrotów, żeby dojrzały, zanim znowu będą opadały Nici. Przedsięwzięcie zostało uwieńczone częściowym sukcesem.
— Mam mapy, które obejmują szerszy obszar wybrzeża — powiedział Robinton niedbale, nabazgrał notkę do Menolly i przyczepił ją Zairowi do sprzączki na obroży. Wysłał malutkiego spiżowego jaszczura z powrotem do siedziby Cechu Harfiarzy, błagając go, by nie zapomniał, po co leci.
— A on przyniesie te mapy od razu z powrotem? — zapytał F’lar sceptycznie i nieco pogardliwie. — Brekke i F’nor również usiłują przekonać mnie, jakie to one są użyteczne.
— Podejrzewam, że mając coś tak ważnego jak te mapy, Menolly przymili się do smoka — wartownika, żeby ją tu przyniósł. — Robinton westchnął, żałując, że nie nalegał, aby przysłała te mapy przez jaszczurki ogniste. Nie należało tracić żadnej okazji.
— Jaxom, ile czasu pokonałeś pomiędzy? — zapytał nagle F’lar.
Jaxomowi krew napłynęła do twarzy. Z zaskoczeniem Robinton dojrzał cienką linię blizny, białą na czerwonym policzku. Na szczęście Jaxom odwrócony był do Przywódcy Weyru drugim policzkiem.
— No cóż…
— Słuchaj, chłopcze, nie znam żadnego młodego jeźdźca smoków, który by nie stosował tej sztuczki, żeby zdążyć na czas. Chodzi mi o ustalenie, jak dokładne jest poczucie czasu Rutha. Niektóre smoki w ogóle go nie mają.
— Ruth zawsze wie, kiedy jest — odparł Jaxom z żywą dumą . — Powiedziałbym, że ma najlepszą pamięć czasową na całym Pernie.
F’lar zastanawiał się nad tym przez długą chwilę.
— Czy próbowałeś kiedyś długich skoków?
Jaxom powoli skinął głową, zerknąwszy na Lytola, którego twarz pozostała bez wyrazu.
— Nie było żadnej niepewności w skoku? Żadnego nadmiernie długiego przebywania pomiędzy?
— Nie, panie. W ogóle to łatwo jest być dokładnym, kiedy się skacze w nocy.
— Nie jestem pewien, czy rozumiem, co masz na myśli.
— Te równania gwiazdowe, które rozwiązał Wansor. Wydaje mi się, że byłeś na tej sesji w Cechu Kowali… — Głos młodego człowieka przycichł niepewnie, aż kompletnie zaskoczony F’lar pojął, do czego Jaxom zmierza. — Jeżeli obliczy się położenie głównych gwiazd na niebie, to można z dużą dokładnością trafić na miejsce.
— Jeżeli skacze się nocą — dodał Mistrz Harfiarz, który nigdy nie pomyślał, żeby w taki sposób wykorzystać równania Wansora.
— Nigdy mi nie przyszło na myśl, żeby to zrobić — powiedział F’lar.
— Precedens istnieje — powiedział Robinton szeroko się uśmiechając — w twoim własnym Weyrze, F’larze.
— Lessa wykorzystała gwiazdy z gobelinu, żeby cofnąć się w czasie do Władców z przeszłości, prawda? — Było jasne, że Jaxom zapomniał o tym; a sądząc po przestrachu na jego twarzy zapomniał również, że jego wzmianka o tych Władcach będzie dość niezręczna.
— Nie uda nam się ich ignorować, prawda? — powiedział Przywódca Weyru z większą tolerancją, niż przewidywał Robinton. — No cóż, oni istnieją i nie można ich ignorować. Wracajmy do bieżącej kwestii, Robintonie. Jak długo może to zająć twojej jaszczurce ognistej?
Tuż za oknem Warowni podniosła się nagle awantura na wiele głosów w tak oczywisty sposób należących do jaszczurek, że wszyscy pospieszyli do okna.
— Menolly zrobiła co trzeba — powiedział Robinton półgłosem do Jaxoma. — Są tutaj, F’larze.
— Kto? Menolly i smok — wartownik?
— Nie, panie — powiedział Jaxom, a w jego głosie brzmiał triumf. — Zair, królowa Menolly i jej trzy spiżowe jaszczurki. Mają mapy przypasane do swoich grzbietów.
Zair wleciał do środka, trajkocząc ze złości, zatroskania i zmieszania pospołu. Za nim wleciała czwórka jaszczurek Menolly. Maleńka królowa, Piękna, zaczęła besztać ich wszystkich, krążąc po pokoju. Robinton z łatwością przywabił Zaira na swoją rękę. Ale Piękna nie pozwalała swoim spiżowym towarzyszom przestać krążyć poza zasięgiem ich rąk, podczas gdy F’lar z sardonicznym uśmiechem i Lytol bez wyrazu przyglądali się usiłowaniom Robintona i Jaxoma, by nakłonić pozostałe cztery jaszczurki do lądowania.
— Ruth, powiedz proszę Pięknej, żeby zaczęła się zachowywać przyzwoicie i siadła na mojej ręce — zawołał Jaxom, kiedy jego próżne wysiłki, żeby przymilić się do małej królowej zaczęły się stawać śmieszne w obecności kogoś, na kim chciał wywrzeć odpowiednie wrażenie.
Piękna wydała z siebie pełne zaskoczenia gdaknięcie, ale natychmiast spoczęła na stole. Wściekle karciła Jaxoma, kiedy odwiązywał mapę. Ciągnęła dalej swój monolog, kiedy nieśmiało, nie w pełni zwijając skrzydła, spiżowe jaszczurki lądowały, żeby zdjął z nich ładunek. Kiedy już uwolniono je od obciążenia, spiżowe wycofały się za okno. Piękna wygłosiła do wszystkich w pokoju ostatnią ochrypłą orację, a następnie machnąwszy ogonem zniknęła im z oczu. Zair wydał z siebie coś w rodzaju przepraszającego pisku i ukrył pyszczek we włosach Robintona.
— No cóż — powiedział Robinton, kiedy w pokoju zapadła mile widziana cisza — wróciły naprawdę szybko, prawda?
F’lar wybuchnął śmiechem.
— Co do powrotu, tak. Ale doręczenie to inna sprawa. Nie lubiłbym spierać się o każdą przyniesioną dla mnie wiadomość.
— To dlatego że nie było tu Menolly — powiedział Jaxom. Piękna nie była pewna, komu może zaufać. Nie chciałem cię urazić, F’larze — dodał pośpiesznie.
— Oto ta mapa, której mi trzeba — powiedział Robinton, rozwijając ją na całą szerokość. Skinął na pozostałych, by rozwinęli te fragmenty, które trzymali. Wkrótce mapy zostały ułożone na stole według kolejności, a podwijające się końce obciążono kawałkami owoców i czarkami z winem.
— Wydawałoby się — powiedział Lytol łagodnie — że zwiewało cię z kursu we wszystkich kierunkach, Mistrzu Robintonie.
— Och, to nie mnie, panie — odpowiedział niewinnie Harfiarz. — Bardzo pomogli mi Panowie na Morskich Warowniach, tutaj i tu. — Wskazał na zachodnie kawałki mapy, gdzie zawiła finfa brzegowa była starannie nakreślona. — To jest robota Idalorana i tych kapitanów, którzy składali mu raporty. — Przerwał igrając z myślą, czy by nie wspomnieć, w ilu to badaniach Idarolana pomagały przeróżne jaszczurki ogniste należące do załóg. — Torik i jego gospodarze, oczywiście — ciągnął dalej, decydując się nie przedobrzać sprawy — mają absolutne prawo, żeby odkrywać ziemię dla siebie. Oni w szczegółach opracowali tę część… — Gest jego ręki objął kciuk półwyspu, będącego Południowym Weyrem i Warownią oraz pokaźne połacie terytorium po obydwu stronach.