Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 86
Перейти на страницу:

— Najwyraźniej.

— Jezu.

Zapisała coś w notesie. Odwrócił wzrok. Za oknem, w odległości kilku kilometrów, w wodzie jeziora odbijały się żółtą wstęgą światła Zurychu. Od jego oddechu zaparowała szyba.

Zaugg musiał wracać ze swego banku. Było późno, ale zuryscy mieszczanie zarabiali swoje pieniądze w pocie czoła — dwanaście albo czternaście godzin na dobę nie było niczym niezwykłym. Do domu bankiera można było dotrzeć tylko tą drogą, co wykluczało najbardziej skuteczny sposób zmylenia przeciwnika: codzienną zmianę trasy. A See Strasse — przyklejona do jeziora, z kilkudziesięcioma odchodzącymi od niej uliczkami — stanowiła prawdziwy koszmar dla każdego pracownika ochrony. To wiele wyjaśniało.

— Widziałaś ten samochód? — zapytał Charlie. — Jaki był ciężki i jaki hałas robiły opony? Takie wozy widuje się często w Berlinie. Ten bentley był zrobiony z pancernej blachy. — Przeczesał dłonią włosy. — Dwóch ochroniarzy, więzienna brama, telewizyjna kamera i pancerny samochód. Co z niego za bankier?

W ciemności nie widział dobrze jej twarzy, ale wyczuł emanujące z niej podniecenie.

— Nie zapominaj o tym, że mamy upoważnienie — powiedziała. — Jaki jest, taki jest, ale to nasz bankier.

7

Kolację zjedli w restauracji na starym mieście. Kryte lnianymi obrusami stoliki uginały się pod ciężką srebrną zastawą; ustawieni w kolejce kelnerzy unosili pokrywki półmisków niczym trupa wędrownych iluzjonistów. Jeśli za hotel zapłacił połowę miesięcznej pensji, ta kolacja z pewnością powinna go kosztować drugą połowę. Ale March miał to w nosie.

Charlie była niepodobna do wszystkich kobiet, które dotąd poznał. Różniła się od kur domowych z Nationalsozialistische Frauenschaft[5], dla których liczyły się tylko Kinder, Kirche und Küche — przygotowana zawsze na czas kolacja, wiszący w szafie wyprasowany mundur męża i piątka śpiących na górze dzieci. Podczas gdy każda zdrowa niemiecka dziewczyna pogardzała kosmetykami, nikotyną i alkoholem, Charlotte Maguire korzystała bez umiaru ze wszystkich trzech. Nie dając mu prawie dojść do głosu rozprawiała o Nowym Jorku i o zagranicznych reporterach, o pobycie jej ojca w Berlinie i łajdactwach Josepha Kennedy’ego; o polityce, pieniądzach, mężczyznach i o samej sobie. Jej oczy lśniły miękko w świetle świec.

Urodziła się w Waszyngtonie na wiosnę roku 1939. („Ostatnia pokojowa wiosna, mówili moi rodzice; i mieli rację pod każdym względem”). Jej ojciec wrócił właśnie niedawno z Berlina do pracy w Departamencie Stanu. Jej matka próbowała osiągnąć sukces jako aktorka, ale po roku 1941 cieszyła się, że udało jej się uniknąć internowania. Po wojnie, w latach pięćdziesiątych, Michael Maguire objął placówkę w Omsku, stolicy tego, co pozostało z Rosji. Miejsce było uważane za zbyt niebezpieczne, żeby zabierać ze sobą czwórkę dzieci. Słodka Charlotte pozostała w Stanach, gdzie kształcono ją w kosztownych prywatnych szkołach w Wirginii. Cztery lata później opuściła je siedemnastoletnia Charlie — rozwydrzona, wiecznie przeklinająca dziewczyna, buntująca się przeciw wszystkiemu, co było w zasięgu jej wzroku.

— Pojechałam do Nowego Jorku. Próbowałam zostać aktorką. Nic z tego nie wyszło. Próbowałam zostać dziennikarką. To już bardziej mi się spodobało. Ku wielkiej uldze mojego ojca wstąpiłam na Columbia University. A potem… co na to powiesz…? nawiązałam romans z wykładowcą. — Potrząsnęła głową. — Jak głupi potrafi być człowiek? — Wypuściła z ust potężny kłąb dymu. — Czy można tutaj dostać jeszcze trochę wina?

Nalał jej resztkę wina i zamówił nową butelkę. Nadeszła kolej, żeby on coś powiedział.

— Dlaczego wybrałaś Berlin? — zapytał.

— Chciałam się wyrwać z Nowego Jorku. Z matką Niemką łatwiej mi było dostać wizę. Muszę przyznać, że World European Features nie jest wcale taką wielką agencją. Dwóch facetów i wynajęte w zakazanej dzielnicy biuro z teleksem. Szczerze mówiąc, pasował im ktokolwiek, kto mógł załatwić sobie wizę wyjazdową do Berlina. Nawet ja. — Wlepiła w niego błyszczące oczy. — Nie wiedziałam, że jest żonaty, rozumiesz? Ten wykładowca. — Wyłamała z trzaskiem palce — Podstawowy błąd w gromadzeniu danych, nie powiedziałbyś?

— Kiedy to się skończyło?

— W zeszłym roku. Wyjechałam do Europy, żeby pokazać im, że potrafię sobie poradzić. Dlatego taka jestem wściekła, że mnie wydalają. Boże, kiedy pomyślę, że będę im musiała teraz wszystkim spojrzeć w twarz… — Wypiła łyk wina. — Może jestem sfiksowana na punkcie ojca. Ile masz lat?

— Czterdzieści dwa.

— To znaczy, że nie jesteś jeszcze dla mnie za stary. — Uśmiechnęła się do niego znad skraju kieliszka. — Lepiej uważaj. Jesteś żonaty?

— Rozwiedziony.

— Rozwiedziony! To obiecujące. Opowiedz mi o niej. Jej szczerość sprawiła, że przestał się pilnować.

— Ona była… — zaczął.Ona jest… — poprawił się i przerwał. Jak miał opisać kogoś, z kim ożenił się przed dziewięciu laty, rozwiódł przed siedmioma i kto całkiem niedawno doniósł na niego na Gestapo? — Ona jest zupełnie niepodobna do ciebie. — To było wszystko, co mu przyszło do głowy.

— To znaczy?

— Nie ma własnego światopoglądu. Obchodzi ją tylko to, co mówią inni. Jest zgorzkniała.

— Z twojego powodu?

— Oczywiście.

— Widuje się z kimś innym?

— Tak. Z partyjnym biurokratą. Kimś o wiele bardziej odpowiednim ode mnie.

— A ty? Masz kogoś?

W umyśle Marcha zabrzmiał ostrzegawczy sygnał. Nie odsłaniaj się! Po rozwodzie miał dwa romanse. Pierwszy z mieszkającą piętro niżej nauczycielką, drugi z młodą wdową uczącą historii na uniwersytecie — kolejną przyjaciółką Rudiego Haldera. Czasami podejrzewał, że jedyną misją życiową Rudiego stało się znalezienie mu nowej żony. Każdy ze związków ciągnął się przez kilka miesięcy, do czasu kiedy obie kobiety miały dość otrzymywanych w ostatniej chwili telefonów z Werderscher Markt: „Znowu wyskoczyło coś nowego, przepraszam…”

— Tak dużo pytań — stwierdził, uchylając się od odpowiedzi. — Powinnaś była zostać detektywem.

— Tak mało odpowiedzi — odparła, krzywiąc się. — Powinieneś zostać reporterem.

Kelner nalał im więcej wina.

— Kiedy cię po raz pierwszy zobaczyłam, poczułam do ciebie instynktowną niechęć — powiedziała, gdy kelner się oddalił.

— To mundur. Nie widać spod niego człowieka.

— Spod tego munduru na pewno. Dzisiaj w samolocie ledwo cię rozpoznałam.

March uprzytomnił sobie, że to może być kolejna przyczyna jego dobrego humoru: nie dostrzegał w lustrze swego czarnego odbicia, nie widział omijających go z daleka ludzi.

— Powiedz mi — poprosił — co mówią o SS w Ameryce? Uniosła w górę oczy.

— Och, daj spokój, March. Proszę. Nie psuj przyjemnego wieczoru.

— Mówię serio. Chcę się dowiedzieć. — Musiał się jej podlizywać, żeby odpowiedziała.

— No dobrze — odparła w końcu. — Mówią o was, że jesteście mordercami. Sadystami. Wcielonym złem. Takie rzeczy. Sam mnie prosiłeś. Bez osobistej urazy, rozumiesz? Masz jakieś inne pytania?

— Milion. Nie starczyłoby na nie całego życia.

— Całego życia? Dobrze, zaczynaj. Na razie nie mam żadnych innych planów.

Przez chwilę zrobiło mu się głupio, sparaliżowała go możliwość wyboru. Od czego zacząć?

— Wojna na Wschodzie — zaczął. — W Berlinie słyszymy wyłącznie o zwycięstwach. A Wehrmacht wysyła trumny z Uralu specjalnymi nocnymi pociągami, żeby nikt nie widział, jakie mamy straty.

вернуться

5

Nationalsocialistische Frauenschaft — powstała w 1931 r. narodowosocjalistyczna liga kobiet (przyp. tłum.)

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)