Vaterland [Fatherland - pl]
- Автор: Харрис Роберт
- Год: 2008
- Язык: польский
- Год: Ksi
- ISBN: 978-83-245-7646-3
- Переводчик: Adnrzej Szulc
- Жанр: Альтернативная история
Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:
Wziął z powrotem fotografię, złożył ją we czworo i schował do portfela.
— Co byś zrobiła — powiedział — gdybyś poświęciła całe swoje życie ściganiu przestępców i stopniowo zaczęła sobie uprzytomniać, że prawdziwymi zbrodniarzami są ludzie, dla których pracujesz? Co byś zrobiła, gdyby wszyscy naokoło mówili ci: nie przejmuj się, nic na to nie poradzisz, to było dawno temu?
Spojrzała na niego w inny sposób.
— Chyba zwariowałeś…
— Gorzej. Stałem się normalny.
Mimo jego protestów uparła się, żeby zapłacić połowę rachunku. Była prawie północ, kiedy opuścili restaurację. Szli w milczeniu w stronę hotelu. Na niebie świeciły gwiazdy, w dole, przy końcu stromej, brukowanej kocimi łbami ulicy lśniło jezioro.
Wzięła go pod ramię.
— Pytałeś mnie, czy ten facet z ambasady… Nightingale… jest moim kochankiem.
— Zachowałem się niegrzecznie. Przepraszam.
— Czy poczułbyś się rozczarowany, gdybym powiedziała, że jest? Zawahał się.
— Nie jest — ciągnęła dalej. — Chciałby być. Przepraszam. To brzmi, jakbym się przechwalała.
— Nie, wcale nie. Jestem pewien, że chciałoby tego wielu mężczyzn.
— Nie spotkałam jeszcze nikogo… Nie spotkała… Charlie zatrzymała się.
— Mam dwadzieścia pięć lat. Chodzę własnymi ścieżkami. Wybieram, kogo chcę. — Odwróciła się do Xaviera i lekko dotknęła ciepłą dłonią jego policzka. — Boże, jak ja nie znoszę tego całego wstępu. Przyciągnęła jego głowę do siebie.
Jakie to dziwne, pomyślał potem March. Przeżyć życie, nie wiedząc nic o przeszłości, o otaczającym świecie, o samym sobie. A z drugiej strony, jakie to łatwe! Dzień mija za dniem, człowiek stąpa ścieżką wydeptaną przez innych, nigdy nie podnosząc głowy — okutany od powijaków aż po całun w ich logikę. Logikę strachu.
Ale z tym już koniec. Jak dobrze zostawić to za sobą — cokolwiek się teraz wydarzy.
Jego stopy tańczyły po bruku. Objął Charlie ramieniem. Na usta cisnęło mu się tyle pytań.
— Czekaj, czekaj… — Śmiała się, obejmując go także. — Dość już. Przestań. Zaczynam się martwić, że zależy ci tylko na moim umyśle.
W hotelowym pokoju Xaviera rozwiązała mu krawat i ponownie przyciągnęła do siebie. Nie odrywając ust od jego warg, ściągnęła mu z ramion marynarkę, a potem rozpięła i rozchyliła koszulę. Jej dłonie muskały jego pierś i brzuch, obejmowały plecy.
Uklękła i rozpięła mu pasek.
Zamknął oczy i wsunął palce między jej włosy.
Po kilku chwilach delikatnie się odsunął, uklęknął i podciągnął w górę jej sukienkę. Uwolniona z niej, odchyliła głowę i odrzuciła do tyłu włosy. Chciał poznać ją całą. Całował jej szyję, jej piersi, jej brzuch; wdychał w nozdrza jej zapach; pod palcami czuł jej silne, napięte, gładkie ciało, językiem dotykał miękkiej skóry.
Potem zaprowadziła go do łóżka i ukucnęła nad nim. Jedyne światło padało od strony jeziora. Migotliwy, otaczający ich zewsząd blask. Kiedy otworzył usta, żeby coś powiedzieć, położyła mu palec na wargach.
CZĘŚĆ CZWARTA
PIĄTEK, 17 KWIETNIA
Gestapo, Kriminalpolizei i służby bezpieczeństwa otacza tajemnicza aura politycznej powieści detektywistycznej.