Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 135
Перейти на страницу:

Przypomniałem sobie, że na Shedmonie jest coś w rodzaju muzeum poświęconego Świątyniom, i postanowiłem przeznaczyć pół dnia na pokazanie go chłopcu. Potem można by się przejść do Świątyni Shedmona.

Wziąłem prysznic, poleżałem pół godziny i w końcu wyszedłem z kajuty. Drzemiący w fotelu Trofeum odprowadził mnie spojrzeniem zmrużonych żółtych oczu i pytająco szczeknął.

Dziwne zwierzątko okazało się niesłychanie inteligentne, co jeszcze bardziej zwiększyło moją wrogość do Palijczyków, jeśli to tylko możliwe.

Wszedłem do windy i wcisnąłem guzik z numerem sali treningowej. Zazwyczaj jest to najbardziej ożywione miejsce na statkach wojskowych, ale moja załoga była bardzo nieliczna, więc miałem nadzieję, że będę mógł potrenować w samotności…

Nic z tego. Pośrodku okrągłej sali stał Kleń, leniwie opędzając się mieczem od Lansa i Redraka. Klingi obu pilotów były już znacznie skrócone. Nieopodal na podłodze leżał Dańka z małym aparatem w rękach. Zdaje się, że chciał utrwalić walkę w niezwykłym ujęciu.

Moje przybycie przerwało trening. Piloci podeszli do stojaka z bronią, żeby zmienić miecze, Dańka zerwał się z podłogi i wycelował we mnie aparat, zanim zdążyłem pozbyć się niezadowolonej miny. Kleń nadal stał, opuścił tylko miecz. Zauważyłem, że jego skóra przybrała lekko pomarańczowy odcień, pod kolor ścian sali treningowej.

– Dobrze walczysz – pochwaliłem.

Kłen skinął głową.

– Specjalizowałem się w bezpośrednich potyczkach. Do walki w polu neutralizującym nie wymyślono nic lepszego od jednoatomowego miecza.

– A dyski płaszczyznowe? – spytałem zazdrośnie.

– Broń przeciwko tłumowi. Shorrey Manhem udowodnił, że prawdziwy zawodowiec nie musi się ich bać.

Nie spierałem się. Shorrey miał nieludzki refleks i mógł się uchylić przed lecącymi dyskami. Ja prawdopodobnie nigdy nie zdołam tego zrobić. Ale kto wie, jaką szybkość Klenijczycy uważają za normalną…

– Czy mogę prosić kapitana o sparring? – zapytał Kleń.

– Nie sądzę, żebym był interesującym przeciwnikiem – odparłem z nutką żalu. – Poziom mojego przygotowania dorównuje poziomowi Lansa i Ernada. No, może jest odrobinę wyższy.

Kleń uśmiechnął się lekko, po raz pierwszy, odkąd pojawił się na statku.

– Widziałem pana walkę z Shorreyem. To jeden z tych przypadków, gdy niezwykłe mistrzostwo spotkało się z mistrzostwem wyjątkowym. Nagranie pojedynku pokazywane jest w klenijskich szkołach na wszystkich etapach nauki. Uśpienie czujności przeciwnika, wykorzystanie jego ataku na dopasowanie długości własnego miecza, odgadnięcie decydującego uderzenia, uchylenie się przed nieuniknionym ciosem, wypad i cięcie, wykorzystanie trybu ostrzenia miecza w celu pokonania ochrony kombinezonu, ogólna etyka pojedynku…

Omal mi szczęka nie opadła. Mój rozpaczliwy, beznadziejny, wygrany jedynie dzięki temporalnemu granatowi Siewców pojedynek okazał się klasyką walki na miecze płaszczyznowe! Studiuje się go na najbardziej wojowniczej planecie!

Dobrze chociaż, że Dańka nie rozumie standardowego galaktycznego. Nigdy nie chciałem zostać fałszywym idolem. Po tyradzie Klenijczyka byłoby to nieuniknione. A nuż Dańka by pomyślał, że sztuka władania płaszczyznowym mieczem to wrodzony talent wszystkich Ziemian. Nie wyłączając jego.

– Obawiam się, Kleń, że ten pojedynek był nietypowy. Działałem intuicyjnie.

– Oczywiście. Każdą prawdziwą walkę prowadzi się intuicyjnie. W przeciwnym razie stałaby się rzemiosłem.

Ostatnie słowo wypowiedział z pogardą, na jaką mógł się zdobyć tylko Klenijczyk, potomek setek pokoleń przodków, którzy zajmowali się wyłącznie prowadzeniem wojny. Poczułem, że coraz bardziej lubię tego samotnego człowieka ze zniszczonego statku, mimo jego żaroodpornej skóry i zdumiewającej obojętności na śmierć ogromnej rodziny.

Lubię sztukę i nienawidzę rzemiosła.

Nieważne, co robi człowiek, kładzie cegły czy komponuje muzykę. Wybór pomiędzy sztuką i rzemiosłem zawsze zależy od stopnia intuicji, nieprzewidywalności, uczucia, które wkładasz w swoje dzieło.

– Wiesz, wolałbym popatrzeć na twój sparring z Lansem i Redrakiem. To mi się przyda w przyszłości.

Kleń skinął głową.

– Postaram się pokazać wszystkie zasadnicze chwyty naszej szkoły walki.

– Zdecydowałeś już, co zrobisz na Shedmonie? – zapytałem.

– Mam dwie możliwości. – Kleń wsunął miecz do pochwy. – Albo kupić statek i wynająć załogę do polowania na „Białego Raidera”, majątek mojej rodziny na to pozwala. Albo poprosić pana o tymczasowy kontrakt. Mogę wykonywać na statku dowolną pracę. I wolałbym ten drugi wariant.

– Dlaczego? My szukamy Ziemi, mojej ojczystej planety. Odnalezienie „Białego Raidera” przewidujemy w drugiej kolejności.

– Wasze drogi się skrzyżują – powiedział twardo Kleń. – Ja to wiem.

– Chciałbym mieć taką pewność…

– Nawet dwa słońca świecą na jednym niebie – odpowiedział Kleń przysłowiem z Shedmona.

– W porządku. Mam nadzieję, że nie będziesz żałował swojego wyboru.

Skinąłem głową Lansowi, który do nas podszedł.

– Wciągnij Klena na listę załogi. Tymczasowy kontrakt, z wszystkimi niezbędnymi formalnościami… daj mu dowolne niezajęte stanowisko, które sobie wybierze. Potem przynieś do podpisu.

Redrak westchnął. Lista osób podlegających jego ochronie rozszerzała się nieubłaganie. To, że Klenijczyk mógł się obronić lepiej niż ktokolwiek z nas, nie miało żadnego znaczenia.

3. Zapłata za milczenie

Na kosmodromie Shedmona wylądowaliśmy samodzielnie. To było coś w rodzaju najwyższego pilotażowego szyku – lądować w ten sposób, gdy na planecie jest najnowszy kosmoport ze wszystkimi systemami autolądowania, od zdalnego sterowania i rakietowych holowników do eksperymentalnych urządzeń przymusowego lądowania w promieniu grawitacyjnym.

Jeśli zwyczajne lądowanie na prawie pustym kosmodromie czy w przestrzeniach planety jest zadaniem niezbyt trudnym nawet dla początkującego pilota, to lądowanie na betonowym placyku o średnicy dwa i pół razy większej od średnicy statku wymaga niemałego skupienia od mistrza. Nawet mimo nieco niższej grawitacji.

Manewrowaniem zajmował się Redrak w czarnym hełmie zasłaniającym całą twarz. Nie miał już czasu na liczne pulpity i ekrany. Najważniejsze informacje przesyłane były poprzez wewnętrzną powierzchnię hełmu i powtarzane przez syntezator mowy w słuchawkach. Z pulpitu pilotażowego wysunęły się dodatkowe konsole, pokryte setkami sensorów bezpośredniego sterowania silnikami. W zwykłych warunkach się ich nie używa, komendy wydaje się przez naciśnięcie kilku klawiszy głównego pulpitu, ale teraz Redrak sterował silnikami na ślepo, dotykając sensorów wypracowanymi przez lata ruchami, niczym pianista niepatrzący na klawisze.

Zadanie Lansa było nieco łatwiejsze – kontrolował pracę głównego reaktora i silników, dopływ paliwa i chłodzenie dysz. Bez względu na to, co zechce wycisnąć ze statku Redrak, rezerwa energii nie powinna zostać naruszona.

Kleń niemal leżał na maksymalnie opuszczonym oparciu fotela. Pozwalało mu to obserwować wszystkie ekrany jednocześnie, poczynając od głównego, zajmującego połowę sufitu, a kończąc na wideosześcianie z obrazem optycznym, świecącym nad jego prawą ręką. Stanowisko, które wybrał sobie Kleń, nazywało się dość wyszukanie – „taktyk pilotażowy” i należało do kategorii funkcji całkowicie zbędnych, które w pewnych sytuacjach stają się niezastąpione. Klenijczyk faktycznie sterował wszystkimi manewrami statku w krytycznych momentach lotu.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)