Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51
Перейти на страницу:

Spojrzał na Mistrza Przywołań, lecz Brand siedział bez ruchu z ponurą twarzą i słuchał, nie odzywając się ani słowem.

— Zechcesz powiedzieć o tym coś więcej, Mistrzu Imion? — poprosił król.

— Powiem to, co częściowo odkryłem, częściowo odgadłem. Nie z wioskowych opowieści, lecz z najdawniejszych zapisów przechowywanych w Wieży Osobnej. Tysiąc lat przed czasami pierwszych królów z Enladu na wyspach Ea i Solea żyli ludzie, pierwsi i najwięksi z magów, Twórcy Run. To oni nauczyli się zapisywać Mowę Tworzenia. Stworzyli runy, których smoki nigdy nie poznały. Nauczyli nas nadawać każdej duszy prawdziwe imię, w którym kryje się jej prawda, ona sama. I dzięki swej mocy obdarzyli każdego, kto nosi prawdziwe imię, życiem po śmierci ciała.

— Życie wieczne — podjął cicho Seppel. Uśmiechał się lekko. — W wielkiej krainie pełnej rzek i gór, i pięknych miast, gdzie nie ma bólu ni cierpienia, a każda istota trwa niezmieniona, niezmienna na zawsze… Oto marzenie zawarte w pradawnych Kunsztach Palneńskich.

— Gdzie? — spytał Mistrz Przywołań. — Gdzie jest ta kraina?

— Na innym wietrze — oznajmiła Irian. — Poza zachodem. — Powiodła po nich wzrokiem, w którym odbijał się gniew i wzgarda. — Sądzicie, że my, smoki, latamy tylko na wiatrach tego świata? Myślicie, że nasza wolność, dla której zrezygnowaliśmy ze wszystkich rzeczy ziemskich, nie jest większa niż wolność bezrozumnych mew? Że nasza kraina to kilka skał na skraju waszych bogatych wysp? Do was należy ziemia i morze, lecz my jesteśmy ogniem słońca. My fruwamy z wiatrem. Chcieliście zapanować nad ziemią, pragnęliście tworzyć i zachowywać wytwory swych rąk. I dostaliście to. To właśnie był wielki podział, verw nadan. Ale nie wystarczała wam wasza część. Pragnęliście nie tylko waszych trosk, lecz naszej wolności. Pragnęliście wiatru. Zaklęciami i magią krzywoprzysięzców skradliście połowę naszej krainy. Otoczyliście murem, nie dopuszczając do niej życia i światła, abyście sami mogli żyć w niej wiecznie. Złodzieje, zdrajcy!

— Siostro — wtrąciła szeptem Tehanu — to nie są ludzie, którzy ukradli nam naszą krainę. To ci, którzy płacą cenę.

Po jej szorstkich słowach zapadła cisza.

— Jaka była cena? — spytał w końcu Mistrz Imion.

Tehanu spojrzała na Irian. Irian zawahała się, po czym odpowiedziała, zniżając głos:

— Chciwość gasi słońce. To słowa Kalessina.

Wówczas przemówił Mistrz Wzorów, Azver. Cały czas patrzył w dal, pomiędzy drzewa po drugiej stronie polany, jakby śledził lekkie poruszenia liści.

— Starożytni dostrzegali, że królestwo smoków nie należy tylko do ciała. Że potrafią też wzlecieć… może nawet poza czas… i zazdroszcząc im tej swobody, podążyli Smoczą Drogą, na zachód poza zachodem. Tam zajęli dla siebie część owej krainy, bezczasowej krainy, w której jaźń może trwać wiecznie. Lecz nie w ciele, jak u smoków. Ludzie mogli trafić tam tylko duchem. Wznieśli zatem mur, którego nie mogła przekroczyć żadna żywa istota, ani człowiek, ani smok, lękali się bowiem gniewu smoków, a ich sztuka nadawania imion pozwoliła zasnuć zachodnie krainy wielką siecią zaklęć. I kiedy ludzie z wysp umierają, trafiają na zachód poza zachodem i żyją tam duchem, wiecznie.

Gdy jednak wzniesiono mur i rzucono zaklęcia, za murem przestał wiać wiatr, morze się cofnęło, źródła wyschły, góry wschodu słońca stały się górami wiecznej nocy. Umarli przybywali do mrocznej krainy, suchej krainy.

— Wędrowałem nią — wtrącił cicho, jakby wbrew sobie Lebannen. — Śmierci się nie boję, lecz tej krainy owszem.

Zapadła cisza.

— Cob i Thorion próbowali zburzyć mur, przywrócić martwych z powrotem do życia — powiedział Mistrz Przywołań szorstkim, niechętnym tonem.

— Nie do życia, mistrzu — sprostował Seppel. — Podobnie jak Twórcy Run pragnęli bezcielesnego, wiecznego trwania.

— A jednak ich zaklęcia poruszyły to miejsce. — Mistrz Przywołań zamyślił się głęboko. — Smoki zaczęły wspominać pradawne krzywdy, a teraz dusze zmarłych sięgają przez mur, łaknąc powrotu do życia.

Olcha wstał.

— Nie życia łakną, lecz śmierci. Chcą znów złączyć się z ziemią, powrócić do niej.

Wszyscy spojrzeli na niego, on jednak tego nie dostrzegał. Jego świadomość tylko częściowo przebywała z nimi, częściowo była w suchej krainie. Trawa pod stopami — zielona, lśniąca w słońcu; martwa, sucha. Nad jego głową drżały liście drzew, a niedaleko czekał niski kamienny mur w dole mrocznego zbocza. Ze wszystkich swych towarzyszy Olcha widział tylko Tehanu. Niewyraźnie, lecz ją rozpoznał. Wiedział, że stoi pomiędzy nim a murem. Zwrócił się do niej.

— Zbudowali go, ale nie mogą zburzyć. Pomożesz mi, Tehanu?

— Pomogę, Haro — odparła.

Wówczas opadł między nich cień, wielki, potężny, masywny i silny. Ukrył ją, a jego pochwycił, przytrzymał. Olcha szarpał się, nie mógł zaczerpnąć powietrza. Ujrzał w mroku czerwony ogień, a później już nic.

* * *

Spotkali się w blasku gwiazd na skraju polany — król zachodnich krain i mistrzowie z Roke. Dwie potęgi Ziemiomorza.

— Czy będzie żył? — spytał Mistrz Przywołań.

— Uzdrowiciel twierdzi, że nic mu nie grozi — rzekł Lebannen.

— Źle uczyniłem — przyznał Mistrz Przywołań. — Przykro mi.

— Czemu go przywołałeś? — spytał król nie z wyrzutem, lecz oczekując odpowiedzi.

— Ponieważ miałem moc, by to uczynić — odparł ponuro mistrz. W milczeniu szli naprzód szeroką ścieżką wśród potężnych drzew. Po obu stronach było bardzo ciemno, lecz ich drogę rozświetlał szary blask gwiazd.

— Źle uczyniłem, ale niedobrze jest pragnąć umrzeć — oznajmił Mistrz Przywołań. W jego głosie dźwięczał akcent Wschodnich Rubieży. Mówił cicho, niemal błagalnie. — Może kiedy jest się bardzo starym, bardzo chorym. Ale przecież dano nam życie. Musimy utrzymywać je, cenić ów wielki dar.

— Śmierć także nam dano — odrzekł król.

* * *

Mistrz Wzorów zdecydował, że Olcha powinien odpocząć pod gwiazdami, a stary Mistrz Ziół się zgodził. Tak więc Olcha leżał na sienniku w trawie. Spał. Tehanu siedziała obok niego.

Tenar przycupnęła w wejściu niskiego kamiennego domu, obserwując ją. Nad polaną świeciły wielkie gwiazdy późnego lata. Najwyższa z nich, gwiazda zwana Tehanu, Serce Łabędzia, zdawała się podtrzymywać niebo.

Seserakh cicho wyszła z domu i usiadła na progu obok Tenar. Zdjęła przepaskę podtrzymującą welon i płowe włosy rozsypały się jej na ramionach.

— Och, moja przyjaciółko — mruknęła — co się z nami stanie? Przybywają tu zmarli, czujesz ich? Są niczym fala przypływu za murem. Myślę, że nikt ich nie powstrzyma. Wszyscy zmarli, z grobów na wszystkich wyspach zachodu, od wieków…

Tenar czuła w głowie i we krwi pulsowanie, zew. Teraz wiedziała, wszyscy wiedzieli to, co wcześniej wiedział tylko Olcha. Musiała jednak trzymać się tego, czemu ufała. Nawet jeśli zaufanie okazałoby się zaledwie nadzieją.

— To tylko umarli, Seserakh — powiedziała. — Zbudowaliśmy fałszywy mur. Trzeba go zburzyć. Istnieje jednak także prawdziwy.

Tehanu wstała i podeszła do nich. Usiadła na niskim stopniu.

— Wszystko dobrze. Śpi.

— Byłaś tam z nim? — spytała Tenar.

Tehanu przytaknęła.

— Byliśmy pod murem.

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)