Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51
Перейти на страницу:

Mistrz Przywołań Brand wstał. Po kilku dworskich frazesach, ze szczególną atencją witając Najwyższą Księżniczkę, powiedział:

— Wszyscy mistrzowie i magowie z Roke zgadzają się, iż sny ludzi i coś więcej niż tylko sny ostrzegają nas przed poważną zmianą. Potwierdzamy też, że coś narusza najtrwalsze bariery oddzielające życie od śmierci. Coś je przekracza i tworzy zagrożenie. Wątpimy jednak, by owe zakłócenia porządku rzeczy mógł zrozumieć ktoś poza mistrzem magii. Bardzo poważnie wątpimy też, by smokom, których życie i śmierć tak bardzo różnią się od ludzkich, można było zaufać. Trudno uwierzyć, iż powstrzymają swój szaleńczy gniew i zazdrość, aby służyć ludzkiemu dobru.

— Mistrzu Przywołań — odezwał się Lebannen, nim Irian zdołała cokolwiek powiedzieć. — Orm Embar umarł za mnie na Selidorze, Kalessin przyniósł mnie na mój tron. Tu, w tym kręgu, znajdują się przedstawiciele trzech ludów: hardyckich, Kargów i ludu zachodu.

— Kiedyś wszyscy byli jednym — dodał Mistrz Imion spokojnym, bezbarwnym głosem.

— Ale teraz nie są już jednym — odrzekł Mistrz Przywołań, starannie oddzielając kolejne słowa. — Nie zrozum mnie źle, bo mówię przykrą prawdę, mój panie i królu. Szanuję rozejm, jaki zawarłeś ze smokami. Gdy niebezpieczeństwo, które nam zagraża, minie, Roke pomoże Havnorowi w próbach osiągnięcia trwałego pokoju ze smokami. Nie mają one jednak nic wspólnego ze zbliżającym się przesileniem. Podobnie ludzie ze wschodu, którzy odrzucili swe nieśmiertelne dusze, kiedy zapomnieli Mowy Tworzenia.

— Es eyemra — rozległ się syczący głos.

Tehanu zerwała się z miejsca.

Mistrz Przywołań patrzył na nią bez słowa.

— Nasz język — powtórzyła po hardycku, patrząc na niego.

Irian roześmiała się.

— Es eyemra — powtórzyła.

— Wy nie jesteście nieśmiertelni! — krzyknęła Tenar, zwracając się do Mistrza Przywołań. Nie zamierzała się odzywać, nie wstała, słowa wyrwały się z niej same, niczym skry, gdy kamień uderza o kamień. — To my jesteśmy nieśmiertelni. Umieramy, by połączyć się z wiecznie żywym światem. Wy odrzuciliście nieśmiertelność!

Wszyscy umilkli. Mistrz Wzorów uczynił drobny gest dłońmi — delikatny, łagodny.

Z pogodną, spokojną twarzą przyglądał się uważnie układowi kilku gałązek i liści w trawie, w miejscu gdzie siedział, tuż przed skrzyżowanymi nogami. Potem uniósł wzrok i rozejrzał się.

— Myślę, że wkrótce będziemy musieli tam pójść — oznajmił. Po kolejnej chwili ciszy Lebannen zapytał:

— Dokąd, panie?

— W mrok — odparł Mistrz Wzorów.

* * *

Olcha słuchał tej rozmowy. Powoli głosy stawały się coraz słabsze, cichły, a ciepłe promienie letniego słońca zaczęły blednąc, rozpływać się w ciemności. Pozostały jedynie drzewa, wysokie, ślepe istoty pomiędzy ślepą ziemią a niebem; najstarsze żyjące dzieci ziemi. O Segoyu, rzekł do siebie w duchu, stworzony i stworzycielu, pozwól mi przyjść do siebie.

Ciemność ciągnęła się bez końca, poza drzewa, poza wszystko.

Na tle pustki ujrzał wzgórze, wysokie wzgórze stojące po prawej stronie, gdy szli z miasta do gaju. Ujrzał pył na drodze, kamienie ścieżki wiodącej wokół wzgórza.

Teraz skręcił ze ścieżki, porzucając pozostałych, i zaczął wdrapywać się na zbocze.

Brodził w wysokiej trawie, pośród której lśniły zwiędnięte kwiaty iskiernika. Dotarł do wąskiej ścieżki i podążył nią w górę stromego wzgórza. Teraz jestem sobą, rzekł w głębi serca. Segoyu, świat jest piękny. Pozwól mi przejść przezeń do ciebie.

Mogę znów zrobić to, co powinienem, pomyślał, idąc naprzód. Mogę naprawić, połączyć to, co zniszczone.

Dotarł na szczyt wzgórza. Stojąc tam w słońcu i w powiewach wiatru, pośród rozkołysanych traw, ujrzał po prawej stronie pola, dachy niewielkiego miasta i olbrzymiego domu, jasną zatokę i dalej morze. Gdyby się obrócił, ujrzałby na zachodzie drzewa bezkresnego lasu znikające w błękitnej dali. Przed nim zbocze było mroczne i szare. Opadało w dół, aż do kamiennego muru, za którym kryła się ciemność. Pod murem stał tłum nawołujących do niego cieni. Przybędę, rzekł w duchu, przyjdę.

Nagle poczuł ciepło na ramionach i dłoniach. Wiatr zaszeleścił w liściach nad jego głową. Odezwały się głosy, mówiące spokojnie, odmienne od nawołujących, wykrzykujące jego imię. Ponad kręgiem traw obserwował go Mistrz Wzorów. Mistrz Przywołań także na niego patrzył. Oszołomiony Olcha spuścił głowę, próbował słuchać. Zebrał myśli.

Właśnie przemawiał król. Wykorzystywał wszystkie swe siły i zdolności, by utrzymać gwałtownych, pewnych siebie mężczyzn i kobiety na wspólnym szlaku.

— Pozwólcie, mistrzowie z Roke, że powtórzę wam to, czego dowiedziałem się od Najwyższej Księżniczki w drodze tutaj. Księżniczko, mogę mówić w twoim imieniu?

Pozbawiona welonów kobieta z powagą skinęła głową.

— Oto zatem jej opowieść. Dawno temu ludzie i smoki byli jedną rasą. Władali jednym językiem. Mieli jednak różne pragnienia, toteż zgodzili się rozstać, podążyć własnymi ścieżkami. Układ ten nazwano Vedurnan.

Onyks gwałtownie uniósł głowę.

— Verw nadan — szepnął Seppel, a jego błyszczące, ciemne oczy rozszerzyły się nagle.

— Ludzie powędrowali na wschód, smoki na zachód. Ludzie zrezygnowali ze znajomości Mowy Tworzenia. W zamian otrzymali umiejętności i zdolności rzemieślnicze oraz wszystko, co stworzą własnymi rękami. Smoki z tego zrezygnowały, zachowały jednak Dawną Mowę.

— I skrzydła — podpowiedziała Irian.

— I skrzydła — zgodził się Lebannen. Spojrzał Azverowi w oczy. — Mistrzu Wzorów, może lepiej niż ja potrafisz dopowiedzieć do końca tę historię?

— Wieśniacy z Gontu i Hur-at-Hur pamiętają to, o czym zapomnieli mędrcy z Roke i kapłani z Karego — powiedział Azver. — Tak, jako dziecko słyszałem chyba tę opowieść, czy też bardzo jej podobną. Ale smoki także o niej zapomniały. Mówi o tym, jak ciemny lud Archipelagu złamał przysięgę. Wszyscy przysięgliśmy zaniechać czarów, zapomnieć magiczną mowę, używać jedynie mowy wspólnej. Nie mieliśmy nadawać imion ani tworzyć zaklęć. Ufaliśmy Segoyowi, mocom ziemi, naszej matki, matki Bogów-Wojowników. Lecz mędrcy ciemnego ludu złamali ugodę. Pochwycili w sidła swych umiejętności Mowę Tworzenia, zapisując ją runami. Zachowali ją, zaczęli jej uczyć, używać. Z jej pomocą tworzyli zaklęcia, dzięki własnym zręcznym rękom i fałszywym językom wymawiającym prawdziwe słowa. Toteż Kargowie nigdy nie mogli im zaufać. Tak głosi opowieść.

— Ludzie boją się śmierci, smoki nie — wtrąciła Irian. — Ludzie chcą zawładnąć życiem, posiąść je, jakby było jedynie klejnotem w szkatułce. Starożytni magowie łaknęli wiecznego życia. Nauczyli się używać prawdziwych imion po to, by powstrzymać śmierć. Lecz ci, którzy nie mogą umrzeć, nigdy się nie odrodzą.

— Imię i smok stanowią jedność — powiedział Kurremkarmerruk, Mistrz Imion. — My, ludzie, straciliśmy nasze imiona w verw nadan, ale nauczyliśmy się, jak je odzyskać. Imię to my sami. Czemu śmierć miałaby to zmienić?

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)